26.06.2014

ROZDZIAŁ DRUGI



Rano wstałam cała zmarznięta, bo Justin owinął się moją kołdrą i nie sposób było go z niej wyplątać. Przemknęło mi przez myśl, że już mam dość mieszkania z nim w jednym pokoju.
Wyszłam po cichu z łóżka, wyciągnęłam z szafy ubrania i poszłam się umyć. Pół godziny później byłam już gotowa i z zazdrością stwierdziłam, że ja muszę jeszcze iść do szkoły, podczas gdy mój brat może spać do dwunastej.
Ostrożnie wzięłam torbę z wiklinowego fotela, wrzuciłam do niej jeden zeszyt i długopis i wyszłam z pokoju zastanawiając się po co mi jakiekolwiek książki cztery dni przed zakończeniem roku szkolnego? Po co mi jakakolwiek szkoła i jakiekolwiek lekcje cztery dni przez zakończeniem roku szkolnego?
- Dzień dobry Jane – odparła mama jak zwykle w pośpiechu przygotowując się do pracy.
- Hej – mruknęłam zaspanym głosem.
- Justin jeszcze śpi? – zapytała mama.
- Tak – odparłam. – Wziął mi całą kołdrę. Nie chcę być z nim w pokoju. – dodałam wyciągając mleko i wlewając je do miski.
- Jane, spokojnie, to tylko kilka tygodni – odparła mama i krzyknęła do maluchów, które były w swoim pokoju. – Jaxon, Jazmyn, zbieramy się!
- Ile dokładnie? – zapytałam wkładając miskę z mlekiem do mikrofalówki.
- Dwa, trzy tygodnie – odparła mama wychodząc z kuchni. – Jazmyn, Jaxon, już ubierać buty! – rozkazała maluchom.
- Super… - mruknęłam, ale tego mama nie mogła usłyszeć, bo była zajęta pomaganiem w ubieraniu dzieci.
- Jane, jakbyś była w domu przed nami, to zamówicie sobie pizze z Justinem. Tata dziś dłużej musi zostać w pracy, a ja z dzieciakami będę koło szesnastej. Pieniądze zostawiłam na blacie. – Odparła wychylając się do kuchni.
- Jasne – powiedziałam wsypując sobie trochę płatków czekoladowych do ciepłego mleka.
- Pa – powiedziała z uśmiechem i po chwili usłyszałam trzask zamykanych drzwi.
I znowu cisza. Ale nie taka jak zwykle cisza. Dziś wiedziałam, że nie jestem sama w domu, Justin jest tam na górze i zajmuje moje łóżko wylegając się, a ja muszę szybko jeść i zbierać się do szkoły. Właściwie po co mam dziś iść do szkoły? Oceny popoprawiane, w-fu nie mam, a tylko na lekcjach w-fu mi zależy, bo nie mogę wypadać z formy w bieganiu.
Postanowiłam zrobić sobie wagary. Mama o tym nie musi wiedzieć i się nie dowie, o ile uzgodnię to z Justinem.
W chwili, w której o tym pomyślałam usłyszałam bose kroki na schodach. Justin pokazał się na progu kuchni, ubrany tylko w bokserki, w których spał.
Cholera… znowu ta klata, te mięśnie, te tatuaże…
- Cześć – mruknął przecierając zaspaną twarz.
- Cześć – odpowiedziałam połykając łyżkę płatków z mlekiem.
- Co na śniadanie? – zapytał otwierając lodówkę.
- Nie wiem. Co sobie zrobisz to będzie – mruknęłam.
- Ja zwykle miła… - szepnął Justin wyciągając z lodówki kabanosa i odgryzł kawałek.
- O co ci chodzi? – zapytałam zgryźliwie.
Justin podszedł do stołu i usiadł naprzeciwko mnie. Nachylił się nade mą opierając łokcie o blat, a ja zauważyłam jak mięśnie jego klatki piersiowej się napinają…
- O nic – mruknął z uśmiechem. – Mieliśmy zakopać topór wojenny.
- Zakopaliśmy go, ale ty pierwszy zacząłeś, jak wziąłeś mi w nocy całą kołdrę – powiedziałam biorąc ostatnią porcję płatków z mlekiem. – Zmarzłam bardzo.
- Przepraszam, robiłem to nieświadomie – odpowiedział biorąc kolejny kęs kabanosa.
- Tylko dziś w nocy tego nie rób, bo będziesz spał na podłodze, obiecuję ci to – odparłam wstając i wkładając miskę i łyżkę do zmywarki.
- Nie strasz tak, bo się naprawdę przestraszę – zaśmiał się. – Też chcę mleka… - dodał i wstał z krzesła.
- To sobie weź… - powiedziałam usuwając mu się z drogi.
Wyszłam do przedpokoju i skierowałam się na schody, ale zanim weszłam do połowy, usłyszałam za sobą krzyk Justina:
- Jane ty nie idziesz do szkoły? – zapytał stojąc u podnóża schodów.
- No właśnie… hmm… - szepnęłam odwracając się w jego stronę. Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam. – A nie powiesz mamie i tacie? I tak nic nie robimy w szkole… Nie chce mi się tam iść, już są ostatnie dni przed wakacjami…
- W sumie nic z tego nie będę miał jak cię będę krył… - mruknął drapiąc się po głowie.
- No proszę… - szepnęłam przeciągle.
- Ok, ale pomożesz mi sprzątać mój pokój… Musze stamtąd wyrzucić stare rzeczy – powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
- No ok – zgodziłam się niechętnie, ale to była jedyna opcja, żeby bezkarnie posiedzieć w domu.
Wbiegłam po schodach na górę i weszłam do pokoju. Zaścieliłam łóżko przykrywając je kapą i pochowałam nieliczne ciuchy, które walały się po biurku i podłodze. Włączyłam komputer, a w tym czasie Justin wszedł do pokoju i otworzył szafę. Wyciągnął z niej szare spodnie od dresu i biały podkoszulek i wyszedł z pokoju, ale po chwili wrócił i zapytał.
- Jane, czemu zamek w łazience nie działa?
- Bo Jaxon się bawił w małego mechanika i go zaciął, a tata nie umiał go naprawić, więc zrobił tak, żeby nie dało się tym zamkiem ruszać, żeby nikt się nie zaciął i nie utknął w środku – odparłam otwierając kartę z facebookiem. – Zresztą do tej pory to była tylko moja łazienka i nikt inny z niej nie korzystał, więc nie potrzebny mi był zamek.
- Aaa… - mruknął Justin.
- Da się normalnie zamykać, ale nie kombinuj z tym zamkiem, bo jest strasznie niepewny – powiedziałam odwracając głowę w jego stronę.
- Jasne – powiedział, uśmiechnął się i ponownie zostawił mnie samą w pokoju.
Pół godziny później Justin zaczął zaciągać mnie do pomocy. Puściliśmy sobie głośno muzykę, na szczęście Justin nie miał jakiegoś sprecyzowanego gustu muzycznego i lubił to samo co ja, czyli pop, hip-hop i takie klimaty, więc nie mieliśmy problemu z wyborem listy odtwarzania.
Zaczęliśmy sprzątać.
Niemalże wszystkie rzeczy szły do pudła o nazwie „do śmieci”, tylko nieliczne Justin chciał zatrzymać. Podczas gdy przeglądałam jego stare książki, które w większości wrzucałam do worka o nazwie „do spalenia”, nie wiedzieć czemu wymsknęło mi się pytanie:
- Justin, miałeś jakąś dziewczynę tam, w tej Norwegii?
Justin zerknął na mnie nieco zdezorientowany i zapytał:
- Czemu pytasz?
- A tak z ciekawości, czy jakaś panna tam na ciebie nie czeka… - uśmiechnęłam się do brata wyrzucając jego podręcznik do matematyki z liceum.
- Gdyby ktoś tam na mnie czekał, to z pewnością nie wracałbym do domu na stałe – odpowiedział wynosząc na korytarz jeden z zapełnionych worków „do śmieci”.
- Też racja… - mruknęłam, po czym dodałam. – Justin, twoje biurko opróżniłam, możesz je rozmontowywać.
- Dobra – powiedział chłopak i zaczął wyciągać szuflady i półki z biurka, by wynieść je później na śmietnik, bo już do niczego się nie przyda.
- A miałeś jakąś dziewczynę? – zapytałam i jak gdyby nigdy nic zaczęłam wynosić inne worki na korytarz.
- No jakieś tam były, ale mało ważne… Jane, czemu tak wypytujesz? – Justin zaczął dopytywać w czasie, w którym siłował się z rozmontowywaniem biurka.
- Jejku, tak się pytam, nie można? – mruknęłam opryskliwym tonem.
- Jane, nie zaczynaj znowu się kłócić… - upomniał mnie, czym przywrócił mnie do pionu, ponieważ za żadne skarby nie chciałam się z nim teraz posprzeczać. Teraz kiedy byliśmy na dobrej drodze by stać się wreszcie zgodnym rodzeństwem.
Umilkłam na chwilę i zajęłam się pomocą Justinowi ze znoszeniem części biurka ze schodów. Wszystko poukładaliśmy przed domem, ale ta praca nas tak wykończyła, że Justin oznajmił, że na dziś skończyliśmy, co mnie bardzo ucieszyło, ponieważ była już prawie piętnasta i byłam strasznie głodna.
Jak mama kazała, zamówiliśmy pizzę i usiedliśmy razem na sofie w salonie.
Justin nagle dostał jakiś telefon i wyszedł, żeby porozmawiać, a gdy wrócił, oznajmił mi:
- Simon dzwonił. Robią pojutrze imprezę u niego, chcą żebym przyszedł, bo dawno się ze mną nie widzieli… - Justin usiadł na sofie i wziął nowy kawałek pizzy. - … I tak się zastanawiam czy byś nie chciała pójść ze mną… Co?
Zatkało mnie. Simon to kolega Justina z liceum. Przyjaźnili się kilka lat i teraz najwyraźniej dalej utrzymują kontakty, skoro on wie, że Justin wrócił do domu. A Justin nigdy nie brał mnie na żadne imprezy. Wszędzie chodził, byle by mnie tam nie było, więc o co chodziło z tym pytaniem?
- Że co? – zapytałam z niedowierzaniem.
- Jak nie to nie – odparł przeżuwając pizzę.
- Nie powiedziałam, że nie. Chcę iść – odparłam szybko, żeby mi impreza nie uciekła. Wolę pójść i pobawić się z kolegami Justina, którzy tak samo mnie nienawidzą, jak Justin kiedyś, niż siedzieć w domu i zabawiać Jaxona i Jazmyn cały wieczór. – Tylko zastanawiam się dlaczego mi to zaproponowałeś.
- Nie wiem. Pomyślałem, że chciałabyś iść i się pobawić – mruknął wycierając brudne ręce o dres.
- Ale ty musisz przekonać mamę, żeby mnie puściła – odparłam sprzątając karton po pizzie.
- Nie ma sprawy… - mruknął i położył się na sofie włączając telewizor.
Poszłam do kuchni żeby wyrzucić karton, po czym wróciłam, oparłam się o framugę drzwi do salonu i mruknęłam.
- Justin? Mogę jutro też ci pomóc przy sprzątaniu?
- Nie wierzę, że to mówisz… - odparł zdziwiony chłopak obracając głowę w moim kierunku.
Stałam nieco zawstydzona opierając głowę o framugę i kręciłam stopą z lekkim zdenerwowaniem. Sama byłam zdziwiona, że to zaproponowałam.
- Miło mi się dziś tobie pomagało – odparłam cicho.
Justin wbił we mnie wzrok i po chwili ciszy odpowiedział.
- Mi też…
Nieśmiało się uśmiechnęłam, a chłopak wrócił do oglądania telewizji… Nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę. Kiedyś nie umieliśmy znieść swojego towarzystwa, a teraz sami aranżujemy sytuacje żeby tylko być obok siebie, czy robić razem różne rzeczy. Co się z nami dzieje?
Godzinę później gdy dzieci z mamą wróciły, w domu zrobił się gwar. Maluchy nie dawały Justinowi spokoju, który z nimi się bawił, a ja zapragnęłam się stąd wyrwać, więc ubrałam sportowy dres i buty i poszłam pobiegać, by znowu mieć czas aby w spokoju pomyśleć. A miałam nad czym myśleć.
Po co wypytywałam się o dziewczyny Justina? I o to czy ktoś tam w Norwegii na niego czeka? Jakby mnie to w ogóle obchodziło… Zaraz, zaraz, to mnie bardzo obchodzi. W duchu się ucieszyłam na myśl, że nie jest w nikim szalenie zakochany…
Ale przecież to mój brat.
Brat, z którym właśnie zaczęłam się dogadywać, który bierze mnie na imprezę, który powiedział, że miło mu się dziś ze mną spędzało czas… Brat, który nagle zaczął doceniać swoją siostrę.
Wróciłam zmęczona do domu i chcąc uniknąć konfrontacji z dziećmi i rodzicami wbiegłam na górę do swojego pokoju. Justin siedział na łóżku i robił coś na komputerze.
- Jak się biegało? – zapytał nie podnosząc głowy znad ekranu.
- Dobrze – odparłam biorąc duży łyk wody mineralnej.
- To fajnie – mruknął pisząc coś na klawiaturze.
- Jestem wykończona… - powiedziałam i usiadłam na łóżku obok chłopaka. – Pooglądam jakiś film – dodałam i sięgnęłam po swój laptop. Położyłam go sobie na kolanach i włączyłam. – Oglądasz ze mną?
- A co? – zapytał Justin odwracając do mnie głowę.
- No nie wiem. Coś wybierzemy… - mruknęłam włączając przeglądarkę.
Justin wzruszył ramionami, ale powiedział:
- Mogę oglądać – po czym zamknął laptopa i odłożył go na moje biurko.
- Horror czy komedię? – zapytałam.
- Komedię – odparł siadając na kolanach obok mnie.
Przez chwilę szukałam filmu, gdy poczułam jak Justin nachyla się przez moje ramię by zerknąć na ekran. Niby nic takiego, ale dlaczego na ułamek sekundy moje serce się zatrzymało, po czym wzmocniło bicie?
- To? – zapytałam zaznaczając kursorem tytuł filmu.
- Widziałem, słabe – odparł Justin pokazując mi ręką ekran i dodał. – Daj niżej…
- To? – zapytałam w ten sam sposób, co poprzednio.
- Nie… nudne… - mruknął chłopak.
- To sam coś wybierz, a ja idę po coś do jedzenia – odpowiedziałam podając Justinowi laptopa.
- Przynieś mi też – powiedział chłopak.
- Ok – mruknęłam nie odwracając się do niego.
Zeszłam na dół i mama od razu mnie zaczepiła:
- O, Jane, nie wiedziałam, że wróciłaś…
- No, wróciłam – odparłam nie wiedząc co innego jej powiedzieć.
- Justin jest na górze? – zapytała wycierając brud z blatu w kuchni.
- Tak – powiedziałam otwierając lodówkę. – Będziemy film oglądać. – dodałam.
- To dobrze, że się dogadujecie – powiedziała mama z uśmiechem na ustach.
Nic nie odpowiedziałam na to, tylko zabrałam się za robienie kanapek z serem i pomidorem.
Sok pomarańczowy, dwie puste szklanki i talerz pełen kanapek położyłam na tacy i wzięłam to wszystko na górę. Weszłam do pokoju i nogą zatrzasnęłam za sobą drzwi, mówiąc:
- I co, wybrałeś coś?
- Tak – odpowiedział Justin stawiając laptopa na taborecie przed łóżkiem.
Może to nie higieniczne, ale tacę z jedzeniem położyłam na podłodze, na której rozłożyliśmy koc, żeby było miękko i usiedliśmy opierając plecy o łóżko.
- Nie spodziewałem się, że wysilisz się na robienie kanapek… - mruknął Justin.
- Dbam o linie, wolę jeść zdrowe kanapki niż chipsy – odparłam biorąc jedną kanapkę z talerza.
- Nie masz o co dbać. Świetnie wyglądasz – powiedział chłopak, a mi się momentalnie zrobiło gorąco.
- Yyy… Dzięki – mruknęłam zaskoczona. – To właśnie dlatego, że nie jem chipsów – dodałam lekko rozluźniając atmosferę.
- Ok, cicho, bo włączam – powiedział Justin i wychylił się aby dosięgnąć klawiatury.
Siedzieliśmy już pół godziny śmiejąc się i oglądając film, gdy poczułam, że stanik zaczyna mnie uwierać. Bez zastanowienia odchyliłam się do przodu, i wsadziłam ręce pod koszulkę odpinając biustonosz. Ściągnęłam ramiączka, a później sięgnęłam pod bluzkę by go wyciągnąć. Powiesiłam stanik za ramiączko, na klamce od szuflady, która była najbliżej i przypadkowo zauważyłam, że Justin przygląda mi się uważnie.
- No co? Uwierał mnie – powiedziałam. – Zresztą jestem u siebie.
- Nic nie mówię – uśmiechnął się chłopak poprawiając pozycję, w której siedział.
Oparłam się ponownie o łóżko i podkuliłam pod siebie nogi. Kontynuowaliśmy oglądanie filmu, ale znowu zaczęło mi coś nie pasować. Kark mi zdrętwiał i mimowolnie chciałam oprzeć swoją głowę o ramię Justina, bo wiedziałam, że tak będzie mi wygodniej, ale coś mnie powstrzymywało od zrobienia tego ruchu.
Wstydziłam się. Nie wiedziałam, jak chłopak zareaguje, co sobie pomyśli…
Ale tak bardzo bolała mnie szyja i kręgosłup…
Delikatnie oparłam głowę o ramię Justina a on obrócił się do mnie, ale nic nie powiedział.
Było niezręcznie. Czułam to. Dodatkowo w pokoju było już całkiem ciemno, a jedyny jasnym, migającym punktem był ekran komputera. Justin i ja siedzieliśmy nie wiedząc co z sobą zrobić, jak się zachować i co powiedzieć.
Po kilku minutach chłopak zaczął się lekko wiercić i nawet nie wiem jak się to stało, ale po chwili leżałam na jego wyciągniętych nogach, a on obejmował mnie ręką w talii.
Oglądaliśmy film jak gdyby nigdy nic… Co ja mówię, JAK GDYBY NIGDY NIC?
Właśnie leżę na kolanach WŁASNEGO BRATA, a on trzyma rękę na mojej talii, a ja mówię, że sobie oglądamy film, jak gdyby nigdy nic?


Zamurowało mnie gdy Jane położyła głowę na moim ramieniu. Dosłownie, nie wiedziałem jak się zachować, a najgorsze było to, że w tym momencie mocniej zabiło mi serce.
Chwilę później zdrętwiały mi plecy i chciałem się poprawić, więc jakoś tak się stało, że teraz moja siostra leży na moich kolanach, a ja trzymam rękę na jej talii. Dlaczego trzymam tam tą rękę? Dlaczego jej nie ściągnę? Dlaczego nie chcę jej stamtąd ściągnąć? Dlaczego?
Czy tylko ja czuję te emocjonalne wibracje, które krążą wokół nas?
Spojrzałem w dół na siostrę i od razu pewna rzecz rzuciła mi się w oczy. Jej dekolt.
Leżała na boku wpatrzona w ekran komputera, a jej koszulka zsunęła jej się z szyi i było jej widać duży kawałek piersi. Dużo za duży zważając na to kto patrzy… Nie powinienem tego widzieć. Dodatkowo jest bez stanika… Nie mogę tam patrzeć.
JUSTIN, OGLĄDAJ FILM, A NIE PIERSI SWOJEJ SIOSTRY! – cały czas sobie powtarzałem.
Ale jakie ładne piersi. Zgrabne, nie za duże, jędrne… Na szczęście sutków nie widać… To w sumie tak jakby ubrała duży dekolt. Dlatego nie powinno mnie to podniecać, więc dlaczego czułem nutkę ekscytacji za każdym razem gdy zerkałem w dół?
Zacząłem się zastanawiać dlaczego moja siostra musi być taka ładna? Łatwiej by było gdyby nie była w moim guście, byłaby brzydka i wstrętna. Teraz jak jest starsza i ją polubiłem z charakteru, bo zmieniła się oczywiście na lepsze, ale szczególna rzecz, która przykuwała moją uwagę, za każdym razem gdy Jane była w tym samym pomieszczeniu, to jej wygląd i jej sposób poruszania się.
Ruchy miała pełne gracji, ale tym samym pełne siły. Była pełna życia i sił witalnych. Już nawet przed sobą przestałem się okłamywać i przyznałem sobie rację: moja siostra była naprawdę niezła i idealnie w moim typie. Teraz tylko muszę pilnować by nikt się o tym nie dowiedział.
Film skończył się koło jedenastej na wieczór, więc postanowiliśmy z Jane położyć się spać, żeby jutro mieć siły, bo czeka nas rozmontowywanie mojej starej szafy i wynoszenie jej razem z ciężkim łóżkiem przed dom, a stamtąd tata to weźmie gdzieś do spalenia. Więc poszedłem się pierwszy umyć i położyłem się do łóżka.
Leżałem na plecach gdy Jane weszła do pokoju ubrana w te same krótkie spodenki i białą bluzkę na ramiączkach, co wczoraj. Cholera… Nie mogę na nią patrzeć… - przeszło mi przez myśl, gdy dziewczyna nachylała się nade mną by zgasić lampkę nocną.
W tym momencie jej piersi były bardzo blisko mojego ciała, za blisko. Niemalże widziałem je prześwitujące przez cienki, biały materiał, ale po chwili ogarnęła mnie ulga gdy światło zgasło i już za bardzo nie było nic widać.
Poczułem jak Jane kładzie się obok mnie, więc przysunąłem się bliżej ściany. Dziewczyna pociągnęła kołdrę w swoją stronę szepcząc:
- Daj mi trochę.
- To się przysuń, nie mam więcej… - odpowiedziałem, ale chyba wolałem marznąć niż przeżywać to co po chwili się stało.
Dziewczyna mnie posłuchała i przysunęła się w moją stronę. Poczułem jak jej tyłek dotyka mojego boku i przypomniała mi się chwila, w której niemalże zobaczyłem piersi Jane, gdy ta leżała na moich nogach podczas oglądania filmu. Później przed oczami znowu pokazał mi się obraz nachylającej się nade mną siostry i jej piersi prześwitujące przez koszulkę, po chwili przypomniała mi się wczorajsza noc i jej tyłek, który nie był całkowicie zakryty przez spodenki… Teraz Jane poprawiła się na łóżku i przypadkowo potarła swoimi pośladkami o moje ciało…
Aż w końcu poczułem, że mój penis powoli zaczyna stawać.
Boże święty… Co za upokarzająca chwila. Momentalnie obróciłem się twarzą do ściany, aby siostra się nie zorientowała co się ze mną dzieje. Próbowałem o niczym nie myśleć, ale nie potrafiłem. W mojej głowie rozszalała się burza. Jak mogłem, jak mogłem się podniecić na myśl o siostrze?
To jest straszne. Teraz, w tej chwili muszę zmienić ten stan rzeczy. Tak nie może być, to jest niemoralne i nieetyczne.
Modlę się aby Jane nie zauważyła mojego dziwnego zachowania.
Bo fakt, że mi stanął jest niezaprzeczalnie dziwnym zachowaniem mojego ciała.

71 komentarzy:

  1. Boże świetny rozdział dlebbqhw

    OdpowiedzUsuń
  2. O mój Boże jak mi sie podoba to opowiadanie *-*
    Jest inne ale to czyni go wyjątkowym!
    Cieszę sie ze wpadłaś na taki pomysł :)
    @lovyoubabycakes

    OdpowiedzUsuń
  3. to jest takie zajebiste,totalnie różni się od innych fan fiction :))))
    uwielbiam to!
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu to opowiadanie aka tsyrzyrzyzhrzhrzh
    Kocham je i naprawdę masz talent 💖

    OdpowiedzUsuń
  5. omg to jest takie omg zajebiste ,genialne kocham to!
    Nie mogę doczekać się 3 rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  6. suuper
    @BelieberLenka4

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to opowiadanie! Czy Ty musisz wszystko pisać tak zajebiście? Ta fabuła i on się podniecił omggg nie mogę się doczekać następnego rozdziału nawet bardziej niż RBTYA czy jak to tam w skrócie haha

    OdpowiedzUsuń
  8. to opowiadanie jest takie inne, takie świetne! kiedy zobaczyłam dzisiaj tweeta, że niedługo nowy rozdział to nie umiałam wysiedzieć w miejscu i chodziłam po domu pomimo, że nie powinnam, bo jestem chora :D
    niecierpliwie czekam na następny rozdział :)
    @arcticbieburx

    OdpowiedzUsuń
  9. Zrobiłas błąd Stałam nieco zawstydzona opierając głowę i framugę i kręciłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie zauważyłam. Ale już poprawiłam. :D

      Usuń
  10. wow! stanął mu ! hahaaa. zaczyna sie rozkręcac ^^ to jest jedno z moich ulubionych ff! Dziękuje :*

    OdpowiedzUsuń
  11. zaczyna się dziać! vjeunrvoqnebvdv

    OdpowiedzUsuń
  12. pierwszy raz czytam coś takiego i jestem pod wrażeniem, czytam to z wielka ekscytacją :D czekam na nastepny, dobra robota!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaczyna robic sie coraz ciekawiej ;)
    Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Piszesz cudownie, czytam z zapartym tchem każdy tozdział, uwirlbiam to ily xx

    OdpowiedzUsuń
  15. drugi rozdział, a ja już to uwielbiam. zdecydowanie inne ff od reszty, gratuluję pomysłu serio:)

    OdpowiedzUsuń
  16. hoho dzieje się hahaha
    uwielbiam twój styl pisania

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy 3 rozdział bo nie mogę się doczekać xdd 💟

    OdpowiedzUsuń
  18. aaaaaa, robi się coraz ciekawiej! nie mogę się doczekać kolejnych części! @bieberauss

    OdpowiedzUsuń
  19. jaki świetny jeju ♥
    robi się coraz ciekawiej hahaha :D
    już nie mogę się doczekać następnego XDXD
    mam się bać co będzie w nim?
    @gooddreamtrip

    OdpowiedzUsuń
  20. matko *.* cudo xD
    czekam na kolejne rozdziały a przede wszystkim na więcej Jane i Justina xx

    OdpowiedzUsuń
  21. ooo zaczyna się dziać, wspaniale :D
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  22. już po drugim rozdziale kocham tego bloga <3
    wszystkie Twoje ff są świetne i sa bardzo dobrze napisane , uwielbiam :D
    heheh, czekam z niecierpliwością na początek konkursu !! :D
    caluję @RembiszRembisz xx

    OdpowiedzUsuń
  23. nie mogę sie doczekać kiedy akcja się rozwinie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak to czytam to uśmiech mi nie znika! Genialne, naprawde. Czekam na nastepne!

    OdpowiedzUsuń
  25. Matko matko matko! Awwwww nie mogę sie doczekać następnego!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawe co się stanie... Zastanawia mnie czy aby na pewno Jus I Jane są rodzeństwem...Czekam na rozwój sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudowny rozdział,strasznie podoba mi się ta fabuła.Pisz dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo ciekawy rozdział..czekam na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział. Tak bardzo podoba mi się ta fabuła! Nie mogę się doczekać kolejnego, nkvjnjbvbhh!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. O matko nie wiem co napisać haha świetny rozdział i nie mogę doczekać się kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  31. OMG! Rozdział jest świetny... nie moge się doczekać, aż zacznie się między nimi dziać coś więcej (nie wierze w to co pisze, haha xd) Czekam na nn... kc xoxo

    OdpowiedzUsuń
  32. o matko z jednej strony jak to czytam to sobie myslę ze to jest dziwne i niestosowne ale z drugiej nie mogę się oderwać... kurcze świetnie piszesz i fabuła jest taka... orginalna, jeszcze nie czytałam ff w którym występuje kaziroctwo ale chętnie się dowiem co się wydarzy między nimi dalej i ogólnie jak potocza się ich losy, strasznie jestem ciekawa tej imprezy i jak potoczą się ich losy kiedy akcja wróci do prologu jeli wróci świetne pisz dalej bo jesteś niesamowita ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. to jest naprawdę wciągające. fabuła, twój styl pisania, piękny szablon... to wszystko tak ze sobą cudownie gra, że.. cóż mogę więcej powiedzieć, jak po prostu "ten rozdział był genialny"?

    chciałabym zaprosić na moje nowe ff: http://brooklyn-babyfanfic.blogspot.com/
    mam nadzieję, że przeczytasz i dasz mu szansę na rozwinięcie się w następnych rozdziałach :) /jolobizzle

    OdpowiedzUsuń
  34. Banalne ale czekam na kolejny! To jest takie zajebiste. Ciągle wyobrażam sobie co się może stać na tej imprezie. Mam nadzieję, że nie każesz nam długo czekać.<3
    Zapraszam do mnie: http://its-nothing-princess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. To jest takie... Dziwne xd niewiem jak to opisać, ale nie mogę się doczekać następnego rozdziału jsjdjisksnd

    OdpowiedzUsuń
  36. Hahaha kocham ich zdziwienie tymi sytuacjami. A mysli Justina, gdy się podniecił - mega zabawne. Bardzo lubię to opowiadanie. @iheartblaugrana

    OdpowiedzUsuń
  37. o boże nie wierze w to co czytam...

    OdpowiedzUsuń
  38. cudowny! trochę dziwny ale jest super ! mam nadzieję, że jedno z nich jest adoptowane, bo wtedy mogliby być razem hahaha XD czekam na następny i mam nadzieję, że będzie jak najszybciej ;*

    OdpowiedzUsuń
  39. Wow. Coraz bardziej zaskakujesz mnie z tym opowiadaniem! oczywiście pozytywnie! czekam ną nn

    OdpowiedzUsuń
  40. nie wiem skąd tyle osób, bo są tutaj takie błędy!

    OdpowiedzUsuń
  41. Wow gorąco się robi..rozdział Mega!!! Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  42. kiedy bedzie następny rozdział? x kocham to!

    OdpowiedzUsuń
  43. O B O Ż E !!! ŚWIETNY ROZDZIAŁ <3 MASZ TALENT

    OdpowiedzUsuń
  44. Super! Rozdział bardzo mi się podoba :D Już nie mogę się doczekać co będzie dalej i mam nadzieję, że nie będzie trzeba czekać długo na kolejną część :D

    OdpowiedzUsuń
  45. To jest niesamowite ;) Pisz dalej :) Strasznie mnie wciągną <3

    OdpowiedzUsuń
  46. omfg to jest perfekcyjne! jeju no nie mogę z Justina hahahahaha to było zabawne :D jeju czy ja jestem dziwna, ale strasznie mi się to podoba i nie mogę doczekać sie następnego ahsvsjsnakabahabsba kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  47. omg powiem tyle... to jest genialne, jeden z najlepszych ff jakie kiedykolwiek czytałam *.* czekam na nn ♥

    OdpowiedzUsuń
  48. Świetny rozdział ;) kckck czekam na nowy <333

    OdpowiedzUsuń
  49. Jeżeli przeszkadza Ci ten komentarz - po prostu go usuń. Jak to mówią "reklama dźwignią handlu", więc mam nadzieję, że to zrozumiesz.

    Chciałabyś zwiastun do swojego opowiadania lub zwyczajnie mieć drugi? Nic prostszego! Zapraszam na www.creative-trailers.blogspot.com, gdzie masz możliwość go zamówić, chociażby u mnie!
    Pozdrawiam.

    Tak poza tym... cholernie dobra fabuła!

    OdpowiedzUsuń
  50. Blaaaaagam cię dodaj szybko kolejny bo juz nie mogę wytrzymać!

    OdpowiedzUsuń
  51. Czytałam oba twoje poprzednie opowiadania, bo masz do przekazania bardzo ciekawą historie. W opowiadaniu o Harry'm i w opowiadaniu o Justinie masz bardzo podobny styl pisania. W tym opowiadaniu jest inaczej, cos sie zmienilo, nie potrafie teraz okreslic co to, ale wyraznie widac roznice miedzy tym opowiadaniem a poprzednimi. Niemniej jednak to nie jest złe. Masz wielki talent i potrafisz stworzyc cos tak ciekawego, ale tym samym nie tandetnego:)

    OdpowiedzUsuń
  52. Rozdzial cudny coraz bardziej ciekawy hahah jaki Justin czekam na nn
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  53. ZAJEBISTY JA PIERDZIELE!! KOCHAM!! <333333

    OdpowiedzUsuń
  54. Ty powinnaś nobla dostać za tego bloga 💕

    OdpowiedzUsuń
  55. Drugi rozdział za mną. Jest pięknie:) N.

    OdpowiedzUsuń
  56. Boze to jest zajebiste adfjjgxagjkkk ♡♡♡♡♡♡♡ takie inne po prostu asdffaa ♡♡♡♡♡
    @__CanWeDance__

    OdpowiedzUsuń
  57. OMG świetny<33 + nie ma żdnych błędów językowych ani ortografów za co wielki plus :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Przyznaję ci rację :) Gdy pierwszy raz przeczytałam fabułę, byłam sceptycznie do tego blog nastawiona.. ale teraz tak zaczynam czytać i jestem bardzo zadowolona z rozdziałów :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Chce źeby było ostre ruchanie żebym mogła się di tego masturbować

    OdpowiedzUsuń
  60. dziękuję że napisałaś do mnie na twitterze bo to ff jest świetne :* ♥ lecę czytac dalej, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy