08.07.2014

Rozdział czwarty



Leżałam w łóżku obok śpiącego brata i przypominałam sobie jak było mi nieręcznie wrócić do pokoju po tym niespodziewanym buziaku, którym obdarowałam Justina. Ostatni raz pocałowałam go w policzek, chyba jak miała z pięć lat. Ale wtedy dzieci są kochane i uwielbiają okazywać miłość. A to co wczoraj zrobiłam i jego i mnie zaskoczyło.
Na szczęście mój brat nic nie powiedział na ten temat. Może dlatego, że już spał, jak w nocy weszłam do pokoju. Specjalnie oglądałam telewizję na dole tak długo aż Justin zaśnie, żeby uniknąć konfrontacji z nim. 
Wstałam ostrożnie z łóżka, wzięłam czyste letnie ubrania z szafy i poszłam do łazienki. Dziś się nie wywinę i będę musiała iść do szkoły. Ale to ostatni dzień, więc będzie na luzie.
Wzięłam ciepły prysznic i wytarłam włosy, żeby woda przestała z nich skapywać. Powiesiłam ręcznik na haczyku i ubrałam majtki. Sięgnęłam po stanik, ale po praniu ramiączka się poodczepiały i poplątały, więc stałam niemalże nago i próbowałam je odplątać i pozapinać tak, abym mogła bez problemów założyć biustonosz.
Nagle podskoczyłam ze strachu gdy drzwi łazienki się otworzyły. Podniosłam głowę i zerknęłam w tamtą stronę.
Przez szparę w drzwiach zobaczyłam zaspanego Justina, który stał nie wiedząc o co chodzi i przyglądał się mi.
Znieruchomiałam z zaskoczenia i nie wiedzieć czemu nie miałam odruchu aby zakryć ciało. Gdy po kilku sekundach zorientowałam się, że mój brat przygląda mi się, kiedy stoję w samych majtkach, uniosłam ręce i zakryłam piersi w popłochu.
- Sorry Jane… - mruknął chłopak nagle orientując się w sytuacji. – Myślałem, że już wyszłaś… Sorry… - powiedział speszony i pośpiesznie zamknął drzwi.
Stałam oszołomiona jeszcze przez chwilę wpatrując się w zamknięte drzwi łazienkowe.
Moje serce zaczęło szybciej bić, a ręce zaczęły się trząść.
Przecież to jest normalne, że czasem, przypadkiem brat zobaczy siostrę w negliżu.
Ale nie jest już normalne, że ta siostra się od razu nie zakryje, a brat od razu nie odwróci wzroku…
Co jest grane? Zastanawiałam się roztrzęsionymi rękami wkładając biustonosz.
Uśmieszki, aluzje, niepotrzebne dotykanie, zwierzanie się… To wszystko wymyka się spod kontroli.
Założyłam białą bluzkę bez rękawów i włożyłam ją w krótką kwiecistą spódniczkę, którą podciągnęłam do pasa. Wysuszyłam włosy i pomalowałam oczy tuszem. Wyszłam z łazienki do pokoju i wrzuciłam piżamę na łóżko, na którym Justin leżał, ale nie wiedziałam czy spał, czy nie, ponieważ był odwrócony twarzą do ściany.
Zbiegłam na dół i zobaczyłam mamę jak zwykle poganiającą dzieci, żeby się ubierały.
- O Jane… Wkładaj buty, odwiozę cię – odparła mama malując usta szminką.
- Nie trzeba… - mruknęłam i chciałam wejść do kuchni, ale mama spojrzała na mnie groźnym wzrokiem, co mnie zatrzymało w bezruchu.
- Ostatnio nie było ci po drodze do szkoły, więc dziś cię odwiozę – powiedziała ostrym tonem.
- Przecież pójdę do szkoły – powiedziałam wywracając oczami.
- No nie wiem… Ostatnio tyle numerów nam wykręciłaś, że wolę się upewnić, że do niej dotarłaś. Bez gadania, wkładaj buty. Wychodzimy – powiedziała wrzucając szminkę do torebki.
Wzruszyłam poirytowana ramionami i pochyliłam się aby wśród porozrzucanych na podłodze butów znaleźć moje turkusowe trampki. Zawiązałam je pośpiesznie i zarzuciłam na ramię torbę, w której i tak praktycznie nic nie miałam.
- Jane ruchy, ruchy! – krzyknęła mama wychylając się z samochodu.
- Już idę… - mruknęłam znudzona i trzasnęłam drzwiami wyjściowymi.
Czułam się jak idiotka siedząc z przodu, kiedy za mną siedziały maluchy i najpierw ich mama odwiozła, a później mnie wysadziła pod samą szkołą i poczekała aż wejdę do środka, po czym odjechała.
W szkole miałam wrażenie, że marnuję czas. Nic się nie działo, na lekcjach były może cztery osoby, a ja siedziałam do nikogo się nie odzywając. Jak zwykle.
Miałam tylko kilka koleżanek, a jak się okazało, że mam szansę coś osiągnąć w bieganiu, ludzie zamiast mi kibicować zaczęli mi zazdrościć. Tak więc siedziałam sama i rozmyślałam.
Moje myśli szybko zmieniły bieg od planów wakacyjnych, do Justina i tego co działo się między nami.
Zastanawiałam się dlaczego nie zakryłam się dziś rano. Znaczy zakryłam się, ale byłam pewna, że Justin zauważył, że nie zrobiłam tego od razu, tylko po kilku sekundach. Dodatkowo męczyła mnie myśl o nieznacznym poczuciu ekscytacji gdy Justin utkwił rano we mnie swój wzrok.
Przecież to jest mój brat! Powinnam go skopać za to, że nie puka gdy chce wejść do łazienki. Powinnam się na niego obrazić, nakrzyczeć i ustalić pewne reguły korzystania z toalety, żeby już nigdy nic takiego się nie zdarzyło.
Ale czy ja naprawdę chcę, żeby już nigdy nic takiego się nie zdarzyło?

Leżałem odwrócony do ściany i usłyszałem głośny trzask drzwi wejściowych. To mi zakomunikowało, że wszyscy już wyszli i zostałem sam w domu. Teraz mogłem bezpiecznie wyjść z pokoju bez strachu przed konfrontacją z Jane. Wstałem z łóżka i cicho otworzyłem drzwi. Rozejrzałem się po korytarzu upewniając się, że nikogo nie spotkam i podszedłem do łazienki. Na wszelki wypadek zapukałem w drzwi, a gdy nikt mi nie odpowiedział delikatnie je otworzyłem i zajrzałem do środka. Było pusto.
Wszedłem i nie zamykając za sobą drzwi zacząłem załatwiać swoje poranne potrzeby. Chwilę później umyłem ręce i pochlapałem twarz zimną wodą. Podniosłem wzrok i przyjrzałem się swojemu odbiciu w lustrze, przywołując w pamięci zdarzenia sprzed kilkunastu minut.
Otworzyłem drzwi łazienki, a mój wzrok padł na niemalże nagą Jane. Dziewczyna podniosła swój wzrok, a gdy mnie zauważyła, znieruchomiała. Zaskoczony zlustrowałem wzrokiem jej ciało i zawstydzony stwierdziłem, że jest bardzo piękne.
Dlaczego wtedy o tym pomyślałem, zamiast obrócić się i wyjść z zażenowaniem, po zobaczeniu niemalże nagiej siostry?
Jane nie zakryła się od razu. Kilka sekund trwało zanim wyrwała się z oszołomienia i podniosłą ręce zasłaniając piersi. Wtedy i ja się „obudziłem” i zawstydzony wycofałem się z powrotem do pokoju.
Kurwa. Teraz nie potrafiłem pozbyć się z moich myśli wizerunku jej ciała. Nawiedzało mnie. Co gorsza podobało mi się to. Chciałem na nie patrzeć, tak jakbym patrzył na kolejną dziewczynę, która mi się podoba.
Przerażał mnie jednak fakt, że to jest moja młodsza siostra. Młodsza siostra, o którą powinienem dbać i się nią opiekować, a nie myśleć jakby się tu do niej zbliżyć.
Moje męskie potrzeby brały górę nad zdrowym rozsądkiem. Potrzebowałem sobie ulżyć, ale przecież nie mogę tego zrobić myśląc o swojej siostrze! Normalny facet w takiej sytuacji obejrzałby pornola i po sprawie, a ja stałem w łazience przyglądając się swojemu odbiciu w lustrze starając się uspokoić i odepchnąć wszystkie myśli o Jane. Nie mogę tego zrobić wyobrażając sobie nagą siostrę. To jest niedorzeczne i chore. To jest wariactwo…
Niestety nie mogłem się powstrzymać. Zrobiłem to. Ulżyłem sobie przywołując na myśl Jane taką, jak ją rano zobaczyłem.
Po wszystkim wstydziłem się spojrzeć w swoje odbicie. Byłem zażenowany i zastanawiałem się, czy nie potrzebuję pomocy psychiatry. O wszystkim mogłem myśleć robiąc sobie dobrze. Widziałem już tyle nagich kobiet, więc dlaczego kurwa, myślałem akurat o Jane? Kurwa, dlaczego?
Żeby zapomnieć o całym zdarzeniu umyłem się, przebrałem w już trochę brudny dres i zacząłem sam rozmontowywać i wynosić szafę, która jako ostatnia ze starych mebli została w moim pokoju. Ta praca była bardzo męcząca, a potęgował to upał, który panował na dworze. Ale to dobrze. Nie mam czasu myśleć nad takimi głupotami. Powinienem się skupić na remoncie, a nie na Jane. Musze ją wyrzucić ze swojej głowy raz na zawsze.


Wróciłam autobusem do domu marząc tylko by się położyć w chłodnym pokoju. Nie cierpiałam autobusów o tej porze roku i o tej porze dnia. Pełno ludzi. Wszyscy spoceni, cisnący się na każdego. Zaduch, ukrop i zero kultury. Z radością wysiadłam na swoim przystanku i szybkim krokiem skierowałam się w stronę naszego domu.
Mieszkaliśmy na osiedlu domków jednorodzinnych, za co dziękowałam Bogu. Zwykle było tu cicho, spokojnie, a sąsiedzi byli bardzo mili i uprzejmi. Wszyscy się znali, dlatego utrzymywałam kontakty głównie z koleżankami z sąsiedztwa. Justin zresztą tak samo, miał przyjaciół wśród dzieci sąsiadów. Dziś na imprezę szliśmy tylko trzy przecznice dalej.
Otworzyłam drzwi i w przedpokoju ściągnęłam trampki.
- Cześć! – krzyknęłam zastanawiając się kto jest w domu. Po hałasie zorientowałam się, że tata i dzieciaki już wrócili.
- Jane w kuchni jest obiad – odkrzyknął tata z salonu.
- Ok – powiedziałam.
- My z Justinem jedziemy wywieźć te stare meble – powiedział zaglądając do kuchni. – Zajmij się Jazzy i Jaxonem. Będziemy góra za godzinę – odparł z uśmiechem.
- Ok – dodałam nakładając sobie jedzenie na talerz. – A gdzie oni teraz są? – Zapytałam.
- W pokoju, ale jak spakujemy te meble to niech wyjdą do ogrodu trochę się pobawić, ale zerknij tam na nich – upomniał mnie tata, a ja po raz trzeci potwierdziłam jego słowa mrucząc:
- Ok.
Na moje szczęście nie spotkałam Justina w domu. Zastanawiałam się jak powinnam się zachować po tym co rano zrobiłam. On wiedział, że specjalnie od razu się nie zakryłam. Chciałam, żeby zobaczył. Chciałam żeby patrzył. Chciałam tego i miałam wrażenie, że on chciał tego samego.
Cholera, to mój brat! Takie myśli w ogóle nie powinny mi wchodzić do głowy. Co więcej one nie mają prawa mi przychodzić do głowy!
Zjadłam szybko obiad i usłyszałam silnik odjeżdżającego samochodu. Pojechali, więc zawołałam Jaz i Jaxona i otworzyłam drzwi do tarasu. Dzieci wybiegły do ogrodu i od razu zaatakowały małą piaskownicę, którą bardzo dawno temu zbudował tata. Pamiętam jak byliśmy mali, ja i Justin bawiliśmy się w niej tak samo ochoczo jak teraz to robią Jazzy i Jaxon.
Więc co się z nami stało? Teraz zamiast się bawić, to uwodzimy siebie nawzajem. Taka jest prawda. Uśmieszki, nie spuszczanie wzroku w pewnych momentach, dziwne aluzje. To wszystko dzieje się naprawdę, powinniśmy przestać, a brniemy w to nadal. Coraz głębiej i głębiej, aż w końcu będzie za późno by próbować z tej sytuacji wyjść bez szwanku. Albo teraz to zakończymy raz na zawsze, albo zniszczymy sobie życie.
Ale pomimo tego, że oboje wiemy co się między nami dzieje, żadne z nas tego nie przyzna na głos.
A jeśli mi się tylko wydaje? Jeśli jestem w błędzie myśląc, że Justin patrzy na mnie tak samo jak ja na niego? To nie jest głupia myśl. Na pewno znowu sobie coś ubzdurałam i trzymam się kurczowo tej myśli, jakby to była prawda.
A tak na dobrą sprawę to nic się jeszcze takiego nie wydarzyło, żeby sądzić, że Justin jest na tyle głupi co ja i myśli o mnie… w ten sposób.
Tak. Na pewno to są tylko moje urojenia. Na pewno.

Tata i Justin wrócili, tak jak zapewniali, godzinę później. Siedziałam wtedy w salonie z laptopem na kolanach, ponieważ przez okno musiałam mieć cały czas widok na maluchy.
- Hej… - mruknął Justin nie patrząc na mnie, tylko lustrując z zainteresowaniem dywan.
Cholera, on naprawdę czuje się zażenowany tym porankiem. Przez niego sama zaczęłam się wstydzić.
- Cześć – odpowiedziałam nie odrywając wzroku od ekranu. – O której mamy być u Simona? – zapytałam.
- Koło siedemnastej, osiemnastej… - odparł siadając na drugim końcu kanapy.
- To ja się muszę zacząć zbierać! – mruknęłam zerkając na zegarek w prawym, dolnym rogu ekranu.
- Spokojnie, jeszcze mamy dwie godziny… - upomniał mnie Justin wyluzowanym głosem.
- JUSTIN NOGI Z FOTELA! – usłyszeliśmy krzyk. Oboje się odwróciliśmy i zobaczyliśmy mamę stojącą na progu salonu.
Justin rozsiadł się wygodnie na sofie i położył nogi na podłokietniku fotela.
- Sorry…  - mruknął i zdjął nogi na ziemię.
- Ile razy mam wam mówić, żebyście szanowali rzeczy? – powiedziała lekko rozzłoszczona mama bijąc Justina po nogach.
- Au! Za co? Przecież ściągnąłem nogi z fotela! – powiedział odsuwając się od zasięgu mamy.
Zaśmiałam się lekko obserwując całą sytuację, po czym zamknęłam laptopa i powiedziałam.
- Skoro dzieciaki są bezpieczne, to idę na górę.
Wstałam i przeszłam przez wyciągnięte na podłodze nogi Justina, zahaczając lekko kolanem o jego uda.
Zrobiłam to specjalnie. Cholera… Znowu zrobiłam to specjalnie. A miałam przecież skończyć te głupie zagrywki.

Jakiś czas później Justin wszedł do pokoju, w którym siedziałam i zaczął wyciągać czyste ciuchy z szafy.
- Teraz to już musimy zacząć się zbierać Jane – przypomniał mi a ja ze zgrozą stwierdziłam, że mam bardzo mało czasu.
- Ok – powiedziałam i szybko wyłączyłam komputer.
Justin ściągnął brudny dres, w którym chodził od rana i zaczął zakładać jeansy.
Cholera, znowu się zagapiłam, ale zanim zdążył to zauważył podeszłam do szafy i wyciągnęłam czystą koszulkę podobną do tej, w którą od rana byłam ubrana.
Nie miałam zamiaru przebierać spódniczki, więc tylko odwróciłam się przodem do szafy i ściągnęłam podkoszulek, który miałam na sobie. Nie widziałam czy Justin zauważył, że stoję przed nim w samym staniku, czy nie, ale coś mnie podkusiło, żebym nie wychodziła do łazienki.
Włożyłam świeżą koszulkę na siebie i wcisnęłam ją za pas falistej spódniczki w kwiatki. Odwróciłam się i jedyne co zauważyłam to szybki ruch Justina, jakby… Jakby się przyglądał temu co robiłam.
Nie komentując tej sytuacji weszłam do łazienki aby popsikać się dezodorantem i wróciłam do pokoju. Ustawiłam lusterko na biurku i odnowiłam makijaż, który od rana już niemalże w całości starł się z mojej twarzy. Justin w tym czasie chodził też się szykując.
Rozczesałam włosy, które luźno opadały mi na ramiona i odwróciłam się w stronę brata.
- Mogę tak iść? – zapytałam prezentując mu swój strój.
Justin zlustrował mnie wzrokiem i wzruszając ramionami powiedział:
- Pewnie, że możesz. To tylko impreza.
- No niby tak, ale boję się, że się tam wynudzę – powiedziałam chowając kosmetyki, które były porozwalane po biurku.
- Nie wynudzisz się. Obiecałem Ci, że w razie czego dotrzymam ci towarzystwa – odpowiedział z uśmiechem mrugając do mnie.
- No to ok, zbierajmy się – podsumowałam i złapałam za torebkę, do której wrzuciłam telefon i portfel.
Justin schował swój do tylnej kieszeni spodni i otworzył przede mną drzwi.
- Dzięki – powiedziałam zdziwiona wychodząc pierwsza. – Nie wiedziałam, że z ciebie taki dżentelmen – dodałam schodząc po schodach i odwracając się do niego.
- Jeszcze mnie nie znasz… - zaśmiał się idąc za mną.
- Wychodzicie już? – zapytała mama wychylając się z salonu.
- Tak – odparł Justin szukając swoich butów wśród wielu porozrzucanych po podłodze w przedpokoju.
- Dobrze. Tylko pamiętaj Jane, masz wrócić najpóźniej o dwunastej! – przypomniała mi mama, po czym z powrotem wróciła do salonu.
- Pamiętam! – odkrzyknęłam wiążąc trampki.
Justin otworzył drzwi wejściowe i przytrzymał je ręką abym mogła wyjść. Pochyliłam się, żeby przejść pod jego ramieniem i stanęłam na ganku czekając aż on dołączy do mnie. Nachyliłam się w jego stronę i powąchałam jego szyję.
- Ładnie pachniesz – dodałam jakby nigdy nic i przeszłam przez podjazd do furtki.
- Dzięki… - Powiedział niepewnie idąc za mną.
- Nie, serio mówię. Podobają mi się te perfumy – odrzekłam, żeby zagłuszyć niezręczność tej sytuacji.
Resztę drogi przeszliśmy w milczeniu ręka przy ręce, aż w końcu dotarliśmy do ulicy Simona i od razu usłyszeliśmy głośne basy muzyki.
- Zaczęli bez nas… - zaśmiał się Justin przyśpieszając kroku.
Do domu Simona weszliśmy bez pukania, bo i tak to by nie miało sensu. Trzymałam się blisko Justina, ponieważ pomimo tego, że znałam większość tych ludzi, nie utrzymywałam z nimi kontaktu i czułam się tu nieswojo. Mój brat odszukał swojego przyjaciela i przyszedł się przywitać.
- Siema! – krzyknął i poklepał Simona po plecach.
- Siema, siema! – odpowiedział Simon witając się z nim tak samo. – O, Jane! Aleś ty się zmieniła! Dawno się nie widzieliśmy! – powiedział i pokiwał mi głową na powitanie.
- Ano, dawno… - mruknęłam i uśmiechnęłam się do niego.
Stanęłam na piętach i czekałam na dalszy rozwój sytuacji. Justin zaczął witać się z innymi, dawno niewidzianymi znajomymi, a ja stałam i tylko kiwałam im głową na powitanie.
Niektórych z nich widywałam czasem na mieście, czy na osiedlu, ale reszta widziała mnie pierwszy raz od kilku lat i miałam wrażenie, że mój wygląd nieźle ich zaskoczył. Wiem jak wyglądam i na pewno nikt z nich nie spodziewał się, że ta młoda, głupia Jane Bieber wyrośnie na taką zgrabną dziewczynę, którą teraz byłam.
- Co pijecie? – zapytał Simon prowadząc nas do kuchni.
Ja wzruszyłam ramionami i spojrzałam na Justina.
- Co pytasz się go o pozwolenie? – zaśmiał się Simon.
- Nie – powiedziałam zgryźliwie.
- Piwa nam daj – powiedział szybko Justin aby uniknąć niepotrzebnej sprzeczki. – Jane, wyluzuj… - mruknął do mnie nachylając się lekko tak, abym tylko ja mogła to usłyszeć.
- Jestem wyluzowana – syknęłam.
- Przestań tak się zachowywać, bo pożałuję, że cię tu w ogóle wziąłem – odszepnął przez zaciśnięte zęby.
- Mam wrażenie, że już żałujesz – powiedziałam.
- Nie… - odrzekł Justin, ale przerwał mu Simon, który właśnie podawał nam piwa.
- Co, rodzinne sprzeczki? – zapytał z błyskiem w oku.
- Jak zawsze – zaśmiał się Justin odbierając od niego butelką.
Ja wzięłam swoją i od razu podałam ją Justinowi.
- Otwórz mi – rozkazałam, a chłopak położył jedną z butelek na ladzie kuchennej i moją zaczął otwierać zębami. - Justin, szkliwo sobie popsujesz! – powiedziałam szybko chcąc odebrać mu butelkę.
- To jak mam ci to otworzyć? – zapytał.
- Otwieraczem – powiedziałam i podałam mu jeden, który leżał nieopodal nas.
- Nie zauważyłem go – mruknął Justin i dokończył otwieranie mojego piwa.
Wzięłam od niego butelkę i obróciłam się na pięcie wychodząc z kuchni.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Poprztykałam się z Justinem i teraz już byłam pewna, że do końca wieczora nie będę się miała do kogo odezwać, ale nie miałam zamiaru wracać do domu, bo wiedziałam, że jakbym wróciła, musiałabym opiekować się Jazzy i Jaxonem, a tego nie chciałam.
Weszłam do zatłoczonego salonu, ale nikogo z będących tam ludzi, za bardzo nie lubiłam, więc przeszłam obok nich i wyszłam na taras w ogrodzie.
Tu było trochę ciszej i chłodniej niż w środku, więc spokojnie mogłam sobie usiąść na tarasowych schodkach i popijać piwko. Czułam jak gorzki płyn rozlewa mi się w ustach i lekko się skrzywiłam. Nigdy nie lubiłam piwa, ale cóż, imprezy żądzą się swoimi prawami, a na imprezach pije się piwo. Więc to robiłam.
Siedziałam długo nasłuchując rozmów ludzi, którzy co chwilę wychodzili na papierosa, po czym wracali do domu. Justin nie palił, więc nie wychodził z nimi i siedział w salonie zapominając kompletnie o obietnicy, którą mi złożył. Wkurzyłam się, bo myślałam, że jest inny. Myślałam, że jak coś powie to dotrzyma słowa, ale najwyraźniej tak nie jest. Teraz siedzę na tym tarasie drugą godzinę, kończąc drugie piwo i nie mam do kogo otworzyć buzi. Nużyła mnie ta sytuacja, więc postanowiłam przełknąć swoją dumę obrażonej siostry i wróciłam do salonu, żeby usiąść obok Justina, który był zaangażowany w rozmowę z kilkoma kumplami.
- Nie dotrzymujesz mi towarzystwa – mruknęłam nachylając się do niego.
Chłopak zerknął na mnie zdziwiony i szepnął.
- Nie marudź, sama sobie poszłaś.
- Nie ważne… - mruknęłam wpychając się na sofę obok niego.
Ze znużoną miną zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie, którą prowadzili. W końcu uznałam, że nic tam po mnie, wstałam i chciałam odejść, ale Justin złapał mnie za rękę i zatrzymał:
- Gdzie idziesz? – zapytał.
- Nie wiem. Przejść się – powiedziałam i wyszłam wyrywając mu rękę.
- Ona nadal się o wszystko wkurza? – usłyszałam za sobą pytanie jakiegoś kolesia.
- Taa, pod tym względem nic się nie zmieniła – powiedział Justin, w momencie, w którym wyszłam na taras.
Tym razem było już ciemno na dworze i powiewał lekki wietrzyk. Odetchnęłam świeżym powietrzem, ale po chwili zakaszlałam, ponieważ zamiast świeżego powietrza w moich płucach królował tylko dym tytoniowy.
- Cholera… - syknęłam próbując unormować oddech.
- Sorry, nie wiedziałem, że ktoś wyjdzie i akurat dmuchnąłem dymem – powiedział jakiś chłopak podchodząc do mnie.
- Nie spoko, nic się nie stało – powiedziałam lekko się uśmiechając.
Chłopak był wysoki i ciemnowłosy, a w świetle, które wypadało z salonu na taras mogłam zauważyć, że jest całkiem przystojny. Ale tak jakby nie w moim typie. Nie lubię brunetów…
- Lucas – przedstawił się wyciągając do mnie rękę.
- Jane – odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń. – Skąd znasz Simona? – zapytałam, żeby jakoś zagaić rozmowę.
- Właściwie to nie znam… - odparł idąc w głąb tarasu. Poszłam za nim, mówiąc.
- To co tu robisz?
- Znam Ashtona i z nim przyszedłem – odparł gasząc papierosa o niską barierkę.
Ashton to jeden z kolegów Simona i Justina, którego także znałam praktycznie od zawsze, ale tego Lucasa nigdy nie widziałam w okolicy.
- A ty skąd znasz Simona? – zapytał spoglądając na mnie.
- Kolega mojego brata… - odparłam. – Możemy zejść z tego tarasu? Trochę tu śmierdzi papierosami – powiedziałam marszcząc nos.
Chłopak przytaknął i zszedł po schodkach. Zauważyłam, że lekko się chwiał, był już trochę podpity, ale starał się to ukryć.
- Ashtona też znasz? – zapytał.
Przeszliśmy wzdłuż ściany domu Simona i zatrzymaliśmy się w ciemnym zaułku koło krzaków.
- Tak – odpowiedziałam patrząc w gwieździste niebo.
- Nigdy mi nie mówił, że ma tak ładną koleżankę… - mruknął Lucas przyglądając się mi z uwagą.
- Może dlatego, że nie jestem jego koleżanką? – zadałam pytanie retoryczne spoglądając na chłopaka – To, że jest kolegą mojego brata, nie znaczy, że jest moim kolegą.
- To po co tu przyszłaś jak się z nimi nie zadajesz? – zapytał przybliżając się do mnie.
- Właśnie nie wiem po co – mruknęłam odepchnięta jego nachalnymi ruchami. – Właściwie to muszę już wracać – mruknęłam i chciałam skierować się w stronę tarasu, ale Lucas zastąpił mi drogę.
- Skoro już tu jesteś, nie chciałabyś skorzystać trochę z imprezy? – zapytał oblizując lekko wargi.
- W jakim sensie? – spytałam podejrzliwie.
- Ty jesteś tu… Ładna… Ja też niczego sobie. Co nam szkodzi spróbować? Jeden raz, bez zobowiązań. Nikt się nie dowie – powiedział, a mnie zatkało. Jak można być takim bezczelnym?
- Nie, dzięki – powiedziałam przepychając się pomiędzy nim a krzakami.
- Nie wmówisz mi, że nie chcesz się trochę wyluzować – mruknął w moje plecy.
- Raczej nie chcę. Nie z tobą – odwarknęłam i przyśpieszyłam kroku.
Kiedy byłam w obrębie światła świecącego z okien salonu, zaczęłam się lekko trząść. Miałam szczęście, że to się tylko tak skończyło.
Weszłam pośpiesznie do dużego pokoju i wzrokiem odnalazłam Justina. Siedział pilnując mojej torebki i rozmawiając z kumplami. Na szczęście nie był pijany. Chyba nie chciał się upić, woląc w cywilizowany sposób spędzić tą imprezę.
Podeszłam do niego, złapałam za moją torbę i nachylając się do jego twarzy mruknęłam.
- Idę już.
- Czekaj, pójdę z tobą – odpowiedział i wstał, co mnie zaskoczyło, bo byłam przekonana, że tej obietnicy także nie spełni.
- Justin siedź, co tak uciekasz? – zapytał zdziwiony Simon.
- Obiecałem Jane, że z nią pójdę – mruknął.
- Jane chyba sobie porazi, prawda? Jest już dużą dziewczynką – powiedział zgryźliwie Simon zwracając się do mnie.
- Simon, zamknij się. Spadam. Jutro się spotkamy. Na razie – powiedział Justin lekko poirytowany, przybił chłopakom piątkę na pożegnanie i wyszedł za mną.
- Jane, czemu jesteś taka roztrzęsiona? – zapytał gdy wyszliśmy przed furtkę. – To przez Simona?
- Nie – mruknęłam idąc, ale poczułam jak Justin szarpie mnie za rękę i zatrzymuje.
- To przeze mnie? – zapytał patrząc mi prosto w oczy. – Wiem, że cię trochę olałem, ale zrozum, nie widziałem się z nimi dwa lata…
- To nie przez ciebie – powiedziałam roztrzęsionym głosem.
- W takim razie co się stało, Jenny? – zapytał.
Jenny… Nie mówił tak do mnie odkąd… Odkąd miałam dziesięć lat. Tak zdrobniale kiedyś mnie rodzice nazywali i Justin, kiedy byliśmy mali, a później już tylko „Jane” mówił do mnie.
Poczułam do niego większą sympatię przez to, że mnie tak nazwał…
- To taki chłopak – mruknęłam patrząc w jego oczy.
- Zrobił ci coś? – zapytał lekko poddenerwowany Justin.
- Nie.. Znaczy proponował… Chciał mnie przelecieć… - powiedziałam i głos mi się załamał.
- Przestraszyłaś się? – zapytał troskliwie przybliżając się do mnie.
- T…Tak – mruknęłam potakując głową. – Bałam się, że nie będę umiała mu uciec, ale na szczęście nic się nie stało… - dodałam podnosząc wzrok i wbijając go w Justina.
- Który to? – zapytał rozzłoszczony.
- Nie znasz go – powiedziałam. – Jakiś kumpel Ashtona. Ale to nie ma znaczenia – szepnęłam.
- Ale nic ci nie zrobił? Na pewno? – zapytał troskliwie.
- Na pewno – odparłam i ze zdziwieniem przyjęłam jego uścisk.
Chłopak pachniał perfumem zmieszanym z oparami piwa. Wdychałam jego zapach czując jak mocno ściska moje plecy.
- Jenny, przestraszyłem się, gdy zobaczyłem ciebie wracającą z tego tarasu… tak przerażoną… - szepnął mi cicho do ucha.
- Czemu nazywasz mnie Jenny? – zapytałam nadal tkwiąc w uścisku.
Nie chciałam tego kończyć. Czułam się bezpieczna i czułam, że powoli się uspokajam.
- Lubię cię tak nazywać – szepnął chłopak i poczułam jego gorący oddech na swoim policzku.
Jego nieogolona broda otarła się o moją twarz. Teraz nic do mnie nie dochodziło. Wszystko było jakby zamazane. Czułam tylko obecność Justina i jego zapach. Czułam jego dłonie uspokajająco gładzące moje plecy.
To ja, albo może to on, pierwszy obrócił głowę i nasze policzki ponownie otarły się o siebie.
Justin jakby mocniej naparł rękami na moje plecy, a ja mocniej ścisnęłam jego szyję.
Nagle poczułam jego usta na moich. Były miękkie, smakowały piwem, które przed chwilą wypił. Żołądek podszedł mi do gardła, a nogi ponownie zaczęły się trząść, ale to uczucie, które mnie ogarnęło już nie było przerażeniem. Było całkowicie czymś innym. Było ekscytacją, narastającą z każdym kolejnym ruchem naszych warg.
To Justin pierwszy otworzył usta chcąc wpuścić mój język do swojej buzi, ale w tym momencie coś mnie tknęło.
„Przecież to twój brat!” zaczął krzyczeć głos w mojej głowie. „Miałaś to skończyć zanim się coś zaczęło. Teraz idiotko, to zaczęłaś!”
Przerwałam pocałunek w mgnieniu oka i otwarłam powieki.
Justin stał przede mną patrząc na mnie oszołomiony, a ja równie zmieszana przyglądałam się jemu.
Co to było? Kurwa, co to było?
Całowałam się z bratem. Własnym bratem!
Nawet nie wiedziałam kto to zaczął. To się jakoś tak samo stało.
Podobało mi się.
Nie powinno mi się podobać.
Justin to mój brat, więc nasze relacje powinny być relacjami brata i siostry, a nie dziewczyny i chłopaka.
Dlaczego tak mnie do niego ciągnęło?
To jest chore.
Wytarłam usta wierzchem dłoni i ponownie wbiłam wzrok w Justina.
Chłopak zagryzł wargę ze zdenerwowania i także wytarł usta ręką.
- Wrócę jednak na imprezę… - szepnął jąkając się.
- Tak… wróć – powiedziałam nie wiedząc jak się zachować. – Ja…  ja idę do domu – mruknęłam i zamachnęłam się ręką by pokazać drogę.
- Powiedz mamie, że wrócę później – powiedział Justin, odwrócił się na pięcie i wszedł do ogrodu domu Simona.
Rozejrzałam się wokoło, teraz dopiero zdając sobie sprawę, że byliśmy na ulicy gdzie wszyscy mogliby nas zobaczyć. A gdyby tak się stało, to byłoby z nami źle. Małe osiedle gdzie wszyscy się znają… Każdy od razu by zaczął plotkować o tym jak pewna siostra z pewnym bratem się całowali. Mówiliby o patologicznej rodzinie i o tym, że takie zachowania są niezgodne z wiarą…
Zlustrowałam okolicę i nie zauważyłam żywej duszy, co więcej, wszystkie okna były zasłonięte, a my staliśmy w cieniu wysokiego żywopłotu, więc w ciemności naprawdę trudno byłoby nas dostrzec. Na szczęście.
Odwróciłam się i pobiegłam w stronę domu z jedną myślą bębniącą mi w głowie.
Przelizałam się z Justinem.
Przelizałam się z własnym bratem.
Własnym, rodzonym bratem.

84 komentarze:

  1. o jeju, ten pocałunek .. ajshasjhda *___*
    genialnie;)
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  2. boże już myślałam że Jane nie zdąży uciec i ten kretyn coś jej zrobi -,-
    troskliwy Justin *o*
    ONI SIĘ CAŁOWALI O SHIT IAHWODIJWEIOFGER NIE WIERZĘ AAA
    o kurde XDDD
    świetny rozdział aww ♥
    czekam na następny! :)
    @gooddreamtrip

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe ff i wspaniały rozdział !!!! Nie moge sie doczekać 5 rozdziału !!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham twoje ff <33

    OdpowiedzUsuń
  5. o ja nie moge.....akcja sie zaczyna :) ja juz chce nastepny rozdzial :P
    kocham i pzdr @swagjb13 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. niesamowity, jejku kocham to ff <3
    rozdział boski zdecydowanie mnie nie zawiodlaś a skoro się rozkręcasz to ja już nie mogę się doczekać kolejnego rozdzialu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Swietny:-)
    Czekam na next:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrobiłas błąd ja i Justin i bawiliśmy

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha! Boże, uwielbiam to opowiadanie, serio. Jest chyba nawet lepsze niż RBTYA!

    Kochana jesteś, życzę dużo, dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
  11. O cholera akcja sie rozkreca hahha Jane no no haha a jaki Justin xD jebany Lucas
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  12. SUPER !!!! CZEKAM NA NEXT !!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  14. COOO ONI ROBIĄ XD TO JEST CHORE!
    Rozdział jest idealny, całkowicie mnie wciągnął.

    OdpowiedzUsuń
  15. Avzhdbshxdb jesteś najlepsza! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. jesteś genialna aw aw aw
    @bieberauss

    OdpowiedzUsuń
  17. Hskfbishdjdidnxi o dziza!
    Wstaje sobie rano a tu taka niespodzianka, boze kocham to opowiadanie! Chceeee juz kolejne i kolejne, łatwiej by mi było jakbym zapomniala teraz o tym ff i wrocila di niego jak skończysz całość a tak to nie przestane o tym myslec!;(
    I tak dziękuję Ci ze tak szybko dodajesz rozdzialy, w koncu tez masz wakacje :D
    Martyna :D

    OdpowiedzUsuń
  18. o kurwa! pocałowali się,jezu ten rozdział jest genialny,wstaje i taka niespodzianka z rana dziękuję! To jest takie genialne
    Justin jest jej bratem ale ja chcę ,żeby byli razem hahaha <3
    To jest takie aw'e psaidjapidjaidoja kocham to
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  19. Jesteś najlepsza

    OdpowiedzUsuń
  20. Genialny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  21. jejuu oni się pocałowali jnsjunnjnk megaa ale Ty masz wyobraźnie haha <3

    OdpowiedzUsuń
  22. o matko ownfeop mam fangirl bo Justin i Jane się pocałowali :D Coraz więcej się dzieje i nie mogę się doczekac dalszej akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dkjcjhjhbdjhd, oni się pocałowali, omg!!! Kocham Cię, jesteś wspaniała. Kocham to, jest genialne! Uwielbiam to opowiadanie, czekam z niecierpliwością na nowy rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział! Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Omg omg omg <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie mam słów, żeby napisać jak bardzo uwielbiam to ff. Czuje napięcie w każdej linijce tekstu. Nie wiem co za chwilę się wydarzy i to sprawia, że całość jest zajebista. Tutaj nie da się niczego przewidzieć, Czekam <3
    Zapraszam:http://its-nothing-princess.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Wow ;o Nie wiem co napisać.... to jest zajebiste! Całowali się! Kurde oni się serio całowali, lol ;o Cudny rozdział ;) Czekam na następny :) ily xoxo

    OdpowiedzUsuń
  28. o kurczaczki ! megamegamega dobry ! :D nie mogę się doczekać kolejnego :D

    OdpowiedzUsuń
  29. jezu świetny rozdział hfnkghkfdahgkdfsag
    @kidrawhxo

    OdpowiedzUsuń
  30. O mój dzieju........Jane i Justin się całowali :O nie mam słów, żeby to opisać, to jest takie genialne i cudowne i najlepsze i poprostu kocham to ff! Niby, każdy taki zaskoczony, że co, jak to, że się całowali ale przecież to dopiero początek, lel oni będą uprawiać seks.......i to jest właśnie najlepsze w tym wszystkim bo po prologu, każdy wie co się wydarzy, jak to się dalej potoczy, ale nigdy nie wiadomo kiedy i co zrobią! Djagsjsgsjskabskabajahjsj i nareszcie zaczęła się akcja, więc każdy kolejny rozdział będzie lepszy i bardziej emocjonujący od poprzedniego <3 już nie mogę się doczekać kolejnego <3 <3 JESTEŚ NAJLEPSZA! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Wooooooow więcej nie umiem powiedzieć. To jest genialne

    OdpowiedzUsuń
  32. Omg jakie piękne *.*
    Pisz dalej
    Powodzenia x

    @just_breathex_x

    OdpowiedzUsuń
  33. O kurde, zawał! :D super, czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  34. Agjsjajahsvsjzso ja nie wierzę! To było genialne! I jeszcze do tego ten pocałunek. Jaaaa nie wiem normalnie co mam tu napisać.. Serio zatkało mnie. No nic. Czekam na kolejne ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. hdgsfygdfdsyfgsd
    tak bardzo fajny rozdział.
    @misiaczekZayn

    OdpowiedzUsuń
  36. no bez jaj xd normalnie nie czytam ff o Justinie ale teraz robię wyjątek :D to ff jest genialne!!! kocham cię, wiesz???? :D @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  37. Not a heartbreaker ;*8 lipca 2014 12:30

    O jej! ;_;
    Dalej next :*
    Świetnie piszesz <3 To moje ulubione ff :33

    www.if-today-was-your-last-day-ff.blogspot.com. :))

    OdpowiedzUsuń
  38. O BOŻEEE. pocałowali się, to chore ale słodkie. omggg. <3

    OdpowiedzUsuń
  39. O waw
    Ale zamieszane
    Najpierw akcja w łazience...
    Później ten Kiss...
    o waw

    OdpowiedzUsuń
  40. jak się przejął tym kolesiem eadsioksdzx
    matko ten pocałunek *-*
    co z tego, że to rodzeństwo niech będą razem hahah xd
    kocham to x
    @lovyoubabycakes

    OdpowiedzUsuń
  41. nie wiem czy ja jestem aż tak przewidywalna ,ale wiedziałam że to się stanie ,po prostu to czułam .
    już w wcześniejszym rozdziale jak powiedziała że ten zamek się zepsuł ,wiedziałam że on wejdzie jak ona tam będzie ,ale sądziłam że jak będzie np.pod prysznicem .
    hehe xd
    kocham to

    a ten pocałunek...wiedziałam ;D
    cudne <3
    czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  42. oh ho, rozdział jest genialny! już nie mogę doczekać się następnego! :) xx @xxhemmings69

    OdpowiedzUsuń
  43. Asdfghjkl to jest wspaniałe! / @lucyroyalty

    OdpowiedzUsuń
  44. Myślałam, że coś się z moim wzrokiem dzieje, ale dopiero teraz ogarnęłam, że to od najazdu myszki ciemnieje. Lol
    Czekałam na ten rozdział i czekałam. Irytowałam się, gdy pisałaś na twitterze, że trochę nas podrażnisz i jest!
    Kocham twoje wszystkie ff i chyba na tym zakończę.
    Czekam niecierpliwie na następny!

    OdpowiedzUsuń
  45. Wow ja chce wiecej. To jest wciągające i jeszcze napisane w taki sposób że ahh <3 mimo że nie przepadam za Justinem ten blog jest jedym z ulubionych . Pozdrawiam i prosze szybko nexta ;* oby było wiecej pozytywnych niespodzianek jak ten pocałunek awww

    OdpowiedzUsuń
  46. OMG swietny rozdzial. Cudowny. Strasznie mnie ciekawi ta historia. Swietnie piszesz jestem okropnie ciekawa, co bedzie dalej. //@imfancyprincess

    OdpowiedzUsuń
  47. Tbdedvhryjgewxvtjn oni sie pocalowali aaaaaaaaaa ghbfvbgghbfgyt omg

    OdpowiedzUsuń
  48. wreszcie pierwszy pocałunek jaaaaj *-* oczywiscie czytam to opwiadanie i stwierdzam ze jest niesamiwite <3

    OdpowiedzUsuń
  49. Yaaaaay! W koncu !!!!! Ahhhh ten pocalunek byl taki mdnejdhwhifksjdjdjs <3333333 czekamy na nn !!!! :3

    OdpowiedzUsuń
  50. wow, z rozdziału na rozdział coraz bardziej

    OdpowiedzUsuń
  51. Cudowny rozdział!! <3 Wreszcie się pocałowali gehwhwtehwrh ^^

    Z niecierpliwością czekam na next ; *

    OdpowiedzUsuń
  52. aaaaaaaaa zaczyna sie! YEAH!!!!!! kocham cię, świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  53. To opowiadanie jest GENIALNE !!! Ja to kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  54. Wow ile komentarzy już ;o rozdział ZAJEBISTY omg pocałowali sie... to chore, ale takie.. słodkie :) czekam nn, już nie moge się doczekać co się jeszcze wydarzy między Jane a Justinem <3

    OdpowiedzUsuń
  55. Omg genialny. Czekam na kolejny mam nadzieję że szybko się pojawi

    OdpowiedzUsuń
  56. Koncowka *-* kompletnie sie nie spodziewalam takiej sytuacji na imprezie.. Swietnie piszesz, niee.. dziewczyno ja cie ubostwiam za to jak piszesz! Nie moge doczekac sie nowego rozdzialu!! <3 /przepraszam, ze bez polskich znakow, ale na fonie jestem ;p

    OdpowiedzUsuń
  57. O jej *__* w końcu :D tyle czekałam aż się pocałują ;) cudowny rozdział i czekam z niecierpliwością na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Aaaa! Ocsasjjkfgfbujg swietne!:)

    OdpowiedzUsuń
  59. Cudne advfjscn oni się pocałowali o tak. Ciekawe co Just sobie teraz myśli./ola

    OdpowiedzUsuń
  60. Cudne *.* Teraz znowu muszę czekać na nowy rozdział ,ehh a to jest takie ciekawe i już nie mogę się doczekać. pisz szybko :) @Belieber_True99

    OdpowiedzUsuń
  61. Jesteś genialna ,to ff jest genialne wszystko co napiszesz jest genialne!. Idk jak to robisz ale to prawda! Ten pocałunek był WOW. Jestem mega podekscytowana. Pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  62. Jesteś jak czarodziejka! Skaradlas moje serce tym ff :) czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  63. Kocham cie, Justina, Jane i to opowiadanie :D pocalunek omg perfect, tylko Justin powinien porozmawiac z Jane o tym a nie uciekac na impreze :DD chociaż chce wiecej takich scen

    OdpowiedzUsuń
  64. Boże to jest tak bardzo wciągające że mogłabym to czytać bez przerwy *.* kiedy rozdział się kończy to mi smutno bo chce więcej i więcej to jest takie zajebiste *o* kocham cie jesteś niesamowita czekam na dalszy rozwój akcji i mam nadzieję że rozdział pojawi się jak najszybciej <33333 *_____*

    OdpowiedzUsuń
  65. Cudowny *o* jeju nastepny!

    OdpowiedzUsuń
  66. swietne jest to opowiadanie, a trafilam na nie przypadkiem:) mam tylko 2 prosby, jak zmieniany jest punkt widzenia z Jane na Justina to mogla bys jakos to zaznaczac? moze tak jak w reszcze ff np. Jane pov. A drugie to pilnuj szyku wyrazow w zdaniu, bo czasami sa to dziwnie pomieszane. to nie sa jakies zgryzliwe uwagi tylko rady jak zrobic zeby bylo jeszcze lepiej :) zniecierpliwoscia czekam na kolejny rozdzial!

    OdpowiedzUsuń
  67. kiedyś zaczytywałam się w opowiadaniach z wątkiem romansu między rodzeństwem, ale to było wieki temu i dotyczyło braci Kaulitz :o więc miło znaleźć oryginalne opowiadanie z Justinem w roli głównej. żałuję tylko, że odkryłam je tak wcześnie i teraz muszę czekać na nowy rozdział :D
    weny życzę! :)
    @bizzlovey

    OdpowiedzUsuń
  68. Jejku cudowny *-* czekam na nn <3 shippuje Justina i Jane >>> hahahahah <3 pls informuj mnie, twoja @awhmyjade

    OdpowiedzUsuń
  69. JEZU KOCHAM ♥

    @biebsiuryx

    OdpowiedzUsuń
  70. UMARLAM ♡

    @Lumberjaxxx_

    OdpowiedzUsuń
  71. Wspaniałe ff! Vdidbduevudf i Omfg oni sie pocalowalo! Vdjxuhduge Omfg
    Jeżeli dasz radę to chciałabym być informowana o rozdziałach :) mój tt @SkaylerW

    OdpowiedzUsuń
  72. Jak zawsze super! Jestem chyba chora bo chce ich więcej!

    OdpowiedzUsuń
  73. kocham! Blagam dodawaj czesciej te rozdzialy<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  74. Cudnie! Pocałunek, niespodziewałam się. Czekam na NN <3

    OdpowiedzUsuń
  75. Amdjisiirhfrheueuajsjxbfbrbjk przelizali sie *.* rozdzial jest swietny

    OdpowiedzUsuń
  76. jejku cudowne

    OdpowiedzUsuń
  77. Już to mówiłam, jestes boska! Nie uwierzysz ale leże z przyjaciółką, która nie darzy taką sympatią Justina i czuje sie jak murzyn, bo od 0:00 czytam jej twoje rozdziały. Stwierdziłyśmy równoznacznie że jest zajebisty! Gratuluje tłumaczenia, moze twój blog będzie drugim Dangerem i jest to komplement, wiem, że dużo teraz sie w około niego dzieje. Nie porównuję go z twoim bo to zupełnie inna fabuła, ale chciałabym, zeby był wizytówką polskich fanfiction, bo na to zasługuje, A gdybys wydala książkę, walczylabym o to, by znalazła się na mojej półce. Weny, skarbie! Będe czekać na nexta ;* @Dorika97

    OdpowiedzUsuń
  78. omg teraz to się będzie działo hahaha

    OdpowiedzUsuń
  79. Boże kocham to !

    OdpowiedzUsuń
  80. Cudowne! Aż nie mogę uwiezyć że są rodzeństwem.

    OdpowiedzUsuń
  81. O Ja ncuhusnfvjdkg no i było buzi supcio rozdział

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy