13.07.2014

Rozdział piąty



Piłem piwo za piwem mieszane z wódką i tanim sikaczem. Próbowałem wlać w siebie tyle alkoholu ile umiałem, aby zapomnieć o tym co zrobiła Jane. Co ja zrobiłem. Co my zrobiliśmy.
Nie mam pojęcia kto z nas zaczął, ale doskonale wiedziałem kto skończył. Jenny pierwsza się odsunęła podczas gdy ja chciałem wepchnąć swój język do jej ust. Kurwa.
Ale na początku oddawała pocałunek, dopiero później się opamiętała. Dobrze, że się opamiętała. Z nas dwóch to ona jest mądrzejsza.
Simon ze zdziwieniem przyjął mój powrót na imprezę, a ja zbyłem jego pytania krótką odpowiedzią, że pokłóciłem się z Jane. Łyknął to od razu i nie zadawał więcej pytań. Na szczęście.
Piłem, bawiłem się i na chwilę zapomniałem o wszystkim. Ale tylko na chwilę.
Wróciłem do domu około piątej nad ranem i już miałem próbować wejść po schodach na górę, ale coś mnie zatrzymało.
Tam jest Jane. Nie mogę się do niej zbliżyć. Nie jestem w stanie spojrzeć jej w oczy po tym wszystkim co wydarzyło się między nami.
Tak jak stałem, w ubraniach i butach, położyłem się na kanapie w salonie i od razu zasnąłem.
- Mamo, czemu Justin śpi w butach na kanapie? – Usłyszałem piszczący głosik, mówiący mi nad uchem. Sięgnąłem po poduszkę, która była pod moją głową i zasłoniłem nią uszy aby zagłuszyć wszystkie dźwięki, które na kacu rozbrzmiewały w mojej głowie z siłą silniku odrzutowca.
- Justin, Justin.. wstawaj – poczułem mocne szarpanie za ramiona, ale za żadne skarby nie byłem w stanie otworzyć oczu. – O której wróciłeś? – zapytała głośno mama. Albo mi się tylko wydawało, że mówiła głośno.
- Kołopiątejrano…. – wybełkotałem obrócony twarzą do kanapy.
- Co ty tam mamroczesz? – zapytała ponownie.
Odchyliłem poduszkę z głowy i powoli odwróciłem głowę w jej stronę.
- Wróciłem nad ranem. Nie chciałem nikogo budzić, dlatego tu zasnąłem… - mruknąłem czując pulsujący ból w głowie.
- Chyba raczej nie byłeś w stanie wejść po schodach… - powiedziała mama patrząc na mnie z politowaniem. – Jazzy idź do taty, nie wdychaj smrodu tego piwska – dodała zwracając się do Jazmyn, która cały czas stała obok mojej głowy.
- To też… - zaśmiałem się patrząc na mamę z dołu.
- Justin ile razy ci mówiłam, że masz szanować rzeczy. Mogłeś buty przynajmniej ściągnąć! – upomniała mnie. – Teraz idź stąd. Umyj się, a jak chcesz dalej spać, to idź do pokoju Jane.
Jak mam po tym wszystkim pokazać się Jane na oczy? Wstydzę się. Ona też pewnie będzie czuła się niezręcznie w moim towarzystwie.
Zważając na groźny wzrok mamy wstałem i wyszedłem chwiejnym krokiem z salonu. W przedpokoju zsunąłem buty ze stóp, zostawiając je rozrzucone na podłodze i na boso wszedłem cicho po schodach.
Zaistniał problem. Ciuchy mam w pokoju Jane, a żeby się odświeżyć musiałem wejść i wziąć czyste ubrania. Modliłem się, żeby zastać śpiącą Jane, która nawet nie zauważy mojej obecności.
Nacisnąłem cicho klamkę i zajrzałem do pokoju. Odetchnąłem z ulgą, ponieważ Jane leżała odwrócona do mnie plecami i spała. Podszedłem cicho do szafy wziąć ubrania i najszybciej jak mogłem zmyłem się z zasięgu jej wzroku i słuchu.
Wziąłem gorący prysznic, który pozwolił mi trochę dojść do siebie i przebrałem się w czyste slipki. Wziąłem głęboki oddech zanim ponownie otworzyłem drzwi do pokoju i ku mojemu zdziwieniu Jane nie było w środku.
Poczułem ogarniające zmęczenie i kaca, który nadal mnie trzymał, więc nie zastanawiając się za wiele, położyłem się do łóżka wtapiając twarz w poduszki i niemalże od razu zasnąłem.

Leżałam w łóżku nadal bezustannie rozmyślając o tym co wydarzyło się wczoraj. O miękkim pocałunku, smaku jego śliny i o lekkich obdarciach, które pozostawiła na moich policzkach jego broda.
Zastanawiałam się skąd wzięłam siłę na to by go odepchnąć od siebie? Przecież tak bardzo mi się podobało.
To był jeden z najlepszych pocałunków mojego życia.
Tylko dlaczego był akurat z moim bratem?
Mogłam się całować z Lucasem, z Simonem, z Ashtonem albo z innym chłopakiem, który był wczoraj na tej imprezie. Z nich wszystkich akurat wybrałam Justina. Justina – mojego brata.
Nie. Ja go nie wybrałam. Los zadecydował za mnie. Przeznaczenie.
Ale zastanawiałam się czy sami tego przeznaczenia nie nakierowaliśmy na tą drogę?
Justin proponujący mi pójście na imprezę, ja, godząca się na nią, Justin obiecujący mi, że wróci ze mną do domu, ja, przychylnie nastawiona do tej propozycji, w końcu Justin pytający się z troską co się stało na tarasie i ja, zwierzająca mu się jakby był moim najlepszym przyjacielem, którym notabene nigdy nie był. On przytulający mnie, ja ściskająca mocniej jego szyję. On obracający policzek w moją stronę, ja przybliżająca usta do jego ust, złączając je, on rozwierający wargi w celu wpuszczenia mojego języka do środka, ja opychająca go.
Tak. Ta ostatnia decyzja była najmądrzejszą decyzją, jaką podjęłam tego wieczora. Ale gdybym wcześniej nie podejmowała głupich decyzji, nie musiałabym podjąć tej mądrej.
Usłyszałam bose kroki na schodach i byłam pewna, że to Justin, ponieważ tylko on pofatygowałby się przybyć tu na górę w piątek tak wcześnie rano.
Zakryłam się kołdrą i odwróciłam twarzą do ściany nie chcąc aranżować niepotrzebnej konfrontacji z bratem. Udawałam, że śpię.
Chłopak szybko wyszedł zostawiając mnie samą w pokoju, a po chwili usłyszałam szum lejącej się wody.
To była moja jedyna szansa na ubranie się i przygotowanie na zakończenie roku szkolnego bez spotykania Justina. Wyskoczyłam z łóżka i szybko wyciągnęłam czyste ubranie z szafy.
Wczoraj w nocy, po całym zdarzeniu, wzięłam długi, regenerujący prysznic, więc dziś odpuściłam sobie łazienkę. Ubrałam białą bluzkę i czarne rurki. Związałam włosy w kok i nałożyłam szybki makijaż uwzględniający tylko podkład, puder i eyeliner.
Wzięłam torebkę z wiklinowego fotela i szybko wyszłam z pokoju.
Na śniadanie przygotowałam sobie płatki z mlekiem, a po posiłku, który przeciągałam najdłużej jak się da, w końcu musiałam iść na górę by umyć zęby. Z ulgą stwierdziłam, że Justin opuścił już łazienkę i mogłam z niej swobodnie skorzystać bez ryzykowania, że go spotkam.

W szkole spędziłam niewiele czasu. Akademia krótka, rozdanie świadectw jeszcze krótsze i zanim się obejrzałam już wracałam do domu i zastanawiałam się jak tym razem omijać Justina, a wiedziałam, że to już nie będzie takie łatwe jak było rano.
Weszłam do domu i zdziwiłam się gdy mama mnie zawołała, żebym usiadła z nimi do obiadu. Z nimi wszystkimi. Naprzeciwko Justina.
Co oni robili w piątek wszyscy w domu?
Ach tak, rodzice wzięli urlop aby być na zakończeniu roku w przedszkolu maluchów, dlatego szybciej są w domu. Usiadłam na krześle starając się nie patrzeć na mojego brata, gdy mama zaczęła nakładać mi obiad na talerz.
- I jak było na imprezie? – zapytała spoglądając to na mnie to na Justina. – Justin chyba się dobrze bawiłeś, co?
- Taaa – mruknął zmęczony chłopak, a ja nadal omijałam jego wzrok szerokim łukiem.
- A ty Jane? – zapytała mama. – Dobrze się bawiłaś?
- Taaa – mruknęłam patrząc w talerz z zupą.
- Co jest z wami dwoma? – zapytała mama ze zdziwieniem.
- Nic – odpowiedzieliśmy razem, chyba za szybko, ponieważ mama zaczęła się na nas dziwnie patrzeć.
Wzrok mój i Justina boleśnie się skrzyżował po raz pierwszy od niezręcznego pocałunku. Przeszedł przeze mnie jak półsekundowa burza z piorunami, pozostawiając nic, tylko podmokły teren, na którym nic nie da się zbudować.
Szybko wbiłam wzrok z powrotem w talerz i zaczęłam grzebać w nim łyżką. Nie wiedziałam co Justin zrobił, ale byłam pewna, że też unika mojego wzroku jak ognia.
Napiętą atmosferę można było ciąć nożem. Już nie była wyczuwalna tylko między mną, a moim bratem, ale także w całym pomieszczeniu i byłam pewna, że mama i tata też czuli, że coś jest nie tak.
Ku naszemu szczęściu Jazzy zaczęła wybrzydzać przy jedzeniu, Jaxon zaczął ją przedrzeźniać i uwaga rodziców całkowicie skupiła się na maluchach, a ja i Justin zostaliśmy pozostawieni w spokoju. Przynajmniej na chwilę.
Szybko zjadłam obiad i niczym z procy wystrzeliłam do góry do swojego pokoju, modląc się by Justin nie przyszedł za mną.
Miałam ochotę uciec i to wszystko przemyśleć, gdzieś na spokojnie, gdzieś, gdzie nie czułam obecności Justina. Z daleka od domu. Chciałam iść pobiegać. Ale w moim hobby najgorsze było to, że po jedzeniu nie mogłam od razu biegać. Musiałam odczekać tą godzinę i dopiero później wyjść. Tak też zrobiłam tym razem. Ze zniecierpliwieniem czekałam na chwilę, w której uznam, że wszystko w moim żołądku się już poukładało. Ubrałam szorty, przebrałam bluzkę na sportową bokserkę i zbiegłam na dół.
- Gdzie idziesz? – usłyszałam głos mamy dochodzący z salonu, podczas gdy ubierałam buty.
- Pobiegać – odparłam i szybko ulotniłam się z mieszkania.
Biegnąc włączyłam swoją listę z żywiołowymi piosenkami, które pomagały mi dotrzymać tempa i biegłam przed siebie nie zważając na to, że nie rozgrzałam się wcześniej.
Przemierzyłam całe osiedle, aż w końcu dotarłam do skrótu, który prowadził przez zalesioną ścieżkę, tyłami, na obrzeża parku, gdzie była droga dla rowerzystów i rolkarzy, na której bardzo dobrze mi się biegało.
Biegłam już piętnaście minut gdy poczułam lekkie szturchanie w ramię. Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam spoconego Justina biegnącego za mną. Serce podskoczyło mi do gardła, a nogi zaczęły trząść się jak galareta. Nieporadnie wyciągnęłam słuchawki z uszu i nie przestając biec spojrzałam na niego pytająco.
- Musimy pogadać – odrzekł twardo.
- Musimy – zgodziłam się z nim potakując głową, ale patrzałam przed siebie, ponieważ nie byłam w stanie dłużej znieść jego wzroku.
Biegliśmy obok siebie w ciszy, wpatrzeni w przestrzeń przed nami. Nie wiedzieliśmy kto ma zacząć, od czego zacząć i kiedy zacząć. Nic nie wiedzieliśmy.
Najgorsze jest to, że ja nie wiem co Justin czuje po tym pocałunku, a on nie wie co ja czuję.
A co czuję? No właśnie, co  jak właściwie czuję?
Wstyd mi się było przyznać, ale pomimo zażenowania i wstydu czułam coś jeszcze. Coś bardzo silnego. To uczucie powodowało, że nie chciałam zapomnieć o tym pocałunku, nie zważając na to jak bardzo powinnam o nim zapomnieć i wrócić do porządku dziennego. Do prawidłowego porządku dziennego.
Chciałam jeszcze raz go pocałować. Jeszcze raz poczuć jego zapach, smak jego śliny, twardy zarost i miękkie wargi. Chciałam poczuć jego ręce na moich biodrach i chciałam poczuć pod opuszkami swoich palców jego skórę. Ale nie mogłam przyznać się do tego wszystkiego.
A co jeśli on tego nie chce?
Przecież to jest chora sytuacja. Nie możemy być razem, więc dlaczego marzę o takich rzeczach?
Nagle odwróciłam głowę w stronę Justina, a on zrobił to samo.
- Ja nie…
- Myślałem o…
Powiedzieliśmy w tym samym czasie i w tym samym czasie zamilkliśmy. Zatrzymałam się i zrobiłam krok w tył, żeby zejść na pobocze ścieżki. Justin poszedł za mną i powiedział:
- Zacznij.
Zastanawiałam się co chciałam mu powiedzieć. Ale raz kozie śmierć. Trzeba postawić sprawy jasno.
- Musimy to skończyć – odparłam opierając plecy o drzewo.
Justin złapał się za bok i dysząc zgiął lekko ciało w dół, aby łatwiej mu było złapać oddech po męczącym biegu.
- Co, nic nie powiesz? – zapytałam agresywnym tonem lustrując go wzrokiem.
- Nie wiem co mam powiedzieć… - mruknął cicho.
- Dlaczego to wczoraj zrobiłeś? – zapytałam ostro.
- Ja tego nie zrobiłem – wyparł się chłopak patrząc na mnie zawistnym spojrzeniem. – Ty to zrobiłaś – zrzucił całą winę na mnie.
- JA? – powiedziałam głosem wyższym o kilka tonów, wskazując palcem na własną pierś. – Ty mnie kurwa przytuliłeś!
- Chciałem cię uspokoić! – krzyknął.
- Nigdy mnie nie uspakajałeś, jestem już duża, potrafię o siebie zadbać! – powiedziałam atakującym tonem.
- Nigdy cię nie widziałem tak przestraszonej, Jenny! – Justin przybliżył się do mnie o krok i nadal lustrował mnie wzrokiem.
Oparłam lewą stopę o pień drzewa obserwując jego twarz. Jego miękkie usta, brązowe oczy i tą niesforną fryzurę…
- Nie mów do mnie Jenny! – warknęłam.
- Czemu? – zapytał ostro.
Nie zastanawiając się nad tym co miałam odpowiedzieć, wpatrzona w jego twarz, od której nie potrafiłam oderwać wzroku, odrzekłam:
- Bo to sprawia, że chcę cię drugi raz pocałować.
Kurwa. Jak to, dlaczego?
Jakim prawem to powiedziałam?
Nie myślałam o tym. Miałam zamiar skończyć tą rozmowę, ale wcześniej się dowiedzieć co Justin o mnie myśli, co czuje do mnie, jak się czuje z faktem, że wczoraj namiętnie całował swoją młodszą siostrę…
Teraz już niczego się nie dowiem. Spaliłam wszystkie mosty porozumienia i nie mam jak wrócić teraz na mocny grunt.


Patrzyłem na Jane szeroko otwartymi oczami. Jej oszołomiona mina, nie wiedząca co tak naprawdę się wydarzyło. Przyszło mi na myśl, że sama nie spodziewała się, że takie słowa wyjdą z jej ust.
Zanim się zorientowałem dziewczyna zamachnęła się kucykiem i sprintem wbiegła na ścieżkę dla rowerów kierując się przed siebie, nie zważając na reakcje ludzi wokół.
Co jej miałem powiedzieć? Co?
To, że też mam ochotę pocałować?
To, że działa na mnie widok jej spoconej twarzy, jej unoszącej się piersi w nierównym oddechu? Pot spływający po jej czole, różowe policzki, szkliste oczy, to wszystko powoduję, że miałem ochotę przyciągnąć ją do siebie i zatopić jej usta w moich.
Ona czuła to samo. Powiedziała mi to. Teraz przynajmniej wiem na czym stoję. Wiem, że sam sobie tego nie uroiłem i wiem, że ona była tak samo winna tego pocałunku jak ja.
Nie myśląc za wiele, rzuciłem się biegiem za Jane. Musiałem dać z siebie wszystko, żeby ją dogonić, a gdy już to zrobiłem mocno szarpnąłem jej ramię zatrzymując ją na środku drogi.
Dziewczyna była oszołomiona, ale nic nie powiedziała. Odwróciła się do mnie, a ja złapałem dłońmi jej ramiona. Nachyliłem się nad nią i nic nie mówiąc zatopiłem swoje usta w jej. Tak jak tego chciała. Tak jak ja tego chciałem.
Pocałunek był bardzo mocny. Jane na początku nie zrobiła żadnego ruchu, ale później otworzyła usta pozwalając mojemu językowi splątać się z jej językiem. Poczułem ją. Smakowała słodko.
Zjechałem rękami po jej kręgosłupie zatrzymując się dopiero w okolicach kości ogonowej. Mocnym ruchem przybliżyłem jej ciało do swojego, by móc czuć ją jak najmocniej. Nie opierała się.
Pochłaniała pocałunkiem moje usta, jakby od tego zależało jej życie. Ja zresztą robiłem to samo.
Poczułem jak jej palce wplatają się w moje włosy. Przejeżdżała dłońmi po moim spoconym karku, a jej miednica przybliżyła się do mojego ciała.
Nasze oddechy były coraz szybsze i silniejsze. Nie potrafiliśmy zapanować nad własnymi rządzami, które całkowicie nas opanowały.
Ale przecież nie możemy się całować na środku drogi dla rowerzystów. Ktoś mógłby nas zobaczyć. Ktoś kto nas zna.
Oderwałem powoli usta od ust siostry i wbiłem swoje oczy w jej.
Oddychaliśmy szybko i płytko.
Jane się zarumieniła, ale jej mina nic nie zdradzała. Wtedy to powiedziałem:
- Czuję to samo.
Tyle. Nic więcej. Powiedziałem to i stałem przed nią jeszcze dwie sekundy, po czym rzuciłem się biegiem w drogę powrotną.
Biegłem ile sił w nogach nie obracając się za siebie.
Pocałowałem własną siostrę. Gorzej. Rzuciłem się na własną siostrę.
Teraz już nie miałem wymówki, że to była ona, nawet nie wiem czy wczoraj to była ona. Ale dziś to byłem ja. Jawnie, niezaprzeczalnie to ja ją pocałowałem. Nic mnie teraz nie usprawiedliwiało.
Jedyne co podnosiło mnie na duchu, to świadomość, że Jane oddawała mi ten pocałunek z równą mocą i namiętnością.
Ale ona po wyznaniu, że chce mnie pocałować, uciekła, żeby tego nie zrobić. Bo nie można w taki sposób całować swojego rodzeństwa.
A ja?
Ja po zorientowaniu się, że pragnę pocałować własną siostrę, dałem się ponieść rządzom i to zrobiłem, nie zastanawiając się nad konsekwencjami.
Musimy ustalić pewne zasady. My nie możemy być razem.
- Justin, gdzie byłeś? – zapytała mama, gdy dwadzieścia minut później wszedłem zdyszany do domu.
- Biegałem – odparłem wymijająco ściągając buty.
Zanim zdążyłem ulotnić się na górę, Jazzy przybiegła do mnie pytając:
- Justin, pobawisz się ze mną?
Na nieszczęście miałem słabość do swoich sióstr… Teraz to zdanie nabiera innego sensu.
Zgodziłem się i wyszedłem do ogrodu z Jazmyn. Bawiłem się z nią i Jaxonem bardzo długo. Sprawili, że prawie zapomniałem o tym co się działo wcześniej, ale gdy się ściemniło wszystkie wspomnienia wróciły z podwójną siłą.
- Jazzy, Jax do domu. Idziemy się kąpać! – krzyknęła mama wychodząc na taras. Dzieciaki od razu jej posłuchały i wbiegły do salonu, a mama zwróciła się do mnie. – Jak biegałeś, nie spotkałeś Jane?
- Nie – odpowiedziałem szybko zastanawiając się do czego zmierza. – A co?
- Nie wróciła jeszcze do domu – odparła mama.
- Pewnie za niedługo przyjdzie – powiedziałem chcąc ją uspokoić, ale sam zacząłem się niepokoić o Jenny… Jane.
Mama weszła do salonu, a ja zaraz za nią i od razu poszedłem na górę. Zamknąłem się w pokoju Jane i włączyłem komputer. Było po 21 gdy ktoś otworzył drzwi i wszedł do środka.
Jane nie zwracając na mnie uwagi podeszła do łóżka, na którym siedziałem i spod poduszki wyciągnęła ubrania w których spała. Nic nie mówiąc poszła się myć.
To będzie niezręczna noc… Niezręczna dalsza część życia.
Jane wróciła pół godziny później. Znowu z ledwością hamowałem się przed patrzeniem na jej zgrabne ciało, które prawie w zupełności nie było okryte przez króciutkie spodenki i obcisłą białą bluzkę.
- Musimy pogadać – powiedziała siadając obok mnie.
Zamknąłem laptopa i odłożyłem go na ziemię obok łóżka. Wbiłem w nią wzrok i przytaknąłem głową, mówiąc.
- Zgadza się. Musimy.
- Justin, jesteśmy rodzeństwem. Nie możemy się tak zachowywać – powiedziała, a ja nie wiedziałem czy poczułem ulgę czy smutek, ale odpowiedziałem.
- Wiem. Przepraszam za to…
- Dobra, nie przepraszaj. Stało się. Ja też miałam w to duży wkład. Po prostu nigdy więcej tego nie powtarzajmy, ok? – mruknęła i niezgrabnie przeczesała mokre włosy.
- Ok – odpowiedziałem. – Jesteśmy rodzeństwem – dodałem i wyciągnąłem pięść w jej stronę.
Jane przybiła mi żółwika z uśmiechem ulgi.
Wstałem z jej łóżka, wziąłem koc i jedną poduszkę pod pachę i skierowałem się do wyjścia z pokoju.
- Co ty robisz? – zapytała zdziwiona Jane.
- Ty chyba sobie nie myślisz, że po tym wszystkim będę nada tu spał? – odrzekłem pokazując ręką jej łóżko.
- Masz rację. Nie powinniśmy się do siebie zbliżać. Przynajmniej przez jakiś czas, aż wszystko nie dojdzie do normy – odparła dziewczyna, a ja nacisnąłem klamkę i wyszedłem na korytarz.
Zszedłem po schodach i rzuciłem koc i poduszkę na kanapę w salonie.
- Justin, co ty wyprawiasz? – zapytała zdziwiona mama siedząc na fotelu i oglądając telewizję.
- Wolę spać tu – odparłem.
- Przecież tu jest nie wygodnie… - wtrącił się tata.
- Wkurza mnie Jane – odparłem, żeby nie wydało się podejrzane to, dlaczego wolę spać na twardej kanapie aniżeli w wygodnym łóżku z siostrą.
- Musicie się dogadać. A tu na pewno nie pozwolę ci spać – powiedziała mama i wstała z fotela. Zebrała koc i poduszkę i podała mi je. – Pogódź się z siostrą i powiedz, że nie ma cię wyganiać z pokoju.
- Ale ja naprawdę wolę tu spać – powiedziałem twardo i ponownie rzuciłem koc i poduszkę na kanapę.
- Nie Justin. Szanuj swój kręgosłup, póki jesteś młody – odrzekła ostro mama i ponownie podała mi koc i poduszkę.
Wiedziałem, że na tym walka się skończyła i musiałem się poddać, żeby mama niczego nie zaczęła podejrzewać.
Zrezygnowany wszedłem z powrotem na górę, a Jane spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem, gdy rzuciłem koc i poduszkę na jej łóżko.
- Czemu wróciłeś? – zapytała.
- Żeby mama się nie zorientowała. Musimy udawać, że wszystko jest normalnie. – powiedziałem stojąc nad nią.
- Justin, ale nic nie jest normalnie – powiedziała akcentując słowo „nic”.
- Wiem. Ale muszę dalej spać z tobą – powiedziałem przeczesując włosy ręką.
- Jakoś… Musimy dać radę – odparła nieśmiało podciągając kolana do siebie.
- Po prostu zachowujmy się normalnie. Jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło – powiedziałem chcąc uciąć temat.
- Dobrze – odpowiedziała Jane i położyła się na łóżku przykrywając się kołdrą.
Wyciągnąłem z szafy czyste bokserki i poszedłem do łazienki zastanawiając się czy gdy Jane będzie leżeć ze mną w łóżku, a nasze ciała będą się stykać ze sobą, będę w stanie zachowywać się tak, jak gdyby nigdy nic między nami się nie wydarzyło?



98 komentarzy:

  1. o rety *o* uwielbiam ich. robi się coraz lepiej :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochaaaaaam to opowiadanie! To jest po prostu tak uzależniające! Mam nadzieje ze kolejny rozdział pojawi sie szybko, moze nawet szybciej od tego :D duuuuzo weny Ci zycze :D
    Martyna :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. " zastanawiając się czy gdy Jane będzie leżeć ze mną w łóżku, a nasze ciała będą się stykać ze sobą, będę zachowywać się tak, jak gdyby nigdy nic między nami się nie wydarzyło?"
      Nie sądze Justin, ona cię tylko dotknie łokciem a tobie już stanie i będzię dziki seks, hulaj dusza piekła nie ma XDDDDDDD
      Oni narazie tacy "nie, nie nie możemy, nigdy w życiu, jesteśmy rodzeństwem!!!!!!" a potem będzie "pieprz mnie i patrzy czy oddycham!!!!!" XDDDDDd
      Emilko kocham cię i to opowiadanie <3 <3 najlepsze polskie fanfictiony wychodzą od Ciebie :D ashdhskagakah
      A! Jeszcze coś! Ja tak starsznie czekałam na ten seks a tu nici, ale w sumie dobrze, może sceny seksu trafią się na wieczór..... dobra nic

      Usuń
    2. Najlepszy komentarz 4ever hhah

      Usuń
  4. Boże *.* /@48_belieber

    OdpowiedzUsuń
  5. SUPER !!!! CZEKAM NA NEXT !!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże hvhjhygdtgb Z rozdziału na rozdział jest co raz lepiej jdndnnffncndnd Dużo weny 💕💕

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham to opowiadanie, pa

    OdpowiedzUsuń
  8. Omg, znowu się całowali *-* jestem bardzo ciekawa jak to dalej będzie wyglądało ;o Oni są tacy biedni ;c Czemu muszą być rozdzeństwem?? Owww ;c Wspaniały rozdział! Nie moge się doczekać następnego :D Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow. Cudowny rozdział <33 Drugi raz się pocałowali wdbvibweiv *_*
    Nie mogę się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. mogliby się już ruchać :D

    OdpowiedzUsuń
  11. g o r ą c o !!! biedni oni, że muszą to czuć, ale z drugiej strony to obawiam się, że gdyby moim bratem był Justin - czułabym to samo.
    @bizzlovey // tlumaczenie-precious

    OdpowiedzUsuń
  12. Aww, tak bardzo zajebisty rozdzial ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo podoba mi sie to opowiadanie. rozdział zajebisty. ja nadal czekam na coś więcej! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jezu, genialne!!! Więcej wątków z całowaniem i zblizaniem mmm
    Czekam nn 😍😍

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam !!! Czekam na następny !!! Już się doczekać nie mogę !! <3
    Dodaj rozdział jak najszybciej <3 !!!

    OdpowiedzUsuń
  16. o mój boże, cuudooo

    OdpowiedzUsuń
  17. Coraz więcej się dzieje i podoba mi się to haha,ale nadal niepokoi mnie prolog...co będzie jak mama ich przyłapie ugh

    OdpowiedzUsuń
  18. Aaa *0* net!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zajebisty djdjrjdjddbrbndjd jestes świetna. Troche mnie odrzuca jak sobie nysle o rodzenstwie ale i tak jest świetne

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam tego bloga, cudowny

    OdpowiedzUsuń
  21. O matko! Ale petarda! Po prostu genialne <3 Przez cały czas jak to czytałam oczy mało nie wylatywały mi z orbity. Oboje wiedzą ze nie mogą być razem, ja to wiem, ty to wiesz, wszyscy to wiemy ale i tak ich SHIPPUJEMY. heh. Nawet się zrymowało<3 No nic. Jednym słowem cudowny! Czekam na następny. Mam nadzieję ze pojawi się szybko ;3

    OdpowiedzUsuń
  22. MOŻESZ TO JAKOŚ FAJNIE UŁOŻYĆ. BYĆ MOŻE JANE JEST Z DOMU DZIECKA, WIĘC MOGŁABY BYĆ Z JUSTINEM. 😊

    OdpowiedzUsuń
  23. o mój boże o.O to jest takie dobre że nie chcę przestawać czytać xd kocham to :D i dziękuję za rozdział! @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  24. Cholera troche niezrecznie xD moze zrobisz tak ze oni nie bd prawdziwym rodzenstwem i moze mogliby byc razem bo zaczynam sie wkrecac :)
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  25. omg ale sie dzieje *-* niech oni sie przytula pod ta kołdrą <3

    OdpowiedzUsuń
  26. OMG !!!! ZAJEBISTY ROZDZIAŁ <3 To najlepsze z dwóch opowiadań jakie czytam (obydwa są twoje :*) Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Byłam negatywnie nastawiona do tej historii, ale zmieniłam zdanie. napisane jest idealnie. TO JEST PRAWDZIWA ZAKAZANA MIŁOŚĆ XD Jestem ciekawa jak zareagują rodzice, kiedy się dowiedzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CO SIĘ STAŁO Z RUN BACK TO YOUR ARMS?? NIE WŁĄCZA MI SIĘ

      Usuń
  28. to jest genialne! czekam z niecierpliwością na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie wiem czy dodawałam komentarz przed tym, jak wychodziłam z domu, czy nie, więc piszę jeszcze raz xD
    Opowiadanie jest mega! Uwielbiam je, naprawdę. Podoba mi się, że akcja się rozkręca, a jednocześnie nic nie dzieje się za szybko. Bardzo polubiłam tego bloga i mam nadzieję, że komentarzy szybko przybędzie, bo już nie mogę się doczekać następnego rozdziału! :>

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak zwykle GENIALNY rozdział <3 @Kamila280198

    OdpowiedzUsuń
  31. O matko! Dużo się dzieje! Extra! <3<3<3<3 Oby częściej były rozdziały, kocham!:>

    OdpowiedzUsuń
  32. Wow dzieje dzieje się.Uwielbiam czytać co piszesz.Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  33. kocham to wszystko,chcę więcej i więcej/pxrnbiebs

    OdpowiedzUsuń
  34. *.* cos sie zaczyna pomalu dziac :) podoba mi sie....dziekuje,za dedykacje <3 jestes kochana :* A.

    OdpowiedzUsuń
  35. tyle emocji adkashjdsd
    @bieberauss

    OdpowiedzUsuń
  36. Swietny, akcja sie fajnie rozkreca, jesten strasznie ciekawa reszty. Uwielbiam twoje ff. A ro ma tak ciekawa fabulw ze z niecieepliwoscia czekam na kolejne rozdzialy ;) //@imfancyprincess

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja juz nie chce aby byli rodzeństwem ;( to opowiadanie jest tak dobre ;p kckck czekam na nowy <333

    OdpowiedzUsuń
  38. Boże to jest takie złe, ale podoba mi się. Już sobie wyobrażam co może się dziać jak Justin wyjdzie z łazienki ale i tak pewnie mnie zaskoczysz. Czekam, kurwa, czekam <3
    Zapraszam:its-nothing-princess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Twoje opowiadanie rozwala, dosłownie. Jest zajebiste i oryginalne. Nie mogę się doczekac następnego rozdziału. Pozdrawiam @selenascake00

    + jeśli masz ochotę to zapraszam na moje ff z Justinem :)
    http://justinbieberfanfictiondark.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Super czekam na next xd

    OdpowiedzUsuń
  41. Cudowny rozdział! Jak zwykle bardzo zaskakujący. Dziękuję, że piszesz to opowiadanie. Jest ono najlepsze! Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział :)))

    OdpowiedzUsuń
  42. świetny,rozdział czekam na kolejny
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  43. Czytam od niedawna ale tak się wkręciłam,że czytam nawet po kilka razy rozdziały.Czekam na kolejny! ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  44. omg. Czekam!!

    OdpowiedzUsuń
  45. boże dlaczego to jest takie wspaniałe? albo, NAJLEPSZE!
    jest to dopiero początek, a ja tak bardzo to kocham omg XD
    ugh, Justin, Jane, jeszcze zobaczymy co między wami będzie XD
    czekam na następny! :)
    @gooddreamtrip

    OdpowiedzUsuń
  46. omg, zaczęłam dziś czytać i jest naprawdę świetne :)
    czekam na kolejne rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Kocham Cię! Cudowny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  48. moje ulubione ff boze jestem od niego uzalezniona

    OdpowiedzUsuń
  49. SUPER, SUPER, SUPER! <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Świetny *.* dodawaj rozdziały jak najszybciej <3
    @just_breathex_x

    OdpowiedzUsuń
  51. Uwielbiam Cię! Świetne opowiadanie 💙 Z niecierpliwością na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  52. kurde teraz jak nie informujesz nie wiem kiedy kolejne rozdziały są,trudno będę tu zaglądała co tydzień :))
    świetny,genialny! kocham to

    OdpowiedzUsuń
  53. GENIALNE ŚWIETNE OPOWIADANIE. MAM NADZIEJĘ, ŻE ROZDZIAŁ JUŻ NIEFŁUGO. CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ. ♡

    OdpowiedzUsuń
  54. Hej ♡. Mam nadzieję, że czytasz nasze wpisy. ♡. Otóż możesz to jeszcze jakoś skończyć są różne zakończenia np. Jane jest z domu dziecka a Matka jej nie powiedziała. Niew iem cokolwiek. ...
    Tak bym chciała aby byli razem ale oni są RODZEŃSTWEM. :( Ehh ♡

    OdpowiedzUsuń
  55. Czekam na nowy rozdział pozdrawiam ♡.

    OdpowiedzUsuń
  56. Świetny rozdział, mmmm
    Czekam nn😘😘

    OdpowiedzUsuń
  57. Cudowny jest ten rozdział a całe opowiadanie wyśmienite! Po prostu wyśmienite! Kocham Cię i to jest moje ulubione opowiadanie! Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Kiedy nowy rozdział ♡ ???

    OdpowiedzUsuń
  59. cudowny rozdział i boże miałam takie motylki w brzuchu kiedy się pocałowali jejciu asdfghjkl

    OdpowiedzUsuń
  60. Jejciu *_* Taki talent <3 Justin tu jest taki tifdjbsrinde *_*
    A i przez Ciebie straciłam moją cenną godzinę snu, ale warto było. Pisz następny i to szybko!

    OdpowiedzUsuń
  61. Genialne genialne genialne <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Kiedy nowy rozdział bo nie mogę się doczekać ? :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Warto było zajrzeć na ten blog. Od razu pokochałam te opowiadanie. Kocham Cię za genialność i niesamowitość pisania takich dzieł. Czekam na nowy rozdział. Uhh. Pisz pisz xdd <3333

    OdpowiedzUsuń
  64. Cudowne shndrjcd *_* @chejka_ariana

    OdpowiedzUsuń
  65. Gdzie jest 6 rozdział ?! :(((

    OdpowiedzUsuń
  66. Uwielbiam to opowiadanie. <3

    OdpowiedzUsuń
  67. hahaha kocham to, jezu kocham to, na prawde XD

    OdpowiedzUsuń
  68. @z4everKidrauhl twoje opowiadania jak zwykle są najlepsze, czekam na następny 💖💖💖

    OdpowiedzUsuń
  69. I d e a l n e
    Robi sie coraz ciekawiej, z niecierpliwoscia czekam na kolejny rozdzial!

    OdpowiedzUsuń
  70. Jezu jak ja się wczułam w to opowiadanie. Dziewczyno, to jest genialne. Nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału
    @luckyxlukey

    OdpowiedzUsuń
  71. Nie no dziewczyno! Po prostu kocham twojego bloga, i dosłownie mam obsesje na jego punkcie ! codziennie wchodzę i patrze czy dodałaś nowy rozdział itd. Serio tak się wczuwam, trzymasz w napięciu, i co najbardziej mi się podoba, to że nie czeka się długo na rozdział i przede wszystkim są one długie! :)
    Wciąż w głębi duszy tak bardzo pragnę tego aby okazało się że Justin był adoptowany! wiesz mogliby być razem :D

    @KingaangKinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie myslalam o tym samym, nagle zwrot akcji i ich rodzice mowiacy ze Jus jest adoptowany i ze moga byc razem ;D

      Usuń
  72. Kuurde, kocham to! Uwielbiam! <33

    OdpowiedzUsuń
  73. Uwielbiam to boże płacze bo pewnie będę długo czekać na nowy rozdział seriale się poplakalam uwielbiam to !!!!

    OdpowiedzUsuń
  74. Twój blog został nominowany do Liebster Award. Więcej szczegółów tutaj: http://justinbieberfanfictiondark.blogspot.com/p/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  75. KIEDY BĘDZIE 6 ROZDZIAŁ ? PROSZĘ. JA NIE WYTRZYMAM ZARAZ XDD KOCHAM TO ♡

    OdpowiedzUsuń
  76. Uwielbiam to opowiadanie ksjajajaja jwjaj <3333

    OdpowiedzUsuń
  77. Jeden z najlepszych blogów, które kiedykolwiek czytałam. ♡ Kocham to. Pisz pisz czekamyyy 💋💋💋💋

    OdpowiedzUsuń
  78. Uwielbiam uwielviam uwielbiam uwielbiam. Kiedy 6 rozdział. ~ Girl12345

    OdpowiedzUsuń
  79. Niesamowicie piszesz ! Uwielbiam Twoje opowiadania, i z niecierpliwoscia czekam na kolejny rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Jestem uzalezniona od Twojego opowiadania! *,*
    Nie moge sie doczekac na 6 rozdzial
    BLAGAM BLAGAM juz siedem dni
    Powinnas zostac pisarka!!! ...gdyby tak wciagajace byly lektury... Jezuu jestes wspaniala

    OdpowiedzUsuń
  81. Hsjsbdbxjjcbfbfbdjxjfjsjjdnx "polecilam" to juz dwom kolezanka belieberka i czytaja tak jak ja

    OdpowiedzUsuń
  82. Jak narazie nie widze hejtow wiec pisz dziewczyno szosty rozdzial bo nie moge sie juz doczekac!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  83. O M G
    TO JEST PER-FECT!
    Mogłabys informować mnie o nowych rozdzialach/notkach na TT?
    @higwithcalum

    OdpowiedzUsuń
  84. Jeju super ! Czekan na next :-D

    OdpowiedzUsuń
  85. Genialny rozdział ! :) Z wielką chęcią się go czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  86. No i rodzeństwo zaczyna się rozkręcać hahah

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy