28.07.2014

Rozdział siódmy



Obudziłam się odwrócona plecami do Justina. Nie otworzyłam jeszcze oczu, wsłuchana w jego miarowy oddech, który wskazywał na to, że chłopak nadal śpi. Przypomniało mi się jak zasnęliśmy trzymając się za ręce, ale ani jedno, ani drugie nie dało innego znaku naszych uczuć. Oboje wstydziliśmy się tego co robiliśmy, wstydziliśmy się tego, co do siebie czujemy i ani ja, ani mój brat nie byliśmy w stanie wypowiedzieć tego na głos.
Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam jak światło poranka leniwie wpada szerokimi pasami do pokoju poprzez szczeliny bambusowych rolet. Zsunęłam kołdrę ze swojego ciała, ponieważ było mi bardzo ciepło i powoli wstałam z łóżka klękając na materacu.
Zaspanymi oczami spojrzałam na Justina, który spał na plecach z lekko rozchylonymi wargami. Jego włosy były rozczochrane, a grzywka sterczała na wszystkie strony świata. Nos miał lekko zadarty, a moja perspektywa patrzenia uwydatniała to jeszcze bardziej. Kołdra zakrywała jego brzuch, ale już ręce i klatka piersiowa były odkryte. Jasny, minimalny poranny zarost zaczął się uwydatniać nad jego górną wargą i na brodzie. To wszystko sprawiało, że miałam ochotę na niego patrzeć bez jakiejkolwiek przerwy.
Przyznaję, może jestem głupia, może nie myślę o tym co robię, może ponoszą mnie emocje, nie wiem co mnie podkusiło, ale powoli nachyliłam się nad Justinem i złączyłam delikatnie nasze usta. Czułam jego suche, nieruchome wargi na swoich. Zapach jego ciała rozproszył się po moich nozdrzach mieszając mi w głowie. Nie chciałam kończyć tego pocałunku, ale nagle wargi Justina się poruszyły. Odskoczyłam przestraszona od niego i teraz siedziałam na materacu wpatrując się w oszołomiony wyraz twarzy mojego brata.
- Jane, co do cholery… - mruknął podciągając się do pozycji siedzącej.
- Nic… - szepnęłam i wstałam zażenowana z łóżka.
- To nie było nic! Po cholerę mnie całowałaś? – zapytał po czym przetarł senną twarz rękami.
- Po nic. To się nie powinno było wydarzyć, to był błąd, sorry… - mruknęłam stojąc do niego tyłem i wyciągając czyste ciuchy z szafy.
Usłyszałam jak Justin wychodzi z łóżka odrzucając ze świstem kołdrę, a po chwili stanął u mojego boku i powiedział.
- Nie możesz robić takich rzeczy!
- A ty możesz mieć wzwód gdy śpimy razem? Bo mogę się założyć, że to przeze mnie go miałeś…. – wyrwało mi się, zanim zdążyłam się ugryźć w język.
- Może i przez ciebie… Nie ważne, ale cholera, Jane, ja staram się to jakoś kontrolować! – szepnął mi wściekle do ucha.
- To jakoś ci to nie wychodzi, skoro wczoraj to zauważyłam – odwarknęłam odwracając się w jego stronę.
- Ale ja cię nie całuję! – odrzekł mocno łapiąc mnie za nadgarstek.
- No pewnie… A ostatnim razem to kto się na mnie rzucił? – zapytałam sarkastycznie.
- Chyba już o tym rozmawialiśmy, prawda? – warknął puszczając moją rękę. – Zrozum Jenny, nie możemy pójść o krok za daleko, bo później nie będziemy mogli się cofnąć.
- A co tak właściwie się między nami dzieje? – zapytałam podnosząc wyzywająco brodę i skrzyżowałam  ręce na piersi.
- Nic – odparł robiąc krok do tyłu.
- No właśnie – powiedziałam, sięgnęłam na półkę po czystą bluzkę i wyszłam z pokoju zostawiając Justina samego.
Z chwilą, z którą zamknęłam drzwi łazienki, usłyszałam pukanie.
- Jane, mogę wejść? Muszę ci coś powiedzieć… - szepnął Justin.
- Wejdź – odpowiedziałam, a chłopak od razu pojawił się w progu.
- Nie chcę się kłócić – powiedział stopą zamykając za sobą drzwi.
- Ja też nie, ale cholera… Znowu spieprzyłam. Masz rację, nie powinnam dziś rano dać się ponieść emocjom… - odparłam zaczesując ze zdenerwowania włosy do tyłu. – Wczorajszy wieczór dał mi dziwne wrażenie, że… - nagle przerwałam, ponieważ nie wiedziałam co tak właściwie miałam zamiar powiedzieć.
- Wczoraj w nocy… nie, nie rozmawiajmy o tym. Po prostu wróćmy do porządku dziennego. Nie wracajmy do tego, ok? – powiedział Justin patrząc na mnie w oczekiwaniu odpowiedzi.
Po mimo, że moje uczucia mi mówiły, że wcale nie chcę tego przerywać, wcale nie chcę wracać do porządku dziennego, mój rozum podsunął mi tylko jedno zdanie, które powinnam była wypowiedzieć. I wypowiedziałam.
- Masz rację. Już nigdy nie wrócimy do tego. Teraz jeśli pozwolisz, chcę się umyć… - dodałam i pokazałam mu ręką, że ma wyjść.
- Ach tak… - mruknął i cofnął się zamykając za sobą drzwi.

Zasnęliśmy trzymając się za ręce. Obudziła mnie pocałunkiem. O co chodzi?
Te zachowanie Jane jest dziwne, ale jeszcze dziwniejsze jest to, że pomimo tego iż na głos mówiłem, że musimy to przerwać i wrócić do normalności, lubiłem takie zachowanie mojej siostry.
Gdybyśmy tylko nie byli rodzeństwem, już dawno bylibyśmy szczęśliwą parą…
Cholera, nazwałem to. Nawet jak nazywam to w myślach, nadal to dziwnie brzmi.
Zszedłem na dół i zastałem mamę w kuchni popędzającą maluchy, aby szybciej jadły śniadanie, bo musi ich odwieźć do przedszkola.
Najlepsze jest to, że pomimo końca roku „szkolnego” w przedszkolu, dzieci nadal mogą tam chodzić w wakacje, jeśli rodzice nie mają ich z kim zostawić. Więc Jazzy i Jaxon codziennie są w przedszkolu bo ani ja ani Jane nie zgłosiliśmy się dobrowolnie do pilnowania ich w naszym wolnym czasie.
- Justin, ubierz się, nie chodź tak po domu… - upomniała mnie mama na powitanie.
- Jane jest w łazience – odparłem drapiąc się leniwie po nagiej klatce piersiowej.
- Może dziś gdzieś pójdziecie? Nie leńcie się w domu kolejny dzień… - zaproponowała mama wkładając brudne naczynia do zmywarki.
- Ja się nie lenię. Remont robię – odparłem otwierając lodówkę.
- A końca tego remontu nie widać… - zaśmiała się mama.
- Spokojnie, wszystko w swoim czasie – odpowiedziałem wyciągają do połowy pusty karton z mlekiem. – Teraz na zamówienie czekam. We wtorek powinno przyjść…
- No to tym bardziej powinniście gdzieś wyjść z Jane. Pojedźcie nad zalew, taka piękna jest pogoda – zaproponowała mama.
- W sumie… - zacząłem się zastanawiać czy to jest dobry pomysł aby pojechać z Jane nad zalew, ale z drugiej strony wiedziałem, że mama nie odpuści. – Ale będziemy potrzebować auta.
- Co za leń z ciebie! Macie rowery! – odrzekła mama bijąc mnie ścierką po nogach.
- Ała! – powiedziałem rozmasowując czerwone udo. – Zrozumiałem. Pojedziemy na rowerach. A dasz nam jakąś kasę? Na lody… - uśmiechnąłem się do niej pokazując wszystkie zęby w taki sposób, żeby mama nie mogła mi odmówić.
- Wysępicie ode mnie kiedyś ostatnie pieniądze… - mruknęła ale wyciągnęła banknot i położyła go na stole. – Dobrze się bawcie i uważajcie. Pływajcie tam gdzie w pobliżu jest ratownik – upomniała wychodząc z kuchni.
- Jasne. Dzięki mamo! – krzyknąłem i usłyszałem jak mama i dzieciaki wychodzą na ganek.
Nalałem sobie mleka i wsadziłem miskę do mikrofalówki. Chwilę później mleko było już przyjemnie ciepłe więc dosypałem płatków i położyłem śniadanie na stole. Zanim zacząłem jeść usłyszałem kroki dochodzące z góry, a chwilę później Jane pokazała się w drzwiach.
- Mamy dziś jechać nad zalew – powiedziałem, po czym wziąłem łyżkę płatków do buzi i dodałem. – Mama nam kazała i dała kasę.
- Fuu…. Justin nie mów z pełnymi ustami! – powiedziała siostra krzywiąc buzię. – Nie chce mi się jechać nad zalew.
- To co, będziesz kolejny dzień siedziała bezczynnie w domu? – zapytałem dbając o to, żeby najpierw przełknąć pożywienie.
- Nie wiem – wzruszyła ramionami i wyciągnęła karton z lodówki, nalewając sobie mleka do miski.
- Chyba lepiej jechać nad zalew i popływać niż siedzieć w domu… - próbowałem ją namówić, ponieważ chciałem sobie zrobić przerwę od remontu i skorzystać trochę z wakacji.
- W sumie mogę jechać… - mruknęła nadal nie przekonana.
- Weź się uśmiechnij chociaż raz. Zawsze lubiłaś jeździć nad zalew… - powiedziałem kończąc jedzenie.
- Nadal lubię, ale po prostu zaskoczyłeś mnie tą propozycją – odparła kładąc miskę z płatkami na stole naprzeciwko mnie.
- To jedziemy? – zapytałem zadowolony.
- No jedziemy... – mruknęła.
- To ja się ubiorę i spakuję jakieś rzeczy. Za godzinę pojedziemy.
- Ok – przytaknęła, a ja poszedłem na górę aby wziąć szybki prysznic.


- Justin, ja chyba nie chcę tam iść… - mruknęłam zatrzymując rower na ścieżce, tuż przy zjeździe na piaszczyste pobocze zalewu.
- Czemu? – zapytał mój brat nie wiedząc o co mi chodzi.
- Tam są moje koleżanki, o których ci mówiłam wczoraj – powiedziałam wskazując ręką na Melody, Cindy i Camille opalające się w tłumie innych ludzi rozłożonych na plaży.
Coś w środku zakuło mnie z zazdrości. Znowu wybrały się beze mnie. Nawet się nie zapytały czy mam ochotę z nimi gdzieś wyjść, nic… Jakbym dla nich nie istniała.
Nie ważne. One już dawno znikły z mojego życia.
- Pojedźmy tam – powiedziałam i wskazałam na przeciwległą stronę zalewu gdzie była piaszczysta plaża, ale nie używana przez niemalże nikogo, ponieważ w pobliżu nie było żadnego ratownika. Dodatkowo piaszczysty skwerek był bardzo mały, więc dużo osób by się tam nie zmieściło.
Ja i Justin kiedyś często tam jeździliśmy, ale gdy mama się dowiedziała, że kąpiemy się bez nadzoru ratownika, kategorycznie zakazała nam jeździć na ten skwerek.
- Ale mama nam nie pozwoliła… - mruknął mój brat jakby miał dziesięć lat, a nie dwadzieścia.
- Boże Justin, trochę luzu, nie mamy pięciu lat, nie musimy słuchać mamy we wszystkim. Przecież się nie potopimy… Tyle razy już tam byliśmy – powiedziałam i założyłam ponownie nogę na pedał.
- No ok… - mruknął chłopak i pojechał za mną w stronę skwerku.
Piętnaście minut później objechaliśmy zalew i rozkładaliśmy koc w pełnym słońcu na piaszczystym skwerku obok wody.
Justin jednym ruchem ściągnął swoją koszulkę i spodenki zostając w samych luźnych kąpielówkach. Ja rozebrałam krótkie spodenki i bluzkę, pakując je do plecaka i usiadłam na kocu w białym, dwuczęściowym kostiumie kąpielowym, który kupiłam sobie przed zeszłorocznymi  wakacjami.
- Wzięłaś krem z filtrem? – zapytał Justin klękając obok mnie i przeszukując plecak.
- Wzięłam – powiedziałam i jednym ruchem wyciągnęłam krem ze swojego plecaka. – Masz. – dodałam podając mu go.
- Dzięki – mruknął i od razu zaczął rozsmarowywać krem po nogach, rękach i klatce piersiowej.
Próbowałam na niego nie patrzeć i nie zwracać uwagi na co chwilę napinające się jego mięśnie jego piersi, ale nie umiałam. Mój wzrok co sekundę samowolnie wędrował w tamtym kierunku.
- Posmaruj mi plecy – powiedział Justin rzucając mi tubkę z kremem.
- Ok – odpowiedziałam i w ostatniej chwili ją złapałam.
Wycisnęłam krem na rękę i przyłożyłam ją do rozgrzanego ciała chłopaka. Czułam lekko drgające mięśnie na jego plecach. Moje dłonie delikatnie posuwały się od ramion po kość ogonową rozprowadzając krem po jego ciele. Niezręcznie się czułam i przemknęło mi przez myśl, że chciałabym tak go masować częściej i bez pretekstu „smarowania kremem z filtrem”.
- Już. Teraz ty mi posmaruj plecy – odparłam i odwróciłam się do niego plecami.
Zawiązałam włosy w niesforny kok, a po chwili poczułam zimny krem na moim ciele, delikatnie rozprowadzany przez ciepłą rękę chłopaka. Nagle i niespodziewanie dostałam gęsiej skórki. Dotyk jego dłoni powodował doznanie przyjemności, które zaczęłam mocno odczuwać. Wraz ze ścieżką, którą wyznaczały jego ręce, czułam jakby prąd elektryczny na plecach.
Justin skończył rozsmarowywanie kremu przejeżdżając ręką po moich biodrach. Miałam wrażenie, że także czuł się zakłopotany tą sytuacją, ponieważ mruknął ciche „już” i położył się na brzuchu nie zwracając na mnie uwagi.
Dokończyłam smarowanie ciała kremem i także położyłam się na brzuchu zakładając na nos okulary przeciwsłoneczne. Leżeliśmy z dziesięć minut w kompletnej ciszy nie wiedząc o czym ze sobą rozmawiać, gdy nagle Justin wstał z koca, mówiąc:
- Idę się kąpać, idziesz też?
- Nie będę się kąpać. Ja się tylko opalam – odpowiedziałam podnosząc głowę by na niego spojrzeć. – Ale możesz pożyczyć mi swoją czapkę, bo ja zapomniałam i za chwilę mnie rozboli głowa od słońca.
- Jasne, jak chcesz... – mruknął i rzucił w moją stronę swojego białego „full cap’a”.
- Dzięki – złapałam czapkę i założyłam ją daszkiem do tyłu.
Obserwowałam jak chłopak wbiega do wody, po czym wyciągnęłam krzyżówki z plecaka i położyłam się ponownie na brzuchu odwrócona nogami od zalewu i wciągnęłam się w rozwiązywanie łamigłówek. Kilkanaście minut później poczułam mokre kropelki na ciele, a zaraz potem zauważyłam Justina siadającego z impetem na naszym kocu.
- Justin, cholera uważaj! – krzyknęłam podnosząc się z impetem. – Pochlapałeś mnie.
- Chodź popływać, fajna, zimna woda! – powiedział rozpromieniony chłopak trzepiąc głową na wszystkie strony.
- Justin, nie chlap na mnie! – krzyknęłam nieźle wkurzona wycierając ciało ręcznikiem.
- Przyszłaś tu po to, żeby leżeć? – zapytał kładąc się cały mokry na brzuchu.
- Tak – odparłam ucinając rozmowę.
Justin tylko wzruszył ramionami i wyciągnął swój telefon z plecaka, załączył muzykę i włożył sobie słuchawki do uszu. Przestał na mnie zwracać uwagę, więc gdy zauważyłam, że chłopak zamknął oczy, po cichu wstałam, wzięłam pustą butelkę po wodzie, którą przed chwilą wypiłam i ruszyłam w stronę zalewu. Zatrzymałam się na brzegu i powoli weszłam do jeziora czując zimne mrowienie na moich stopach.
Podeszłam dalej zamaczając do połowy łydki i pochyliłam się napełniając butelkę wodą. Ostrożnie wyszłam z zalewu i skierowałam się w stronę niczego nieświadomego Justina.
Był taki upał, że chłopak już zdążył wysuszyć ciało i się rozgrzać. Stanęłam nad nim i jednym ruchem odwróciłam butelkę wylewając zimną wodę na jego plecy.
- CO JEST, DO CHOLERY?!! – krzyknął jednym ruchem podnosząc się i stając na nogi.
Zaczęłam się skręcać ze śmiechu i odrzuciłam pustą butelkę na bok, mówiąc:
- To za chlapanie po mnie.
Śmiałam się jeszcze bardziej i obserwowałam jak Justin wrzuca ze wściekłą miną swój telefon i słuchawki do otwartego plecaka.
- To za chlapanie po mnie wodą – powiedział i nagle złapał mnie, podrzucił sobie na ramię tak, że zwisałam głową w dół odbijając się o jego plecy i czułam jak idziemy w kierunku zalewu, a w drodze spadła mi z głowy jego czapka.
- Nie, Justin, tylko nie to! Ja żartowałam, przepraszam!! – zaczęłam krzyczeć i uderzyłam dłonią w jego tyłek na znak aby mnie puścił. – Ja nie chcę być mokra!
- Za późno… - mruknął chłopak, ale nie był już rozwścieczony. Był raczej rozbawiony.
Weszliśmy do wody i czułam jak zimne kropelki uderzają w moją twarz.
- Przepraszam Justin! Nie rób tego, proszę, nie! – krzyczałam wierzgając nogami, ale czułam, że nie mam już szans.
Justin złapał mnie za biodra i pchnął do wody, ale w ostatniej chwili zdążyłam się uczepić jego szyi i pociągnąć go za sobą. Oboje w uścisku zanurkowaliśmy odbijając się tyłkiem od piaszczystego dna. Puściłam jego szyję i najszybciej jak umiałam wynurzyłam się na powierzchnie łapiąc haustami powietrze. Odgarnęłam z twarzy mokre pasma włosów i przetarłam oczy dłońmi, po czym je otworzyłam.
Justin wynurzył się kilkanaście centymetrów ode mnie i skręcał się ze śmiechu patrząc na mnie.
- To może jednak popływamy? – zapytał przecierając twarz dłońmi.
- Spadaj, idioto… - mruknęłam i plusnęłam na niego wodą.
Justin się zaśmiał i także chlupnął wodą w moją twarz, z tym, że zrobił to z podwójną siłą. Odwróciłam się do niego plecami zasłaniając jak najwięcej ciała przed zimnymi kroplami.
- Kurczę, Justin, nie możesz uszanować tego, że nie chciałam się dziś moczyć? – zapytałam trochę wkurzona, ale trochę także rozbawiona.
- Nie rozumiem tego, po co jechać nad zalew i nie pływać? – zapytał podpływając do mnie.
- Chciałam się poopalać – odparłam jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- W wodzie się szybciej opalisz – zaśmiał się chłopak. – A teraz skoro już jesteś mokra, to może popływasz? – Zapytał podnosząc brwi.
- Jaki ty jesteś uparty… - odparłam obracając się w jego kierunku, w chwili, w której on wynurzył się z wody i staną na nogach.
Byliśmy do pasa zamoczeni i oddzieleni od siebie o dziesięć centymetrów. Nie wiem co mnie podkusiło, ale spojrzałam na niego z dołu, najpierw w oczy, a później mój wzrok zjechał na usta.
Nastała niezręczna cisza szybko przerwana przez Justina.
- Jenny nie rób tego…
- Nie mam zamiaru nic robić.
- To dobrze – odparł. – Bo nie możemy – dodał nadal patrząc w moje oczy, ale po chwili jego spojrzenie zeszło na moje usta.
- Wiem, że nie możemy. Dlatego nic nie zrobimy – odparłam nie odrywając  od niego wzroku.
- A chciałabyś? – zapytał lekko oblizując wargi.
- Nie, bo nie możemy – odparłam także oblizując wargi.
- To… to dobrze – dodał.
Nagle czar prysł i ja i Justin potrząsnęliśmy głowami aby nasze myśli wróciły na dobre tory.
- Popływajmy – zaproponowałam.
- Tak, dobry pomysł – powiedział chłopak i od razu zanurzył głowę w wodzie.
Pływaliśmy długo, wygłupiając się, aż w końcu dystans pomiędzy nami się skrócił. Nie wspominaliśmy tego co się wydarzyło rano, ani tego co wydarzyło się przed chwilą. Nurkowaliśmy, chlapaliśmy się wodą, wrzucaliśmy się nawzajem do wody i ogólnie świetnie się bawiliśmy. Po trzech godzinach postanowiliśmy się wysuszyć i wrócić do domu.
Ubraliśmy ciuchy, spakowaliśmy nasze rzeczy do plecaków i wsiedliśmy na rowery.
- Jedziemy jeszcze na lody, nie? – zapytałam zaczynając pedałować.
- No… - mruknął Justin doganiając mnie.
Zjechaliśmy na drugi koniec zalewu, tam gdzie były różne budki z jedzeniem i zatrzymaliśmy się obok jednej z lodami. Wzięłam pieniądze od Justina i poszłam do kolejki, w której stałam chyba z piętnaście minut. Kupiłam nam czekoladowo-śmietankowe lody i gdy wracałam zauważyłam coś niepokojącego.
Justin stał opierając się o swój rower i rozmawiał z… moimi „koleżankami”.
Melody, Cindy i Camille stały i zalotnie się uśmiechały do mojego brata. Niby nic, mogą przecież tak robić, mają do tego prawo, ale mimo to poczułam ukłucie zazdrości. Podeszłam szybko do nich i podałam loda Justinowi mówiąc.
- Masz.
- O Jane! Nie wiedziałyśmy, że też dziś wybraliście się nad zalew… - powiedziała Camille uśmiechając się jak gdyby nigdy nic.
- Też nie wiedziałam, że wy tu będziecie – odparłam z udawanym uśmiechem.
- Mogliśmy się umówić, by było weselej – odpowiedziała Melody.
- Nie potrzebne nam było towarzystwo – odrzekłam liżąc lód, ale gdy zauważyłam, że troszkę przesadziłam, spróbowałam jakoś naprostować sytuację. – Jakim cudem w tym tłumie zauważyliście Justina?
- Oh… Mignął mi i zdawało mi się, że skądś go kojarzę, a później sobie przypomniałam, że krążyły plotki, że Justin wrócił no i postanowiłyśmy podejść i się przywitać – uśmiechnęła się Melody pokazując idealnie równe i białe zęby.
Miałam wrażenie, albo ona flirtowała z moim bratem…?
- No tak… Wróciłem – odezwał się Justin zajęty jedzeniem loda i ku mojej radości kompletnie olewał zaloty moich koleżanek.
- Wiecie co… My się śpieszymy trochę – odparłam siadając na siodełku roweru.
- Ach, ok. Musimy się jeszcze kiedyś umówić! – odpowiedziała wesoło Camille machając do nas ręką na pożegnanie.
- Jasne… - szepnęłam naburmuszona, a głośniej powiedziałam: – Pa!
Wsiadłam na rower i kierując jedną ręką, bo w drugiej nadal trzymałam loda, jechałam przed siebie.
- Chodź, Justin! – krzyknęłam i zobaczyłam jak chłopak kończy jeść i dogania mnie mocno pedałując. – Kłamliwe suki – skomentowałam zachowanie „koleżanek”. – Ty widziałeś jak się do ciebie śliniły?
- Wyluzuj, nie pierwsze nie ostatnie – odparł Justin jakby to na nim nie zrobiło najmniejszego wrażenia. – A co, zazdrosna? – zapytał a ja prawie spadłam z roweru.
- Nie no, co ty – odparłam i szybko skończyłam jeść loda, aby zająć czymś ręce i umysł.
Przecież to mój brat, jakbym mogła być o niego zazdrosna? Oh, co za głupie pytanie.




Wieczór nadszedł bardzo szybko. Po aktywnym i pełnym przygód dniu wzięłam orzeźwiający, zimny prysznic, ubrałam się w króciutkie spodenki i bluzkę na ramiączkach, w których najwygodniej mi się spało, posmarowałam nogi olejkiem, żeby nie były suche i położyłam się do łóżka.
Leżąc na plecach, rozwalona na całym materacu czułam jak moje ciało się regeneruje. Nie chciało mi się ruszać, ani przesuwać gdy Justin przyszedł do pokoju. Po prostu nie miałam siły i byłam pewna, że właśnie to pływanie mnie tak wykończyło.
Justin zgasił górne światło, ale nie zapalił tego przy łóżku. Leniwie przesunęłam się na skraj materaca i poczułam ciało chłopaka tuż nad moim w chwili gdy przechodził by położyć się przy ścianie.
Przypomniałam sobie chwilę nad zalewem, tą chwilę, w której miałam cholerną ochotę pocałować swojego brata, ale równie bardzo jak chciałam to zrobić, nie mogłam do tego dopuścić.
Co by się stało gdybym wtedy to zrobiła? Albo gdyby on wtedy to zrobił? Oboje wiedzieliśmy, że także miał na to ochotę.
Przełamalibyśmy ten mur, którego nie dałoby się odbudować. Byłam pewna, że to byłby ten jeden pocałunek za dużo. To byłby ten pocałunek, który przelałby czarę i otworzył przed nami nieznaną, bardzo trudną drogę, która na sto procent zakończyłaby się niepowodzeniem.
Naciągnęłam koc na swoje ciało i poprawiłam się na poduszkach. Poczułam Justina leżącego obok mnie i jego niemalże nagie ciało pachnące owocowym żelem pod prysznic… Usłyszałam jak chłopak wstrzymuje oddech i już wiedziałam czego mogę się spodziewać.
Nie chciałam żyć w ciągłym unikaniu siebie i swoich uczuć. Nie potrafiłam.
Ponownie, tak jak już to raz zrobiłam, uklęknęłam na materacu, odkryłam ciało chłopaka i wpatrzyłam się w jego bokserki.
- Co sobie teraz wyobrażałeś? – Zapytałam szeptem patrząc przez ciemność w jego oczy.
- A jak myślisz? – Zapytał zawstydzony.
Nic nie odpowiedziałam, tylko zagryzłam wargi w milczeniu. Przykryłam delikatnie nas oboje i położyłam się na boku obrócona plecami do Justina.
Wiedziałam jedno: muszę coś z tym zrobić. Nie mogę tego tak zostawić i albo ja i Justin ruszymy w jedną stronę, albo w drugą. Gdziekolwiek, byleby nie pozostać w tym miejscu. Już raz próbowaliśmy ruszyć w jedną stronę i nam to nie wyszło, więc może pora spróbować tej drugiej strony?
Podkuliłam jedną nogę, a drugą położyłam stopą na materacu, po czym wyciągnęłam rękę i złapałam dłoń Justina. Chłopak od razu poddał się moim ruchom.
Położyłam jego dłoń na moim kroczu i zaczęłam je masować. Od razu poczułam mrowienie w tamtym miejscu. Chłopak nie dość, że przesuwał ręką pod moim nadzorem, to sam zaczął uciskać moje miejsca intymne. Przysunął swoje ciało do mojego w taki sposób, że mogłam poczuć jego podniecenie. Puściłam jego dłoń i czułam jak chłopak nie przestaje masować mojego krocza.
Pomimo tego, że robił wszystko przez krótkie spodenki, które miałam na sobie, wszystko czułam niezmiernie mocno. Pokochałam to uczucie.
Czułam jak robię się mokra. Zacisnęłam jedną rękę na jego udzie, a drugą ścisnęłam koc, który nadal nas okrywał.
Starałam się nie wydawać z siebie żadnych odgłosów, ale to było niezmiernie trudne. Spodenki zawinęły mi się jakby do środka i gdy Justin przejechał palcami po nagiej skórze pomiędzy moim kroczem a moimi udami, ledwo zatrzymałam w sobie głośne jęknięcie.
Chłopak robił palcami koła, co zaczęło mnie doprowadzać do szału. Coraz częściej i coraz mocniej dotykał mojej nagiej skóry.
Czując rozkosz, która zalewała moje ciało coraz większymi falami, rozkroczyłam nogi jeszcze bardziej i położyłam się na plecach. Oczy miałam zamknięte nie mając odwagi by je otworzyć, ale byłam przekonana, że Justin także nie patrzy na mnie.
To co robiliśmy było zbyt wstydliwe i zbyt intymne jak na brata i siostrę.
Ale w tym momencie mi to nie przeszkadzało. Chciałam go czuć coraz bardziej, coraz mocniej i coraz szybciej.
Przesunęłam ręką wzdłuż uda chłopaka, aż w końcu dotarłam do jego kroku łapiąc jego penisa, który pulsował w podnieceniu. Nie wiedziałam co robić, więc po prostu poddałam się ruchom chłopaka i także masowałam jego przyrodzenie.
Czułam jak Justin coraz mocniej i szybciej uciska moje krocze, a ja nie potrafiłam zatrzymać fali nowego uczucia, które ogarniało całe moje ciało. Zacisnęłam uda wokół ręki Justina i poczułam jak on nie przestaje nią ruszać dając mi ostatnie chwile rozkoszy.
Orgazm rozlał się po moim ciele podrażniając każdy, nawet najmniejszy nerw. Krew pulsowała mi w żyłach, a najbardziej czułam ją tam, na dole, tam gdzie nadal mój brat mnie dotykał, tam gdzie było źródło tego wszystkiego.
Leżałam z zamkniętymi oczami, a siły całkowicie ode mnie odeszły. Czułam rękę Justina pomiędzy moimi udami i czułam swoją rękę na przyrodzeniu mojego brata, które nadal było we wzwodzie i czekało na swój  moment.
Ale chwila… To mój brat! Ja nie mogę robić z nim TAKICH rzeczy!


102 komentarze:

  1. kocham! naajdjdjakzkxjx

    OdpowiedzUsuń
  2. O my fucking God, najlepszy rozdział ever
    Więcej zbliżeń, już się nie mogę doczekać nastepnego
    Tak serio myślałam że się tylko pocaluja czy coś a nie... Genialny

    OdpowiedzUsuń
  3. O cholera haaha ja pierdziele coraz bardziej sie rozkrecaja :D denerwuja mnie te kumpele Jane
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham to ghbtebvebvrethn chce wiecej

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow wow wow! Cudowny !

    OdpowiedzUsuń
  6. Dodałaś ten rozdział dopiero przed chwilą a ja już chce kolejny :( Kocham to opowiadanie *___* jezuu on ją dotykał a ona jego *o* nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów! Chce wiedzieć co się wydarzy *___* -ninianiek

    OdpowiedzUsuń
  7. o cholera!!!!to jest zajebiste :) a ja juz chce wiecej *.* KOCHAM TO OPOWIADANIE I ROZDZIAL <3 pozdrawiam :) A :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny:-)
    Jej Jane miala orgazm :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. NIE WIERZĘ OMG BWOSNCKANOX TO JEST GENIALNE! <3 dodawaj następny jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle czekania ale warto bylo. Mam nadzieje ze teraz akcja sie rozkreci :)

    OdpowiedzUsuń
  11. aaa kocham to i pragne wiecej ;* jests niesamowita to jet naprawde dobree dodaj nowy rozdzial jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
  12. OMFG i need jesus xD to jest takie dobre że mam ochotę czytać i czytać :D dzieki za rozdział w nocy i oby tak dalej :D @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  13. cudowny, aż mi się gorąco zrobiło...

    OdpowiedzUsuń
  14. Tyle na to czekałam ! I wreszcie jest :) Rozdział świetny . Z niecierpliwością czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie spodziewalbym sie tego! Kocham ta fabule!:* chce wiecej pocalunkow :(( czekam na nastepnego caluski x

    OdpowiedzUsuń
  16. O maatko! ! *___* ;D świetny ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział świetny. Oni są razem tacy cudowni. Chcę więcej ich wspólnych momentów.
    Czekam na kolejny.
    Kocham

    OdpowiedzUsuń
  18. Jezuu to jest cudowne *.* Ta końcówka ...Oby było więcej takich scen :D Świetne <3 Już chcę następny rozdział ! OMG!

    OdpowiedzUsuń
  19. SUPER !!!! CZEKAM NA NEXT !!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Superrrr @flurebel

    OdpowiedzUsuń
  21. Zhsjdbxhxjs niesamowity! *o* /@Lumberjaxxx_

    OdpowiedzUsuń
  22. OMG :o czekam na kolejny. Afvcssvc

    OdpowiedzUsuń
  23. No to się porobiło...ciekawa jestem co będzie dalej xD @Kamila280198

    OdpowiedzUsuń
  24. To było...gorące haha,wkurzają mnie te ""przyjaciółeczki"" Jane :/ z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  25. O matko! Nie wierze!
    To było takie ksbzuhdkdocndjwbsidbu
    Czy tylko ja wstzymywalam przez tyle oddech?
    Świetny!

    OdpowiedzUsuń
  26. No tego to się nie spodziewałam. Kocham lakscnfielamcblslanxjfrn

    OdpowiedzUsuń
  27. Jejuuu w końcu! Kocham! <3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  28. Tshjwbebw o matko to jest cudowne bdbd. Troche mnie wkurzyły te 'przyjaciółki' Jane ale spodziewałam sie że tak będzie jak go zobaczą. Ale one mogą sie że tak powiem walić no Jus woli Janie dbss. To było słodkie jak Jane była o niego zazdrosna haha. I ta akcja na końcu omg to było i jest gorące xd. Ciekawe jak dalej sie potoczy./@iharryxon

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozdział przeczytałam już po północy, jednak ciężko się komentuje na telefonie, tak więc przychodzę tu znowu, żeby dodać ten komentarz, na który oczywiście zasługujesz!
    Ogólnie to jestem w szoku, tym co zrobili pod koniec rozdziału. Niby nic (dobra to nie jest takie nic) ale w końcu to rodzeństwo i takie 'jezu Chryste, co się dzieje' haha lel.
    Poza tym jestem cholernie ciekawa jak to wszystko dalej się u Ciebie potoczy i jak zakończy, ponieważ jak to w nocy mam wybujałą wyobraźnię i za dużo myślę i się zastanawiałam co ja bym na miejscu Jane zrobiła i właściwie byłam taka w rozterce, bo nie wiem co bym zrobiła takiego właściwego, dlatego czekam z niecierpliwością na następny rozdział, omg!
    / jolobizzle

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten rozdział >>>>>>
    Boże, to ff jest takie głupie, a zarazem fantastyczne, że je kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  31. Boski
    @agatawozniak_

    OdpowiedzUsuń
  32. O BOŻE MÓJ XD

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudowny rozdział, nie mam talentu do pisania komentarzy, ale musze zostawic jakikolwiek ślad po tym, że tu byłam i przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nawet mi się tutaj podoba :) A dopiero co weszłam :)

    A jeśli lubisz a)coś oryginalnego b) historię miłosne c)listy, to zapraszam tutaj http://nazawsze-imagine.blogspot.com/ (kom. mile widziany:))

    OdpowiedzUsuń
  35. OMG!!! ZROBILI TO <3 ŚWIETNY ALE TO ZAJEBISTY ROZDZIAŁ <3 UWIELBIAM CZYTAĆ TWOJE FF <3

    OdpowiedzUsuń
  36. mega !!!!! jesteś cudowna *_* chce więcej *_* mega

    OdpowiedzUsuń
  37. Czekam na kolejny rozdział. Jestem wniebowzięta. Najbardziej podobał mi się moment na plaży, kiedy Jane wylała na niego wodę z butelki i potem Justin się jeszcze bardziej na niej zemścił [..]. :D

    OdpowiedzUsuń
  38. OMG NIESAMOWITY TO CHYBA TWOJE NAJLEPSZE FF
    KOCHAM TO FF I KOCHAM CIĘ DZIEWCZYNO
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥CZEKAM NA NEXT MAM WRAŻENIE ŻE BĘDZIE JESZCZE LEPSZY OD TEGO ALE KAŻDY NOWY JEST LEPSZY OD DRUGIEGO

    OdpowiedzUsuń
  39. OMG! Niesamowity rozdzial! czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  40. omnomomnom *.*

    OdpowiedzUsuń
  41. CZEKAM : O <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  43. kochana jesteś genialna! całkowicie zawaliłam komentarze (przyznaje że raz albo dwa mi się nie chciało, nie bij mnie) ale większości jednak nie za bardzo dało mi się opublikować na telefonie.
    Rozdział jest niesamowity tak jak autorka! Jezu tak bardzo mi się podoba, na pewno będę podrzucała link znajomym.
    Więc teraz kiedy już wzięłam sie w garść z komentowaniem to chciałabym ci napisać że mam do ciebie naprawdę wielki szacunek. Piszesz oryginalnie i tak jak wiele by ci pozazdrościło. Kiedy kończą się twoje rozdziały (niezależnie od ff) to aż mnie korci by cię udusić (wybacz). Po prostu nie mogę się naczytać. Ostatnio się tak wczytałam w Pottera co było dość dawno.
    Oczywiście rozumiem, że masz też życie prywatne i szanuje to (chociaż uwaga o uduszeniu przechodzi mi przez myśli) haha dobra pogrążam się.
    Kocham to opowiadanie, ciebie i bohaterów
    sory za jakiekolwiek błędy
    weny życzę kochana / avefrankie

    OdpowiedzUsuń
  44. boze cudowny taki jxnv nnxmxhfmcnhcjyrc kochsm to
    en rodzial i cale ff

    OdpowiedzUsuń
  45. wow! coraz więcej zblizen etc. dodawaj nowy jak najszybciej!!!! :) nie możemy się doczekać jsvhdgjfcbnhbc

    OdpowiedzUsuń
  46. Aww..Cudne
    nie mogę się doczekać i pierwszego razu :D
    /@25thMarch13

    OdpowiedzUsuń
  47. Boże aksjaksjks czekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  48. Omg, gorąco! Chyba to do mnie jeszcze nie dotarło ;o co oni do cholery robią?! Awww... nie wiem co napisać ;c czytam ten rozdział już drugi raz, lol :D Boże to jest gorące... (nie ja tego nie napisałam o_o) Dziękuje za świetny rozdział! Czekam na nowy... Kocham Cię xoxo

    OdpowiedzUsuń
  49. O MÓJ BOŻE...TEN ROZDZIAŁ...NADAL NIE POTRAFIĘ SIĘ OTRZĄSNĄĆ. JEST WSPANIAŁY. TO ZAKOŃCZENIE...DKVBRQOVBWOVBORUBFWQEC

    CHCĘ JUŻ NOWY ROZDZIAŁ TAK BARDZO <3

    OdpowiedzUsuń
  50. JEZU JESTES TAKA GENIALNA OMFG
    nie wiem jak ty znajdujesz takie pomysły, ale wow!!!
    zaczęłam dzis czytac i matko, zakochalam sie to chyba malo powiedziane :D
    mimo ze ja w ogole opowiadań nie czytam, to jest idealne pod każdym względem!
    strasznie niecierpliwie czekam na nastepny rozdział i życzę duzo takich super pomyslow! <3

    ~ @bizzlesfly na twitterze

    OdpowiedzUsuń
  51. k o c h a m t o

    OdpowiedzUsuń
  52. OMG ONI TO SAJKHDWEUIFJREIOGJRO ZROBILI WEIFJEIOGJERIUGH
    boże święty ♥♥
    dlaczego
    Ty
    tak
    świetnie
    piszesz
    dlaczego
    tak
    bardzo
    kocham
    to
    czytać
    aiosdfjoeifjoregj
    nie mogę się doczekać następnego! :)
    @gooddreamtrip

    OdpowiedzUsuń
  53. Niesamowity ")

    OdpowiedzUsuń
  54. teraz w tym momencie potrzebuje kolejnego rozdziału bo się porycze

    OdpowiedzUsuń
  55. O matko ! Ale jej "przyjaciolki" to zaklanane suki mam nadzieje ze justin je jakos osmieszy lub cos ...

    OdpowiedzUsuń
  56. o mój boże cudowne. ale te jej "przyjaciółki" to suki. czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  57. ZAKOŃCZENIE - OOOOOO MEGA

    OdpowiedzUsuń
  58. Zakończenie najlepsze!
    @megatightening

    OdpowiedzUsuń
  59. oj gorąco się zrobiło ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Hahah. Zakończenie xdd

    OdpowiedzUsuń
  61. Czekam na następny z niecierpliwością ♡

    OdpowiedzUsuń
  62. Świetny blog i rozdział czekam na dalsze losy bohaterow :) Zapraszam do siebie http://zycia-cierpienie.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  63. omg!! nareszcie coś poważniejszego sie dzieje *-* dzien w ktorym dodajesz rozdzialy jest najszczesliwszym dniem moich wakacji <3

    OdpowiedzUsuń
  64. Nie spodziewałam się tego! Cudowny, zazdroszczę takiego talentu i czekam na NN ;D

    OdpowiedzUsuń
  65. Awhgdhzbhsubzvz końcówka *.*
    Chcę następny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  66. dawaj nowy szybciej błagam cxbxjdzvjfncbn

    OdpowiedzUsuń
  67. tak bardzo potrzebuję nowego, kocham! x

    OdpowiedzUsuń
  68. Tak bardzo potrzebuję nowego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  69. Zaraz sie powiesze jak nie dasz 8 xddd nie wytrzymam no xdd

    OdpowiedzUsuń
  70. Leze teraz na plażywe włoszech i przez pół godziny szukałam jednego włocha by dał mi hasło do wifi bym mogla przeczytac to i skomentowac ale się opłacało bo rozdział jest świetny. Ten pocałunek na początku był strasznie słodki, ale końcówka i tak lepsza *-* Koleżanki Jane mnie wkurzaja -,-
    Nie mogę się doczekać nexta ^^
    Przepraszam za jakiekolwiek błędy w komentarzu ale pisze na telefonie a do tego słońce razi mnie po oczach :)
    @awwmy1Dand5SOS

    OdpowiedzUsuń
  71. Aaaaaaa !!!!! Chce nn

    OdpowiedzUsuń
  72. O matko co tu się dzieje ? :D
    Kuźwa to jest takie dziwne ale z drugiej strony takie genialne.
    Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  73. NASTEPNY JEJU TO TAKIE EXTRAA ♡

    OdpowiedzUsuń
  74. U w i e l b i a m

    OdpowiedzUsuń
  75. uh miałaś świetny pomysł z tym ff i cudownie piszesz, nie mogę sie doczekać nastepnego

    OdpowiedzUsuń
  76. Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  77. Czekam na następny. BOZE NIW MOGE SIE DOCZEKAC JEZUNIUU

    OdpowiedzUsuń
  78. Ja pierdole, bo inaczej nie mogę powiedzieć. Po prostu umarłam. Przez dwie godziny czy trzy bez przerwy to czytałam. To jest takie idealne, boże kocham cię i kocham ticbsjkvjkd

    OdpowiedzUsuń
  79. O mój Boże tto jest genialne.
    I powiem szczerze nie spodziewałam się tej ostatniej sceny :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Jeżeli macie blogi i chcecie zamówić zwiastun, to macie mojego bloga:
    http://zwiastuny-na-twojego-blogaa.blogspot.co.uk/
    Możecie składać zamówienia!
    Program w jakim przerabiam to wszystko: Sony Vegas pro 11

    OdpowiedzUsuń
  81. JAK MOŻESZ PRZERYWAĆ W TAKIM MOMENCIE?!?! omg.
    Co prawda czytałam już ff o tej tematyce ale i tak jest mega ! Pochlonelam to opowiadanie w kilka godzin i nie mogę się doczekac nowego rozdziału ! Jeśli jeszcze nie macie nikogo do pomocy w tłumaczeniu to ja chętnie pomogę. Jestem dobra z angielskiego i mam duzo czasu.
    @lovelyxbiebs

    OdpowiedzUsuń
  82. KOCHAM TO!!!

    ZAPRASZAM DO MNIE DOPIERO ZACZYNAM :D :http://pain-is-my-middle-name.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  83. Czekam na nastepny. Halo gdzie jest?

    OdpowiedzUsuń
  84. Rozdział jest boski. Pocałunek na początku *_*
    Denerwują mnie te tępe koleżanki Jane ughhh.
    Końcówka fgfewhgwefgwefjh *_* Szkoda, że przerwałaś w takim momencie :D
    @luvmyjuustin

    OdpowiedzUsuń
  85. Kocham to ff i kocham ciebie dziewczyno THE BEST FF IN THE WORLD

    OdpowiedzUsuń
  86. Koncówka hahahahha. ♡

    OdpowiedzUsuń
  87. Kiedy następny ? Bo zaraz minie tydzień xdd

    OdpowiedzUsuń
  88. aaa czekam na nn *-* kocham #TRMpl haha <3 shippuje jane i justina ♥

    OdpowiedzUsuń
  89. No nareszcie mogę skomentować, nie wiem co się działo wcześniej z bloggerem, ale no trudno.
    Nareszcie jest ten moment na który czekałam cały czas ASDKAJHFJSHGKSLJFAJHA Już się nie mogę doczekać kolejnego :D Wgl to mam takie podejrzenia, że np jedno z nich jest adoptowane czy coś, i że np mama ich miała problem z zajściem w ciążę i adoptowali Justina a potem BUM i się po kolei rodzi Jane, a potem maluchy, albo, że np urodził się Justin a jacyś przyjaciele rodziny mieli wypadek i umarli i osierocili Jane i oni ją adoptowali albo no idk jest tyle możliwości XDDDDd
    ale i tak to opowiadanie jest cudowne i nawet jak się okaże, że to biologiczne rodzeństwo to możesz im nawet dzieci zrobić, a ja i tak będę to czytać <3 już to chyba mówiłam, ale JUŻ SIĘ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ KOLEJNEGO <3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam. Na. Następny.

      Usuń

Obserwatorzy