21.07.2014

Rozdział szósty





Zadecydowaliśmy i postanowiliśmy od razu wdrążyć nasze plany w życie.
Całymi dniami ja omijałam Justina, a on omijał mnie. Justin był zajęty remontem swojego pokoju i spotkaniami z kolegami, a ja byłam zajęta wszystkim co mogę robić z dala od mojego brata. Czuliśmy, że obydwoje potrzebujemy separacji, żeby nic gorszego nie wynikło z tej sytuacji w którą się przypadkiem wplątaliśmy.
Najgorsze były noce. Obecność Justina tak blisko mnie, jego zapach, jego oddech, jego dotyk, gdy czasem przypadkiem nasza skóra otarła się o siebie… To wszystko doprowadzało mnie do szału. Może nie dokładnie to wszystko, ale świadomość, że Justin to mój brat, a to jak się czuję będąc dotykana przez niego (nawet jeśli jest to czysty przypadek, szturchnięcie, otarcie, nawet uderzenie łokciem w brzuch) sprawiała, że wariuję. Obydwoje próbowaliśmy się jakoś trzymać i nie zrobić ponownie nic głupiego, żeby powrócić do naszych relacji sprzed lat.
Trwało już to kilka dni, pięć, może sześć. Już niemalże przyzwyczailiśmy się do omijania siebie nawzajem, a jak nastawał wieczór nie musieliśmy rozmawiać i kładliśmy się spać bez słów. Już nawet opracowaliśmy techniki spania, które pozwalały nam redukować kontakty fizyczne do minimum.
Pewnego popołudnia postanowiłam dłużej już się nie nudzić sama w domu i napisałam sms’a do Melody z zapytaniem czy się spotkamy. W odpowiedzi dostałam wiadomość, że jedzie do dziadków na wieczór. No cóż zdarza się. Więc napisałam do Cindy, na co ona mi odpisała, że nie może, bo dziś opiekuje się młodszym bratem. Już lekko smutna i poirytowana spróbowałam ostatni raz. Napisałam wiadomość do innej koleżanki z klasy, Camille, ale od niej niestety także dostałam odpowiedź, że się nie może ze mną spotkać bo idzie na randkę z jakimś chłopakiem. Miło. Kolejny dzień, kolejne popołudnie wakacji spędzę samotnie. Takie to normalne…
Odkąd zaczęłam biegać i zaczęło mi to przynosić sukcesy, koleżanki, z którymi wcześniej się zadawałam przestały mnie angażować w swoje plany. To smutne, ponieważ wcześniej codziennie się widywałyśmy i bardzo dobrze się dogadywałyśmy. Nie miałam pojęcia o co im chodzi, ale też nie miałam odwagi się ich zapytać. Czasem wydawało mi się, że po prostu tak bez powodu mnie ignorują, a przecież łatwiej byłoby porozmawiać i wyjaśnić sobie wszystkie niejasności. Wszyscy byliby szczęśliwsi. Ale ja boję się je o to prosić i wolę udawać, że wszystko jest w porządku. Nadal do nich piszę smsy z nadzieją, że kiedyś zgodzą się na spotkanie i uratowanie mnie od kolejnego nudnego dnia, ale coraz częściej zaczynam wierzyć, że to się już nigdy nie uda.
Nie wiedząc co zrobić z nudnym popołudniem, przebrałam się w krótkie spodenki i luźną koszulkę, ubrałam buty do biegania, przypięłam sobie na specjalnym pasku na nadgarstek mój nowy iPod i poszłam biegać.
Jak zwykle skorzystałam ze skrótu i już chwilę później wbiegłam na moją ulubiona drogę, na której biegałam. Przebiegłam obok lasku i obok placu zabaw, aż w końcu dotarłam do rozdroża. Na prawo biegła droga dalej przez las, a na lewo kończyła się droga dla rowerów i zaczynała się ścieżka spacerowa. Było tam dużo knajp i ogródków piwnych. Zatrzymałam się na chwilę zastanawiając się  czy nie kupić wody do picia, ale uznałam, że wytrzymam do powrotu do domu, a w parku jest za drogo żeby kupować. Już miałam się obrócić i pobiec z powrotem gdy coś przykuło moją uwagę. Coś… Nie. Raczej ktoś.
Moje szanowne koleżanki siedziały w ogródku piwnym, popijały soczek i rozmawiały w najlepsze nie przejmując się tym, że każda z nich mnie okłamała. Czy one się umówiły, czy tak przypadkowo wyszło, że ja ponownie nie byłam zaangażowana w ich plany?
Śmiały się, żartowały, podrywały jakichś chłopaków, którzy siedzieli przy stoliku obok, nie przejmując się tym, że ja na nie patrzę i serce rozrywa mi się na kawałki. Teraz to zrozumiałam. One nie chcą być moimi koleżankami. One nie chcą, żebym ja była ich koleżanką. Teraz pewnie o mnie gadają, jaka jestem głupia i naiwna…
Nie mogąc na to dłużej patrzeć zawróciłam i sprintem pobiegłam do domu.
Duszkiem wypiłam prawie pół lita wody, po czym przemyłam twarz, sięgnęłam do zamrażalnika po kubeczek z czekoladowo-śmietankowymi lodami i wyszłam przed dom. Usiadłam na schodkach i jadłam lody rozmyślając o tym wszystkim co zobaczyłam.
Zastanawiałam się czy naprawdę już nie będę miała przyjaciółek i przyjaciół. Przemknęło mi przez myśl, że znowu spędzę długie wakacje nie robiąc kompletnie nic, niemalże nie wychodząc z domu.
Pewnie, bo wszyscy mogą imprezować, szaleć, wyjeżdżać, spotykać się z przyjaciółmi, tylko ja jestem taka „zawalata”, że nie potrafię ułożyć sobie życia.
Zauważyłam Justina otwierającego furtkę. Niemalże na mnie nie zwrócił uwagi, ale jak przechodził koło mnie, mruknął.
- Podłóż sobie koc pod tyłek bo się przeziębisz siedząc na samym betonie.
- No to co – mruknęłam i wzięłam kolejny kęs loda.
- Jane, co jest? – zapytał i zamiast otworzyć drzwi wejściowe, obrócił się w moją stronę i zlustrował mnie wzrokiem.
- Nic – powiedziałam wymijająco.
- No przecież widzę -  nie dał za wygraną.
- Zajmij się swoimi problemami – odparłam, żeby się odczepił. Nie chciałam mu się przyznawać do tego, że nie mam znajomych. To jest dość… wstydliwy dla mnie temat.
- Co dziś jest za dzień, że jesz lody? – zapytał zgryźliwie Justin.
- Czwartek – odparłam.
- Wiem, że czwartek…
- A w czwartki lubię jeść lody. Teraz się odczep ode mnie – powiedziałam i odwróciłam się od niego.
Usłyszałam ciche prychnięcie Justina i odgłos otwieranych, a później zamykanych drzwi. Siedziałam chwilę opierając ramię o drewnianą barierkę, kiedy ponownie usłyszałam chrzęst zamka.
- Masz… - powiedział Justin podając mi koc.
Wzięłam od niego koc bez słowa i rozłożyłam na najwyższym stopniu. Usiadłam na nim a chłopak usiadł obok mnie. Spojrzałam na niego zdezorientowana i zobaczyłam, że także przyniósł sobie lody.
- No co? Też lubię jeść w czwartki lody… - uśmiechnął się do mnie i zaczął jeść.
- Justin, o co ci chodzi? – zapytałam.
- O nic. Nie mogę tu z tobą posiedzieć i zjeść lodów? – zapytał z uśmiechem, a ja zastanawiałam się dlaczego on się uśmiecha do mnie po tym, jak ja się na niego wydarłam.
- Nigdy tego nie robiłeś – odparłam opierając ramię o drewnianą barierkę schodków.
- A teraz robię – odpowiedział krótko.
Przez chwilę milczeliśmy. Jak skończyłam jeść swojego loda, odłożyłam puste pudełko i łyżeczkę za siebie na ganku, po czym usłyszałam zapytanie Justina.
- To powiesz mi teraz co się stało?
- Nic się nie stało – odpowiedziałam po chwili zastanowienia.
- Słuchaj Jane, wiedzę, że coś się stało. Nie chcę patrzeć na ciebie jak jesteś smutna – odparł zerknąwszy na mnie.
- Nie powinieneś na mnie w ogóle patrzeć – odparłam, a po chwili pożałowałam, że nawiązałam znów do tego śliskiego tematu naszych pocałunków.
- Nie w ten sposób… Wiesz o co mi chodzi Jane – odparł i zatopił swój wzrok w pudełeczku z lodami, które trzymał pomiędzy rękami.
- Sorry, nie powinnam… - mruknęłam i chcąc to odkręcić dodałam. – Bo pomyślałam sobie, że jak będziemy żyć… w zgodzie, to to wszystko może wrócić…
- Masz rację… Jest taka możliwość, ale jeśli my do tego nie dopuścimy, to tak się nie stanie – odparł rozsądnie Justin. – Jane, ja nie chcę się z tobą kłócić co chwilę.
Między nami zapadła ciężka cisza. Nawet nie wiem kiedy, wyrwało mi się zdanie:
- Cały tydzień tęskniłam za tobą… Bo praktycznie nie rozmawialiśmy…
- Ja też – ku mojemu zaskoczeniu mruknął Justin.
- Postarajmy się żeby z tego co nas łączy… Chodzi mi tu o szczerość, taką wiesz… braterską szczerość, postarajmy się nie zrobić niczego więcej, dobrze? – zapytałam cichym głosem i zerknęłam w jego brązowe oczy.
- Dobrze – Justin skinął głową zgadzając się ze mną. – Teraz powiedz czemu jesteś smutna?
Uśmiechnęłam się lekko i wpatrzyłam się przed siebie, a słowa same zaczęły mi wypływać z ust.
- Pisałam dziś do dziewczyn z prośbą o spotkanie. Każda z nich mi odpisała, że mają zajęte popołudnie, więc poszłam pobiegać i wiesz kogo zobaczyłam? Moje koleżanki. Siedziały beztrosko w parku i sobie rozmawiały, beze mnie.
- To faktycznie nie fajnie… - mruknął chłopak.
- Nie fajne jest to, że przez całe wakacje nie będę miała co robić – odparłam smutnym głosem.
- Nie może być tak źle… - szepnął Justin kładąc pusty kubeczek po lodach obok mojego.
- Ty możesz sobie tak myśleć, bo masz co robić. Tu, w domu masz ten remont, później sobie idziesz do Simona, spotykasz się z chłopakami… A ja siedzę cały czas w domu – odparłam lekko zażenowana tym, że Justin musi tego wszystkiego wysłuchiwać.
- Możesz chodzi ze mną do chłopaków – zaproponował.
- Nie, dzięki. Wolę nie – powiedziałam wzruszając ramionami.
- Razem możemy czasem gdzieś wyjść… - dodał.
- Justin, proszę, nie zaczynaj, bo to się źle skończy – upomniałam go.
- Przepraszam. Nie pomyślałem w ten sposób.
- Ale ja pomyślałam – odpowiedziałam. – Co, masz zamiar teraz siedzieć tak tu ze mną i się nudzić? – Zapytałam po chwili ciszy.
- Nie. Możemy pograć na telefonie.
- Jak chcesz… - mruknęłam nie przekonana, ale gdy Justin włączył jakąś grę, w którą można grać w dwie osoby od razu zapomniałam o swoim złym humorze.
Siedzieliśmy na werandzie dopóki się nie ściemniło. Śmialiśmy się i graliśmy, każdy próbował być lepszym od tego drugiego.
Justin wygrał, to było oczywiste, ponieważ ja nie miałam takiego refleksu, ale bardzo podobało mi się to, że spędziliśmy razem ten czas w tak…normalny i cywilizowany sposób, jak przystało na brata i siostrę.
- Co wy tu robicie tak długo? – zapytała mama wychylając się zza drzwi wejściowych. – Komary was pożrą.
- Już idziemy – odparł Justin chowając telefon do kieszeni.
- Odegram się – powiedziałam z uśmiechem grożąc mu palcem.
- Nie masz szans – odparł wstając ze schodków.
Ja wzięłam puste pudełka po lodach, a Justin złożył koc i położył go na ławkę obok drzwi.
- Założymy się? – zapytałam podnosząc brodę w geście pewności siebie.
- O co? – zapytał.
- Nie wiem… Sprzątasz mi pokój jak jutro wygram – odparłam.
- A jak ja wygram? – zapytał podnosząc brwi.
- To ja sprzątam pokój, w którym oboje brudzimy – odparłam otwierając drzwi.
- Ok – powiedział Justin i wyciągnął do mnie rękę. Ja ją złapałam i mocno uścisnęłam, a drugą ręką „przecięłam” zakład.
Weszliśmy do domu, w którym było dziwnie cicho. Grał tylko telewizor, a mama i tata siedzieli przytuleni na kanapie oglądając jakiś film. Dzieciaki najwyraźniej już spały.
Kiedy przechodziliśmy obok salonu, mama odwróciła się w naszą stronę i powiedziała:
- Przebierzcie sobie pościel i wrzućcie brudną do pralki. Jutro będę prała.
- Ok – mruknęłam i skierowałam się schodami na górę, czując jak Justin idzie dwa kroki za mną.
Weszłam do pokoju, wrzuciłam kubeczki po lodach do śmietnika, który stał pod biurkiem i wyciągnęłam sobie piżamę z pod poduszki, mówiąc:
- Idę się myć. Ściągnij pościel, to ja założę nową.
- Ok – mruknął Justin i o dziwo od razu zabrał się za wykonywanie mojego polecenia.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam moje króciutkie, jasnozielone spodenki do spania i białą bluzkę na ramiączkach i umyłam zęby.
Czułam, że rozejm z Justinem poprawił mi humor. Już nie martwiłam się tym co dziewczyny mi zrobiły. Wiedziałam, że mam Justina, a on jest wobec mnie lojalny i szczery. A co najważniejsze: wytrzymuje wszystkie moje humory.
Wyszłam z łazienki z niezidentyfikowanym uśmiechem na twarzy i od razu skierowałam się do swojego pokoju.
Justin już zaniósł pościel na dół do pralki, więc mi zostało tylko ściągnąć czystą z szafy i ubrać w nią poduszki i kołdrę.


Wstałem z łóżka w momencie, w którym Jane weszła do pokoju z niepokojącym mnie uśmiechem na twarzy. Obserwowałem jak dziewczyna przysuwa sobie krzesło obrotowe do szafy i wchodzi na nie aby sięgnąć po czystą pościel.
- Ty chyba zwariowałaś! Spadniesz! – powiedziałem, ponieważ zacząłem się obawiać, że może stać się jej krzywda.
- Nie, już wiele razy to robiłam – odparła i jednym ruchem otworzyła górną półkę.
Wolałem na wszelki wypadek podejść do niej i ją asekurować jakby nagle miała zacząć spadać.
- Masz, złap – odparła i zrzuciłam mi na głowę czyste prześcieradło, którego nie zdążyłem złapać.
Odrzuciłem je na łóżko nie ruszając się z miejsca, aby nadal móc mieć Jane w zasięgu ręki.
Popatrzyłem w górę i od razu tego pożałowałem. Jej uda były na wysokości moich oczu, gładkie, trochę opalone, z napiętymi mięśniami. Wyżej widziałem jej brzuch, który odkrywała podciągnięta lekko koszulka. I jej piesi… Od dołu, idealne, jędrne… NIE.
Spojrzałem na dół i ponownie oberwałem w głowę, ale tym razem poszewkami na poduszki.
- Justin ogarnij się! – powiedziała niczego nie świadoma Jane.
- To ty tym we mnie rzucasz – odparłem zbierając z ziemi poszewki.
- Bo ty nie patrzysz – mruknęła szukając poszwy na kołdrę.
Oj, chciałbym patrzeć, chciałbym. Ale umówiliśmy się, że nie mogę. Pomyślałem i od razu zrugałem się za to w myślach.
- Justin, łap! – usłyszałem głos Jane i odwróciłem się stojąc przy łóżku. Zobaczyłem lecącą we mnie poszwę, którą tym razem zdążyłem złapać, ale po chwili usłyszałem głośny trzask.
Odrzuciłem poszwę na łóżko i podbiegłem do Jane, która pękała ze śmiechu, ponieważ krzesło obróciło się w stronę szafy i niemalże spadła, ale zdążyła uchwycić równowagę.
- Mówiłem, że możesz spaść! – powiedziałem nieco wkurzony, ponieważ naprawdę się przestraszyłem słysząc odgłos ciała zderzającego się z szafą.
- Ale nie spadłam. Wyluzuj – odparła roześmiana Jane powoli schodząc z krzesła.
- Ale mogłaś – odparłem podając jej rękę, żeby mogła złapać równowagę.
- Teraz jesteś moim osobistym ochroniarzem? – zapytała ze śmiechem.
- Nie. Ale myślałem, że pomyślisz, że to miło z mojej strony jak się o ciebie martwię – odparłem na odczepnego, sięgnąłem po bokserki, w których spałem i wyszedłem z pokoju bez słowa.
Wszedłem do łazienki i wszystkie ciuchy, które miałem na sobie ściągnąłem jednym ruchem, jakby były kokonem. Zostawiłem je na zimnych kafelkach obok umywalki i wszedłem pod prysznic. Zmoczyłem całe ciało gorącą wodą i zacząłem rozmyślać, ale moje myśli szybko uciekły w ryzykowne rejony. Znowu zobaczyłem w myślach Jane. Jej ciało, jej nogi, jej brzuch, jej piersi…
Musiałem się opanować, bo ponownie to się skończy tak jak ostatnio, a tego nie chciałem. Nie zniósłbym myśli, że po raz drugi masturbowałbym się myśląc o własnej siostrze.
Ale to była katorga. Nie mogłem o niej myśleć, ale pomimo tego, cały czas myślałem. Nie mogłem nic na to poradzić. Znowu przypomniało mi się jej nagie ciało, jak stała tu, w tej łazience…
Stop.
Zakręciłem wodę i odkręciłem najzimniejszą jaka była. Chlupnął na mnie lodowaty strumień, który spowodował, że trochę się opamiętałem i emocje opadły.
Szybko wyszedłem spod prysznica i owinąłem się ręcznikiem. Umyłem zęby pozwalając moim myślom zapomnieć o tym, do czego przed chwilą by doszło, włożyłem bokserki, brudne ciuchy wrzuciłem do kosza na pranie i wyszedłem z łazienki.
Jane już przebrała pościel i teraz siedziała na łóżku jakby czekając na mnie.
- Śpisz pod ścianą – powiedziała.
- Wiem. Zawsze śpię pod ścianą – odparłem zastanawiając się o co może jej chodzi.
- No tak. W sumie nie wiem po co to powiedziałam – odparła, po czym dodała. – Chyba chciałam zagaić jakoś naszą rozmowę.
- A masz mi coś ciekawego do powiedzenia? – zapytałem stojąc przed nią.
- Chciałam cię… Przeprosić za to, że nie podziękowałam ci jak chciałeś mnie złapać, tylko cię wyśmiałam. To było wredne – odparła patrząc na mnie z dołu.
- Ty na ogół jesteś wredna. Już się do tego przyzwyczaiłem. Nie obrażam się o takie rzeczy… - mruknąłem i sprawdziłem na telefonie czy nie dostałem nowych sms-ów, ale nic nie było.
Położyłem telefon na biurku, a sam wturlałem się pod kołdrę i przysunąłem się bardzo blisko ściany z zamiarem szybkiego zapadnięcia w głęboki sen.

Nachyliłam się nad Justinem i sięgnęłam do wyłącznika lampki nocnej. Znowu zauważyłam, że mimochodem na mnie spogląda, ale postanowiłam tego nie komentować, bo może to tylko moje dziwne urojenia…
Wyłączyłam światło i wturlałam się pod kołdrę obok brata. Pociągnęłam ją w swoją stronę, mówiąc:
- Znowu mi bierzesz.
- Sorry… - odpowiedział cicho rozluźniając uścisk na kołdrze, pozwalając mi przyciągnąć ją do siebie.
Przybliżyłam się do niego, ponieważ chciałam poprawić sobie poduszkę, gdy poczułam coś niepokojącego.
Justin zrobił nagły ruch i cały speszony odwrócił się do leżenia na plecach, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Czy mam to zignorować? Ale przecież oboje wiedzieliśmy, że to poczułam, to po co kłamać?
Podniosłam się i usiadłam na kolanach. Widziałam teraz wszystko, ponieważ moje oczy zdążyły przyzwyczaić się do ciemności i jednym ruchem zdjęłam kołdrę z leżącego chłopaka.
Moim oczom ukazało się to, co myślałam, że się ukarze.
Justin leżał na plecach i mogłam niemalże wyczuć jego zażenowanie tą sytuacją.
- Justin, co to ma znaczyć? – zapytałam wskazując ręką na jego krocze z wyraźnie zarysowanym wzwodem.
- Sorry… - mruknął zawstydzony. – To przypadek.
Wzięłam głęboki oddech i zebrałam całą odwagę w sobie aby spojrzeć mu głęboko w oczy.
- Oboje wiemy, że to nie jest przypadek. Mam rację? – zapytałam.
- Tak – mruknął starając się uniknąć mojego wzroku. – Nie mów o tym nikomu, ok?
- Dobra… - szepnęłam, zakrywając go kołdrą, po czym dodałam. – Ale zrób coś z tym…
- Teraz, czy ogólnie? – zapytał, a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
- I to i to – odparłam odwracając się do niego plecami i starając się odsunąć jak najdalej.
Co to jest? Takie rzeczy nie powinny się w ogóle przydarzyć. Justin nie może myśleć o mnie jako o obiekcie seksualnym. Przecież jestem jego siostrą.
Tym samym ja nie mogę myśleć o nim jako o obiekcie seksualnym. Przecież on jest moim bratem.
To po jaką cholerę oboje się tak nakręcamy?
Teraz przynajmniej mam pewność, że te pocałunki nie były „od tak”. To co się działo między nami dzieje się nadal. I jest coraz gorzej, a my nijak nie umiemy sobie z tym poradzić.
Niestety moje ciało przestało słuchać mojego umysły i momentalnie leżała na plecach obok Justina, który nie ruszył się z ostatniej pozycji.
Czułam jego rękę położoną wzdłuż naszych ciał. Lekko, badając teren poruszyłam palcami dotykając jego palców, a on oddał mi ruch.
Ponownie musnęłam opuszkami jego wewnętrzną część dłoni, a on w odwecie splótł nasze palce.
Żadne z nas nie patrzyło się na drugiego. Nasze oczy były wykierowane w sufit, ponieważ oboje baliśmy się i wstydziliśmy tego co robimy.
Niby to zwykłe trzymanie się za ręce. Ale tym samym bardzo niezwykłe. Bo jaki brat i siostra w tym wieku, leżąc razem głaszcze się po dłoniach i łapie za ręce?
Chyba tylko my.
Obydwoje zasnęliśmy niemalże w tym samym czasie, trzymając się za ręce wstydliwym i osobistym uściskiem, który musi pozostać tylko dla nas.



Dziękuję za wszystkie wspaniałe komentarze, które mnie motywują do dalszej pracy!!!
Pamiętajcie, ja piszę – wy czytacie i komentujecie. Im większe zainteresowanie blogiem, tym prędzej dodaję rozdziały! :D
Używajcie hashtagu: #TRMpl

95 komentarzy:

  1. PIERWSZA, A TERAZ IDE CZYTAĆ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O MÓJ DZIEJU.............
      aż bark mi słów. wiesz co, ale te koleżanki Jane to jednak suki -,- nie lubię ich
      no i wreszcie, zaczyna się od niewinnego trzymania za ręce, ale ja wiem co będzie potem ahdgsjhsklvjdkhfksjfsdf i JUŻ NIE MOGĘ SIĘ TEGO DOCZEKAĆ <3 KOCHAM KOCHAM KOCHAM

      Usuń
  2. Nie mogłam się doczekać tego rozdziału *_* Przez ostatnią godzinę co chwilę odświeżałam stronę xD
    Cudowny rozdział <33
    Przykro mi, że tak przyjaciółki Jane tak ją potraktowały :/ No, ale Justin naprawił sytuację :))
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ^^
    @awwmy1Dand5SOS

    OdpowiedzUsuń
  3. O jezu!
    I teraz znowu musze tyle czekać! Nie!
    Ale rodział jest hskwgsodga!
    @luckyxlukey

    OdpowiedzUsuń
  4. O wow wow ! Myslalam ze bedzie cos wiecej !

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne
    @misiaczekZayn

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię tych ""koleżanek"" Jane :/,a na końcówce się cały czas szczerzyłam haha xHugNarryx

    OdpowiedzUsuń
  7. Chcę już napstępny! Vzkabzjaba to jest GENIALNE! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow następny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hohhohooho po prostu talent masz dziewczyno !!! <3 świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak bardzo wspaniałe ddnnndndkjd

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wrazenie ze zajelas sie tym opowiadaniem i dwa inne zostawisz.... nie mowie ze te jest zle czy cos bo genialne jak wszyskie twoje ale...czekam na tame bo jednak kocham je tak samo jak to <3

    OdpowiedzUsuń
  12. cos czuje, ze czeka mnie wiele dlugich, goracych nocy przy tlumaczeniu ^.^ jezu, akcja sie rozwija coraz bardziej :) KOCHAM @swagjb13 <3

    OdpowiedzUsuń
  13. O ja.. no nie mogę ;3 ciesze się jak głupia :D ssxjshadbgyz rozdział cudowny *_* zresztą jak zwykle ale co tam ;) teraz szkoda że znowu tyle czakać.. mam nadzieję że szybko dodasz nowy bo już nie mogę się doczekać ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna jesteś po prostu ..ugh.. kocham cię <33 rozdział niesamowity :D

    OdpowiedzUsuń
  15. aaaaaaa czekam na następny!!!! :o

    OdpowiedzUsuń
  16. O fuck xd to jest najlepsze fe ever xd nie mogę się doczekać jak się do siebie zbliżą xd pozdro i dzięki za rozdział! @hallxofxfame

    OdpowiedzUsuń
  17. jezuu trzymają sie za rece jupi jaj ^^ no ti teraz chyba bedzie tylko lepiej *-*

    OdpowiedzUsuń
  18. omg *o*
    taki cudoowny ♥
    zbliżają się do siebie coraz bardziej aww :D
    czekam na następny! :)
    @gooddreamtrip

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam to!! <33

    OdpowiedzUsuń
  20. Hahahahhahahahah to jest zabawne nie wiem dlaczego xd kckck czekam na knowy <2

    OdpowiedzUsuń
  21. Opłacało się czekać! Justin jest taki fjjhdf *__*
    Końcowa sytuacja.... :D
    Czekam na kolejny! Weny!
    @luvmyjuustin

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow , dzieje się :D To jest świetne! Już nie mogę się doczekać nowego rozdziału *.* // Zapraszam też do mnie http://justin-ff-bieber.blogspot.com/ :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Ohohohoho, rozkręcają się! *.*
    boooze ja chce już kolejne! Pisz, pisz! :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział ❤️

    OdpowiedzUsuń
  25. Wow wow woe co tu sie dzieje :oo. "Kolezanki" Jane to suki xD ale naszczęście ona ma takiego wspaniałego brata ;)))))./ola

    OdpowiedzUsuń
  26. Hsvhshd to jest boskie *-* rozkreca sie juz nie mogę doczekać się nn <33333

    OdpowiedzUsuń
  27. SUPER !!!! CZEKAM NA NEXT !!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. świetny rozdział jezu kocham to bardzo,bardzo <333
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  29. Bez przesady.. przecież wiem, że Ty piszesz... Mu czytamy my komentujemy. Ale my tylko dajemy propozycje bo chcemy aby byli razem. Możesz to zamieścić albo nie. To zależy od Ciebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wiadomo kiedy następny rozdział. Bo ten był z tygodniową przerwą. Ehh. :(

    OdpowiedzUsuń
  31. To jest świetne.. I już coraz więcej rzeczy się rozkręca, omgnefcuuhj, czekam z niecierpliwością na kolejny!! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. O jezu hahah coraz bardziej sie rozkrecaja no no :D
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie da sie opisać tego słowami :o <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Hahhaaha. Końcówka xdd

    OdpowiedzUsuń
  35. Lol czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  36. Genialny rozdział <3 Brak słów <3 Oni są tacy słodcy razem *.* Zazdroszcze i gratuluje, też bym chciała żeby ktoś przetłumaczył moje opowiadanie :D

    zapraszam do siebie: dont-wanna-be--torn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. cudowny rozdział poprostu kocham kocham kocham to fan fiction

    OdpowiedzUsuń
  38. SUPEEERR!<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  39. Gorąco się robi...rozdział cudowny.Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  40. MEGAAA !! SUPER ROZDZIAŁ :) nie mogę się doczekać następnego rozdziału to jest jedno z moich ulubionych opowiadań jests boska :****

    OdpowiedzUsuń
  41. Rozkreca sie akcja gdjdjvgxh czekam n a kolejny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  42. To jest świetne! !!!! Czekamy na kolejne z niecierpliwością :D

    OdpowiedzUsuń
  43. to jest cudne opowiadanie już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  44. jeju, jeju :< czekam na nowy rozdział : 3 super piszesz *-*

    OdpowiedzUsuń
  45. Rozdział świetny, jak zawsze! Uwielbiam tą dwójkę :D Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Naprawdę masz wspaniały pomysł na to opowiadanie. Czytam i nie moge doczekać sie kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  47. ta chemia pomiędzy nimi <3

    OdpowiedzUsuń
  48. Cudowny rozdział. Nie mogę się doczekać nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  49. Nie mogę doczekać się siódemki :))

    OdpowiedzUsuń
  50. tak cholernie dobre ff... :D To jak piszesz jest niesamowite, nie moge się doczekać następnego rozdziału :) ~ @akaqomez

    OdpowiedzUsuń
  51. Boskie!!!! Koncowka niesamowita. Zaskoczylas mnie tym rozdzialem. Z niecierpliwoscia czekam na kolejny. :*

    OdpowiedzUsuń
  52. Najlepsze ff na świecie *.* nie mogę się doczekać następnego rozdziału <3

    @just_breathex_x

    OdpowiedzUsuń
  53. Jedno slowo-zaje*iste !

    OdpowiedzUsuń
  54. Zdecydowanie lepsze niż Biebers Touch.

    OdpowiedzUsuń
  55. Uwielbiam twój styl pisania, nie wiem co dokladnie co to powoduje ale tak, zdecydowanie. Czekam na kolejny :3

    OdpowiedzUsuń
  56. nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu opowiadania sa cudowne kc :***

    OdpowiedzUsuń
  57. czekam z niecierpliowscia na kolejny rozdzial bardzo podoba mi sie to jak piszesz

    OdpowiedzUsuń
  58. Super piszesz <3 Rozdział cudowny *_* Nie mogę się doczekać nexta. Mam nadzieje, że będzie szybko ^^

    OdpowiedzUsuń
  59. Końcówka *.* piękne <3

    OdpowiedzUsuń
  60. Cudowny rozdział <33 Ta końcówka vdbw *_*
    Ja niestety dzisiaj wyjeżdżam, więc najprawdopodobniej nie skomentuję następnego rozdziału :( Z góry przepraszam, ale jak wrócę postaram się nadrobić zaległości :)
    Ostatnio się zastanawiałam co będzie w tym rozdziale i nie umiałam nic ciekawego wymyślić. xD
    Wkurzyły mnie koleżanki Jane. -,-
    Świetnie piszesz :) Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Bożeee... te jej koleżanki od siedmiu boleści, kurde wurzyły mnie :P no nic .. czekam na nexta, a rozdział świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie mogę już się doczekać następnego <3 Nie trzymaj nas w takim napięciu noo .. :D

    OdpowiedzUsuń
  63. SWIETNY ROZDZIAŁ!! niecierpliwie czekam na kolejny. mam nadzieję że pojawi się dzisiaj? ❤

    OdpowiedzUsuń
  64. Kocham to ff mistrzostwo

    OdpowiedzUsuń
  65. Cuuudowny :* <33 czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  66. kiedy nn ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. Świetny <3
    To jest po prostu dmcdfgnuygfwui *__*
    Boooże... nie mogę się doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  68. wow nadal nie mogę ogarnąć tego, że to ff tak bardzo mi się podoba x

    OdpowiedzUsuń
  69. super,świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Jak zwykle świetny rozdział. Omfg dawaj następny JUŻ NATYCHMIAST haha

    OdpowiedzUsuń
  71. NASTĘPNY. NOW. TERAZ.

    OdpowiedzUsuń
  72. CZEKAMY DALEJ. CO SIĘ STANIE. JEZU JEZU. AHAHAH. BOZE XXDDD

    OdpowiedzUsuń
  73. Do tej pory jest super, nie moge się doczekać nn ♥ Też chce takiego brata XD

    OdpowiedzUsuń
  74. Długo trzeba jeszcze czekać ?

    OdpowiedzUsuń
  75. Boże czy bawisz się w kotka i myszke ?
    Przecież wiesz, że teraz już trochę ludzi odeszło bo rozdziały dodajesz co tydzień co półtora... chcesz mieć jeszcze mniej ? Ile mamy czekać. To już lekka przesada. Dziewczyno czy ty się nami bawisz. My tylko chcemy czytać...

    OdpowiedzUsuń
  76. Mam już tego dość. Tyle czekać już muszę sobie przypominać co było ostatnio... osoba powyżej dobrze gada... czy ty sie nami bawisz ? :( :'( placze nie wiem co sie dzieje..

    OdpowiedzUsuń
  77. Boje sie czy ty o nas nie zapomnialas czy Ci sie juz to znudzilo. Nie wytrzymam. Juz. Boje sie ze rozdzialy beda dodawane co dwa tygodnie co tydzien. Cos chyba niedobrze..... a bardzo mi sie podoba blog bo jest naprawde super. Ale tak bysmy wszyscy tutaj chcieli aby te rozdzialy byly dodawane co 2 co 3 co 4 dni. Mam nadzieje ze nie jestem sama. Zreszta sa 2 osoby u gory ktore tez maja podobne zdanie. Pozdrawiam i z wielkim szacunkiem za blog jest naprawde super. Prosze rozpatrz moje zdanie. Czekam na poprawe. Mam nadzieje ze rozdzial bedzie szybko. Jak najszybciej tylko mozna. Do roboty xd pa jeszcze raz pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  78. No gdzie te rozdzialy 5 osob czeka z niecierpliwoscia dziewczyno. HALO HALO HALO HALO HALO HALO HALO.

    OdpowiedzUsuń
  79. Ej ludzie na twitterze autorka napisała kiedy będzie. Czytajcie a nie piszecie.

    OdpowiedzUsuń
  80. Spokojnie. Jutro albo pojutrze może być rozdział. Via. TWITTER

    OdpowiedzUsuń
  81. Ciekawe co się będzie działo. ☆

    OdpowiedzUsuń
  82. Im dłużej to czytam to troche mnie to przeraża że siostra i brat czują coś takiego do siebie ale tak mnie wciągneło to opowiadanie że nie moge go przestać czytać

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy