07.08.2014

rozdział dziewiąty




Przez cały wieczór zastanawiałam się co zrobimy z zaistniałą sytuacją. Oboje wiedzieliśmy, że nie mamy wymówki na to co stało się dziś przy pianinie. Oboje jesteśmy winni i oboje poniesiemy tego konsekwencje.
Niczego nie da się cofnąć, a tak swoją drogą, to ja chyba nie chcę tego cofać.
Gdy myślę o Justinie jako o chłopaku, mimowolnie chciałabym go przytulić i pocałować, ale w takiej chwili od razu przypomina mi się, że to mój brat i zbiera mi się na wymioty.
To jest zbyt skomplikowana sytuacja. Za jakie grzechy akurat mnie to spotkało?
Jedno mnie pociesza. Byłam niemalże pewna, że Justin czuje to samo. Więc on ma takie same rozterki. Może nawet gorsze, z racji tego, że on jest starszy i to on powinien mieć więcej oleju w głowie.
- Jane, musimy porozmawiać – usłyszałam głos Justina gdy po cichu wszedł do mojego pokoju i zamknął za sobą drzwi.
Właśnie układałam dopiero co wyprasowane ubrania na półkę, więc odwróciłam się w jego stronę zatrzaskując drzwi szafy, ale nic nie odpowiedziałam.
- Ja to zacząłem… Nie powinienem… - mruknął lekko zawstydzony powoli podchodząc do mnie.
- Ostatnio też mówiłeś, że nie powinieneś… - odparłam czując suchość w ustach.
- Ale w nocy ty to zaczęłaś. Po co to zrobiłaś? – zapytał ostrym szeptem. Teraz stał pół metra ode mnie, ale widziałam jak powoli i nieustannie przybliża się do mnie.
Cofnęłam się o krok i poczułam zimną ścianę za swoimi plecami.
- Nie wiem po co – szepnęłam, a gdy chłopak nic nie odpowiedział, dodałam: – Chciałam tego.
- Nie możesz tego chcieć. Nie ode mnie – powiedział stojąc dziesięć centymetrów przede mną.
Teraz patrzył się z góry w moje oczy, a ja nie mrugając oddawałam mu to pełne napięcia spojrzenie.
- Nie potrafię nic poradzić na to, że tego chcę – odparłam językiem zwilżając wargi. – Nie musiałeś tego kontynuować. Mogłeś wziąć tą rękę. Mogłeś mi powiedzieć, że nie masz zamiaru brać w tym udziału…
- Ale ja też kurwa chciałem tego! – syknął ostro i zauważyłam jak jego szczęka się napina.
- Wiem, że tego chciałeś…
- Nie przeszkadza ci to, że jesteś tak pewna siebie w tym temacie? – zapytał wrednie.
- Nie. Jak coś wiem na sto procent, to nie mam zamiaru udawać, że jest inaczej – odparłam. – Kurwa, Justin to się już działo od jakiegoś czasu. Ty myślisz, że mi z tym jest łatwo?
- Wiem, że ci jest trudno… Ale nie rób tak więcej… - szepnął nieco lżejszym głosem po czym zobaczyłam jak językiem zwilża wargi.
- Dobrze… - szepnęłam patrząc na jego usta. – Nie będę…
I w tej chwili poczułam jego miękkie wargi na moich. Już po raz drugi tego dnia. Ale mogłabym przysiąc, że ja tego nie zaczęłam. To on się nachylił i złączył nasze usta. Dziś przy pianinie też on zaczął.
Ja się umiałam powstrzymać. On, jak widać, nie.
Justin przycisnął mnie do zimnej ściany i złapał moje nadgarstki, które były ułożone wzdłuż ciała.
Poczułam jak nogi zaczynają mi się trząść. Nie wiedziałam co się dzieje. Zamknęłam oczy i przechyliłam głowę w prawo wyrywając ręce z jego uścisków. Owinęłam dłońmi jego szyję, tuż za uszami i stanęłam na palcach by moje ciało znalazło się bliżej jego ciała.
Poczułam jak chłopak napina ramiona unosząc je w górę by przybliżyć moją brodę do swojej.
Całowaliśmy się długo i namiętnie, a nastroju dodawał półmrok panujący w pokoju.
Nikt z nas nie kończył. Nikt z nas nie chciał tego zakończyć. Nikt z nas nie myślał już o sferze moralnej tego układu. Za to oboje trwaliśmy w tym pocałunku zapominając o całym świecie. I o tym, że w każdej chwili ktoś może nas przyłapać.
Na szczęście tak się nie zdarzyło.
Po raz pierwszy zaakceptowaliśmy to co robiliśmy. Rozkoszowaliśmy się tym i korzystaliśmy z danej nam chwili. Chwili wolności, chwili rozkoszy, chwili akceptacji.
- Jesteś moją siostrą… - Justin nagle mruknął. Był tak blisko mnie, że gdy mówił jego wargi nadal dotykały moich. – Jak my to pogodzimy…?
- Nie gódźmy tego… - szepnęłam dotykając nosem jego nosa. – Jeszcze nie teraz… Jest za wcześnie…
Justin nic nie odpowiedział, tylko zwilżył językiem swoje wargi i cicho przytaknął.
- Pójdę się umyć – powiedziałam, a chłopak zrobił dwa kroki do tyłu obserwując każdy mój ruch.
Wyciągnęłam z szafy czystą koszulkę nocną i wyszłam z pokoju. Wzięłam orzeźwiający, długi prysznic i ubrałam koszulkę na ramiączkach, która ledwo zakrywała moje pośladki. Założyłam do tego czarne majtki i wróciłam do pokoju.
Na pierwszy rzut oka nie zauważyłam Justina, więc podeszłam do łóżka i nachyliłam się ściągając z niego kapę. Odrzuciłam ją w bok, gdy nagle podskoczyłam przerażona na dźwięk głosu brata.
- Kurwa Jane, wiesz co się dzieje… Dlaczego to robisz? – zapytał stojąc w rogu pokoju, tuż obok drzwi.
- Co robię? – zapytałam zbita z tropu odwracając się w jego stronę.
- Ubierasz się… tak – powiedział pokazując ręką mój strój.
I wtedy nagle zdałam sobie sprawę, że może faktycznie moja króciutka, czarna koszulka na ramiączkach z satyny, to nie najlepszy pomysł, kiedy mam spędzić kolejną noc z Justinem… w jednym łóżku. Nigdy nie zwracałam uwagi na to w czym śpię. Spałam w ciuchach, w których było mi wygodnie, a ta koszulka, w lato, była jedną z moich ulubionych.
- Nie zwracaj na to uwagi… - mruknęłam siadając na łóżku.
- Jane, jestem chłopakiem. Jak mam nie zwracać uwagi na to, że będziesz leżała obok mnie prawie NAGA? – syknął zdenerwowany i oparł się o ścianę.
- Dziś niczego nie zrobimy. Jesteśmy rodzeństwem. Nie możemy – ucięłam szybko rozmowę i położyłam się na łóżku.
Justin ponownie nic nie odpowiedział. Odwróciłam się do ściany i po chwili usłyszałam szelest zamykających się drzwi. Zostałam sama. Tylko ja i moje myśli.
Zaczęłam się gorączkowo zastanawiać co wydarzy się za chwilę, gdy Justin wejdzie do mojego łóżka. Czy w ogóle cokolwiek się wydarzy…
Chciałam tego? A może tego nie chciałam? Sama nie potrafiłam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Byłam w kropce. Miałam mętlik w głowie, który nie pozwalał mi racjonalnie myśleć. Ale gorsze było to, że nie pozwalał mi także zachowywać się racjonalnie.
Gdy Justin wszedł do pokoju, ja nawet na niego się nie obejrzałam. Chłopak szybko pogasił światła i wturlał się pod kołdrę tuż obok mnie. Leżałam nadal obrócona plecami do pokoju, a przodem do ściany i czekałam. Nie wiem na co czekałam, ponieważ nie wiem co miało się wydarzyć.
Ten dzień przyniósł tyle niespodzianek i niezapowiedzianych zwrotów akcji, że nic by mnie już nie zdziwiło.
Ze spokoje przyjęłam to jak Justin zaczął głaskać moje nagie ramię. Później czułam jego pocałunki na nim, które powoli przeniosły się na szyję i na ucho.
- Dlaczego musisz być moją siostrą? – zadał pytanie retoryczne, na które nie odpowiedziałam, tylko wzruszyłam ramionami.
Chłopak nadal głaskał i całował moje ramię, a ja ze wszystkich sił próbowałam na to nie reagować.
- Dlaczego mi to robisz? – zapytałam w końcu odwracając się w jego stronę.
- Bo wczoraj ty mi to robiłaś – odparł patrząc mi prosto w oczy.
- A obiecasz mi coś? – mruknęłam po dłuższej chwili ciszy, w której nic nie robiliśmy oprócz leżenia i wpatrywania się w siebie.
- Co? – spytał cichym głosem.
- Że to co dzieje się w nocy, nie wychodzi poza teren tego pokoju… - szepnęłam.
- Ty też mi to musisz obiecać – odparł.
- Obiecaj, Justin. Mogę ci ufać? – dopytywałam, chcąc jasno usłyszeć te słowa w jego ustach.
- Obiecuję – wyszeptał głośno przełykając ślinę.
- Ja też obiecuję – powiedziałam.
- W dzień zachowujmy się normalnie… - szepnął, a ja dokończyłam za niego:
- A w nocy bądźmy sobą…
I nagle, jakby kopnął nas prąd, z impetem połączyliśmy nasze usta. Justin przybliżył się do mnie szybko, aż kołdra, którą byliśmy przykryci zleciała z łóżka. Ułożył się okrakiem na mnie i całując moje usta zaczął pocierać swoim przyrodzeniem o moje krocze.
Podparłam się łokciami o miękki materac i podniosłam ciało abyśmy obydwoje klęczeli. Usiadłam okrakiem na jego kolanach i popchnęłam go aby odwrócił się i oparł o ścianę.
Chwila! Stop! Nie!
Nie mogę teraz tak siedzieć na kolanach mojego brata, oplatać go nogami i całować.
To się nie dzieję…
Niech będzie to tylko głupi sen.
Proszę, niech się teraz obudzę i o wszystkim zapomnę.
Proszę…
Ale snem to nie było. I dobrze o tym wiedziałam.
Nagle oparłam dłonie o zimną ścianę obok głowy Justina i pochyliłam się wtulając twarz w jego obojczyk.
Zaczęłam się śmiać.
Mój śmiech mieszał się z płaczem i brzmiał jakbym zwariowała.
Śmiałam się długo, a Justin nic nie mówił czekając na dalszy rozwój sytuacji.
- To za dużo dla mnie – powiedziałam w końcu podnosząc głowę i spoglądając na niego.
- Dla mnie też… - szepnął.
- Rozumiesz… To jest chora sytuacja. Śmiać mi się chce jak o tym pomyślę. Po prostu nie mieści mi się w głowie to co robimy…. – zaczęłam mówić plącząc się we własnych myślach.
Justin zaśmiał się i odpowiedział.
- Wiem, że to jest chore. Nigdy bym nie pomyślał, że takie coś mnie spotka – powiedział po chwili.
- Ja też – odpowiedziałam śmiejąc się. – Jak się czujesz z tą sytuacją? – zapytałam po chwili, już bez nuty śmiechu w głosie.
- Nie czuję się z tym wcale… Udawajmy, że taka sytuacja w ogóle nie ma miejsca, dobrze? – zapytał delikatnie dotykając kciukiem moich warg.
- Dobrze. Mi też tak będzie łatwiej – odparłam przytakując.
Zeszłam z kolan brata i położyłam się na łóżku, ale wiedziałam, że to nie koniec tej nocy. Za dużo się działo, żebyśmy od tak zasnęli. Wiedziałam, że Justin skończy to co zaczął kilkanaście minut temu. I wcale mi to nie przeszkadzało.
Przewróciłam się na plecy  i obserwowałam chłopaka, który nadal siedział oparty o ścianę, z tym, że teraz jego głowa była zwrócona w moją stronę. Przyglądał się temu co robię.
Wyprostowała nogę i zaczęłam przejeżdżać palcami po jego udzie, widząc przez jego obcisłe białe bokserki, jak jego przyrodzenie rośnie.
Justin złapał za moją kostkę i zsunął moją stopę ze swoich nóg. Uklęknął przede mną i naparł na moje kolana prostując je. Nachylił się i zaczął przejeżdżać palcami po moich nogach, zaczynając na kostkach, a kończąc na udach.
Moja koszulka nocna podwinęła się do góry ukazując kawałek mojego brzucha i pępek.
Gdy Justin głaskał moje uda czułam jak mięśnie mojego brzucha się napinają. Chciałam ugiąć nogi, ale chłopak usiadł na nich nie pozwalając mi się ruszyć. Nachylił się nade mną, a ja nie mogąc znieść napięcia, które narastało między nami, zamknęłam oczy.
Znowu. Bez całowania, bez namiętności, bez niczego, jakbyśmy wstydzili się tego co robimy… Bo myśmy wstydzili się tego co robimy! Justin pocierał swoim przyrodzeniem o moje miejsca intymne. Wygięłam miednicę w jego stronę aby mocniej go poczuć, gdy on położył się całym ciałem na mnie.
Nie przestawał się ruszać, aż usłyszeliśmy rytmiczne skrzypienie łóżka.
- Justin… Ciszej… - mruknęłam mu do ucha mając zamknięte oczy.
W odpowiedzi usłyszałam jego głośny oddech. Chłopak położył się obok mnie na boku, a jego ręka znalazła moją dłoń i przesunął ją na jego przyrodzenie pozostawiając ją tam.
Nie miałam pojęcia czego Justin się po mnie spodziewa, ale po chwili poczułam jak jego palce głaszczą moje miejsca intymne powodując piękne uczucie, które obezwładnia moje ciało, więc i ja zaczęłam robić to samo.
Poprzez materiał jego majtek czułam jak jego członek pulsuje. Cholera… Jak otworzę oczy to wszystko zepsuję. Wolę z zamkniętymi oczami wyobrażać sobie, że dotykam przyrodzenia jakiegoś innego chłopaka, a nie mojego brata.
Czułam mocne bicie serca i słyszałam ciche jęki Justina, mieszające się z moimi. Rozkraczyłam szerzej nogi i czerpałam przyjemność z dotyku chłopaka, która coraz bardziej ogarniała moje ciało.
Dotykałam go słysząc jego oddech.
Tak jak wczoraj, nie całowaliśmy się. Wszystko mogło wydawać się pozbawione uczuć, a mimo to powietrze między nami było gorące od uczuć i emocji.
Poczułam jak majtki Justina stają się wilgotne, a chłopak zaciskając szczękę mruczy z przyjemności. Mimo to, że doszedł przede mną, nie przestawał mnie dotykać. Teraz mocniej naciskał dłonią na moje ciało, a ja czułam, że zaraz rozkosz mną owładnie.
Zagryzłam swoje wargi i ponownie wygięłam miednice przyciskając swoje miejsca intymne do jego palców.
Zacisnęłam mocniej powieki i rozkoszowałam się uczuciem, które przepływało przez moje ciało.
Opadłam na materac głośno dysząc.
Nie potrafiłam otworzyć oczu. Nie chciałam wrócić do rzeczywistości, która uderzyłaby we mnie z monstrualną siłą.
Przytuliłam się do klatki piersiowej Justina zakładając zgiętą nogę na jego nogę i wsłuchując się w szybkie bicie jego serca.
- Czemu zawsze zamykasz oczy? – zapytał nagle zaczesując kosmyk moich włosów za ucho.
- Bo tak mi lepiej udawać, że te sytuacje nie dzieją się naprawdę – odparłam nadal mając zamknięte oczy. – A ty patrzysz na mnie jak to robimy? – dodałam i otworzyłam powieki podnosząc brodę by spojrzeć na twarz brata.
- Nie – odarł szybko wbijając swoje oczy w moje.
- I niech tak zostanie – mruknęłam i poczułam na plecach zimny podmuch wiatru, który wleciał przez otwarte okno.
Justin też to poczuł i nachylił się przeze mnie by podnieść kołdrę z podłogi, która zleciała tam na samym początku naszych…. zabaw. Zakrył najpierw mnie, a później sam wpełzał pod przykrycie wtulając się w moje ciało.
Teraz poczułam się przy nim bezpieczna. Ten gest był taki opiekuńczy i słodki, że nie wiedziałam co o tym myśleć.
Czy aby na pewno jestem zauroczona tylko jego fizycznością?

Otworzyłam oczy i z zawstydzeniem przypomniałam sobie ostatnią noc.
Chciałabym żeby to był sen. Naprawdę, marzyłam o tym. Ale zanim to zrobiliśmy mogłam pomyśleć, że nazajutrz będę tego żałować. Teraz mogę tylko bić się w pierś i obiecywać sobie, że to się nigdy nie powtórzy.
Żałowałam?
Przetarłam oczy i zobaczyłam Justina leżącego obok mnie. Spał.
Po cichu chciałam wyjść z łóżka, ale materac, który zaczął się poruszać pod moim ciężarem obudził Justina.
Chłopak przetarł oczy i spojrzał się na mnie. Złapałam jego wzrok i wytrzymałam w bez ruchu przez kilka sekund, po czym uśmiechnął się nieznacznie, a ja odwróciłam spojrzenie i zeszłam z łóżka.
Czując, że jestem obserwowana przez brata, podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej krótkie szorty i białą bluzkę z nadrukiem, która z przodu sięgała pępka, a z tyłu była nieco dłuższa. Już miałam wyjść z pokoju, ale coś mnie tknęło, odwróciłam się do Justina, który cały czas patrzył na mnie i powiedziałam.
- Żałuję wczorajszej nocy – chociaż właściwie nie wiem czy to była tak do końca prawda. Z jednej strony żałowałam i wstydziłam się tego, ale nie mogę bagatelizować faktu, że to co robiłam z Justinem mi się podobało.
- Czyli też powinienem tego żałować pomimo tego, że już dawno tak dobrze się nie czułem? – zapytał podnosząc brwi.
- Tak – odparłam, po czym dodałam. – To nie ma znaczenia jak dobrze się czuliśmy. Nic nie ma znaczenia… Liczy się tylko to, że jesteśmy rodzeństwem, a rodzeństwo takich rzeczy NIE MOŻE robić.
- I co, znowu ustalimy, że nie będziemy się do siebie zbliżać, a w nocy ponownie spróbujemy, bo nie będziemy potrafili się powstrzymać? – zapytał zaciętym głosem opierając się o ścianę.
- Wolę taką sytuację, niż to, żeby się przyznać do tego… Nawet przed samą sobą – odparłam i szybko wyszłam z pokoju nie obracając się za siebie, ani nie zerkając na Justina.
Gdy wróciłam ubrana i umalowana do pokoju, brata już nie było, co przyjęłam z wielką ulgą. Już nie wiedziałam czy myśmy się pokłócili, czy nadal jesteśmy w zgodzie. A najgorsze jest to, że nie wiedziałam na czym stoimy. Niby wczoraj ustaliliśmy zasady, a dziś rano wszystkiemu zaprzeczyłam. Byłam w kropce.
Z zamyślenia wyrwał mnie sms od Camille.
„Wypytałaś już Justina?”
Pytała koleżanka, a ja całkowicie zapomniałam o tym co jej obiecałam.
„Jeszcze nie.” Odpisałam, a już minutę później dostałam odpowiedź.
„Dlaczego?”
„Nie miałam czasu. Nie gadałam z nim od wczoraj.” Napisałam i zeszłam na dół na niedzielne śniadanie, które w moim domu było należycie, razem celebrowane i mama nie lubiła gdy ktoś je opuszcza.
„Przecież ty z nim mieszkasz…” Napisała Camille w odpowiedzi.
- O Jane… usiądź i jedz – powiedziała mama nalewając mi herbat do kubka.
„Ale to nie znaczy, że co chwilę z nim rozmawiam.” Skłamałam i wysłałam wiadomość, w chwili, w której usłyszałam głos mamy.
- Jane, odłóż ten telefon i zjedz z nami. Wiesz jak tego nie lubię, gdy bawicie się komórkami przy stole.
- No ok… - Mruknęłam i odłożyłam telefon obok swojego talerza.
- Justin ciebie też to się dotyczy – odparła mama patrząc na mojego brata srogim wzrokiem, gdy on ukradkiem próbował wysłać sms’a pod stołem.
- Sorry… - mruknął i położył telefon tuż obok mojego, a ja zobaczyłam na wyświetlaczu napis:
WYSYŁANIE WIADOMOŚCI:
Do: Camille
Cholera… Czemu on do niej pisze sms’y? To nie miało być tak, że ja miałam wybadać dla niej sytuacje, pocisnąć jej kity, że Justin nie jest nią zainteresowany (znaczy to akurat byłaby prawda) i wyperswadować go jej z głowy? A teraz kompletnie nie wiem co myśleć.
Dlaczego oni esemesują ze sobą?
Byłam wkurzona i zła i wcale nie ukrywałam tego. Moja rodzina nawet nie zwróciła uwagi na mój nastrój, bo często taki miewam, więc o nic się nie pytali. Na szczęście. Ale co jakiś czas przyłapywałam Justina jak ukradkiem na mnie spogląda.
Gdy zjadłam śniadanie wzięłam telefon i przeczytałam sms-a od Camille.
„To go podpytaj… Widzimy się dziś? Muszę iść na zakupy. Idziesz ze mną i Melody.”
„O której? Zapytam się go, obiecuję.” Napisałam wchodząc po schodach na górę.
„Bądź u mnie za godzinę.” Odpisała, a ja położyłam telefon na swoim biurku.
Włączyłam komputer i z niesmakiem myślałam o tym, że będę musiała znosić towarzystwo Camille przez pół dnia.
- Jenny, co jest? – zapytał Justin nagle wchodząc za mną do pokoju. Wpisałam hasło do laptopa i odwróciłam się w jego stronę.
- Nic. A co ma być? – zapytałam zastanawiając się o co mu może chodzić.
- Widziałem jak nagle zmieniłaś zachowanie przy śniadaniu – odparł i nogą zatrzasnął lekko drzwi.
- Nic nie zmieniłam… - mruknęłam odwracając się z powrotem w stronę pulpitu.
- Co jest Jenny? Nie uwierzę, że nic…
- Nic – odparłam chcąc jak najszybciej uciąć tą rozmowę. – W ogóle co to ciebie tak interesuje?
- Nie wiem… Po prostu myślę, że to moja wina – mruknął i oparł się o ścianę.
- Nawet jakby to była twoja wina to co? Nic tego nie zmieni… - mruknęłam zastanawiając się dlaczego nadal mnie boli to, że Justin esemesował z Camille.
- Masz rację. W sumie co mnie to obchodzi. Mam w dupie ciebie i twoje uczucia. Spadam stąd. Nara – mruknął i szybko wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą z rozdartym sercem.
Zabolało mnie to jak mnie potraktował… Dlaczego mnie tak potraktował? Jakbym nagle przestała się dla niego liczyć.
Jeszcze wczoraj był taki opiekuńczy i troskliwy a dziś, po smsie od Camille zaczął zachowywać się jak kompletny dupek bez uczuć, jakby zapomniał co w nocy się między nami działo.


132 komentarze:

  1. boże jaka Jane jest głupia, przecież sama mówiła zeby sie nie isteresował wiec czego oczekiwała ?
    rozdział genalny *.*
    czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. dlaczego zostałam tutaj sama z rozdartym sercem? chce kolejny rozdział. kocham to opowiadanie @biebsvo

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeej cudowny jak zawsze ;)
    Świetna jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuuu co ta Camille kombinuje?
    To aż straszne...
    No cóż...
    Życzę weny i do następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. swietny rozdzial !! :) <3 nie moge sie juz doczekac kolejnego ;) / @szczepanskaa

    OdpowiedzUsuń
  6. o jaaaaaaa no to się porobiło. "W dzień bądźmy normalni, a w nocy bądźmy sobą". najlepsze słowa w tym rozdziale

    OdpowiedzUsuń
  7. To było extra cjkkjjkd szkoda, że mam okres ;__; I zabolało mnie zachowanie Justina na końcu, jak mógł być takim frajerem? Choć myślę że odnosił się tym do tych słów "W dzień bądźmy normalni, a w nocy bądźmy sobą". A ta Camille mnie denerwuje, zabij ją, proszę hahha Czekam na następny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. rozdział zajebisty :)
    tylko mnie zastanawia czemu Justin w końcówce stał się takim frajerem? i mam nadzieję że Camille nic nie kombinuje.
    ~@thegingercake
    ps. zapraszam do siebie http://aslongasyouloveme-pl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. również nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham brak słow nie będę przynudzać bo żadne słowa nie są w stanie opisać jakie to ff jest niesamowite.A ty niesteś najlepsza♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejciuuuu ♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudo *.* Świetne *.* Super *.* aż brak mi słów <3

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny rozdział
    @flurebel

    OdpowiedzUsuń
  14. jeju, wczoraj przeczytałam całe opowiadanie, dzisiaj wchodzę, a tu nowy rozdział, ale się ucieszyłam bvfhsbdjh świetny ci wyszedł o mamuniu, nie mogę się doczekać następnego, powodzenia w pisaniu /@palvinka

    OdpowiedzUsuń
  15. o m g czekam! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Justin ty frajerze, ten jego ostatni tekst ugrrr... Niesamowity rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Obshencjkccjbjd kochaaaaam to i kocham Cie ze to piszesz! To normalne ze Jane jest zazdrosna w takiej sytuacji, a wydaje mi sie ze jej zachowanie na koncu właśnie takie bylo, chciała zeby Justin zaprzeczyl na wszystko co powie :D tak mi sie wydaje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Camille to s*ka !!! Jak ja jej nie lubie bozeee....czekam na kolejny bo robi sie coraz ciekawiej! A myslalam ze lepiej juz byc nie moze. Piszesz wspaniale :3 XxX

    OdpowiedzUsuń
  19. Jane strzeliła focha na Justina a Justin się wkurzył.

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział mega. ♡

    OdpowiedzUsuń
  21. Zbbznxjdjkfj ☆☆☆☆☆☆

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział czekam na nowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny rozdział, jak i ten blog <<<< Jestem ciekawa jak potoczy się historia Jane i Justina. Czy mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? @ilovetodreams

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejku!! Oni są tacy cudowni <33 aż mi ich szkoda, że są rodzeństwem :( mam nadzieję, że Justin nie będzie Camille (dwulicowa zołza) :/ Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału :*
    Powodzenia, @swaggpoland

    OdpowiedzUsuń
  25. Matko ciekawe o co mu chodzilo.. Super rozdzialy<3 kochaam!:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  26. nie moge się doczekać co bedzie w następnym rozdziale :D

    OdpowiedzUsuń
  27. nie mogę się doczekać nn 😍 rozdział cudowny 💜 @luvvmybiebz

    OdpowiedzUsuń
  28. w takim momencie koniec aaaaa kocham to opowiadanie i ich MEGA !!! *_* czekam na nn UWIELBIAM CIĘ

    OdpowiedzUsuń
  29. uwielbiam to vcxdgjmbx

    OdpowiedzUsuń
  30. już dawno wkurzały mnie te jej fałszywe koleżaneczki owjfoierjgoer
    Justin, spierdalaj od nich jak najszybciej:(
    błagam niech oni się szybko pogodzą bo nie wytrzymam owjgfpoerjg
    to takie świetne ♥
    uwielbiam to czytać! :)
    @sellylovey

    OdpowiedzUsuń
  31. To uzależnia <3 . <3

    OdpowiedzUsuń
  32. Rozdział jest cudowny ! Kocham to opowiadanie i nie mogę się doczekać 10 rozdziału i co dalej bd się działo w życiu Jane i Jussa
    +
    Hej, jeśli chcesz żeby twój blog znalazł się na spisie fanfiction to serdecznie zapraszam do nas ! Wystarczy że zavoznasz się z regulaminem i napiszesz zgłoszenie tutaj ----> http://spis-fanfiction-pl-opowiadania.blogspot.com/p/zgoszenia.html
    Dopiero zaczynamy ♥

    OdpowiedzUsuń
  33. Szczerze to nie wiem co pisać. Byłam pewna, że rozdział będzie genialny i tak jest. :) Całuje mocno :*** @Kamila280198

    OdpowiedzUsuń
  34. Kocham ten rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  35. MeeeeeeEga 😀

    OdpowiedzUsuń
  36. Hahahah. Ale biedna ta Jenny. :(

    OdpowiedzUsuń
  37. hedrkgjmsvlskdfmdskl ♥ Z rozdziału na rozdział jest coraz lepiej ♥ Tak trzymaj ♥

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie wiem od czego zacząć, hahahah :D Rozdział genialny... jak zwykle! <3 Co rozdział zaskakujesz mnie coraz bardziej ;) Ohhhh... ta scena była gorąca, a zarazem taka dziwna... czemu oni muszą być rodzeństwem? BIEDNI ;c Justin na końcu zachował się jak ostatni kretyn, lol! Może Jenny nie była zbyt miła, ale to była DUŻA przesada... najpierw z nią takie rzeczy robi, a później ma w dupie 'ją i Jej uczucia' WTF?! ;o Jestem ciekawa jak to z perspektywy Justina wygląda i czy żałuje :) Hahha troszeczke się rozpisałam, ale to jest takie abvdjfhdj *-* Dziękuje za pisanie i czekam na nn. Kc xoxo
    Ps. Życze DUŻO weny!

    OdpowiedzUsuń
  39. Abstfjajsjjssn *.* Boze ta koncowka 😢

    OdpowiedzUsuń
  40. Boski rozdział gvhfjyjt @arianatorka

    OdpowiedzUsuń
  41. Dlaczego tak świetnie piszesz? To fanfiction uzależniło mnie.
    Justin co jest z tobą do cholery nie tak, że zachowałeś się jak dupek pod koniec?
    Jane moim zdaniem utrudnia tylko sytuacje zmieniając zdanie z dnia na noc.
    Czekam na kolejny.
    Kocham cię

    OdpowiedzUsuń
  42. jeju cudownie piszesz ♥
    możesz informować mnie o nowych rozdziałach? x
    @horanex_

    OdpowiedzUsuń
  43. Och czemu ona jest taką suką dla niego ?

    OdpowiedzUsuń
  44. FENOMENALNE !!!!!!!!!!!!! KOCHAM TO @hony123

    OdpowiedzUsuń
  45. Cudny rozdział czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Kocham to czytać! Bardzo mi się podoba ale czy ta historia może skończyć się szczęśliwie? są rodzeństwem...
    Chciałabym,żeby byli razem nie obchodzi mnie to,że to jego siostra
    Mogłabym to czytać 24 na dobę i nigdy mi się to nie znudzi.
    Jest to naprawdę zajebiste @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  47. Swietne opowiadanie! Masz talent do pisania!

    OdpowiedzUsuń
  48. Mam nadzieję, że będą razem. To trudne być tak rodzeństwem i się w sobie zakochać .

    OdpowiedzUsuń
  49. Biedna Jenny. Mimo, że za często się focha na wszystko to Justin chyba sie wkurzył na te jej fochy i powiedział coś czego pewnie nie chciał.

    OdpowiedzUsuń
  50. Dobrze ze dodajesz rozdzialy co piec dni bo jakby byly szbciej to wogole bym od komputera nie odchodzila tylko czytala... czytalal... bez konca GENIALNE opowiadanie zreszta tak jak ty :* ;>

    OdpowiedzUsuń
  51. Jejciuuu*.* Tak nie mogę się doczekać następnego ♡.

    OdpowiedzUsuń
  52. Shjshabavahdbdjjxjahdjdhxnd jejcia ta końcówka, mocne ;c

    OdpowiedzUsuń
  53. OMFG TEN ROZDZIAŁ BYŁ TAKI ASFHSGAKAHKJKS Z JEDNEJ STRONY SIĘ MACAJĄ I JEST SUPER ZAJEBIŚCIE ORGAZM CO CHWILA A POTEM TAKIE MAM CIĘ W DUPIE, JESTEŚ MOJĄ SIOSTRĄ I SIĘ ODWAL, AUĆ.
    Kurde no trochę mi szkoda Jane, jak się musiała poczuć po tych słowach od Justina, ale to jest jej wina. Bo w nocy mu kurde obiecuje "będziemy sobą, obiecaj mi" i wgl a rano "żałuję tego i ty też powinienieś!" no cholera jasna wtedy mnie wkurzuła, Jane zrozum, że jemu też jest trudno, a ty go tylko dobijasz.
    Ja nadal czekam na te sceny i asdhsjagaja już się nie mogę tego doczekac. I wgl Justin i Jane mi trochę przypominają Cathy i Chrisa z "Kwiatów na poddaszu" :)
    Ej a skoro moje przypuszczenia odnośnie adopcji były błędne to oni są tak stu procentowo rodzeństwem? Omfg miazga.
    Chociaż w głębi duszy jednak mam nadzieję, że jakoś nie są rodzeństwem. Może ich podmienili w szpitalu?? :D
    Kocham kocham kocham i czekam na 10 <3

    OdpowiedzUsuń
  54. Dxjsjdede jezu koncowka do dupy jak on,mogl,tak powoedziec ? Huh ?
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  55. Cudowneeee *.*
    /@48_belieber

    OdpowiedzUsuń
  56. Biedny Justin i Jenny. 😢

    OdpowiedzUsuń
  57. Nie mogę sie doczekać następnego. Jejciu.

    OdpowiedzUsuń
  58. Dobrze, że nie dodajesz codziennie bo bym dostała opierdziel, że za długo siedzę xd.

    OdpowiedzUsuń
  59. Już widzę ksiażki w księgarniach 'The Right Man - Fanfiction'. :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Hahzdbdbd Justin nie fajnie potraktowal Jane kocham to FF czekam nn <333 *.*

    OdpowiedzUsuń
  61. Świetny rozdział x
    Nie mogę doczekać się następnego x sagdfhgwds

    OdpowiedzUsuń
  62. Jzjjzjzjznzkahxhsb♡

    OdpowiedzUsuń
  63. o kurcze jdbxkzk się dzieje, szkoda mi jej, mogla mu powiedzieć o cojej chodzi

    OdpowiedzUsuń
  64. Głupia Camille wszędzie się wpierdziela jezu.

    OdpowiedzUsuń
  65. Czekam na next xd

    OdpowiedzUsuń
  66. Kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  67. Nextt #MTVHottest Justin Bieber

    OdpowiedzUsuń
  68. O ja pierdole, cuuuuudo *-* bsosbisbsu

    OdpowiedzUsuń
  69. Normalnie kocham Ciebie, i to FF. Justin to chuj -.- w wolnej chwili zapraszam do siebie, może komuś przypadnie do gustu :) http://justinabbycommenlove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  70. Rozdział będzie za pewne za 2 dnixd

    OdpowiedzUsuń
  71. Rozdział mega troche mi nie pasuje Ze justin tak do jenny powoedzial. :(

    OdpowiedzUsuń
  72. Wredny Justin ehh

    OdpowiedzUsuń
  73. Głosujcie na twitterze z całych sił. Proszę. #MTVHottest Justin Bieber

    OdpowiedzUsuń
  74. Do następnego ♡

    OdpowiedzUsuń
  75. Czekam na następny z niecierpliwością jak się losy potoczą.

    OdpowiedzUsuń
  76. Ugh wkurzyłam się jak Justin powiedział tak na końcu do Jenny. Mogłabyś wrzucić pod koła czołgu Camille i resztę koleżanek Jane? Byłoby idealnie. Pozdrawiam i czekam na kolejny, weny życzę! @luvmyjuustin

    OdpowiedzUsuń
  77. Świetny rozdział , zapraszam do mnie http://ariana-grande-is-my-angelr.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  78. Mega ale o co chodzi Camilie ? To takie beznadziejne... Ale historia mega z niecierpliwością na next <3

    OdpowiedzUsuń
  79. Matko jak to cholernie wciąga. Czytałabym i czytała i czytała. Juz nie moge doczekc sie dziesiątego rozdziału. Czekam x

    OdpowiedzUsuń
  80. Gdzie dziesiąty rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  81. Perfekcyjny!!! Cxekam na wiecej nocnych scen :D

    ~ @bizzlesfly na twitterze

    OdpowiedzUsuń
  82. Dziesiąąąty xd

    OdpowiedzUsuń
  83. Nowy rozdział cccę. :(

    OdpowiedzUsuń
  84. czekam na nowy. meega,

    OdpowiedzUsuń
  85. Wiadomo kiedy będzie 210 rozdział ? :)

    OdpowiedzUsuń
  86. Extra. Świetnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  87. Ale dużo ludzi to czyta. Matko ♡

    OdpowiedzUsuń
  88. Czekam na więcej takich scen :D

    OdpowiedzUsuń
  89. Cześć. Przepraszam, że tu wchodzę ale mam prośbę. Niedawno założyłam bloga i chciałabgm aby więcej osob czytało. Udostępniam wam zdjęcia z różnymi stylówkami młodzieżowymi. Zapraszam. Jeśli nie to przepraszam. Pozdrawiam. http://dyaara.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  90. czekam na nn *-* jezu jest super <3

    OdpowiedzUsuń
  91. Jejku wkurzają mnie humory Jane lol. A Justin jest głupi bo pisze z tą suką xd./@iharryxon

    OdpowiedzUsuń
  92. Justin tylko nie Camille. Justin tylko z Jane.

    OdpowiedzUsuń
  93. Czekam na next. ``

    OdpowiedzUsuń
  94. Kiedy ten nastepny no.

    OdpowiedzUsuń
  95. Kocham :) informuj mnie o nn na tt @maja378

    OdpowiedzUsuń
  96. To jest niesamowite! Kiedy NOWY?

    P.S Zapraszam do mnie http://thegame-justinbieber.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  97. SUPER !!!!! CZEKAM NA NEXT !!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  98. Ej nie zapomniałaś o nas ?

    OdpowiedzUsuń
  99. Boziu przyjechałam z wakacji i czytam. Omg. Meega. Skarbie życzę weny i zapraszam na mojego bloga. Proszę zostawcie komentarze jak jesteście. Dziękuję. http://dyaara.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  100. Boże dasz ten następny czy nie ?

    OdpowiedzUsuń
  101. Czekam na next xd extra rozdział. Mam nadzieje ze jakos beda razem.

    OdpowiedzUsuń
  102. Czekam na next ? Wiadomo kiedy ?

    OdpowiedzUsuń
  103. Zapraszam na mojego bloga. Pozdrawian. http://dyaara.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  104. Jezu ile mam czkać.

    OdpowiedzUsuń
  105. Rozdział super. Czytam juz go 2 raz ale czemu nie dodajesz nowego?

    OdpowiedzUsuń
  106. Biedna Jane :(

    OdpowiedzUsuń
  107. Długo jeszcze mamy czekać ?

    OdpowiedzUsuń
  108. Już minął równy tydzień...

    OdpowiedzUsuń
  109. Świetny rozdział. Dzieje się coraz więcej. Biedna Jane chociaź sprowokowała Justina.

    OdpowiedzUsuń
  110. Czekam na więcej. Świetny rozdział. 15 minut i przeczytałam od początku cały fanfikszyn dzięki za linka świetne.x

    OdpowiedzUsuń
  111. Świetnie. Adminka chyba o nas na serio zapomniala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie. Nie zapomniała, właśnie pisze rozdział i przed chwilą dodała spojler 10 rozdziału. Najpierw sprawdź hashtag #TRMpl na twitterze, sprawdź zakładkę spojlery, a później wypisuj pełne żalu komentarze.

      Nie rozumiem tych dziwnych komentarzy i mam wrażenie, że pisze je jedna i ta sama osoba:
      "Jezu ile mam czkać."
      "Długo jeszcze mamy czekać ?"
      "Już minął równy tydzień..."
      "Świetnie. Adminka chyba o nas na serio zapomniala."

      Weźcie pod uwagę, że też mam swoje życie, które nie obraca się tylko wokół pisania "The Right Man".

      Usuń

Obserwatorzy