10.09.2014

rozdział czternasty




Obudziłem się, ale jeszcze przez chwilę nie otwierałem oczu. Gdy to zrobiłem zobaczyłem Jane siedzącą na skraju łóżka odwróconą do mnie plecami. Jej blond włosy sięgające łopatek były w nieładzie ułożone na plecach, a ona sama siedziała zgarbiona z głową pochyloną do przodu.
- Jane? – cicho zapytałem podnosząc lekko głowę.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Jej ramiona podnosiły się delikatnie kiedy brała oddech i opadały kiedy go wypuszczała. Nie zwracała na mnie uwagi, co mnie zaniepokoiło.
- Jane? – powtórzyłem siadając.
Nadal brak reakcji ze strony mojej siostry. Przeszedłem na kolanach przed łóżko i usiadłem po turecku obok niej. Zerknąłem na jej twarz, Jane wpatrywała się w swoje paznokcie i skubała skórki przy nich. Widać było, że jest zdenerwowana.
- Co się dzieje? – zapytałem delikatnym tonem i chciałem objąć ją ramieniem, ale dziewczyna strząsnęła moją rękę.
- O co chodzi? – pytałem i czułem jakbym mówił do ściany.
- Dlaczego tak jest, że w nocy wszystko wydaje się takie proste, a gdy rano wstaję, czuję, że robiliśmy coś bardzo złego?… - powiedziała w końcu załamującym się głosem. – Źle się z tym czuję – dodała i spojrzała na mnie szklistymi oczami.
Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Czy się źle czuję z tym co robiliśmy wczoraj? Nie wiem. Jeszcze nie zdążyłem się nad tym zastanowić i przetworzyć tego w głowie. Teraz patrzyłem na Jane mając na uwadze, że to moja siostra i nie potrafiłem normalnie myśleć o tym co wczoraj jej robiłem, gdzie ją dotykałem, całowałem. Ona ma rację.
- Niedobrze mi się robi jak o tym pomyślę… Kiedy wstaję rano, wszystko to wydaje się być czymś nierealnym. Justin, my nie możemy być razem. Po prostu to się nie uda – powiedziała patrząc prosto w moje oczy a ja czułam rosnące uczucie zawodu obezwładniające moje ciało. Jane miała rację, pomimo tego, że tak bardzo chciałem aby to się udało, także nie potrafiłem każdego ranka spojrzeć prawdzie w oczy i pogodzić się z tym co czuję do własnej siostry. – Nie będę umiała żyć ze świadomością uczucia do ciebie…
- Spróbujmy – mruknąłem chcąc jakoś to wszystko poukładać, chociaż nie wiedziałem czy moja propozycja jest trafna.
- I jak ty to sobie wyobrażasz? Co, będziemy prowadzić dwa życia? Jedno na pokaz, drugie dla siebie? – zapytała z kpiną w głosie.
- Tak – odparłem upierając się przy swoim. – Przypomnij sobie… Przypomnij sobie jak się czułaś wczoraj w nocy… Dobrze ci było. I mi było dobrze. Dlaczego tego nie kontynuować? – zapytałem przybliżając twarz do jej twarzy.
Jane patrzyła na mnie i zauważyłem, że jej mina zmienia wyraz. Teraz jest o wiele mnie ostra.
- To nie zmienia tego co czuję kiedy się budzę… - powiedziała po chwili ciszy.
- A gdybym cię teraz pocałował, zmieniłoby to coś? – zapytałem kładąc dłoń na jej miękkim i ciepłym policzku.
- Nie wiem – odparła nieznacznie wzruszając ramionami.
Czując, że Jane dała mi pozwolenie pochyliłem się do przodu i złączyłem nasze usta. Po chwili odsunąłem się od niej i spojrzałem jej głęboko w oczy. Nie zobaczyłem w nich zawodu. Nic nie zobaczyłem.
Ku mojemu zdziwieniu Jane przybliżyła się do mnie i ponownie połączyła nasze usta. Jej miękkie wargi zaczęły napierać na moje, aż w końcu rozchyliłem usta wpuszczając jej język do środka. Oplotłem jej szyję dłońmi czując jak napina mięśnie karku. Była spięta i zdenerwowana, czułem to.
Po kilku chwilach odsunąłem się od Jane i przyjrzałem się jej uważnie.
- Spróbujemy? – zapytałem po chwili ciszy.
Jenny przełknęła głośno ślinę mówiąc:
- Dlaczego ty mi to robisz?
W jej oczach zobaczyłem łzy. Wiedziałem, że nie potrafi sobie z tym poradzić, ale jak ja miałem jej pomóc, skoro sam ledwo radziłem sobie z całą tą chorą sytuacją?
- O to samo mógłbym ciebie zapytać… - mruknąłem zwilżając językiem wargi.
Jane zaśmiała się przez łzy wycierając palcami mokre policzki.
- Musimy iść na śniadanie – powiedziałem nadal siedząc po turecku przed Jane.
- Nie chcę – odparła obejmując siebie ramionami i podrapała swoją szyję.
- Musimy… Mama za chwilę przyjdzie nas obudzić – powiedziałem nie chcąc by mama zobaczyła nas teraz, szczególnie, że twarz Jane nadal była czerwona i morka od łez.
- Nie chcę… Będę musiała udawać. Nie chcę tego, nie potrafię… - szepnęła patrząc nie na mnie, ale na ścianę poza mną.
Żal mi się jej zrobiło, szczerze. Nie wiedziałem, że Jane aż tak to przeżywa. Wiedziałem, że nie jest jej łatwo, ale nie aż tak. Ja też nie potrafiłem sobie z tym poradzić, ale jakoś się trzymałem i przynajmniej udawałem, że wszystko jest w porządku.
- Damy radę – mruknąłem uśmiechając się do niej zachęcająco.
- Musimy… - szepnęła i także się uśmiechnęła.
- Idź do łazienki, umyj się, żeby mama nie zauważyła, że płakałaś – powiedziałem pokazując ręką drzwi pokoju.
- Dzięki, nie musiałeś tak wprost mówić, że wyglądam beznadziejnie… - mruknęła z ironią.
- Nie to miałem na myśli… - powiedziałem zmieszany zdając sobie sprawę z tego, że dziewczyny wszystko potrafią przeinaczyć w zdanie „jestem brzydka”.
- Wiem – zaśmiała się i szturchnęła moje ramię ze śmiechem.


- Jane, co jesteś taka rozkojarzona? – zapytała mnie mama gdy jedliśmy wspólne śniadanie.
- Nie jestem rozkojarzona… - mruknęłam gryząc kanapkę.
- Pewnie jest zakochana… - mruknęła Jazzy, a mnie zatkało i prawie udławiłam się okruszkami chleba.
- Nie zakochałam się… - powiedziałam. – Skąd ci to przyszło do głowy?
- Babcia mi zawsze mówi tak, jak jestem rozkojarzona – powiedziała „mądrym” głosem biorąc palcami pomidora ze swojej kanapki.
- Justin też taki nieobecny chodzi… Nawet remontu nie umie skończyć… O co chodzi? – zapytała mama patrząc to na mnie to na Justina siedzącego naprzeciwko mnie.
Mój brat spojrzał na mnie wymownym wzrokiem znad parującego kubka, a mnie zmroziło.
- Kończę już remontować… - mruknął upijając łyk herbaty.
- Coś tego końca nie widać… - odparła mama, a Jazzy nie zwracając na nikogo uwagi powiedziała:
- Może Justin też jest zakochany?
- Jazzy skończ jedzenie i się umyj, bo się cała pobrudziłaś – mruknęłam zaczepnie w stronę młodszej siostry.
- Jane, nie bądź złośliwa – upomniała mnie mama i zwróciła się do Justina. – A ty chłopie kończ ten remont, bo do świąt się nie wyrobisz.
- Muszę kupić farbę do ścian… Dasz mi kasę? Dziś po południu pojadę – powiedział opierając się o oparcie krzesła.
- Pojadę z tobą – odparłam szybko.
- Dam ci kasę – powiedziała mama zwracając się do Justina, a później dodała zwracając się w moją stronę. – A ty Jane nigdzie nie jedziesz tylko pomagasz mi sprzątać.
- Co? Czemu ja? – zapytałam wymownie.
- Ja sam sobie nie poradzę… Nie wiem jaki kolor mam wybrać. Jane mi jest potrzebna – wstawił się za mną Justin, a ja w duchu się ucieszyłam, bo mama ma do niego słabość.
- A posprzątasz za nią? – zapytała mama.
- A co? – zapytał Justin.
- Waszą łazienkę trzeba umyć, podłogi na górze i schody – odpowiedziała.
- Yyyy… - Justin się zawahał gdy usłyszał ogrom prac w jakie niemalże się wpakował, gdy ja wkroczyłam do akcji.
- Justin… Pamiętasz ja ci pomagałam sprzątać w trakcie całego remontu? Mógłbyś mi pomóc…
- Ok – powiedział chłopak po krótkiej chwili zawahania.
- W takim razie zanim pojedziecie do sklepu wasze piętro ma być całe wysprzątane – odparła mama i zaczęła zbierać naczynia ze stołu.
Dokończyłam jedzenie i weszłam na górę. Justin oglądał telewizor z tatą i nie wyglądał jakby zabierał się za sprzątanie, więc ja też nie ponaglałam. Włączyłam komputer i wpadłam na pewien pomysł.
Przecież ja i mój brat nie możemy być wyjątkiem. Na świecie na pewno było wiele rodzeństwa, które zakochało się w sobie. Może to jest tak jak z homoseksualistami? Byli od zawsze, od czasów starożytnej Grecji, ale teraz są nieakceptowani przez społeczeństwo. Może związki między bratem i siostrą też były od zawsze, ale są po prostu nieakceptowane, bo ludzie tego nie rozumieją?
Wpisałam w google hasło „związki kazirodcze” i od razu wyskoczyło mi kilka pozycji.
Na samym początku kliknęłam w odnośnik do Wikipedii:
„Kazirodztwo – rodzaj parafilii polegający na zachowaniu seksualnym w stosunku do osoby blisko spokrewnionej. […]Niebezpieczeństwo regularnego chowu wsobnego występuje tylko tam, gdzie rodzina jest silnie zespolona. Tam też napotyka się wrodzone zahamowania przed krzyżowaniem się z rodzicami albo rodzeństwem. […]Przedstawiciele wczesnej antropologii (na przykład Lewis Henry Morgan) żywili przekonanie, że związki między krewnymi prowadzą do biologicznego pogarszania się gatunku ludzkiego. W świetle dzisiejszej wiedzy z zakresu genetyki ten pogląd jest niezasadny. Jeśli para blisko ze sobą spokrewniona wyda na świat potomstwo, może nastąpić u niego wzmocnienie recesywnych oraz dominujących cech zarówno negatywnych jak i pozytywnych. Wynik takiego związku może być zarówno albo bardzo niekorzystny albo bardzo korzystny zależnie od danego układu genetycznego w zbiorowości, w obrębie której zachodzi mieszanie genów.”
Super… Ja nie mam zamiaru mieć z Justinem dzieci… Nawet mi to przez głowę nie przeszło.
Czytałam dalej:
„Teorie psychologiczne - według teorii Zygmunta Freuda ludzie mają ukryte skłonności kazirodcze, ale społeczne tabu i normy pozwalają im opanować te pokusy. Zygmund Freud twierdził, że rodzic płci przeciwnej stanowi dla każdego człowieka pierwszy i najsilniejszy obiekt pożądania seksualnego (wiąże się to z tak zwanym kompleksem Edypa). Ponieważ tabu kazirodztwa nie można znaleźć w psychice jednostki, istnieje potrzeba surowego zakazu. Freud uważał, że gdyby nie tabu kazirodztwa, to cały gatunek ludzki cechowałby się wysokim stopniem wsobności i skutkiem tego powstawały by aberracje genetyczne. Współcześni wskazują, że teorie Freuda oparte zostały na błędnych założeniach. [...]”
No tak. Pożądam Justina seksualnie. Podoba mi się jak on wygląda, jak się zachowuje, jak mnie dotyka… Czy to znaczy, że jesteśmy chorzy psychicznie pożądając siebie nawzajem?
Musiałam czytać dalej i nie tylko na Wikipedii… Wiadomo, że to źródło nie jest tak do końca wiarygodne. Nawet w Biblii był wątek kazirodczy:
„Biblijna Księga Rodzaju opowiada historię Lota, który po ucieczce ze skazanej na zagładę Sodomy, uszedł wraz z córkami w bezpieczne miejsce, w góry. Tam jego córki, upoiwszy ojca winem, dopuściły się kazirodztwa współżyjąc z nim. Owocami tego związku byli Moab i Ben-Ammi, protoplaści plemion Moabitów i Ammonitów. Biblia zakazuje kazirodztwa w Księdze Kapłańskiej oraz Nowym Testamencie w Liście św. Pawła do Koryntian.”
Ale dlaczego nigdzie nie mogę znaleźć związku między bratem a siostrą? Przecież to jest chore by współżyć z matką, albo ojcem… Nie wyobrażam sobie tego… W takim razie dlaczego jestem tak blisko ze swoim bratem?
Na jednym z portali wyczytałam coś ciekawego:
„Kazirodztwo to zachowania seksualne pomiędzy krewnymi, które są zakazane w wielu krajach. Kazirodztwo zaliczane jest najczęściej do patologii seksualnych. U większości społeczeństw jest to zachowanie najbardziej potępiane, jednak istnieją kultury, które w pełni akceptują związki kazirodcze.”
Patologia seksualna? Co to, w ogóle oznacza? Ale jeśli gdzieś takie związki są akceptowane, to muszę się dowiedzieć gdzie. Postanowiłam szukać dalej.
„[…]Ważna jest także kwestia społeczna – w społeczeństwie istotne są rozwój wspólnoty, nawiązywanie kontaktów i więzi z jednostkami spoza rodziny oraz rozwijanie zdolności kooperacyjnych. Gdyby nie istniał zakaz kazirodztwa, ludzie mogliby realizować wszelkie swoje potrzeby w domu i nie mieliby powodu, aby zacieśniać więzy z innymi ludźmi.”
I to jest racja. Ja nie mam potrzeby wychodzić z domu, mieć przyjaciół i utrzymywać z nimi kontaktów. Chciałabym czasem zamknąć się we własnym świecie, tylko ja i Justin, tak aby nikt nas nie widział i nie oceniał.
„Jakie są przyczyny kazirodztwa?
Zaburzenia osobowościowe sprawcy – osoba jest zboczona seksualnie, agresywna, nie kontroluje się oraz jest niedojrzała emocjonalnie.
Męski seksualizm – w większości przypadków stosunków kazirodczych dopuszczają się mężczyźni. Powodem może być to, że męski seksualizm jest uwarunkowany biologicznie, a co za tym idzie może być popędem niekontrolowanym, ponadto ma na celu przedłużenie gatunku.
Specyficzna socjalizacja mężczyzn – wychowywanie mężczyzn w sposób aktywny i skierowany na ukrywanie emocji.
Zaburzenia systemu rodzinnego, takie jak niesatysfakcjonujące pożycie seksualne małżonków, pasywność jednego z partnerów lub jego nieobecność czy też choroby.”
Żaden z tych podpunktów nie pasuje do tego, co ja przeżywam. W naszym związku nie ma sprawcy. Nie jest to związek oparty na gwałtach, biciu, zmuszaniu do seksu. My się po prostu zakochaliśmy w niewłaściwej osobie. I nie wiem czy to było zaczęte ze strony Justina. Raczej oboje w tym samym czasie zaczęliśmy zauważać, że coś się dzieje i to raczej ja go kusiłam, a  nie on mnie… Chociaż różnie to bywało.
Wyczytałam jeszcze, że u Neandertalczyków było normalne krzyżowanie się blisko spokrewnionych ze sobą osób.
„Analizy odsłoniły również historię chowu wsobnego, który wynikał z faktu, że grupy neandertalczyków i denisowiańczyków były niewielkie. Genom kobiety sprzed 50 tys. lat pokazuje, że ona i jej bezpośredni przodkowie są potomstwem ze związków bliskich krewnych. Kobieta była córką blisko spokrewnionych ze sobą rodziców, którzy mogli mieć tę samą matkę lub być wujkiem i siostrzenicą lub ciotką i siostrzeńcem lub być w relacji dziadkowie-wnuki, lub też być tzw. podwójnymi krewnymi pierwszego stopnia (potomstwo dwojga rodzeństwa, które poślubiło rodzeństwo).”
No super. Tylko jest jeden problem. Ja i Justin żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku i jesteśmy ludźmi współczesnymi a nie tymi z przed 300 000 lat.
I nagle znalazłam wreszcie temat, który mnie interesuje, czyli związki  między bratem a siostrą:
„W I lub II tysiącleciu p.n.e., a może wcześniej, powstał w Babilonie poemat kosmogoniczny o stworzeniu świata. Znajdujemy w nim tekst potępiający kazirodztwo. Stosunki seksualne w obrębie rodziny traktowane są jako naganne: „Oby twego przyrodzenia zażyć nikt nie chciał, obyś z własnym grzeszyła potomstwem”, przeklina heros Enkidu nierządnicę Szamhat.[...]
Zwyczaj poślubiania sióstr z biegiem wieków przejął lud egipski – i tak już słynący w świecie starożytnym ze swobody obyczajowej. W czasach Ptolemeuszy, potomków Macedończyków i następców Aleksandra Wielkiego, kazirodztwo upowszechniło się, być może przyczyniając się do degeneracji Egiptu. Znalazło też zewnętrzne potwierdzenie w swoistej reklamie. Po 270 r. p.n.e. Ptolemeusz II Filadelfos wybijał monety z przepięknym portretem zmarłej żony- -siostry Arsinoe II: „pełen kobiecej słodyczy i surowej powagi”, co „zawsze wywierało piorunujące wrażenie”. Słynna Kleopatra VII, nim została żoną Marka Antoniusza w I w. p.n.e., usiłując rozgrywać wielką polityczną kartę na imperialnej scenie Rzymu, była żoną dwóch braci. Ostatniego Ptolemeusza XIV kazała jednak cichcem zabić.
Skutkiem takich właśnie przykładów ze strony władzy kazirodztwo powoli zostało spauperyzowane i stało się powszechne wśród ludu. Dlaczego tak się stało?
DOBRE STRONY KAZIRODZTWA:
Związek ze znaną osobą był przewidywalny, dawał gwarancje bezpieczeństwa w czasach wysoce niebezpiecznych. Związek z osobą, z którą znało się od dzieciństwa, a więc można było przewidywać jej reakcje, wydawał się znacznie mniej ryzykowny, bardziej bezpieczny niż małżeństwo z kimś przypadkowym, mało znanym.
Antropolog strukturalista C. Levi-Strauss dowodził, że związki kazirodcze u badanych przezeń ludów w ogóle nie były uznawane za złe. Dopiero wytworzenie kultury z jej systemem nakazów miało doprowadzić do oceniania kazirodztwa jako nagannego i przestępczego. Być może represjonowanie i zaniechanie praktyk kazirodczych wiązało się także ze społecznym doświadczeniem, że czasem rodziły się z nich zdegenerowane dzieci. Co jednak ciekawe, w niektórych cywilizacjach kazirodztwo było „od razu” potępiane.
Sprawa nie jest więc jednoznaczna i wyjaśniona. Teorii na temat pojawiania się i potępiania kazirodztwa w historii przybywa. Jedna z nich dowodzi, że niechęć do współżycia z kobietami z najbliższego kręgu wynikała w niektórych plemionach z wojowniczości mężczyzn. Porywali przyszłe żony i płodzili dzieci z niespokrewnionymi kobietami jako wyraz swej dominacji i siły. Mniej wojowniczym ciapom pozostawał ciągle ten sam krąg sióstr, krewnych i kuzynek.
Trzeba było czasu, by przekonać się, że małżeństwo w rodzinie nie jest obojętne dla potomstwa, że w takich związkach rodzą się także kalekie, chore dzieci, jak np. faraon Echnaton, cierpiący na zaburzenia odporności i tzw. zespół Marfana. W dalszym ciągu nie przekonuje to np. Francuzów: Georges Bataille, zajmujący się naukowo erotyzmem, uznał rodzenie się dzieci ze skazą w rodzinach kazirodczych za jeden z największych przesądów na przestrzeni wieków i… obecnie.
Nie jesteśmy więc nadal pewni, czy kazirodztwo doprowadziło do zwyrodnienia i upadku świetnej kultury egipskiej, jak sądził np. Tomasz Mann. Być może Egipcjanie nie zdołali pojąć, że kazirodcze związki mogą prowadzić do degradacji psychicznej i fizycznej. […]"
Ten ogrom wiedzy, który wchłaniałam przez ostatnią godzinę spowodował, że podniosłam się trochę na duchu. To wszystko sprowadza się do tego, że związki kazirodcze są zakazane ze względu na to, że rodzą się z nich niepełnosprawne fizycznie i umysłowo dzieci. No ale przecież ja i Justin nie mamy zamiar spłodzić żadnych dzieci. Nawet mi to przez głowę nie przeszło. Ja nawet się nie zastanawiałam jak to by było uprawiać seks z  Justinem, a co dopiero słodzić dziecko… Przecież sami jesteśmy dziećmi…
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu. Dzwoniła Melody.
- Hej – powiedziałam na powitanie
- Spotkamy się dziś? – zapytała cichym, ale miłym głosem.
- Wiesz co… Dziś nie mogę. Muszę sprzątać, a później jadę do sklepu – powiedziałam.
- Oh, szkoda… Może jutro? – zapytała.
- No może – odparłam ciesząc się, że nie muszę się widzieć z Melody.
- To do Justina zadzwonię, może on będzie mógł się spotkać – powiedziała wesołym głosem.
- Nie będzie mógł, bo z nim sprzątam i później z nim jadę po farbę do ścian – odparłam zadowolona, że Justin nie spotka się z Melody.
- To sama nie możesz kupić tej farby? – zapytał zdziwionym głosem.
- No raczej nie, bo to Justina pokój, ja mu tylko pomagam – powiedziałam tonem jakbym zwracała się do idiotki. Może trochę przesadziłam, ale miałam to gdzieś.
- Trudno – mruknęła i się szybko pożegnała.
Po obiedzie wsiedliśmy do samochodu mamy i wraz z Justinem pojechaliśmy do sklepu. To była jedyna okazja aby na spokojnie porozmawiać o ważnej dla nas sprawie, nie bojąc się, że ktoś nas podsłucha.
Przyciszyłam radio i spojrzałam na Justina gdy wyjechaliśmy z naszego osiedla. Musieliśmy pojechać do samego centrum handlowego, ponieważ tylko tam w sobotę po południu były otwarte sklepy.
- Słuchaj Justin, czytałam dziś trochę o kazirodztwie… - zaczęłam niepewnym głosem.
- Co? – zapytał ze zdziwieniem krztusząc się lekko własną śliną.
- Po prostu chciałam się dowiedzieć czy to jest częste zjawisko.
- I…? – zapytał przeciągle uspokajając się.
- I u Neandertalczyków było – powiedziałam wzruszając ramionami.
Justin się zaśmiał i zapytał:
- Co jeszcze mądrego wyczytałaś?
- To, że wśród faraonów i w Egipcie w Starym Państwie było to normalne…
- A wyczytałaś coś co aktualnie nas dotyczy? – zapytał podejrzliwie.
- Nie do końca. Tam pisało, że to jest pewien rodzaj patologii seksualnej… Ale to wszystko było opisywane pod względem tego, że ta druga osoba jest zmuszana do pożycia z członkiem własnej rodziny. O takiej sytuacji jaką my mamy nigdzie nie mogłam znaleźć informacji. Ogólnie doszłam do wniosku, że to jest nieakceptowane tylko dlatego, że z takich związków często rodzą się niepełnosprawne dzieci – skończyłam swój wywód obserwując jak światło przed nami zmienia się na czerwone a Justin powoli zwalnia. – Ale my nie mamy zamiaru mieć dzieci.
- No nie. Z pewnością nie – zapewnił mnie  także patrząc przed siebie.
- W każdym bądź razie uspokoiło mnie to, że już w starożytności było to zjawisko. Na pewno nie jesteśmy wyjątkami – zakończyłam po czym ponownie Pogłośniłam radio.
Wybraliśmy farbę o zaskakującym kolorze: białym. Tak, do tego potrzebne były aż dwie osoby. Ale każde z nas wiedziało, że pojechałam tam z Justinem tylko po to aby pobyć z nim trochę sam na sam, bez obecności osób trzecich. Gdy wracaliśmy zaczęłam przyglądać się Justinowi. Chłopak co jakiś czas zerkał na mnie, aż w końcu nie wytrzymał i zapytał:
- Co?
- Możesz się zatrzymać gdzieś na uboczu? – zapytałam cicho nie odrywając wzroku od jego twarzy.
Justin po chwili zjechał na jakąś poboczną drogę, z której skręcił na inną, aż w końcu zatrzymał się na rzadko odwiedzanej przez samochody, nieasfaltowej drodze obok lasu.
Odpięłam pasy i pomimo zdziwienia Justina wdrapałam się na jego kolana. Czułam jak kierownica wbija mi się w plecy, ale nie przeszkadzało mi to na tyle by zmienić pozycję. Oparłam czoło o jego czoło, a moje włosy opadły na ramiona chłopaka.
- Tak sobie myślę… - zaczęłam patrząc na rozmazaną twarz Justina, która była kilka centymetrów od mojej, a nasze nosy się stykały. – Tak sobie myślę, że to nie jest żadna patologia seksualna, tylko, że po prostu zakochaliśmy się w niewłaściwej osobie. A ty? Co ty o tym myślisz?
- To samo – szepnął i uniósł brodę chcąc mnie pocałować, ale ja się nie dałam i dalej mówiłam.
- Zdajesz sobie sprawę, że będziemy musieli udawać? Cały czas udawać… Jesteś na to gotowy?
- Nie wiem… - szepnął pocierając swoim nosem o mój. – A ty?
- Ja też nie wiem… - mruknęłam zamykając oczy.
Czułam jego zapach roznoszący się po moich nozdrzach. Było gorąco, w aucie jeszcze cieplej pomimo wszystkich okien otwartych, byliśmy spoceni, a mimo to podobał mi się jego zapach i wcale nie przeszkadzał. Dotykając jego karku czułam wilgoć na jego skórze, ale nie chciałam się oddalać.
- Takie chwile, to jedyne chwile kiedy możemy być naprawdę razem – mruknęłam czując jego wargi lekko dotykające moich.
- Musimy mieć częściej takie chwile…
- A jak to zrobisz tak, żeby inni się nie zorientowali? – zapytałam.
- Jeszcze nie wiem – szepnął i mnie pocałował.
Poczułam jego język w swojej buzi, a jego ręce na moich lędźwiach podnoszące dół koszulki, w którą byłam ubrana. Justin dawał mi wolność, powodował, że nie muszę udawać i nie muszę się niczym martwić. Chciałam, żeby było tak cały czas, ale doskonale wiedziałam, że takie chwile beztroski są rzadkością. I wiedziałam, że on też to wiedział.
- Musimy jechać Justin… - mruknęłam z niechęcią odciągając się od niego.
- Nie, jeszcze chwila… - szepnął przytulając mnie i na powrót całując.
- Mama będzie się wypytywać dlaczego tak długo… - mruknęłam ponownie odrywając moje usta od jego.
- Powiemy, że wybieraliśmy farbę… - szepnął na nowo mnie przyciągając.
- Tak… wracając z białą farbą? – zaśmiałam się lekko. Czułam jak ręce Justina izolują mnie od nieprzyjemnego nacisku kierownicy. Siedziało mi się tak dobrze i nie chciałam aby to kiedykolwiek się  kończyło, ale zdrowy rozsądek ograniczał poczucie mojego szczęścia do minimum.
Zeszłam z jego kolan i usiadłam na siedzeniu pasażera zapinając się pasami.
- Wracajmy do rzeczywistości – mruknęłam patrząc smutnym wzrokiem na Justina, on się nie poruszył tylko wpatrywał się w moje oczy. – To nie będzie szczęśliwy związek, zdajesz sobie z tego sprawę? – zapytałam z poważną miną.
- Wiem to – szepnął przełykając ślinę. – Ale mimo to nie potrafię powstrzymać siebie od spróbowania. Nawet jeśli na wstępie wiem, że to się nigdy nie uda.
Justin ruszył, a mi w głowie brzmiała jedna myśl: To się nigdy nie uda.
Nigdy.
Nie.
Uda.
Najgorsze jest to, że taka jest prawda.
To wszystko nie ma prawa się udać, a pomimo to brniemy w tą sytuację dalej.

__________________
źródła:
http://wikipedia.pl
http://seks.wieszjak.polki.pl
http://niewiarygodne.pl
http://historia.focus.pl

119 komentarzy:

  1. Ooo tak! Lecę czytać!

    OdpowiedzUsuń
  2. o mamo! dobrze ze przyblizylas nam tym rozdzialem troche cala sprawe kazirodztwa, wiemy co i jak, haha. ale koncowka rozdzialu mnie zniszczyla! jejku...@zxcvjklx

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze świetny rozdział *.*
    Ciekawe jak im się to wszystko ułoży i czy dadzą sobie psychicznie z tym rade o.O
    @_Avcia_

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pierdole ja pierdole boze kocham tooo

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurwa mac no wreszcie bozeeeee
    Ale chce zeby pomiedzy nimi bylo cos wiecej.. wiecej tych zboczonych rzeczy
    Jeju czekam na nastepny i zycze weny:D

    OdpowiedzUsuń
  6. jezu narkotyk....

    OdpowiedzUsuń
  7. O boże. To jest takie cudowne asjnhdjksksnd. Nie mogę się doczekać kolejnego. Kocham x

    OdpowiedzUsuń
  8. Żal, nie jestem pierwsza, ale i tak tu bedzie komentarz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju wreszcie coś uzgodnili na 100% ajhdgafhjagjkhfakjafjafh to było słodkie jak Jane siedziała mu na tych kolanach w samochodzie i wgl akfhakfh hahah na samym początku myślałam, że Justinowi się to śni, że Jane siedzi na tym łóżku, i że jak on do niej podejdzie to ona się odwróci z taką zmasakrowaną twarzą i zacznie krzyczeć hahahaha to by była miazga xd ale było cudownie i oczywiście jak każdy twój rozdział jest perfekcyjny i już nie mam słów. mam obsesję na punkcie TRM ale o tym to wiesz hahah
      powiem ci szczerze, że tyle dałaś tych informacji z wikipedii i wgl, że aż mi się nie chciało tego czytać, ale dobrnęłam do końca i nawet mnie zaciekawiło :D szczególnie o tych faraonach :D dobra już się nie rozpisuje aż tak bardzo XD
      pluje sobie tylko w brodę, że nie udało mi się dodac pierwszego komentarza XD

      Usuń
  9. swietne rozdzialy jezu

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieje ze kolejny bedzie szybciutko <3 nie wiem jak to robisz ale jestes w tym swietna :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku cudowne *.* Z niecierpliwością czekam na kolejny :)

    samotnosc-na-zyczenie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny rozdział <33 Czekam na next ;******

    OdpowiedzUsuń
  13. GENIALNE !!!!!! Naprawdę z rozdziału na rozdział mnie zaskakujesz i to bardzoo pozytywnie ;* Oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  14. zawalisy rozdział ale było strasze dużo tych kopiuj wklej, więc tego nie czytałam. masz talent

    OdpowiedzUsuń
  15. cudo <3
    ich miłość jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. omg tyle się wiadomości naczytałam jak nigdy w czasie roku szkolnego xDD dziekuję za czas poświęcony TRM :) 3maj się :D @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Nareszcie nowy rozdział. Nie mogłam się doczekać. Z rozdziału na rozdział coraz lepsze. Czekam na kolejny ♥ agfsthahgfah
    @ChejaSwagger

    OdpowiedzUsuń
  18. Jesteś świetna, co prawda ten rozdział był bardziej przesiąknięty informacjami niż poprzednie ale to było konieczne. Dobra robota XD

    OdpowiedzUsuń
  19. Oni sa cudowni , kochani haha :D
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  20. sialalalalalalalala jest nowy rozdział, zaraz sikne! Narazie nie czytam Bo nie mam czasu ale wiem ze jest zajebisty! Już widzę jaka MEGA długość ! Omg, stara, uwielbiam Cie!
    @ilovelaugh96

    OdpowiedzUsuń
  21. Trochę za dużo tych informacji z Internetu. Większość pominęłam. Ale ogólnie rozdział super, czekam na następny♡
    @just_breathex_x

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten rodział jest boski, jak wszystkie z resztą. Z zaciekawieniem czytałam te notki o kaziroctwie, bo z jednej strony czytam te opowiaanie i powinnam wiedzieć, jak wyglądało to kiedyś itd.
    Tak jak mówiłam, bardzo, tak bardzo cholernie pragnę tego aby okazało się że któryś z nich jest adoptowany. Tak bardzo tego chce ...

    OdpowiedzUsuń
  23. jestem już uzależniona! to jest cudne mjcbhjxdzhvjkszv
    czekam na następny! ;*


    @cacko_shawty

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham kocham kocham

    OdpowiedzUsuń
  25. Za dużo informacji z wikipedi :( ale i tak lubie czytać twoje ff :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam ich, uwielbiam ciebie 😘 aww.. 😊 Swietny rozdzial 😘

    OdpowiedzUsuń
  27. SUPER ! ! ! CZEKAM NA NEXT ! ! ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Boski! Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  29. robi się gorąco :D

    OdpowiedzUsuń
  30. już nie mogę doczekać się następnego! to jest cudowne<3

    OdpowiedzUsuń
  31. jej jak ja ich kocham hfgfd
    świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  32. rozdział jak zawsze niesamowity <33 scena końcowa mnie rozbroiła :D czekam na więcej :* pozdrawiam, @swaggpoland ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. jak zawsze świetny ♥ @hejkakidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  34. Nadal nie rozumiem jak to fanfiction mi sie podoba bo nie powinno, bo kurde przeciez zwiazek z siostra jednak nie jest normalny ale to ff jest takie aww, ze ciagle czekam na ich dalsze losy i ciesze sie, ze sa ze soba wreszcie . naprawde super piszesz jedno z lepszych ff jakie czytam i czytalam obys dodawala tak czesto jak tylko bedziesz mogla, my poczekam nie martw sie, a rozdzial to miazga totalna naprawde bardzo sie ciesze ze wreszcie to cos pomiedzy nimi idzie do przodu 👍👏👏

    OdpowiedzUsuń
  35. Omg vvggggbyygfdd swietny

    OdpowiedzUsuń
  36. boże tak bardzo kocham to opowiadanie, nie moge się doczekać następnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  37. Rozdział super.Za dużo było tych informacji które wkleilas dlatego większość nie czytałam.Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  38. Aaaa, jeny jacy oni są słodcy! Nie ma szans, żeby nie byli razem, nawet w ukryciu, bo tak się kochają :)) Cudowna fabuła, utalentowana pisarka, już nie mogę się doczekać kolejnego! Życzę weny, buziaki x

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak zawsze nie zawiodłaś i rozdział jest cudowny! Warto było na niego czekać, zdecydowanie :) Tak bardzo nie mogę się doczekać kolejnego :)
    @xmentalslavery

    OdpowiedzUsuń
  40. Szczerze? Ten rozdział był nudny. Nic się nie stało...

    OdpowiedzUsuń
  41. Jabadabaduuu ♡ Świetny kolejny rozdział. Założyłaś bloga więc teraz musisz na nim często pisać!

    OdpowiedzUsuń
  42. Genialny rozdział.. Zresztą jak zawsze. Już się nie mogę doczekac kolejnego<3

    OdpowiedzUsuń
  43. Jebłam i tyle nic wiecej nie moge napisać bo tego ff nie opiszążadne słowa

    OdpowiedzUsuń
  44. Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny rozdział, który zawierał też wiedzę.. :) Tak pojechali po farbę i wybrali akurat białą :D Nie będę cię popędzać do pisania rozdziałów bo rozumiem, że na napisanie potrzeba czasu i oczywiście masz też swoje życie.
    Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  46. Myślałam że coś się zdarzy w samochodzie a tu nic :D Tyle wiedzy w tym rozdziale, przez całe życie się tyle nie nauczę ;) Ale jest taki świetny jejej a ta Melody niech sobie znajdzie kogoś innego a nie Justina, spadaj! Czekam na następny, Kocham xoxo

    OdpowiedzUsuń
  47. Ej no, za krótka ta scena w aucie hahahah!
    Rozdział boski, naprawdę masz talent :))

    OdpowiedzUsuń
  48. kocham kocham kocham:*

    OdpowiedzUsuń
  49. to opowiadanie jest genialne

    OdpowiedzUsuń
  50. Świetne <3 czekam na nr <3

    OdpowiedzUsuń
  51. Wiesz, że nawet przeczytałam te informacje o kazirodztwie ? Normalnie bym pewnie ominela ale nie na TRM <3 rozdział super xd tylko reakcja Jusa na poszerzanie wiedzi Jane mogla.być jakaś troszke mocniejsza? Nie to slowo ale pewnie.wiesz.o co mi chodzi xd

    OdpowiedzUsuń
  52. Rozdział kiepski. Ups

    OdpowiedzUsuń
  53. Ah nareszcie jest <3 świetny. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  54. KOCHAM :3 fajnie ze spróbują być razem :)

    OdpowiedzUsuń
  55. MEGAAA!!!!<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  56. Rozdział wyjątkowo nudny i nużący.

    OdpowiedzUsuń
  57. Świetny rozdział czekam na następne♡
    .
    Talenciara z Ciebie x
    Powodzenia w dalszych pracach ♡

    OdpowiedzUsuń
  58. Myślałam, że stanie się coś ciekawego a tu nic. :(

    OdpowiedzUsuń
  59. Jak się Jenny zaczytała..

    OdpowiedzUsuń
  60. Swietny rozdzial 😊 zresztą jak zawsze 😘 ale mogloby byc mniej tych informacji z neta ale ogólnie to jest mega 😉 czekam na kolejny i pozdrawiam 💖

    OdpowiedzUsuń
  61. Świetny ale no ciekawe jak to będzie bo gadają że to złe i wg ale dalej w to brną nieźle XD super super x

    OdpowiedzUsuń
  62. omg, cudo, kocham ten fanfik <3

    OdpowiedzUsuń
  63. taki piękny *,* chcę następny już teraz natychmiast
    |Luthsei

    OdpowiedzUsuń
  64. Jeju ja chcę więcej.... I więcej! Kocham ten ff! <3 Czekam na ciąg dalszy Pozdrowienia Cieplutko Zuza :*

    OdpowiedzUsuń
  65. niech uciekną i żyją sobie szczęśliwie razem, chociaż tak w życiu nie ma, ale to fanfiction, prawda? dsvdsbvadshb
    kocham to ♥

    OdpowiedzUsuń
  66. 01:15
    Zawsze jak widzę, że dodałaś rozdział to muszę sobie posłuchać piosenek Justina, bo na trzeźwo nie przeżyje takiego nawału emocji lmao XD Rozdział jak zawsze niesamowity! W końcu się zdecydowali, chyba. Kurde skomplikowani są :D A szczególnie Jane ;) Czekam z niecierpliwością na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Super rozdzial ;) czekam na nastepny x moglabys mnie informowac na tt? @mrs_mrsbieberxx

    OdpowiedzUsuń
  68. Kocham to <3
    jeju chce juz nastepny:(

    OdpowiedzUsuń
  69. Omg już się nie mogę doczekac az oni TO zrobią :D czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  70. Jesteś genialna :))
    to ff jest najlepsze <3

    OdpowiedzUsuń
  71. Moze troche za duzo tych informacji o kazirodztwie, ale tak to rozdział super <3

    OdpowiedzUsuń
  72. jeszcze niech sie troche pomęczą no ej co wy tak szybko ja bym tam wolała zeby do 19-20 rozdzialu do gry wchodziły tylko rece no może coś wiecej ale to nie jest czesc ciała na pewno XDDD

    OdpowiedzUsuń
  73. wspanialy rozdzial 💕💕💕💙💛💜💜💚

    OdpowiedzUsuń
  74. Awwww Uwielbiam tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  75. masz ogromny talent..

    OdpowiedzUsuń
  76. Myślałam ze coś będzie na koniec... zboczona ja xD
    Świetnie piszesz i życzę powodzenia z książką i opowiadaniem :*

    OdpowiedzUsuń
  77. Świetny rozdział. Przeczytałam dziś cały ten fanfic i ciągle gdy coś robią boję się że ktoś ich zobaczy. Na prawdę świetny ! :*

    OdpowiedzUsuń
  78. Katujesz kobieto xD kiedy nn?

    OdpowiedzUsuń
  79. Rozdział cudowny, jedno z moich ulubionych fafików, kocham cię za to, że go piszesz, już po spojlerze do 15 nie mogę się doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  80. Kocham Twoje fanfiction jest po prostu zajebiste codziennie sprawdzam czy nie ma kolejnego rozdziału :* czekam z niecierpliwością na 15 xx

    OdpowiedzUsuń
  81. gdy weszłam w to ff (było może z 9 rozdziałów) myślałam 'oho,kolejne zjebane' przeczytałam fabułę i od razu wzięłam się za czytanie!cudowne,cudowne i jeszcze raz CUDOWNE!

    OdpowiedzUsuń
  82. Uwielbiam :* Kocham :* brak mi słów :* takie to jest dobre :*

    OdpowiedzUsuń
  83. Omg cudowny
    czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  84. Cudny rozdział ;D kocham to opowiadanie i na prawdę nie mogę doczekać się już kolejnego a nawet kolejnych rozdziałów ;) Czekam <33

    OdpowiedzUsuń
  85. Boże, to takie chore, ale pociągające. Chcę więcej.

    OdpowiedzUsuń
  86. jejciu to jest moje ukochane opowiadanie, ja chce jeszcze i jeszcze i jeszcze no! @biebsvo

    OdpowiedzUsuń
  87. Świetny cudowny po prostu zajebisty czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  88. najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytałam

    OdpowiedzUsuń
  89. kjnhafcdshfndxdj super czekammmmmm

    OdpowiedzUsuń
  90. Juujkuu uwirlbiaaammm <3

    OdpowiedzUsuń
  91. Ten roździał i całe ff jest jak widok Justn'a w samych bokserkach Kelvin'a Clein'a

    OdpowiedzUsuń
  92. To jedyne fanfiction z Justin które czytam i jest cudowne!:) nie moge się doczekać nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  93. cudowny rozdział, cudowny fanfik , KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  94. Chce juuuż następny!

    OdpowiedzUsuń
  95. jaki cudny jeju jfdfklfkljfkldjklfjkg

    OdpowiedzUsuń
  96. Co rozdzual to cudiwniejszy sjjdhdj :* czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  97. Cudowne :') Boże kocham Cie dziewczyno <3 havdhshsbnskss

    OdpowiedzUsuń
  98. O matko :o <3 Jakie to jest piękne!! Czytam to dopiero dwa dni in już jestem tutaj bdhfnfjnfhrndvn <3 *-* <3 cudownie piszesz <3 zaraz biorę się za następny haha <3 :* lovki ;*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy