30.11.2014

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY TRZECI




Tydzień mijał spokojnie. Dzieci nie chodzą do przedszkola, żeby miały miesiąc wakacji, więc teraz ja i Justin opiekujemy się nimi na zmianę. Nie jestem do tego zbyt chętna, ale nie chcąc wszczynać kolejnej kłótni, co drugi dzień jestem uziemiona w domu i grzecznie pilnuję młodszego rodzeństwa. Mama obiecała, że maluchy w połowie miesiąca pojadą do dziadków, dlatego też teraz żyję myślą, że już za tydzień będę miała z powrotem swój wolny czas… razem z Justinem.
Moje i Justina nocne schadzki stały się codziennością odkąd w dni powszednie Jazzy i Jaxon byli w domu i nie mieliśmy innej sposobności by być ze sobą sam na sam. Oczywiście bardzo ryzykowaliśmy i z każdą kolejną nocą coraz bardziej się bałam, że któreś z rodziców nas przyuważy. Rozglądanie się, nasłuchiwanie i ostrożność stały się moją obsesją. Będąc z Justinem nie potrafiłam być całkowicie spokojna. Mój brat wydawał się czuć podobnie i miałam wrażenie, że oboje wpadamy w jakąś odmianę nerwicy natręctw za każdym razem sprawdzając otoczenie.
Siedziałam właśnie na wiklinowym fotelu odwrócona plecami do drzwi pokoju, a przodem do okna. Muzyka głośno rozbrzmiewała, a ja byłam zajęta sms-owaniem z Cindy, Melody i Camille, z którymi umawiałam się na jutrzejsze, sobotnie popołudnie. Nie widziałam się z nimi od tygodnia, ponieważ każdą wolną chwilę spędzałam albo na bieganiu, albo na randkach z Lucasem, całkowicie zaniedbując koleżanki. Mi to było na rękę, bo nie przepadałam za towarzystwem którejkolwiek z nich, ale one nagle zaczęły nalegać na spotkanie ze mną, więc dłużej nie mogłam ich olewać.
Nagle poczułam czyjeś ręce na szyi. Podskoczyłam przestraszona i upuściłam telefon na nogi. Justin pocałował mnie mocno w policzek i kucnął obok mnie rozbawiony.

- Zwariowałeś? Nie rób tak… Nie jesteśmy sami, a ty do tego nie zamknąłeś drzwi za sobą! – powiedziałam wzburzona rozglądając się dookoła.
- Spokojnie, wszyscy są na dole - mruknął chłopak patrząc na mnie z dołu. – Co robisz?
- Umówiłam się z dziewczynami na jutro – odparłam ponownie podkulając nogi pod siebie.
- I co będziecie robić? – zapytał przechodząc na kolanach po podłodze i usiadł przede mną przy ścianie pod parapetem.
- Nie wiem, pewnie będziemy gadać – odparłam zdziwiona jego pytaniami. – A co?
- A nic. O czym będziecie gadać? – zapytał prostując nogi.
- Nie wiem. O wszystkim, o ciuchach, chłopakach… O tym, o czym zwykle gadają dziewczyny – powiedziałam podnosząc brwi z cynizmem. – Justin o co ci chodzi?
- O nic – mruknął jakby coś ukrywał.
- Jak chcesz… - bąknęłam na odczepnego i przeczytałam sms-a, którego właśnie dostałam.
Poczułam jak mój brat szturcha moją nogę palcami stopy, ja odsunęłam nogę i odpisywałam, ale on nie przestawał.
- Justin, przestań – powiedziałam z poirytowaniem w głosie kładąc drugą stopę na siedzeniu fotela, ale chłopak mnie nie posłuchał. Wstał i przeszedł za mnie aby zacząć masować moje ramiona, ja zrzuciłam jego ręce z mojego ciała mówiąc aby przestał, ale chłopak nie dawał za wygraną.
- No rozluźnij się trochę – mruknął z uśmiechem przytulając się do mnie od tyłu.
- Justin skończ wreszcie! – krzyknęłam, ale zaraz potem zeszłam z tonu i dodałam po cichu – Cholera, wiesz, że nie jesteśmy sami. Musimy uważać, a tobie teraz zebrało się na klejenie się do mnie! Uspokój się.
- Jezu Jane… Wrzuć na luz, tak tylko sobie żartowałem, a ty od razu się unosisz… - mruknął poirytowany oddalając się ode mnie.
- Nie unoszę się, ale staram się być ostrożna – powiedziałam wstając z fotela i idąc w kierunku Justina. – Uwierz, też bym chciała nie martwić się tym wszystkim, ale tak się po prostu nie da – dodałam stając naprzeciwko chłopaka. Złapałam jego dłonie i pogładziłam je lekko palcami.
- Lepiej się odsuń – mruknął ze zrezygnowaniem wyrywając się mi. – Spoko. Poczekam do nocy – powiedział i wyszedł z pokoju pozostawiając mnie w nim samą. Był wkurzony, wiedziałam to, ale nic nie mogłam poradzić. Doskonale znaliśmy swoją sytuację i wiedzieliśmy co możemy, a czego nie.
Justin był poirytowany także tym, że przez to, że co noc nie spaliśmy robiąc inne rzeczy, ostatnio zasypiałam ze zmęczenia w swoim łóżku, zamiast iść do niego, albo zasypiałam zanim on do mnie przyszedł. Musieliśmy przyzwyczaić się do tego, że codzienne życie nie jest bajką i oboje kiedyś musimy odpocząć, a skoro prowadzimy równolegle drugie życie spotykając się co noc, to długo tak nie wytrzymamy. To było okropne, jeszcze niedawno myślałam, że te nocne spotkania będą czymś czego nie możemy się doczekać, czymś na co zawsze będziemy przygotowani i czymś, co będziemy kontynuować każdej nocy. Teraz wiem, że na dłuższą metę to nie działa.
W sobotę wymusiłam na Justinie opiekę nad dzieciakami abym miała sposobność spotkania się z koleżankami. Ponieważ dzień był deszczowy  ubrałam się w długie ciemne jeansy i bluzę Justina i poszłam do domu Cindy, gdzie wszystkie się umówiłyśmy. Dziewczyny już na mnie czekały, przywitałam się z nimi i usiadłam na łóżku koleżanki tuż obok Melody.
- Jakim cudem zawsze udawało ci się unikać opieki nad dziećmi, a przez ostatni tydzień byłaś uziemiona z nimi w domu? – zapytała podejrzliwie Camille chwilę po tym gdy dziewczyny zdały mi relacje z najważniejszych wydarzeń minionego tygodnia.
- Bo maluchy też mają wakacje, a przecież nie mogą same zostać – powiedziałam wzruszając ramionami. - Zwykle jak mieli wolny miesiąc to jechaliśmy na dwa tygodnie na urlop, a drugie dwa tygodnie spędzały u dziadków. Teraz rodzice zainwestowali w ten remont i nici z wakacji…
Do końca prawdy im nie powiedziałam. Mogłam częściej się z nimi widywać, ale czasem wolałam zostać w domu z Justinem i po prostu spędzać z nim czas niż iść gdzieś z moimi koleżankami, tym bardziej, że ostatnie dni były dość chłodne i nie miałam ochoty na ruszanie się z ciepłego domu.
- Czemu masz na sobie bluzę Justina? – zapytała nagle Melody lustrując mnie wzrokiem.
- Skąd wiesz, że to jest bluza Justina?
- Bo ostatnio mi ją pożyczył jak było mi zimno. Jest bardzo wygodna.
‘Wiem, że jest wygodna, dlatego ją noszę.’ Przeszło mi przez myśl, a w głębi serca poczułam niemałe ukłucie zazdrości. Dlaczego muszę się dzielić rzeczami Justina z Melody? Dlaczego muszę dzielić się Justinem z Melody?
Wiedziałam, że przez cały tydzień się widują, ale dopiero jak koleżanka o tym powiedziała na głos, poczułam to naprawdę. Justin nie mówił, że idzie na randkę z Melody, jak i ja nie mówiłam, że idę na spotkanie z Lucasem, później sobie o tym nie opowiadaliśmy, jakby oni nie istnieli. Zawsze kiedy  byliśmy sami, czuliśmy się odosobnieni, jakby nikogo innego na świecie nie było, nikogo oprócz nas.
- Właściwie to powinnaś chodzić w rzeczach Lucasa, a nie swojego brata – zaśmiała się Camille spoglądając na mnie przelotnie.
- Chyba z Lucasem nie jesteśmy jeszcze na tym etapie związku, żeby pożyczał mi ciuchy - mruknęłam myśląc o tych wszystkich randkach, na których Lucas chciał się do mnie dobierać, a ja go spławiałam myśląc, że gdyby Justin dowiedział się, że coś z nim robiłam, przykro by mu było.
- To wy nigdy nic? – zapytała ze zdziwieniem Melody.
- A czego się spodziewasz? Jesteśmy ze sobą dopiero dwa tygodnie - odparłam równie zdziwiona. Nie mam pojęcia co Melody chodzi po głowie, przecież nie wskoczę od razu Lucasowi do łóżka. Zaraz, zaraz… ja nigdy mu nie wskoczę do łóżka.
- Twój brat jest inaczej nastawiony do tych spraw – prychnęła opierając plecy o ścianę.
- Co masz na myśli? – zapytałam podejrzliwie na nią patrząc.
- On jest bardziej wyluzowany i nie widzi problemu w tym, że jest ze mną od dwóch tygodni – wzruszyła ramionami, a we mnie zabuzowała zazdrość.
- Justin? Przecież on nie szanuje dziewczyn, które sypiają z kolesiami na pierwszej randce – odparłam z grobową miną, a gdy wszystkie spojrzały na mnie zdzwionym wzrokiem, dodałam – znaczy… tak mi się wydaje.
- To źle ci się wydaje – mruknęła Melody ze śmiechem.
- Co, spałaś już z nim? – zapytała podejrzliwie Camille, a po jej minie można było stwierdzić, że jest równie zazdrosna co ja.
- Nie, jeszcze nie – zaśmiała się, po czym dodała. – W sumie Justin jest też trochę powolny w tych sprawach…
- Nie on jest powolny, tylko ty jesteś szybka – odparła Camille z lekkim cynizmem w głosie.
- Loda mu zrobiłam – przerwała jej Melody, a ja o mały włos nie zakrztusiłam się własną śliną.
- I jak smakował? – zaśmiała się Cindy nie zauważając mojego szoku.
- Normalnie.
- Jakim cudem udało ci się zaciągnąć Justina tak… daleko, skoro przed chwilą mówiłaś, że jest powolny w tych sprawach? – zapytała Camille, a jej oczy świeciły zazdrością.
Na szczęście żadna z dziewczyn nie zauważyła mojej miny, gdy nagle wycofałam się z rozmowy, a mój umysł zadryfował w dalekie zakamarki, gdzie rozbrzmiewało echo słów Melody i zapewnień Justina, że nie dopuści Melody do łóżka. Okłamał mnie… Dał się jej podejść.
- Wzięłam go z zaskoczenia – zaśmiała się dziewczyna, jakby chwaliła się tym co robiła, a dla mnie osobiście nie był to powód do wychwalania. Zrobienie chłopakowi loda na drugiej czy trzeciej randce jest czymś okropnym, to jest jak pokazanie mu: ‘Hej, jestem chętna. Zróbmy to tu i teraz na twoich zasadach.’ No kurczę, szanujmy się i swoje ciało.
- Możecie nie gadać o moim bracie? – zapytałam poirytowana.
- Co ty masz do rozmów o Justinie? – zapytała Melody spoglądając na mnie poważniejszym wzrokiem. – Może zazdrosna jesteś? – dodała podnosząc brwi.
- Nie jestem zazdrosna… Niby o kogo miałabym być zazdrosna? O Justina? – zaśmiałam się nerwowo udając, że wcale o zazdrość tu nie chodzi. – Po prostu to mój brat i znam go od innej strony. Krępuje mnie jak gadacie o nim jakby był jakimś smacznym kawałkiem tortu. Cholera, uspokójcie się! Wszystkie trzy ślinicie się na jego widok, a to mnie do szału doprowadza. Sorry Cindy, może nie ty… - dodałam spoglądając na koleżankę i powróciłam do swojego wywodu – ale Camille ślini się na jego widok za każdym razem gdy na nią spojrzy, albo coś powie, nawet jak powie coś niemiłego. Ty Melody, wystarczyło, że Justin cię pocałował, a tobie zamazały się wszelkie granice i już byś wszystko dla niego zrobiła, nie zważając na to, że to jest tylko zwykły chłopak, a nie jakieś bóstwo z księżyca. Ogarnijcie się trochę i spójrzcie na niego w inny sposób, a zobaczycie wszystkie jego wady.
Gdy zamilkłam, wszystkie spojrzały na mnie ze zdziwieniem, a szczęki opadły im niemalże do samej ziemi. Nie wiedziały jak zareagować, co mnie wprawiło w zakłopotanie, ponieważ sama zaczęłam się zastanawiać czy moją wypowiedzią nie zdradziłam rąbka tajemnicy, której pilnie strzeżemy razem z bratem.
Powiedziałam stertę kłamstw. Dla mnie Justin był takim kawałkiem tortu, na którego miałam ochotę niemalże codziennie, a gdy próbowałam go raz po raz, ochota ta wzrastała. Ale teraz? Teraz gdy dowiedziałam się o tym, co Justin robił z Melody, ta ochota mi trochę przeszła. Nagle pomyślałam o tym, że jeśli Justin nie powiedział mi tego, co wyjawiła nam Melody, to może mu się to spodobało? W innym wypadku nie miałby powodów do ukrywania tego wszystkiego.
- Ty naprawdę jesteś ślepa, czy tylko udajesz? – zapytała Camille gdy pozbierała myśli. – Twój brat jest najprzystojniejszym chłopakiem w okolicy, więc to jest normalne i naturalne, że się jaramy jego wyglądem. Ty w ogóle widziałaś go kiedyś bez koszulki?
- Widziałam go nago wiele razy – odparłam i nagle zrozumiałam, że ‘nago’ nie oznacza tego samego, co ‘bez koszulki’. Kurwa, wpakowałam się w niefajną sytuację.
- Nago?! – Melody ze zdziwienia otworzyła szerzej oczy.
- Znaczy bez koszulki. Często chodzi po domu w samych majtkach – powiedziałam próbując się wyplątać z niezręcznej sytuacji w taki sposób, aby koleżanki nie zauważyły, że mówiłam prawdę mówiąc, że widziałam Justina nago.
- No to skoro codziennie go widujesz w samych majtkach, to nie widzisz jak on wygląda?! – odrzekła Camille, po czym dodała – nie kręci cię? Ale nie mówię wiesz, jako brat, tylko spójrz na niego jak na chłopaka, jakby był obcym chłopakiem, co byś wtedy o nim pomyślała?
Zatkało mnie. Camille trafiła w samo sedno. Jak mam jej powiedzieć, że Justin cholernie mnie kręci i już zapomniałam, że jest moim bratem, już mi to nie przeszkadzało, gdy nagle Cindy wylała mi przysłowiowy kubeł zimnej wody na głowę.
- Fuj. Wyobraźcie sobie tylko jakby Jane myślała tak o Justinie. Przecież to jest chore!
- Albo wyobraźcie sobie jakby Jane zauważyła jak Justin jest przystojny i zaczęła z nim kręcić, bo w końcu go zna i codziennie się widują - powiedziała Camille i wszystkie wybuchnęły śmiechem nie wiedząc jaka jest postawa mojej osoby wobec tego co mówią.
- Weźcie przestańcie, bo zbiera mi się na wymioty – powiedziała Melody zakrywając usta ręką. – Nie mogę sobie wyobrazić Jane jak nie wiem… całuje Justina. Jesteście okropne.
- Ale serio, przecież Justin jest na tyle przystojny, że nie zdziwiłabym się gdyby spodobał się Jane – Camille zanosiła się śmiechem, a we mnie się gotowało, bo miałam wrażenie, że za chwilę cała moja tajemnica wyjdzie na jaw.
- Przestańcie – powiedziałam poirytowana wstając z łóżka.
- Gdzie idziesz? – zapytała Cindy przestając się śmiać.
- Do domu. Mam dość waszego nabijania się ze mnie. Rzygać mi się chce od chorych insynuacji Cam. Pa – odparłam wrednie na odchodnym i wyszłam z pokoju.
Moje emocje szalały w mojej głowie jakby wybuchła pomiędzy nimi wojna. Dziewczyny niemalże odkryły mój największy sekret. Gdyby tylko poszły o krok dalej, gdyby tylko pokojarzyły fakty, gdyby tylko zatarły granice zdrowego rozsądku i poszerzyły swoją wyobraźnie, wiedziałyby już.
Świadomość, że Melody zrobiła loda Justinowi, że widziała jego przyrodzenie, że trzymała je w ręce… w ustach, nie dawała mi spokoju. Przecież tylko ja miałam do niego prawo. On, ono było zarezerwowane tylko dla mnie. Justin zawsze mówił, że tylko ja go podniecam, tylko ja mu daję taką rozkosz jak nikt inny, to dlaczego dał się podpuścić Melody? Jestem pewna, że wymyśliłby jakąś wymówkę, nie musiał wcale pozwalać jej tego robić. I co najważniejsze, dlaczego nic mi o tym nie powiedział? Przecież wiedzieliśmy, że nasz układ musi iść na jakieś ustępstwa, mieliśmy być ze sobą szczerzy, ale chyba tylko ja tak myślałam.
Gdy wróciłam do domu było już po dwudziestej. Nie miałam ochoty na konfrontacje z Justinem, więc zamknęłam się w swoim pokoju i wieczór spędziłam w samotności przy komputerze. Po kąpieli położyłam się do łóżka, ale nie umiałam zasnąć. Słyszałam jak w domu powoli nastaje cisza, a Justin krząta się po korytarzu górnego piętra. Gdy usłyszałam dźwięk zamykających się drzwi jego pokoju, nie potrafiłam dłużej wytrzymać. Wstałam i zdenerwowanym, szybkim krokiem wyszłam z pokoju. Otworzyłam drzwi sypialni brata, a gdy weszłam do środka cicho je zamknęłam starając się zapanować nad własnymi emocjami.
Justin leżał już w ciemnym pokoju odwrócony twarzą do ściany, więc nieźle się zdziwił gdy z impetem zrzuciłam kołdrę z jego ciała. Odwrócił się do leżenia na plecach i patrzył na mnie słuchając tego co mówię.
- Miło ci było jak robiła ci loda? – warknęłam stojąc nad nim.
- O czym ty mówisz? – zapytał zdziwiony.
- Melody się dziś chwaliła, że zrobiła ci loda. Pytam się czy dobrze ci było?! – odrzekłam, a mój głos kipiał złością. Gdy Justin milczał, dodałam – czemu mi nic nie powiedziałeś? Może dlatego, że ja nigdy ci nie robiłam loda, co?
- To nie o to chodzi Jane… - powiedział siadając. – Nie chciałem cię wkurzyć.
- To nie udało ci się to w stu procentach – syknęłam zakładając ręce na piersi.
- Jane, przecież umówiliśmy się, że ja jestem z Mel, a ty z Lucasem. Ja ci nie robię wyrzutów, jak się z nim spotykasz – powiedział w swojej obronie, ale szybko mu przerwałam.
- Ale ja nie robię lodów Lucasowi!
Justin uklęknął przede mną i złapał moje biodra w dłonie spoglądając na mnie z dołu mrucząc:
- No nie złość się.
- Powiedziałeś, że nie wpuścisz jej do łóżka – warknęłam nie zwracając uwagi na to, że jego mina mnie całkowicie rozbroiła.
- Nie wpuściłem jej jeszcze do łóżka. Nigdy tego nie zrobię – odrzekł i przyciągnął moje biodra do siebie jakby chciał abym położyła się na jego łóżku.
- Zostaw mnie – syknęłam odciągając jego ręce od mojego ciała. – Idź sobie do Melody. Ona na pewno cię lepiej zaspokoi niż ja. W końcu ja lodów ci nie robię.
Chciałam już iść, ale nie udało mi się wyrwać nadgarstka z mocnego uścisku Justina, który pociągnął mnie do siebie z wielką siłą. Usiadłam na jego łóżku, po czym chłopak nachalnie i agresywnie położył mnie na łóżku i przygwoździł łokciami do materaca. Nachylił twarz nad moją i syknął:
- Wiesz o czym myślałem jak Melody robiła mi loda?
- Zostaw mnie! – warknęłam szeptem starając się wyrwać z jego uścisku, ale to nie było takie łatwe. Zaczęłam się wiercić, kopać nogami i wymachiwać rękami, ale Justin był zbyt silny abym mu się wyrwała. – Idź sobie do swojej dziewczyny!
- Jane, czy ty mnie słuchasz?! – warknął jeszcze mocniej napierając na moje ciało. – Myślałem, kurwa, o tobie. O TOBIE myślałem gdy Mel robiła mi loda. Musiałem myśleć o tobie, bo fakt, że ona mnie dotyka nie sprawiał, że się podniecam! Nie chciałem aby wszystko wyszło na jaw, że nie kręci mnie ta dziewczyna, więc wyobrażałem sobie Ciebie!
Zaskoczyło mnie to co powiedział. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, ale mimo wszystko i tak wiedziałam swoje.
- Zerwij z nią – odrzekłam.
- Nie mogę.
- Możesz – nie dawałam za wygraną.
- Doskonale wiesz, że nie mogę – warknął nadal trzymając mocno moje nadgarstki, abym mu się nie wyrwała.
- Możesz. Kurwa, Justin zerwij z nią! – syknęłam szeptem przypominając sobie, że nie możemy nikogo obudzić.
- To zerwij z Lucasem – powiedział patrząc mi prosto w oczy.
- Nie mogę. To będzie podejrzanie wyglądało, jak oboje w  tym samym momencie z nimi zerwiemy – warknęłam.
- No widzisz? Nie mogę zerwać z Mel, bo ludzie zaczną węszyć – powiedział jakby to była oczywista prawda.
- Zerwij z nią, albo koniec tej chorej sytuacji ze mną – zakończyłam i chciałam mu się wyrwać, ale chłopak dalej mocno mnie trzymał. – Puść mnie.
- Nie – syknął patrząc mi prosto w oczy. Wtedy wezbrała we mnie cała złość, która narastała od rozmowy z koleżankami. Splunęłam na Justina, a moja ślina wylądowała na jego policzku.
- Słodka jak zwykle – zaśmiał się ironicznie, ale nie puścił moich rąk i nadal siedział na mnie okrakiem przygwożdżając moje ciało do materaca. – Melody się dla mnie nie liczy.
- Ale zrobiła ci loda – warknęłam nie odpuszczając.
- Przepraszam – mruknął Justin i nagle między nami zapanowała cisza.
Chłopak mnie puścił, a ja przestałam się wyrywać. Leżałam i obserwowałam jego twarz, która zaczęłam zbliżać się do mojej szyi.
- Przepraszam kochanie, przepraszam – szepnął i zaczął całować mój obojczyk. Słyszałam mlaskanie jego języka i poczułam jego dłonie na swoich biodrach, które zaczęły wędrować w dół coraz bliżej moich ud.
Teraz zobaczyłam Justina w innym świetle. Dziewczyny uświadomiły mi, albo przypomniały, że on jest tylko moim bratem. Poczułam jak zbiera mi się na wymioty na samą myśl i przypominanie sobie tego co robiliśmy niemalże każdej nocy. Ręce i  nogi zaczęły mi się trząść, nie potrafiłam się uspokoić. Zapomniałam o tym, że do tej pory myślałam, że zakochałam się w Justinie. Teraz odbierałam go jedynie jako brata, a to co między nami było…. No właśnie: było. Nie wyobrażałam sobie jakby ktoś miał się o tym dowiedzieć. On i ja? Cóż za niedorzeczna sytuacja! Przecież to jest mój rodzony brat! Jakim cudem mogłam kiedyś pomyśleć, że go kocham! Jest przystojny, nawet bardzo i chyba to zasłoniło mi wszelkie racjonalne myśli. Teraz jestem pewna, że gdyby Justin nie wyglądał tak jak wygląda, na pewno nigdy nie pomyślałabym o nim w taki sposób, w jaki myślałam do tej pory.
- Zostaw mnie! – syknęłam nagle i odepchnęłam Justina od siebie. Wyszłam z jego łóżka i pobiegłam do swojego pokoju. Skuliłam się, przykryłam kołdrą i odwróciłam twarzą do ściany.
Pięć minut później usłyszałam ciche kroki i skrzypnięcie drzwi mojego pokoju. Justin wpełznął pod moją kołdrę i przytulił się do moich pleców.
- Daj mi spać – mruknęłam gdy chłopak zaczął delikatnie głaskać moje ramiona.
- Jenny, przepraszam, nie wiedziałem, że tak na to zareagujesz – mruknął, a ja miałam mętlik w głowie.
- Jak ty byś zareagował gdybyś się dowiedział, że Lucas robił mi takie coś? – zapytałam odwracając się na plecy.
- Pewnie tak samo jak ty – wzruszył ramionami.
- No więc się nie dziw, że jestem wkurzona – szepnęłam czując, że złe emocje odchodzą ode mnie. – Justin, to się chyba nie uda.
- Co?
- Nasz związek. To się nie uda… To się już nie udaje – powiedziałam analizując wszystkie fakty.
- Jak się postaramy to damy radę – zapewnił, ale chyba sam przestawał w to wierzyć.
- Wiesz co… Dziewczyny dziś sobie żartowały jakby to było gdybyś mi się podobał i wtedy spojrzałam na to z innej strony. Cholera, jesteśmy rodzeństwem, to co robimy jest obrzydliwe i niedorzeczne, obudźmy się wreszcie – powiedziałam patrząc w sufit.
- Ale ja jestem szczęśliwy, że mam ciebie, że ciebie kocham – szepnął chłopak nachylając się nade mną. Pogłaskał mój policzek i czekał na moją odpowiedź.
- Ale co to za szczęście, którym nie można podzielić się z innymi? – odparłam patrząc w jego smutne oczy. – Cały czas się musimy ukrywać, musimy uważać na to co mówimy, co robimy i z kim się spotykamy. Nie daję rady Justin.
Zebrało mi się na płacz. Pojedyncza łza spłynęła z mojego policzka, a chłopak wytarł ją palcem wskazującym.
- Nie poddawaj się teraz. Nie w chwili, w której wszystko nam się zaczęło układać – odrzekł.
- Układać? Nigdy nic nam się nie zaczęło układać, co więcej, nigdy nic nam się nie zacznie układać – szepnęłam czując kolejne łzy spływające wolno po moich policzkach.
- Nie rób mi tego. Nie wtedy, kiedy zaakceptowałem tą sytuację – mruknął przez zaciśnięte zęby.
- Przepraszam – szepnęłam wycierając wierzchem dłoni mokre policzki.
Justin patrzył się na mnie jakby zobaczył ducha, a ja nie potrafiłam nic innego z siebie wydobyć, jak krótkie pociągnięcie nosem i słowa:
- Idź już do siebie.

70 komentarzy:

  1. Jeszcze nie przeczytalam ale wiem ze zajebisty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KURWA MAC CHYBA WAS WSZYSTKICH POJEBALO
      BOZE LEZKA MI POLECIALA DO CHUJA
      A JA NIGDY KURWA NIE PLACZE PRZY FF
      JEZU PRZECIEZ JA TO KOCHAM
      BOZE POWIEDZ ZE ONI BEDA RAZEM
      KURWA MAC MOJE SERCE
      AZ MNIE BRZUCH ZACZAL BOLEC OD TYCH EMOCJI
      JEJU
      TAK MI SZKODA JUSTINA
      NIE JANE
      JUSTINA
      JEJU :((
      MEGA, KURWA, NIECIERPLIWIE CZEKAM NA NASTEPNY

      Usuń
  2. Wysyłaj i się nie martw! Mało jest chyba takich książek, więc jestem dobrej myśli :) co do rozdzialu.. to szkoda mi Justina, bo on to zaakceptowali, a Jane go teraz wystawia. Myślę, że będą pokloceni i któreś z nich przespiu sie ze swoim 'partnerem" żeby zrobić sobie na złość, ale to tylko moja wersja ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie !! oni nie moga zerwac!! . Boze poryczalam sie..
    niech oni sie pogodza proosze

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ze jako ksiazke? To dobry pomysl tylko zeby nie Justin w tym "gral"
    Bo to by nie wypalilo
    Musialby sie inaczej nazywac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, 3 imiona zostały zmienione. Tekst jest gotowy do wysłania ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. CZY TO SOBIE TERAZ Z NAS KPISZ???? TO JAKIEŚ ŻARTY TAK?
      KURWA MAĆ! TERAZ? JAK JUŻ WSZYSTKO BYŁO PERFECTO I ONI JUŻ WSZYSTKO RAZEM I O MATKO SERIO????
      JANE TY GŁUPIA DZIEWUCHO! JAK MOŻESZ? JAK MOŻESZ ODTRĄCAĆ JUSTINA? I TO JESZCZE TERAZ?????? O NIE, NIE NIE NIE! NIE WIERZE W TO WSZYSTKO!! SKOŃCZYŁY MI SIĘ SŁOWA JUŻ, ŻEBY OPISAĆ JAK BARDZO JESTEM TERAZ WŚCIEKŁA!!!!!!!
      TO WSZYSTKO PRZEZ TE SUKI CAMILLE I MELODY I CINDY BO GDYBY NIE ZACZĘŁY TEJ SWOJEJ GŁUPIEJ GADKI TO JENNY BY NIE MIAŁA TYCH WĄTPLIWOŚCI! BIEDNY BIEDNY JUSTIN :( GRRRRRRR JAKIE TO WSZYSTKO FRUSTRUJĄCE! TERAZ PEWNIE NIE BĘDĄ DO SIEBIE GADAĆ, JANE COŚ ZROBI Z LUCASEM I BĘDĄ KWITA Z JUSTINEM A POTEM DO SIEBIE WRÓCĄ. MUSZĄ DO SIEBIE WRÓCIĆ BO INACZEJ TO NIE WIEM HDGAJFJALKFJAKDHAJFGAJKFJAKFHJAKFHAK
      TO JAKIEŚ KPINY I OKRUTNE ŻARTY Z TWOJEJ STRONY, ONI NA PEWNO NIE SKOŃCZYLI TAK NA ZAWSZE, NIE MOGŁABYŚ NAM TEGO ZROBIĆ. BŁAGAM NIECH TO SIE TAK NIE SKOŃCZY BLAGAM

      Usuń
    2. A I JESZCZE! TYLKO SPRÓBUJ TEGO NIE WYSŁAĆ TO ZNAJDE HAKERA, KTÓRY SIĘ WŁAMIE DO CIEBIE, WYKRADENIE TRM I JA WYŚLE TO ZA CIEBIE HAHAHA NAPRAWDĘ, NIE MARTW SIĘ, LUDZIE BĘDĄ ZACHWYCENI I TO BĘDZIE BESTSELLER ZOBACZYSZ, A JEŚLI NIKT NIE BĘDZIE KUPOWAŁ KSIĄŻEK (OCZYWIŚCIE, ŻE BĘDĄ!!!) TO JA WYKUPIE WSZYSTKIE EGZEMPLARZE <3

      Usuń
  6. Spokojnie, wysyłaj. Myślę, że ludzie będą mile zaskoczeni, bo to inna historia niż wszystkie :) Co do rozdziału ( jak zawsze świetnego ;) szkoda mi Justin'a, bo widać, że już jakoś zaakceptował tą sytuację, a Jane nagle mówi 'nie', eh te kobiety :D Już się nie mogę doczekać 24 rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  7. Eh co to ma byc ? Oni nie moga sie rozstac nie mozesz ich rozdzielic
    @believeyoucanx3

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rodzial jejku. Nie chce żeby Jane odpuscila sobie Justina

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde czemu tak...? Szkoda Justina ale rozumiem tez troche Jane. Ciezko jest im tak caly czas udawac i kryc sie z tym kazdemu byloby trudno na ich miejscu. A taks chora sytuacja nigdy nie sprzyja zwiazka. Jestem cholernie ciekawa co bedzie dalej... :) podejrzewam ze teraz Justin sie wkurzy i obrazi i beda ske klocic albo w ogole ze soba nie beda gadac. Mozliwe ze Justin w ramach zemsty przespi sie z Melody albo cos w tym stylu. Wiem jedno bedzie sie dzialo a ja juz nie moge sie doczekac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG. BOSKIE ! CZEKAM NA NEXT ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurde..ile emocji w tym rozdziale! I w końcu Jane się dowiedziała o tej sytuacji Mel-Justin.. Sama mam mętlik i nie wiem komu bardziej współczuć :o Jak zwykle mnie zaskoczyłaś tym rozdziałem bo przyznam, że myślałam, że inaczej to wszystko się potoczy :o JAK JA TERAZ WYTRZYMAM DO NASTĘPNEGO?! I obstawiam tak jak niektórzy tutaj, że Jane i Justin będą dalej skłóceni i kto wie..może Justin na złość Jane prześpi się z Mel? Kurde chce już next. A co do pomysłu wydania TRM jako książki - mam nadzieję, że ktoś będzie chciał to opublikować ze względu właśnie na jeden z takich tematów tabu jakim jest miłość kazirodcza. Ja osobiście chciałabym mieć w swoich zbiorach Twoją książkę :) | @LLWTBBE

    OdpowiedzUsuń
  12. nie nie nie ! oni nie moga sie kłocić. katastrofa. :(

    OdpowiedzUsuń
  13. BOSKIE ! CZEKAM NA NEXT !
    niech oni się pogodzą..

    OdpowiedzUsuń
  14. WYSYŁAJ ♥
    jeju nie mam pojęcia co się stanie ale cały czas mam w głowie taki plan, że obydwoje wyjądą z miasta i będą w końcu żyć jak prawdziwa para idk dsjfhgkdfjadsh

    OdpowiedzUsuń
  15. Całkowicie inaczej wyobrażałam so ie ten rozdział ;c Oni nie mogą ze sobą zerwać..
    Szkoda mi i Jane i Justina..
    To wszystko przez Mel! Ugh od początku nie lubiłam tej laski

    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaki piękny rozdział *-* tylko smutne zakończenie bo chyba wszyscy chcemy żeby Justin i Jane się pogodzili, chociaż on się strasznie zachował. Jak mógł w ogóle dopuścić do tego żeby tak się zbliżyć z Melody. Mam nadzieję że rozstaną się ze swoimi obecnymi "partnerami" chociaż znając życie to ty wymyślisz znowu coś co mnie cholernie zaskoczy :D marzę o tym żeby mieć na swojej półce Twoją książkę więc nie wyobrażam sobie żebyś nie wysłała tego do wydawnictwa. Czekam na kolejny rozdział, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku co tu sie dzieje 😅 oni nie moga sie rozstać...! Rozdzial jest jak zwykle cudowny ale nie mam pojęcia co sie będzie dzialo dalej 😘

    OdpowiedzUsuń
  18. Boski!!! Uwielbiam Cię i Twój ff! Nie mogę sieudo czekać nexta i książki! Chcę ją mieć! :* Dziękuję Dziękuję! Mam nadzieje że w kolejnym rozdziale np Lucas będzie chciał zgwałcić Jane i Justin uratuje ją albo że się w końcu pogodzą nwm czekam z niecierpliwością! Pozdrawiam Zuza Kocham Cię! <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Boziu wspaniały *.* Oni muszą być razem.Jane nie może się tak po prostu poddać przez to co powiedziały jej koleżanki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Biedny Justin :c Z jednej strony współczuję im takiego związku ale z drugiej zazdroszczę bo się naprawdę kochają pomimo tego że są rodzeństwem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jane i Justin NIE mogą się rozstać, przecież są tak idealni dla siebie i niech Justin w końcu zostawi tą Melodyjne, bo ogromnie działa mi na nerwy.

    OdpowiedzUsuń
  22. O jejku cudowne, ale boje się i nich.
    Wysyłaj! Szczerze? Terz bym muala wątpliwości. Nie chcialabym xeby ktos z mojej szkoly dowuedzial sie ze pisze ff.
    Ale nie martw się, jestes cudowna tak damo hak twoje opowiadanie. ♥ ily
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  23. O jejciu ;c
    Moja wersja wydarzeń... Sex na fortepianie/ pianinie (nie pamiętam co tam było ;cc) na zgodę, niech się wyprowadzą i udają parę <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale emocjeeeeee ong omg xd wysyłaj to ale juz! !!
    Btw zostaw imie Justin co to komu przeszkadza?!
    Nie jednemu psu Burek.
    Imie jak imie!

    OdpowiedzUsuń
  25. Wow, miałam nadzieję, że ta akcja z lodzikiem teraz się wyda. I bardzo dobrze! Na miejscu Jane jeszcze gorzej bym zareagowała. Frajer nie chłopak/brat. Mam jedynie nadzieję, że wybaczy mu tego zbyt szybko. Ale czemu on kurcze nie chciał zerwać z Melody? Aż tak mu się spodobała jej ślina na kutasie? Fuuuuj. Wykastrować go, no nie mam słów na tego chłopaka!

    www.collision-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Ogólnie to ten rozdział jest mega! To chyba jeden z moich ulubionych, jakie do tej pory dodałaś. Jest Justin, Jenny, akcja, drama omg. W tym rozdziale jest tyle emocji, że szok. Twoje ff czyta mi się tak świetnie, ale tym rozdziałem przebiłaś wszystko! Już nie mogę doczekać się kolejnego x A co do wydania książki to myślę, że nie ma się czego bać i wysłać ją do wydawnictwa, ponieważ masz talent. Z drugiej strony, dobrze Cię rozumiem. Boisz się co pomyślą inni, ale no błagam Cię, nie przejmuj się nimi. Co jeśli ta książka to będzie hit, a Ty osiągniesz przez to cholernie dużo? Jeśli nie wyślesz tego opowiadania do wydawnictwa to nigdy się nie dowiesz.. ale jestem pewna, że wiele osób kupi tą książkę xxx A co do kolejnego rozdziału to nie mam pojęcia co w nim będzie. Pewnie mnie zaskoczysz, jak zawsze. Ale myślę, że Justin się nie podda i będzie walczył o ten związek, a Jane zrozumie, że chociaż to nie jest łatwe to i tak wróci do Justina, bo go cholernie kocha :) Takie jest moje zdanie, ale z drugiej strony wiem, że jest obrażona na Justina, więc w złości mogłaby zrobić coś uhuhuh z Lucasem i wtedy Justin będzie zazdrosny! awww to by było super. Dobra, trochę się rozpisałam. No więc na sam koniec; uwierz w siebie i się nie bój! xxx
    Twoja wierna czytelniczka, Klaudia x
    @myprettyJowita

    OdpowiedzUsuń
  27. Super rozdział czekam na następny... oczywiście się poryczałam :P Dziękuję xx

    OdpowiedzUsuń
  28. jezu...szczerze to nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. charakter jenny mnie wkurza. raz nie chce potem znowu chce nastepnie namawia justina a potem znowu nie. ja jej nie rozumiem XDD na twoim miejscu tak serio to też balabym się jakby wydal ktos ksiażke napisaną przeze mnie. ale mam nadzieję że wszystko się przyjmie i będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  29. o jaaaa xd ja myślę że jakoś sie pogodzą ale zanim do tego dojdzie to będą sprzeczki na wszystkich możliwych polach :D trzymam kciuki za książkę @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham to tak bardzo, ze czytając ostatnia cześć rozdziału pękło mi chyba serce.

    OdpowiedzUsuń
  31. Kurde oni nie mogą się rozejść. Nie nie nie nie.
    Rozdział boski. ♡

    OdpowiedzUsuń
  32. Aaaaaaaa nie !!!!! Oni muszą być razem :( poplakalam się :(

    OdpowiedzUsuń
  33. o. mój. boże.
    wspaniały rozdział <3
    czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  34. nieeeeee, oni musza byc razem, inaczej swiat sie zawali :(:( *A*

    OdpowiedzUsuń
  35. JASNE NAJLEPIEJ SIĘ TERAZ POKŁÓĆCIE I ZNISZCZCIE MI ŻYCIE AHA POMYSŁ BOMBA!!! Ja uważam... że oni będą razem i uda im się a wgl to powinni wyjechać, zmienić nazwiska i być razem. Tak. Rozdział asalbdsjhkbjkfvljSDCLAZAJEBISTY no i do następnego ;) xxxxxxxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  36. ten rozdział powala, jest przepełniony emocjami. Reakcja Jane na to co mówiły dziewczyny - bezcenna, ale myśle że zdrowa bo która siostra chciałaby słuchać takich rzeczy o bracie?
    Myśle że w którymś momencie opowiadania ktoś sie dowie i myśle że będzie to któraś z koleżanek Jane. Co do Justina... To nie wiem. Myśle że dosyć racjonalnie sie wytłumaczył z sytuacji z Melody. Ale biorąc pod uwagę jego relacje z Jane nic dziwnego że ona sie tak wkurzyła. Wyczuwam trochę dramy i zemstę Jane. Wydaje mi sie że zrobi coś z Lucasem, albo będzie miała jakiś dól i nie będzie wychodzić z pokoju. Mam nadzieje że rodzice postanowią pojechać do dziadków razem z maluchami i Jane i JB zostaną sami i sie pogodzą i wgl ... !

    @ilovelaugh96

    OdpowiedzUsuń
  37. O nie, nie kochana, tak nie będzie! Oni MUSZĄ być razem! Uwielbiam cię i ogólnie za wszystko co robisz i TRM jako książka? Djdjdjdksjdhwizhehuzshsu 😂💕💕💕! Xx
    @karolinus180

    OdpowiedzUsuń
  38. Wow , wow i jeszcze raz wow

    OdpowiedzUsuń
  39. Tak bardzo kocham to opowiadanie 😭 <3 mam nadzieje ze ona od niego nie odejdzie. Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  40. Genialny roździał <3
    Ps: komętujcie chce juz kolejny roździał ^^

    OdpowiedzUsuń
  41. Uwielbiam to opowiadanie i już nie mogę się doczekać kiedy wydadzą je w wersji ksiazki. Z pewnością bym ją kupiła ❤ piszesz cudownie! I nie mogę uwierzyć ze Jane mu to powiedziała..... no ale mam nadzieję że jeszcze będą razem dhjsjeisjdnsdjdhd tak bym chciała żeby okazało się ze Justin albo Jane są adoptowani wtedy mogliby być razem! Jezu co ja gadam hahahahahha xddd

    i chciałabym was zaprosić na moje fanfiction. Jest to moje pierwsze opowiadanie więc nawet nie ma co się równać z TRM ale mam nadzieję że was zaciekawi :)
    zapraszam też do mnie!
    http://justin-fanfiction-anastasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Wreszcie stało się coś zupełnie nowego! Super rozdział
    Myślę, że teraz Jenny prześpi się z Lucasem, ale na 100 się pogodzą i będzie jak dawniej
    @luvmybeffv

    OdpowiedzUsuń
  43. Mogli by się an jakiś czas rozstać, i przez ten czas, ze niby Jenny jest szczęśliwie zakochana w Lucasie, a Justin w tej swojej. a później by okazało się, że tak udawali tylko dlatego, aby wzbudzić w drugim zazdrość itp.

    OdpowiedzUsuń
  44. o jeju co tu się dzieje
    jaki masz tytuł na trm? jestem bardzo ciekawa
    i wysyłaj do tych wydawnict! twoje ff są bardzo dobre (nadal czekam na drugą część rbtya)
    Mówiłaś, że zmienisz imię Justinowi, ale będzie się nadal kojarzył z Justinem.. Co to za imię? Drew? Jerry? (matko hahaha)
    A w następnym rozdziale obstawiam, że się pogodza no bo jak inaczej haha
    życzę weny i czekam nn
    @luvbiebsandmint

    OdpowiedzUsuń
  45. Zlotko wysyłaj jak kupię twoja książkę a nawet z 10 ,uwierz mało jest książek o takim temacie po za tym jak nie spróbujesz to się nie dowiesz, a co do rozdziału to się poryczalam serio szkoda mi justina i boję się ze przespi się z melody by odegrać się na jane za to ze chcę to zakończyć i wgl,czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  46. wiedziałam że będzie drama ;/

    OdpowiedzUsuń
  47. Popłakałam sie czytając ten rozdział 7 raz z nadzieja, ze skończy sie inaczej. Uwielbiam to opowiadanie!!!

    OdpowiedzUsuń
  48. I jak sie teraz beda.nazywac? W tej ksiazce

    OdpowiedzUsuń
  49. MBoze ja mam taka mega podobna sytuacje z kuzynem
    tylko my nie mieszkamy razem
    I jeju wiem co Jane czuje..
    Kurwa czuje jakbym czytala o sobie
    Czekam na nastepny, moze dowiem sie o sobie czegos wiecej:(

    OdpowiedzUsuń
  50. Boziu nie dość że zajebista fabu£a to o(ólnie wszystko
    Kocham to ff i sie poryczałam!
    Hahahahha czekam na next ;xx

    OdpowiedzUsuń
  51. nie jestem pewna czy komentowałam więc piszę iż ten rozdział złamał moje serce oni muszą być razem są słodką "parą" i po mimo mojego złamanego serca bardzo podoba mi się decyzja Jenny nie mogę doczekać się reakcji Justina na tą wiadomość czekam na następny !♥

    OdpowiedzUsuń
  52. to musiało się tak skończyć. w sumie fajną zabawą będzie patrzenie jak przebywają ze sobą ale w normalnym znaczeniu, nie mogą się pocałować, dotknąć bo są pokłóceni. ciekawe ile wytrzymają.
    coś czuję że Jane zechce się zemścić na Justinie i chyba wiem kogo użyje do tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ciekawe co justin będzie myślał o tym co powiedziła Jenny, szkoda mi go:(
    Czekam na kolejny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  54. Podoba mi sie ten rozdzial, jak zwykle cos ciekawego :) Super, czekam na nastepny!

    OdpowiedzUsuń
  55. Fabuła tego opowiadania jest popieprzona na pięćdziesiąt sposobów. Dlatego jest ono takie zajebiste ! :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Zajebiste. Kocham i nie nawiąże jednocześnie. Ugh ... Nie mogę się pozbierać. Dodawaj szybko następny.

    OdpowiedzUsuń
  57. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  58. Twoje FF budzi we mnie tyle emocji! Caly tydzien czekam aby przeczytac kolejny rozdział! Kiedy 24? Nie mige sie doczekac!!! Prosze napisz <3 jestes najlepsza! Bede pierwsza koedy tylko wydadzą twoje FF

    OdpowiedzUsuń
  59. W takich chwilach smutno mi że są rodzenstwem,ale wlasnie to podkreca całą sytuacje , no po prostu świetny !!!!!!!!! No i rycze, bo jakby inaczej

    OdpowiedzUsuń
  60. DOBRY ROZDZIAŁ tyle powiem zatkało mnie

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy