27.12.2014

Rozdział dwudziesty szósty



Siedziałam na kanapie w salonie obskubując ze zdenerwowania skórki paznokci. Czułam jak po nogach zawiewa nieprzyjemny, zimny wiatr, ponieważ tata ze zdenerwowania wyszedł na taras i pozostawił uchylone drzwi, a ja byłam ubrana tylko w koszulkę Justina, którą pośpiesznie nałożyłam na siebie roztrzęsiona całą tą sytuacją. Justin siedział na drugim końcu kanapy ubrany wyłącznie w bokserki, które założył na siebie równie szybko co ja. Spojrzałam na niego i w ciemnym świetle rzucanym przez stojącą lampę, zobaczyłam gęsią skórkę na jego ramionach. Chłopak nie zwracał na to uwagi wpatrzony w swoje bose stopy.
- Wytłumaczy mi ktoś, co się w tym domu działo?! – krzyknęła mama, która zdenerwowana chodziła po salonie w tę i z powrotem.
Żadne z nas się nie odezwało. Obydwoje wbiliśmy wzrok w dywan zastanawiając się ile godzin życia nam jeszcze pozostało. Zostaliśmy przyłapani na gorącym uczynku, więc teraz ni jak nie było szans żeby się z tego wyplątać.
- Jak mogliście robić coś takiego?! – krzyknęła na nas łapiąc się za głowę. – Coś tak obrzydliwego!
Spojrzałam na nią i wzruszyłam nieśmiało ramionami nie wiedząc co powiedzieć. Byłam pewna, że teraz nie skończy się to na głupiej karze. Będzie o wiele gorzej.

- Justin, przecież to twoja młodsza siostra! – krzyknęła zwracając się do niego. W tym samym czasie tata wszedł do salonu i zamknął za sobą drzwi balkonowe.
- Ile to już trwa? – zapytał stając obok mamy starając się zachować spokój, ale widziałam, że jest mu trudno.
- Dwa miesiące – bąknął Justin nadal wpatrzony w dywan.
Nastała długa chwila ciszy przerywana rytmicznym tykaniem zegara. Nikt nie miał odwagi się odezwać. Ja i Justin nie byliśmy w stanie się bronić, a rodzice po raz pierwszy nie mieli pojęcia co zrobić w tej sytuacji.
- Dlaczego? – pierwsza odezwała się mama. Powiedziała to przez łzy, ale nie oczekiwała odpowiedzi.
Tata przytulił ją do siebie i mruknął, aby wyszli się uspokoić do swojej sypialni. Gdy drzwi zamknęły się za nimi, mi puściły nerwy. Poczułam jak łzy spływają mi po policzkach, wytarłam je wierzchem dłoni, ale to nic nie pomogło. Byłam cała roztrzęsiona i zmarznięta. Nie wiedziałam co ze mną będzie, co z nami będzie, co rodzice zadecydują, co zrobią.
Poczułam ciepłe ciało Justina, który mocno mnie przytulił. Dodało mi to otuchy i trochę uspokoiło. Chłopak rytmicznie oddychał i ogrzewał mnie klatką piersiową. Pogłaskałam jego przedramiona i starłam się unormować oddech.
- Cichutko…. Wszystko się ułoży… - szeptał, ale chyba sam w to nie wierzył.
Głaskał mnie po głowie do czasu aż łzy przestały skapywać mi z brody. Nagle usłyszeliśmy zagłuszoną przez drzwi kłótnie rodziców. Wbiłam wzrok w oczy Justina i jednogłośnie zdecydowaliśmy. Podeszliśmy po cichu do przedpokoju i usiedliśmy na najniższych schodkach, skąd doskonale słyszeliśmy o czym rodzice rozmawiają.
- Musimy ich odseparować raz na zawsze! – krzyknął rozzłoszczony tata. – Justin natychmiastowo wraca do Norwegii, a Jane będzie miała rok szkolny i naukę, więc nie będzie miała czasu na myślenie o takich głupotach!
- Przecież doskonale wiesz, że zakazany owoc kusi najbardziej. Im mocniej będziemy starali się ich rozdzielić, tym oni będą bardziej uparci więc i tak znajdą sposoby na schadzki – odparła mama spokojnym i dyplomatycznym tonem.
- Czy ty chcesz mi powiedzieć, że dajesz im przyzwolenie na uprawianie seksu?! – krzyknął rozwścieczony tata, chodząc po pokoju. – Przecież oni są rodzeństwem!
- To są jeszcze dzieci, trzeba to w inny sposób załatwić. Odseparować ich od siebie nie możemy, właśnie dlatego, że są rodzeństwem, ale nie możemy także przyzwalać na to co robią. Jak im czegoś zakażesz, oni i tak zrobią ci na przekór – odparła mama, a ja nie wiedziałam co o tym myśleć. Czyli, że jesteśmy uratowani, czy nadal mają zamiar nas zabić?
- Nie będziemy się z nimi cackać, ja to zaraz załatwię! – krzyknął tata i usłyszeliśmy podchodzenie do drzwi, ale mama musiała go zatrzymać, bo dźwięk jego kroków nagle ustał.
- Robert ja to załatwię. Ty się nie wtrącaj – powiedziała po czym wyszła z sypialni.
Oboje z Justinem popatrzeliśmy się na nią, a ona zlustrowała nas wzrokiem i zatrzymała oczy na ręce Justina, która oplatała moje ramię.
- Wy dwoje, proszę do salonu, w tej chwili! – rozkazała, a my bez gadania jej posłuchaliśmy.
Usiadłam w rogu kanapy, a Justin usiadł tuż obok mnie. Splotłam jego dłoń ze swoją, ale napotkałam zły wzrok mamy.
- Justin odsuń się – powiedziała, a chłopak jej posłuchał. Leniwie przesunął się na drugi koniec kanapy.
- Postanowiliśmy z tatą, że nie będziemy Was od siebie izolować.
- Wiemy – powiedziałam, czym naraziłam się na srogie spojrzenie mamy.
- Wytłumaczcie mi tylko jak to się stało? – zapytała już nieco spokojniejszym głosem i usiadła w fotelu naprzeciwko nas. Gdy ani ja, ani Justin nic nie odpowiedzieliśmy, mama dodała – Justin, powiesz coś?
- Co mam powiedzieć? – wzruszył ramionami – samo tak się jakoś stało. To nie jest wina Jane.
- I pewnie twoja też nie? – zaśmiał się cynicznie tata, ale mama obrzuciłam go takim spojrzeniem, że od razu się zamknął.
- Tak, to nie jest też wina Justina – zaczęłam bronić brata.
- Kto to zaczął? – zapytała mama spoglądając raz na mnie, raz na Justina.
- Oboje – mruknęliśmy w tym samym czasie.
- Oboje? – zapytała mama zdziwiona. – Nie mogę pojąć faktu, że moje dzieci robiły… coś takiego.
- Ty myślisz, że nam też było z tym łatwo? – zapytałam przez zęby. – Cały czas uciekaliśmy od tego. Nawet sobie nie wyobrażasz ile razy kłóciliśmy się z powodu tego związku.
- Więc dlaczego go nie zakończyliście? W czym problem? – spytała zakładając nogę na nogę i oczekując odpowiedzi.
- Bo tego się nie da zakończyć – wycedziłam przez zęby.
- Nie da się? Wszystko się da!
- Ja Justina kocham – przerwałam jej, a mama i tata wbili we mnie wzrok, a później przenieśli go na mojego brata, który mruknął:
- A ja kocham Jane.
- Widzisz, już za późno na rozwalanie tego, co stworzyliśmy – warknęłam do mamy.
- Tego co stworzyliście? Dziewczyno, opamiętaj się, jesteście rodzeństwem, wy nic nie stworzyliście! – krzyknęła w moim kierunku.
- Ja nie przestanę się spotykać z Justinem, a on ze mną tylko dlatego, że ty tak powiedziałaś. Wiele razy rozmawialiśmy o tym, dobrze to przemyśleliśmy. Prawda Justin? – zwróciłam się do mojego brata, który skrupulatnie omijał mój wzrok, a w odpowiedzi wzruszył ramionami.
- Jane opanuj się, nie wiesz o czym mówisz. Teraz może sypianie z bratem ci się podoba, ale to nie będzie trwało wiecznie! – odparła mama przywołując mnie na ziemię.
- Ile to będzie trwało, to tylko zależy od nas samych.
- Przecież  nikt się o tym nie może dowiedzieć. Co ludzie pomyślą, jeśli się dowiedzą, że moje dzieci robią…. Takie rzeczy! – mruknęła mama zakrywając usta ręką w odruchu przerażenia.
- Nikt się nie dowie – szepnął Justin skubiąc ze zdenerwowania skórki przy paznokciach.
- Nikt się nie dowie, bo szybko to skończycie! – mama niemalże krzyknęła. – Jane pójdziesz na terapię do psychologa…
- Nigdzie nie pójdę! – krzyknęłam wstając z kanapy.
- Pójdziesz, nie masz nic do gadania – warknął ojciec unieruchamiając mnie wzrokiem.
- Nie jestem świrnięta, żeby do jakiegoś psychologa chodzić! – nie dawałam za wygraną.
- Psycholog pomoże ci spojrzeć na to z innej strony – doparła mama, ale szybko jej przerwałam.
- Nie chcę na to patrzeć z innej strony. Chcę być z Justinem i żaden popieprzony psycholog tego nie zmieni! – krzyknęłam. Pomimo zmieszania i niepewności, jaką czułam rano, teraz byłam pewna swego. Po rozmowie z Justinem, po wysłuchaniu tekstu piosenki, po jego wyznaniu byłam pewna tego co czuję. Chciałam z nim być i nikt tego nie zmieni.
- Justinowi nie mogę nic rozkazać ponieważ jest dorosły, ale mam nadzieję, że tez zdecyduje się na terapię – dodała mama patrząc na mojego brata, który potarł ręce i wstał z kanapy mówiąc:
- Ja nie idę na żadną terapię.
Justin skierował się do wyjścia z salonu, a po chwili zniknął na schodach.
- Ja też nie idę! – krzyknęłam i pobiegłam za nim.
Wiedziałam, że mama tak czy w siak, zmusi mnie do terapii, ale przecież nie miała wpływu na to jak ta terapia będzie wyglądać. Ja będę się trzymała własnej wersji i nie dam się przekabacić żadnemu psychologowi.
Wślizgnęłam się do pokoju za Justinem i zamknęłam drzwi.
- Czemu mnie nie broniłeś? – zapytałam uderzając go w pierś.
- Nie wiem. Nie potrafię kłócić się z mamą… - mruknął siadając na łóżku.
- Chcesz ze mną być czy nie? – zapytałam stając nad nim.
- Chcę. Cholernie chcę – powiedział i ukrył twarz w dłoniach.
- To będziemy razem, nie ważne co z nami zrobią – mruknęłam i usiadłam obok Justina. Objęłam go ramieniem i wtuliłam policzek w jego ciało. – I tak zdziwiłam się jak mama powiedziała, że nie mają zamiaru nas odseparować od siebie.
- Ja też się zdziwiłem – odparł Justin biorąc głęboki wdech.
- Ale nie możemy doprowadzić do jednej rzeczy…
- Jakiej? – spytał spoglądając na mnie.
- Musimy zrobić wszystko żeby Jaxona i Jazzy nie spotkało to samo – odparłam.
- Nie spotka… - zaczął Justin, ale przerwało nam pukanie do drzwi.
Mama nie czekając na odpowiedź weszła do pokoju i warknęła:
- Jane idź do siebie – gdy posłusznie wstałam z łóżka, ona dodała – i żebyście się nie pokazywali razem ani mi, ani młodszemu rodzeństwu.
- Przecież doskonale wiemy jak mamy się zachowywać – warknęłam przechodząc obok niej.
- I nie myślcie sobie, że daję wam przyzwolenie na ten związek – powiedziała i zamknęła za nami drzwi sypialni Justina.
- Za niedługo nie ty będziesz o tym decydować. Jeszcze rok, skończę osiemnaście lat i nie będzie mnie już obchodziło co ty masz do powiedzenia – powiedziałam i weszłam do swojego pokoju zatrzaskując drzwi.

Niedzielny poranek nie był tak miły jak zawsze. Gdy zeszliśmy z Justinem na śniadanie mama rozsadziła nas po obu stronach stołu tak, aby mieć pewność, że siedzimy w odpowiedniej odległości do siebie. Nikt się nie odzywał, atmosfera była napięta, więc postanowiłam ją jakoś rozluźnić.
Gdy posłodziłam sobie herbatę, podniosłam wzrok i spojrzałam na Justina. Chłopak złapał mój wzrok i uniósł koniuszki ust w lekkim uśmiechu. Spojrzałam na rodziców, którzy starali się na nas nie patrzeć, po czym ponownie wbiłam wzrok w Justina i oblizałam nieznacznie wargi. Chłopak się niemo zaśmiał i podniósł obie brwi do góry. Posłałam mu buziaka w powietrzu, na co on odpowiedział oblizaniem górnej wargi. Ugryzłam kanapkę z dżemem i oblizałam ponętnie dżem znad górnej wargi i w tym momencie mama mocno uderzyła w stół, aż wszyscy podskoczyliśmy w przestrachu.
- Przestańcie! – krzyknęła do nas.
Ja się zaśmiałam, ale Justin zrobił smutną minę i już do końca śniadania na mnie nie spojrzał. Później poszłam za Justinem do jego pokoju. Położyłam się na jego łóżku i obserwowałam jak on włącza swojego laptopa. Nagle, bez pukania, mama weszła do sypialni Justina.
- Jane wychodź stąd. Nie mam zamiaru przyzwalać na takie rzeczy pod moim dachem – powiedziała ostro, ręką wskazując mi drzwi.
- Przecież nic nie robimy – warknęłam nawet nie podnosząc głowy z materaca.
- Wczoraj aż za dobrze widziałam jak wygląda to wasze „nic” – odparła mama nadal patrząc na mnie.
- Nie musieliście wracać wcześniej. Wtedy byście tego nie widzieli – powiedziałam lekceważąco.
- Jane nie zaczynaj i w tej chwili idź do swojego pokoju – warknęła mama lustrując mnie wzrokiem.
- Podobno nie miałaś nas separować – powiedziałam, ale wstałam z łóżka.
Justin nic nie mówił. Stał przy oknie i przyglądał się całej sytuacji z dystansem. W tym momencie byłam na niego zła. Dlaczego mnie nie bronił, dlaczego nie bronił naszego związku? Wczoraj mówił, że tak bardzo chce ze mną być, chce żeby to wszystko się udało, jest przekonany co do swojego uczucia, a dziś nawet nie wstawi się za mną.
- Nie będę was separować od siebie cały czas, jesteście rodzeństwem, ale nie mam zamiaru pozwolić na to abyście mieli okazje być dłużej sam na sam – odparła mama mocnym głosem i popchnęła mnie lekko w stronę drzwi.
- Zostaw mnie! – warknęłam idąc krok w przód.
- Nie krzycz na mnie! – odpowiedziała mama, po czym zamknęła drzwi sypialni Justina.
- To mnie nie pchaj! – krzyknęłam i szybko weszłam do swojego pokoju zatrzaskując za sobą drzwi.
To się nigdy nie skończy. Mama teraz cały czas będzie nas sprawdzać i nie będziemy mieli ani jednej chwili dla siebie. Ja i Justin musimy jej wytłumaczyć, że nasz związek to nasza sprawa i nie powinna się do niego wtrącać, i nie potrzebujemy jej akceptacji żeby być razem.
Włączyłam facebooka i zdziwiłam się widząc nową wiadomość od Justina:
„Dziś o 13 pojadę do Simona autem mamy, koło 15 przyjdź do parku, tam się spotkamy.” Napisał. Teraz nawet w domu nie mamy prywatności, więc musimy się wymykać jakby to robiło różnice czy będziemy razem w swoim pokoju gdzie i tak nikt nas nie widzi, czy będziemy się chować na obrzeżach miasta uważając żeby nikt nas nie przyłapał.

O 14:45 byłam już przebrana w krótkie szorty do biegania, luźną koszulkę Justina, którą przewiązałam sobie nad pępkiem i właśnie kończyłam wiązać buty gdy mama weszła do przedpokoju.
- Idziesz biegać? – zapytała jakby to była jakaś nowość.
- Tak. Tego też mi zabronisz? – warknęłam wstając.
- Nie. Nie musisz się odnosić do mnie takim tonem. Nic ci nie zrobiłam – odparła przyglądając mi się uważnie.
Zaśmiałam się cynicznie i nie zwracając uwagi na oburzony wzrok mamy obróciłam się na pięcie i wyszłam z domu.
Przebiegłam przez ścieżkę prowadzącą do furtki, a później chodnikiem skierowałam się w stronę parku. Po pięciu minutach biegu usiadłam na ławce na skwerku przed parkiem i czekałam na Justina. Słońce świeciło mi w oczy, ale pomimo tych niedogodności wypatrywałam brata, który powoli zaczynał się spóźniać. O 15:10 auto mamy zaparkowało na poboczu. Podbiegłam w jego stronę i szybko wskoczyłam do środka. Zanim zdążyłam zapiąć pasy Justin ruszył. Przez chwilę czułam się jakbyśmy byli jakimiś poszukiwanymi zbiegami, którzy obrabowali bank i teraz uciekają przed policją i resztą świata. W sumie poniekąd jesteśmy. Może nie obrabowaliśmy banku, ale robimy coś wbrew prawu i uciekamy przed resztą świata walcząc o chwilę spokoju.
- Głodny jestem – mruknął Justin zanim zdążyłam się przywitać. – Kupić ci hamburgera?
- Nie – odparłam walcząc z zacinającym się zapięciem pasów.
- Frytki? – zapytał z uśmiechem patrząc na moje poczynania.
- Nie, dzięki.
- Nic nie chcesz? – zdziwił się zakręcając i zatrzymując się obok budki z hamburgerami.
- To kup mi frytki – powiedziałam na odczepnego, ale później zorientowałam się, że nie po to regularnie biegam, aby teraz wcinać frytki. Justin już wychodził z auta, gdy krzyknęłam za nim – albo nic mi nie kupuj!
- Jak chcesz… - mruknął pod nosem i skierował się do budki z fastfoodami.
Wrócił dziesięć minut później niosąc w ręku ogromnego hamburgera. Usiadł z nim w samochodzie i chciał wyjechać z parkingu, gdy go upomniałam:
- Chyba nie masz zamiaru prowadzić trzymając to?
- Mam, a co? – zapytał z pełną buzią.
- Pobrudzisz całe auto i mama się jeszcze bardziej wścieknie.
- Jakby już nie była na nas wkurzona… - zaśmiał się przełykając kęs hamburgera.
- To nie musimy dolewać oliwy do ognia. Daj, ja to potrzymam a ty pojedź tam gdzie chciałeś pojechać i zjesz na miejscu – powiedziałam i wyciągnęłam ręce po hamburgera, którego Justin właśnie gryzł. Mruknął z niezadowolenia, ale w końcu go puścił i pozwolił mi się nim zająć. – W ogóle po co ci auto mamy?
- Podwoziłem Simona do sklepu, a ich auto jest na przeglądzie – powiedział wyjeżdżając z parkingu.
- I mama pożyczyła ci auto bez gadania? – zapytałam ze zdziwieniem.
- Jak jej powiedziałem, że idę się spotkać z Simonem i nie będę siedział w pokoju, gdzie za ścianą ty siedzisz, to od razu mi dała – zaśmiał się skręcając w lewo. Zdziwiłam się, że Justin wybrał tą drogę. To znaczy, że nie jedziemy nigdzie do centrum, a kierujemy się na obrzeża miasta gdzie są tylko pola ze zbożami i domy rolników i nie ma nic ciekawego do roboty.
Poczułam zapach hamburgera, którego trzymałam w rękach i nie mogąc się powstrzymać ugryzłam kawałek, co Justin od razu zauważył.
- Ej, to moje!
- Oj, nie podzielisz się z siostrą? – mruknęłam szczerząc zęby w uśmiechu.
- Nie chciałaś. Mogłem ci kupić – odparł nie mając ochoty się ze mną dzielić.
- Bo wtedy mi nie pachniało – powiedziałam biorąc kolejny kęs ciepłego hamburgera.
- Jeszcze jeden gryz Jane, a cię tu wysadzę i będziesz sama wracała do domu - postraszył, ale w jego głosie usłyszałam odrobinę rozbawienia.
- Też cię uwielbiam kochany braciszku – zaśmiałam się i ugryzłam hamburgera po raz ostatni.
- Ubrudziłaś się – powiedział Justin zerkając na mnie a jego wyraz twarzy zmienił się z poważnego na rozbawiony. Wytarłam kącik ust, ale Justin zaśmiał się ponownie i dodał – nie z tej strony.
Obróciłam górne lusterko na swoją twarz i przejrzałam się w nim aby wytrzeć buzie. W tym momencie Justin zjechał na pobocze drogi i wykręcił. Zaparkował w miejscu gdzie od szosy dzielił nas rząd gęstych drzew i krzewów, a przed nami rozciągało się pole pszenicy.  Justin odpiął pasy i od razu sięgnął po swojego hamburgera, który teraz był już do połowy zjedzony. Gdy mu go podałam, chłopak skomentował to jednym zdaniem:
- Odkupisz mi go.
Zaśmiałam się i ponownie zaczęłam walczyć z zacinającym się pasem bezpieczeństwa. Gdy już go odpięłam Justina nie było w aucie. Opierał się o maskę i wpatrywał w pole przed nami. Wysiadłam z samochodu i podeszłam do niego. Usiadłam na ciepłej blasze pokrywającej silnik auta i oparłam głowę o ramię chłopaka.
- Nie złościsz się na mnie? – zapytałam cicho.
- Nie – zaśmiał się dokańczając jeść hamburgera. Zgniótł brudny papierek i poszedł wyrzucić go do auta, gdy wrócił stanął przede mną. Oplotłam jego biodra nogami, a on przybliżył się do mnie kładąc ręce na mojej talii.
- Czemu nie postawiłeś się mamie? – zapytałam patrząc na niego z dołu.
- Co masz na myśli? – zapytał.
- Ja się z nią kłóciłam, broniłam nas, a ty po prostu siedziałeś słuchając tego wszystkiego, ale nie odezwałeś się słowem. Wiesz… wkurzyło mnie to – powiedziałam splatając jego palce z moimi.
- Nie wiedziałem co mam powiedzieć. W sumie mama ma racje…
- Czyli nie chcesz być ze mną? – zapytałam z przestrachem i zawodem w głosie.
- Nie przerywaj mi, jeszcze nie skończyłem. Mama ma racje, ale ja chcę być z tobą. Dobrze mi będąc z tobą. Z drugiej strony to ja u nich mieszkam, nie mogę sobie pozwolić na takie humory, na jakie ty sobie pozwalasz. Jestem już dorosły, w mgnieniu oka mogą mnie wywalić z domu, a przy tych wszystkich nerwach, które towarzyszą tej sytuacji, nie zdziwiłbym się jakby to zrobili – powiedział na jednym wydechu.
- Ale Justin, uprawiałeś seks z własną siostrą! Decydując się na ten krok, chyba myślałeś… myśleliśmy i wiedzieliśmy, że od tego momentu będziemy musieli stawić czoła licznym przeciwnością losu – szepnęłam bawiąc się jego palcami.
- Wiem. Cały czas myślę o wszystkich przeciwnościach, które nas jeszcze nie spotkały, ale mogą spotkać i uwierz, nie ma chwili, w której bym o tym nie myślał – odparł przenosząc swoje dłonie na moje ramiona.
- To jeśli mnie kochasz, tak jak to mówiłeś, to zacznij bronić naszego związku. Mi się już argumenty wyczerpują. Musimy oswoić rodziców z sytuacją i pokazać im, że nie mamy zamiaru przestawać być ze sobą – mruknęłam wpatrując się w oczy Justina. – Chyba, że masz zamiar przestać? – dodałam z przestrachem.
- Nie, nie mam zamiaru – szepnął i pogładził moje ramiona.
Nagle zadzwonił telefon Justina, chłopak odebrał ze skrzywioną miną i powiedział:
- Słuchaj Melody, nie mogę teraz rozmawiać, jestem zajęty, oddzwonię później. Pa.
- Oddzwonisz? – zapytałam zagryzając wargę.
- Nie – zaśmiał się Justin chowając telefon do tylnej kieszeni spodni.
- Ile mamy czasu dla siebie? – zapytałam podnosząc brodę w kierunku chłopaka.
- Dużo.
- Wrócimy do domu razem?
Justin chwilę się zastanowił, po czym powiedział:
- Tak.
- To teraz pobądźmy ze sobą jak chłopak z dziewczyną, dobrze? – szepnęłam, a w odpowiedzi dostałam delikatny, pełny namiętności pocałunek od Justina. Poczułam jego ręce głaszczące moje nagie plecy, po czym chłopak przeniósł je na mój brzuch i połaskotał go.
- Moja koszulka, ktoś ci pozwolił? – zapytał ze śmiechem w głosie.
- Nie – szepnęłam – mogę?
- Zawsze kochanie – odparł szeptem, a na słowo „kochanie” nogi mi zmiękły. Na szczęście siedziałam, więc nie dałam po sobie poznać, jak dobrze się poczułam słysząc w jego ustach jak nazywa mnie „kochanie.” To było takie… To było piękne uczucie. Być dla kogoś kimś ważnym, kimś kochanym, jest najpiękniejszym uczuciem na ziemi. Moje nogi oplotły Justina mocniej i przyciągnęłam go do siebie. Chłopak naparł na mnie, a ja położyłam się na masce samochodu. Jego pocałunki przeniosły się na moją szyję gdzie zaczął obdarowywać mnie malinkami, które w jego wykonaniu były bardziej podniecające niż wszystkie pocałunki Lucasa razem wzięte.
Moja koszulka, a raczej koszulka Justina, którą ja miałam na sobie, szybko została podwinięta, a jeszcze szybciej ściągnięta z mojego torsu. Trzymałam ją w lewej ręce i leżałam na masce samochodu. Justin stał przede mną i uważnie się mi przyglądał.
- Co? – zapytałam zaczynając być lekko zażenowana.
- Zastanawia mnie… Chyba nie mamy zamiaru tu uprawiać seksu? – zaśmiał się.
Rozejrzałam się w około. Nikogo nie było, auta jeździły rzadko, a gęsty rząd krzaków zasłaniał nas od wszelkich niechcianych spojrzeń, mimo to odparłam:
- Nie. Nie mam zamiaru aż tak się ukrywać. Nie musimy Justin. To, że się kochamy nie rani nikogo i jak będziemy chcieli spać ze sobą, to będziemy spali w naszych, wygodnych łóżkach. Nie mam zamiaru podporządkowywać się wszystkim, którzy nie rozumieją naszego związku – powiedziałam siadając na masce samochodu.
- Masz rację – odparł chłopak i podał mi rękę aby mi pomóc zejść z auta. – Chodź się przejść.
Złapałam jego dłoń i splotłam palce. Weszliśmy na wąską ścieżkę wśród pszenicy i skierowaliśmy się w głąb pola. Moja koszulka ocierała się o źdźbła zboża, ale nie miałam zamiaru jej ubierać. Wreszcie czułam się swobodnie. Byłam z Justinem i tylko z nim, słońce świeciło nam na twarze, a my szliśmy przed siebie trzymając się za ręce i opowiadając sobie błahe historie, jakbyśmy w ogóle nie byli uwikłani w tą skomplikowaną sytuacje. Teraz byliśmy wolni. Biegaliśmy po polu, chowaliśmy się sobie nawzajem, bawiliśmy się, całowaliśmy, okazywaliśmy sobie czułość, a co najważniejsze, niczym się nie przejmowaliśmy.


89 komentarzy:

  1. Nie przeczytałam ale boskie! lecę czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku z jednej strony szkoda mi rodziców, bo to musi być dla nich wielki szok, ale co zrobić miłość nie wybiera. Ta końcowa scena była cudowna.
    Dziękuje Ci za te FF

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rodział . Przez chwile nawet myslalam ze moze sie okaze ze ktores z nich jest adoptowane :-P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zobaczyłam, że dodałaś rozdział to baaaardzo się ucieszyłam, ale czytając go tak bardzo się denerwowałam co wymyśliłaś dla nas hahaha. Jejku..ten rozdział jest taki emocjonujący.. Kocham to ff <3 nie wiem co mam jeszcze napisać bo wciąż jestem w takim hm..szoku po ttm rozdziale haha <3 KOCHAM KOCHAM KOCHAM! już nie mogę doczekać się następnego <3 | @LLWTBBE

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże jakie słodziaki :) ciekawe jak to dalej będzie z rodzicami? Mam nadzieję że nie wywalą Justina z domu...i że jakoś to zrozumieją chociaż wiem że będzie im ciężko. Ale ja mocno w to wierzę i pragnę żeby oni byli ze sobą dluuuuuugo :) bo to nie może się skończyć...oni są za idealni :)
    Rozdział boski xxx
    Poprostu kocham że to piszesz

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju jestem ciekawa czy wszystko sie ulozy

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się większej afery a tu o dziwo rodzice zareagowali dość spokojnie, serio to aż dziwne! Ta matka jest jakąś głupia, żeby się nie domyślić, że oni będą sobie teraz urządzac schadzki i to jeszcze tak naprawdę pod jej zgodą bo przecież mogła nie dawać Justinowi auta. I ciekawe co teraz będzie z Justinem i Melody i z Lucasem i Jane :o. Jane na pewno nie będzie chciała już tego ciągnąć, boję się tylko, że Justin w końcu (pewnie już.niedługo) spakuje manatki i wróci do Norwegii. A Jane mnie teraz trochę wkurza, ok może być zakochana, ale niech nie traktuje wszystkich jak smieci tylko dlatego, że są przeciwko jej związkowi z bratem. Przecież od początku wiedziała, że to nie będzie akceptowany związek lol. Ale serio ciekawi mnie teraz jak to wszystko będzie wyglądało, ten cały psycholog, rodzice i jeszcze Jazmyn i Jaxon :o to się porobiło nieźle XD czekam z niecierpliwością na 27 :D

      Usuń
  8. Super rodzial czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG ! ROZDZIAŁ C U D O W N Y ! SZCZERZE MYŚLAŁAM, ŻE REAKCJA ICH RODZICÓW BĘDZIE GORSZA. CZEKAM NA NEXT ! :)


    @Beliebers3107

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko jak wspaniale, ze z siebie nie zrezygnują. Kamień mi spadł z serca. Mam nadzieje, ze nic nie zepsuje ich uczucia. Kobieto masz ogromny talent!
    +akskskdka scena na aucie

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne! I mam nadzieję, że teraz Justin zacznie bronić ich związek, a nie tylko Jane.. Oni są idealni! W ogóle to ff jest genialne i czekam na kolejny rozdział <3
    Pozdrawiam xoxo

    OdpowiedzUsuń
  12. o jaaa , a już myślałam że wyrzucą z domu albo coś gorszego :D Albo myślałam że okaze się że są adoptowani ! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejku jaki słodki rozdział *.*
    Oby tylko Justin i Jane nie poddali się tak łatwo:3

    OdpowiedzUsuń
  15. wspaniale jak zawsze, zastanawiam sie co bedzie potem, czekam z niecierpliwoscia na kolejny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  16. Po prostu zajebiście myślałam że to już koniec.Ale nie i super rozdział jest z jednej strony strasznie przerażający a z drugiej pokazuje że w obliczu prawdziwej miłóści jest sie w stanie stawić czoła każdej przeciwności losu i osobom.Czekam na następny.Kocham.Czekam na wyniki konkursu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeju jaki cudowny rozdział jdkdoendlenrnfoeos ♡♡♡ kochaaaam to fanfiction ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Jej... Cudo *-*
    Móiłam że zawsze się podoba xd ?
    @_Avcia_

    OdpowiedzUsuń
  19. W tym rozdziale widać różnicę pomiędzy Jane a Justinem. Ona nie boi się wszystkiego, postawiła się rodzicom, pyskowała i walczyła o jej związek z bratem, a on siedział potulnie i mimo że chce być z Jane i to się zmieni, to wysłuchiwał, co mają do powiedzenia. Raczej powinno być odwrotnie.
    Cieszę się, że Justin nie musi wyjeżdżać do Norwegii, bo to raczej byłby definitywny koniec ich relacji ze względu na zbliżającą się szkołę. Z drugiej strony te schadzki w parkach i na polach także nie są na długą metę. W końcu ich rodzice zrozumieją, że wychodzą oddzielnie, ale tylko po to by się spotkać w jakimś niezatłoczonym miejscu i okazywać sobie uczucia. Dlatego nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów, bo czuję, że będą bardzo ważne dla całej fabuły. :)

    Wyobraziłam sobie, jak któreś z ich młodszego rodzeństwa ich przyłapuje na pocałunku. Musieliby wciskać im jakiś kit. Ale że to dzieci, pewnie by uwierzyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to się nie zmieni* ;)

      Usuń
  20. Tak bardzo zżyłam się z tą historią i tak bardzo lubią czytać Twoje rozdziały,że aż szok ;) Ten rozdział był szczególny, tak bardzo buntowniczy! xD Powodzenia w nauce. Biedaku ;C
    H.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ufdjicvkfssvbokffv

    OdpowiedzUsuń
  22. Boje sie ze niestety nie beda razem...

    OdpowiedzUsuń
  23. omg, to jest takie dziwne jak rodzice się o tym wszystkim dowiedzieli! fajny rozdział, ale myślałam w sumie,że rodzice od razu ich rozdzielą jakoś bardziej skutecznie, że nie będą mogli wgl siebie widywać, jestem strasznie ciekawa co będzie dalej haha na serio nawet nie mam żadnych przeczuć co do następnego rozdziału ! :o

    @ilovelaugh96

    OdpowiedzUsuń
  24. Rodzice ich nie wykopali xD Jestem zdziwiona ich spokojem do Jane i Justina.
    Naprawdę uszanują ich związek? xd Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny rozdział ♥ Tak się cieszę,że sprzeciwili się rodzicom.Mam nadzieje,że nie zrezygnują ze związku bądź rodzice ich nie odseparują tak jak planował ich ojciec.

    OdpowiedzUsuń
  26. wow nie myslalam ze jane jest tak pewna siebie i stac ja na sprzeciwienie sie rodzicom.
    bardzo mnie ciekawi co bedzie w nastepnym rozdziale bo z tego nic nie wynika.a no i interesuje mnie to co pomysli ich mama i tata gdy wroca razem.
    do nastepnego ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  27. o Boże. jestem ciekawa jak to sie skończy! a rozdział jak zwykle cudowny *.*

    OdpowiedzUsuń
  28. SUPER uughh kocham to ! a wyś mogła usunąć potwierdzenie ze nie jestem robotem? nie jestem robotem uwierz mi :D D: Bo mi się takie skomplikowane teksty pojawiaja, że ledwo je rozszyfrowuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanie nie da się tego usunąć przy anonimach. Próbowałam już wiele razy, ale niestety jak się dodaje z anonima to takie coś się pojawia. Przy zalogowanych użytkownikach wszystko pousuwałam. :) Dziękuję, że mimo trudności napisałaś komentarz, to wiele dla mnie znaczy <3

      Usuń
  29. Zrobiło się goroźnie. Ale i tak rozwaliła mnie sytuacja przy stole :D
    Świetny hak zawsze ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Głupia trochę sytuacja.jestem ciekawa co teraz z nimi będzie. Wydaje mi się ze Justin jednak nie jest przekonany do tej sytuacji tak na 100% i to w końcu zakończy i wyjedzie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Rozdział jest świetny jak zawsze ;*
    Byłam pewna że Justina wyrzucą z domu, a Jane gdzieś wywiozą, jednak się pomyliłam i to mnie bardzo cieszy
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału<3

    OdpowiedzUsuń
  32. Czekam na nn, myslalam ze rodzice gorzej zareaguja a przyjeli to dosc spokojnie

    OdpowiedzUsuń
  33. Boże super, czekam na kolejny :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Kocham to ff, świetnie napisane i mega interesująca fabuła :))) współczuję im tego że się rodzice dowiedzieli... A TA OSTATNIA SCENA BYŁA TAKA SŁODKA ... KOCHAM I CZEKAM NA NASTĘPNY ;)))))))

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny! Szczerze, to ja również spodziewałam sie większej afery xD Czytając ten rozdział, możemy bardzo dobrze zauważyć różnice między Jane a Justinem. On, nieco mądrzejszy, starszy, podchodzi do sprawy spokojnie, nie sprzeciwia sie tak bardzo, tylko stara sie załagodzić sprawę, a Jane zachowuje sie troche jak taka niezdecydowana nastolatka. Według mnie sama nie wie czego chce, może to uparte przystawanie przy swoim jest (według mnie ) formą jakiegoś buntu do rodziców. Idk, może chce się im jakoś "odpłacić" za to jak ją traktowali? Mam nadzieje, że Justin troche ogarnie siostrę i nie pozoli jej sie tak wyrywać xD btw. Czytając ten rozdział byłam jakaś niespokojna xD to właśnie kocham w #TRMpl - nigdy nie wiesz, co sie wydarzy. Świetnie budujesz napięcie xD wgl jak jechali tym autem to myślałam, że sie rozbiją czy coś xD ten stres. Jak już mówiłam ŚWIETNY ROZDZIAŁ kochana! Czekam na następny z niecierpliwością! ilysm xx ( @luv_my_TOMMO_ )

    OdpowiedzUsuń
  36. Boże, genialny! Tak cholernie ciekawią mnie dalsze losy Jane i Justina, że na każdy rozdział, który planujesz dodać czekam z niesamowitą niecierpliwością. Fabuła jest strasznie wciągająca. Gratuluję sukcesu i pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  37. kocham to ff!uwielbiam sposob w jaki wszystko opisujesz:) zycze ci duzo weny i nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetne, świetne i jeszcze raz świetne :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam nadzieję, że wytrwają to wszystko, ich związek mimo wszystko jest cudowny, fajnie jakby się okazało, że np Justin jest adoptowany, bo nie mogli mieć dzieci na początku i wgl tak wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Jak zwykle genialne,dodaj szybko nastepne,prosze!

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetny :D
    Zapuściłam się ostatnio w czytaniu i dzisiaj nadrobiłam 5 poprzednich rozdziałów. Na początku rozdziału 25 tak sobie pomyślałam, że fajnie by było gdyby wreszcie mama ich odkryła i co na koniec? Bum!!! xD
    Ogólnie ten jest świetny i czekam aż Justin w końcu też wybuchnie i pojedzie ich mamie równo swoim jakimś tekstem ;) Bo na razie czuję, że tylko Jenny się tak mocno stara. Czekam na jego ''wejście smoka'' :) Oczywiście najbardziej nadal podoba mi się twój sposób opisywania wszystkiego, w tym jesteś mistrzynią ^^
    Podsumowując, rozdział jest świetny i ciekawy, miło się czyta ;p Zagłosowałam już w ankiecie i hm... miłego sylwestra i obyś w 2015 wydała TRM <3 Na pewno kupię i przeczytam jeszcze raz :3
    a możesz nam powiedzieć jakie 3 imiona zostały zmienione?? :)
    ________________________________________________________

    Zaproszę ciebie (chociaż wiem, że nie masz czasu) i innych czytelników TRM na mojego ff z Niallem Horanem http://or-ever-will-be-fine.blogspot.com/ i na rzadko spotykane ff z Neymarem, proszę http://neymar-ff.blogspot.com/
    Dziękuję jeśli ktoś z was się tym zainteresuje i wpadnie :*

    OdpowiedzUsuń
  42. O
    KUR
    WA
    MAC




    no wiec tak... po pierwsze to ja tu zdycham z idealnosci tego rozdzialu
    po drugie to ja tu naprawde zdycham, obiecuje
    po trzecie to myslalam ze po tym zdarzeniu nie bedziesz wiedziala jak pisac co pisac i ze to wszystko bedzie juz nudne, ale jak zawsze mnie cholernie zaskakujesz
    po czwarte to cie kocham, kurwa, nad zycie
    po piate mam nadzieje ze w niebie jest internet, bo moge nawet umrzec, byleby wiedziec co sie bedzie dzialo dalej
    po szoste to mam nadzieje ze to czytasz, bo serio chce zebys wiedziala ze cie uwielbiam i to ff
    po siodme czekam na nastepny jeju
    i po osme, chyba ostatnie, raczej nic wiecej nie napisze xd
    no to po osme to wkurwia mnie ich ojciec i myslalam ze uderzy Jane lub Justina ale jednak nie xd
    ZNOW MNIE ZASKOCZYLAS
    KOCHAM

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetne czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  44. Szczerze to bałam się tego rozdziału.. hihi
    Tak naprawdę nw co mam napisać, rozdział mi się podobał jak każdy :D
    Czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  45. czekam na następny boże to jest cudowne

    OdpowiedzUsuń
  46. Po przeczytaniu tego rozdziału pomyślałam sobie jedynie, że... Może to się jeszcze jakoś ułoży. Trzymam kciuki!

    www.collision-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  47. msm wrazenie, ze melody sie o wszystkim dowie 😱😱

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awwww ale się dzieje....! :p Jestem dumna z Jenny! Najbardziej się stara! Dziękuję za ten rozdział oraz za całe FF jesteś Wspaniała l, Genialna, Najlepsza, Kochana, Cudowna...... Mogłabym wymieniać godzinami...! :* Czekam na ciąg dalszy! POZDRAWIAM Zuza :* <3!!!

      Usuń
  48. kocham to fanfiction, świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  49. Świetny rozdział ale myślę że żadni rodzice nie zgodziliby się na coś takiego nawet jakby zapewniali że to ich związek i będą robić co chcą. Jestem ciekawa co z tego wyjdzie, mam nadzieje że nikt z zewnątrz się o tym nie dowie bo nie będą mieli życia.
    Chyba mnie jedyną Jenny troche irytuje ale csii, udawajmy że nie.
    Dobrze że broni swojego związku ale idk, jakoś mnie wkurza a Justin powinien jej pomóc a nie tylko się przyglądać. Wydaję mi się że znów się rozstaną.

    OdpowiedzUsuń
  50. awww cudowny :) tak mi sie podoba ten pomysł na f, że cały czas o tym myśle. Wspominałaś ostatnio że rodzice wyrzucą ich z domu i mam nadzieje ze tak sie stanie bo to fajowski pomysł na rozkręcenie akcji <33 Już niemoge doczekac sie nexta, życzęweny i pozdrawiam
    xx

    OdpowiedzUsuń
  51. O KURWA MAC KOCHAM TO KOCHAM CIEBIE WSZYSTKO KOCHAM CO JEST ZWIAZANE Z TYM FF I Z TOBA
    PRZYSIEGAM, NAJLEPSZE FF NA SWIECIE
    NIE MOGE SIE DOCZEKAC NASTEPNEGO

    OdpowiedzUsuń
  52. Spodziewałam się trochę więcej akcji ale i tak mi się podobało <3

    OdpowiedzUsuń
  53. najlepszy rozdział jeju heurfijejhrj
    nie sądziłam że jane tak zareaguje znaczy że aż tak będzie ich bronić, ale to super że się postawiła
    +końcówka cudoWNa omg mam nadzieję że się wszystko ułoży
    czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  54. Jej jak dobrze ze Justina nie wywalili... Pisz kochana pisz ��

    OdpowiedzUsuń
  55. kocham! jezu oni sa tacy okdjsdhfhudfghdfb *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  56. O JEZU XIAMZILQOSKWKiakakwiakwoakaiaokaksia CZEKAM <3

    OdpowiedzUsuń
  57. jezu super rozdział a zwłaszcza końcówka sdjkanfjknf
    zdziwiło mnie że jane tak ich broniła
    ciekawe co będzie dalej z ich związkiem

    OdpowiedzUsuń
  58. Rozdział cudowny jak zawsze
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  59. Końcówka rozdziału najlepsza, czekam na kolejne rozdziały, żeby dowiedzieć się jak potoczy się dalej los ich, mam nadzieje, ze będzie wszystko ok i będą razem <3

    OdpowiedzUsuń
  60. brak mi słów. jezu to jest cudowne, nie mam pojecia co napisac i na czym sie skupic hahaha

    OdpowiedzUsuń
  61. Rozdział super. Na początku myślałam że Justin nie chcę tego dalej ciągnąć i zgadza się z rodzicami ale końcówka rozdziału najlepsza! Mam nadzieję że Justin zacznie walczyć tak jak Jane.

    OdpowiedzUsuń
  62. genialny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  63. CUDOWNY *o* nie spodziewalam sie ze Jane bedzie tak bronic, a jednak :')

    OdpowiedzUsuń
  64. Rozdział cudowny jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Jeju to jest boskie! Dzisiaj odkryłam to opowiadanie i przeczytałam wszystkie rozdziały ❤ mam nadzieję że to się nigdy nie skończy! !!!!

    OdpowiedzUsuń
  66. jej <3 końcówka przepiękna *__* ale nie zazdroszczę sytuacji w domu ;< masakra, jestem ciekawa co wymyślą rodzice no bo jakieś działania na pewno będą podjęte xd dziękuję za rozdział! @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  67. genialny rozdział :) no ciekawe jak teraz Jane i Justin będą sobie radzili z rodzicami i jak ich rodzice z nimi xd nie mogę się doczekać next'a ;) @Rebellinous

    OdpowiedzUsuń
  68. Jeju to jest super! !!

    OdpowiedzUsuń
  69. Juz nie moge się doczekac nastepnego rozdzialu <3

    OdpowiedzUsuń
  70. Najlepsze fanfiction jakie czytalam!

    OdpowiedzUsuń
  71. Cudowny ! czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. Rozdział genialny jak zawsze :) Mam wielką nadzieję , że niebawem pojawi się następny rozdział bo inaczej zwariuję !!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  73. ciekawe co bedzie potem asjhjf czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  74. Rozdział genialny, czekam na następny, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku

    OdpowiedzUsuń
  75. Aww, to zakończenie było takie słodkie

    OdpowiedzUsuń
  76. Oho oho dzieje sie xD

    OdpowiedzUsuń
  77. o rajuśku! Cieszę się, że June z Justinem przez tę krótką chwilę nie musieli się ukrywać... To było wspaniałe, taka prawdziwa miłość <3
    Ania

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy