06.01.2015

Rozdział Dwudziesty Ósmy




- Twój brat to cholerna świnia – od pół godziny wysłuchiwałam historii zerwania jej z Justinem. – Idiota! Jak mógł mnie tak potraktować!
Siedziałyśmy z dziewczynami w pokoju Melody. Cindy do mnie zadzwoniła, żeby powiedzieć, że koniecznie musimy przyjechać do Mel i ją pocieszać, bo rozstała się z Justinem. Nie miałam na to ochoty, ale wiadomo, mus to mus.
- Ale on nawet nie chciał mi powiedzieć z kim się pieprzył! Naprawdę myślałam, że jest inny – odparła opierając się o ścianę.
- Każdy myślał, że Justin jest inny – wtrąciła się Cindy. – Odkąd przyjechał był taki spokojny, elokwentny, miły, uprzejmy… Nie potrafię uwierzyć, że mógł zrobić ci coś takiego – dodała głaszcząc Melody po plechach.
- Dajcie już spokój. Justin nic takiego nie zrobił – odezwałam się pierwszy raz tego popołudnia.
Wszystkie trzy popatrzyły na mnie jakbym przybyła z innej planety, miała zieloną karnację i sterczące czułki zamiast uszu. Zignorowałam ich wzrok i dalej broniłam Justina.
- Przecież nie powiedział ci, że z kimś spał, tak? – zapytałam zwracając się do Melody.
- Nie, ale chyba oczywiste jest to, że z kimś spał, skoro miał ten żel do połowy zużyty! – powiedziała poirytowana.
- Może to nie był ten żel, o którym myślicie i ten, który widziała Camille, kiedy go kupował… - mruknęłam, aby jakoś uratować Justina przed złą reputacją, ale coraz bardziej przekonywałam się o tym, że to mi się nie uda.
- Nie żartuj sobie ze mnie, nie jestem idiotką, wiem co trzymałam w ręku i umiem czytać etykiety – warknęła. – Mówisz tak, żeby bronić Justina, chociaż nadal nie mam pojęcia czemu go tak bronisz odkąd wrócił z Norwegii. Kiedyś cały czas się kłóciliście, a teraz do ognia byś za nim wskoczyła.

- Jest moim bratem, to chyba oczywiste, że zawsze będę trzymała jego stronę – odparłam przybierając obronną postawę.
- Nie przeszkadza ci nawet to, że Justin jest wredną świnią? – zapytała Melody ze złością w głosie.
- Nie jest świnią, a jak ty tak uważasz, to jest już twoja sprawa – warknęłam w jej kierunku.
- Ej, przestańcie się kłócić – upomniała nas Cindy, po czym dodała w stronę Melody – Jane na pewno nie miała na myśli tego, że uważa, że Justin dobrze zrobił zdradzając cię…
- Nie. Właściwie to miałam to na myśli – odparłam wpatrując się ze złością na Melody. – Nawet jak cię zdradził, to lepiej, że on to zrobił pierwszy, bo wiadomo, że ty i tak byś prędzej czy później poszła z kimś innym do łóżka. Taka jesteś, taka byłaś i już się nie zmienisz. Trochę pocierpisz, ale już za kilka dni znajdziesz sobie pocieszenie. Nie chciałabym żeby Justin cierpiał jakby się dowiedział, że go zdradziłaś. I wiesz co? Jeśli faktycznie Justin ciebie zdradził, to znaczy, że ta dziewczyna była, znaczy jest dla niego ważna i jest cholerną szczęściarą – zakończyłam swój wywód krzyżując ręce na piersiach i patrząc na twarze zdezorientowanych koleżanek.
- Jesteś taka sama jak Justin - syknęła Melody.
- A wiecie co ja wam powiem? Pomimo tego, że Justin jest straszną świnią, to jest szalenie przystojny i gdybym miała okazję, to i tak bym się z nim umówiła – zaśmiała się Camille chcąc rozluźnić jakoś atmosferę, ale chyba jej się to nie udało, bo w odpowiedzi na swoje słowa, usłyszała od Cindy:
- Jesteś strasznie płytka i dziwisz się, że chłopcy cię odrzucają…
- A może z tobą Justin mnie zdradził, co? – zapytała Melody przez zaciśnięte wargi.
- Chciałabym – mruknęła Camille.
W tym momencie zrozumiałam, że całe nasze babskie towarzystwo się rozpada. Nie mamy nic wspólnego ze sobą, każda z nas ma inne poglądy i każda z nas knuje przeciwko sobie. Nie chciałam mieć takich koleżanek. Już od początku wakacji nie dbałam za bardzo o stosunki między nami, ale teraz przeszło to wszelkie możliwe granice. Wreszcie zrozumiałam, że wolę nie mieć znajomych, niż mieć takich znajomych.
- Wiecie co, nic tu po mnie. Na razie – mruknęłam i wstałam z krzesła, na którym do tej pory siedziałam.
- I co, teraz wyjdziesz, pójdziesz do Justinka i wypłaczesz mu się w ramię mówiąc, że nie masz koleżanek? – zapytała Melody z cynizmem w głosie. – A, bo zapomniałam ci powiedzieć, że ty i twój braciszek już nie jesteście mile widziani w tym domu. W ogóle nie chcę was znać. A w szkole nawet nie próbuj się do mnie odzywać… Camille ty też – warknęła ostatnie zdanie, po czym odwróciła się w stronę Cam.
Dziewczyna prychnęła i stanęła obok mnie przyjmując obronną postawę.
- Obrażasz się na mnie tylko dlatego, że powiedziałam swoje zdanie na temat Justina? – zapytała zdziwiona.
- Dziwisz się? – zapytała Cindy nadal obejmując roztrzęsioną Melody.
Camille prychnęła i wyszła z pokoju. Na progu się jednak zatrzymała, odwróciła się w moją stronę i warknęła:
- Idziesz?
Nie zastanawiając się długo poszłam za nią. Wyszłyśmy z domu Melody, ale gdy przechodziłam obok Camille po chodniku nagle się zatrzymałam i pomyślałam na głos:
- Czemu właściwie ja za tobą poszłam?
- A co, chciałaś zostać tam z tymi fałszywymi sukami? – wrednie wskazałam ręką na okna pokoju Meody.
- Jesteś tak samo fałszywa jak ona. Teraz chcesz się ze mną dalej kumplować, bo nadal masz nadzieje, że Justin zwróci na ciebie uwagę, ale mogę cię zapewnić, że na pewno tak nie będzie – syknęłam przez zaciśnięte zęby.
- A co ty tak go bronisz cały czas? Zachowujesz się jakbyś była zazdrosna o niego – powiedziała, a mnie zmroziło.
- Nie jestem zazdrosna, ale teraz, kiedy mamy dobre kontakty, nie chciałabym żeby mój brat był nieszczęśliwy, dlatego chcę go bronić najlepiej jak mogę – odparłam i odwróciłam się żeby pójść w stronę swojego domu, ale zanim odeszłam wystarczająco daleko, usłyszałam Camille:
- A może ty jesteś zazdrosna?!
- Weź przestań pieprzyć! – odkrzyknęłam i pobiegłam w swoją stronę.
Gdy wróciłam do domu cała roztrzęsiona, byłam już prawie pewna, że Camille pokojarzyła fakty. Ale jest idiotką, więc nadal jest jakaś nadzieja, że dziewczyna nic nie pojęła. Wbiegłam do pokoju Justina, którego zastałam siedzącego na swoim łóżku i brzdąkającego na gitarze.
- Co się stało? – zapytał zaniepokojony.
- Pokłóciłam się z dziewczynami, ale teraz tak na dobre – odpowiedziałam siadając obok niego.
- Znając życie na pewno się za chwilę pogodzicie – mruknął odkładając gitarę obok łóżka.
- Na pewno nie. Nie tym razem – odparłam pewna siebie.
- A o co poszło? – zapytał przybliżając się do mnie.
- O ciebie – powiedziałam patrząc z zawstydzeniem na swoje paznokcie.
- O mnie? – zapytał zdziwiony.
- Broniłam cię przed nimi, bo Melody uważa, że jesteś cholerną świnią – powiedziałam podnosząc wzrok na Justina.
- Broniłaś mnie? – szepnął, dwoma palcami podnosząc mój podbródek.
- Oczywiście – mruknęłam z uśmiechem. – Nie pozwolę, żeby jakaś idiotka cię obrażała.
- Jesteś kochana – wyszeptał zagryzając wargi.
- Wiem – powiedziałam przyjmując słodki pocałunek Justina. – Czekaj, czekaj, jest mama? – zapytałam z przestrachem rozglądając się po pokoju.
- Pojechali z tatą na zakupy – odpowiedział Justin uspokajającym tonem.
- Kiedy?
- Pół godziny temu – odparł z uśmiechem. – Myszko, spokojnie, mamy jakieś dwie godziny czasu dla siebie.
- Kotku, to co z tym czasem zrobimy? – zapytałam z uśmiechem podnosząc brwi.
- Mam pewien pomysł… - mruknął Justin napierając na mnie ciałem.
Leżałam plecami na materacu obserwując chłopaka, który nachylał się na mnie. Łańcuszek z krzyżykiem zwisał z jego szyi tuż nad moją brodą, przyglądałam się mu i słuchałam słów Justina:
- Skarbie tęskniłem za tobą… - szeptał.
- Przecież widujemy się codziennie – mruknęłam.
- Ale nie w ten sposób… - dodał i złączył nasze usta.
Objęłam jego szyję dłońmi i pociągnęłam go w swoim kierunku. Wplotłam palce w jego włosy i wdychałam zapach jego perfum, jego zapach.
- Rozbierz się Justin, bo dwie godziny to mało czasu… - szepnęłam ocierając wargami płatek jego ucha.
Chłopak uklęknął nade mną i sięgnął swoimi rękami na swoje plecy podnosząc koszulkę. Napiął przy tym wszystkie mięśnie, a pod podnoszącym się t-shirtem rzeźbiła się jego klatka piersiowa i brzuch.
- Specjalnie to tak zrobiłeś? – zapytałam zagryzając wargi w pociągającym uśmiechu. Justin podniósł tylko kąciki ust i rzucił swoją koszulką we mnie. Złapałam ją szybko i położyłam na poduszkach obok mojej głowy.
- Nie gadaj Jane, proszę cię, nie gadaj – zaśmiał się i podwinął moją koszulkę do góry.
- Jesteś okrutny… - szepnęłam pomagając mu ściągnąć ze mnie górną część mojego ubrania.
Nic więcej nie powiedziałam. Leżałam na plecach przyglądając się Justinowi, który bez zbędnych ceregieli zaczął rozbierać się przede mną. Najpierw ściągnął swoje spodnie od dresu, w których chodził po domu, później odrzucił w kąt pokoju czarne skarpetki i zaprezentował się przede mną w samych bokserkach w pandy. PANDY?!
- PANDY?! – zaśmiałam się zakrywając usta dłońmi.
- Nie podobają ci się moje pandowe majtki? – zapytał klękając obok mnie.
- Są cudowne – powiedziałam nie mogąc ukryć rozbawienia.
- Kupiłem je niedawno – mruknął chłopak nachylając się nade mną.
- Lepiej je ściągnij, bo dłużej nie zniosę tego widoku – bąknęłam mimo chodem zginając się ze śmiechu.
- Ej, ja się nie nabijam z twoich majtek z krówką – powiedział Justin udając urażony ton.
- Bo nie masz się z czego nabijać. Krówka nie jest tak śmieszny jak wirujące pandy – odparłam starając się zachować poważną minę.
- One nie wirują, one tańczą – odpowiedział Justin przyglądając się swoim bokserkom.
- Wiesz co ci powiem, zepsułeś ten moment z chwilą gdy pokazałeś mi się w tych majtkach – zaśmiałam się nadal leżąc na plecach.
- Zaraz to naprawie – odpowiedział Justin i pocałował mnie delikatnie w usta.
Poczułam jego język na swoich wargach, prosił o dostęp, więc od razu mu uległam. Gdy Justin pobudził zakończenia nerwowe w moim ciele, odsunął się ode mnie i ściągnął te śmieszne bokserki odrzucając je na podłogę obok łóżka. Teraz klęczał przede mną całkowicie nagi i całkowicie gotowy. Problem w tym, że ja jeszcze nie byłam gotowa.
Oparłam stopy o materac łóżka i uniosłam miednicę do góry. Rozpięłam rozporek swoich spodni, a Justin zsunął je z moich nóg razem z majtkami i skarpetkami. Nie czekając na jego ruchy, rozpięłam swój stanik i rzuciłam go w kąt łóżka.
Nasze nagie ciała nagle zbiły się z sobą, a wesoły nastrój z przed chwili całkowicie zmienił się na nastrój przepełniony pożądaniem przyjemności. Czułam erekcję Justina przy swoim biodrze, gdy klęczeliśmy na materacu obejmując się w namiętnym uścisku. Chłopak robił mi malinki, jedna obok drugiej, ja drapałam z podniecenia jego plecy zostawiając na nich czerwone ślady. Po chwili poczułam jego rękę w okolicy mojego pępka. Wędrowała niżej i niżej, a jego zwinne palce zaczęły pocierać moje łono.
O cholera. Robił to bardzo dobrze.
Poczułam mocniejszy uścisk na dole.
O cholera, to co robimy jest takie złe, ale robimy to bardzo dobrze.
Potarł moje krocze, tak jak to zrobił w tą pamiętną noc, kiedy z zamkniętymi oczami poznawaliśmy swoje ciała.
O cholera, gorąco mi, czuję to bardzo dobrze.
Nie potrafiłam skupić się na całowaniu brata, więc odchyliłam głowę w tył dając się ponieść podnieceniu.
O cholera, jego palce działają bardzo dobrze.
Zaczął zataczać koła na moich miejscach intymnych, a w ogarniającej nas ciszy słychać było tylko odgłos śluzu na palcach Justina.
O cholera, wie co mnie kręci, zna mnie bardzo dobrze.
Nie potrafię dłużej klęczeć, więc z wysiłkiem kładę plecy na materacu.
Leżę rozkroczona przed własnym bratem i czuję się z tym bardzo dobrze.
Widzę podniecenie w oczach brata, nie mogąc się powstrzymać szepczę:
- Jeszcze…
Justin się nachyla i pociera swoim ciałem o moje, ale to mi nie wystarcza.
Łapię jego rękę i z powrotem kieruję na moje miejsca intymne, przy okazji łapię jego penisa i zaczynam go pocierać.
Justin bez problemu wkłada we mnie od razu trzy palce. Czuję to, czuję jego ruchy. Idealnie koordynuje falami przyjemności, które obezwładniają moje ciało. Nie potrafię się skupić na dawaniu jemu przyjemności, zauważa to i szepcze:
- Ty zrobisz to później.
Puszczam jego penisa i łapię za fałdy kołdry obok swojego ciała. Czuję coraz szybsze ruchy Justina. Wzdycham.
Cholera, robi to tak dobrze.
Czuję jakby czas się zatrzymał, jakbym była w innej rzeczywistości, jakby wszystko co nas otacza oddaliło się nagle od nas, a my jakbyśmy zostali tylko we dwoje na łóżku, ogarnięci próżnią. Zamykam oczy, ale nie, nie. Chcę go widzieć, chcę widzieć jaką ma minę patrząc na mnie podczas dawania mi rozkoszy.
Nie całuje mnie. Dokładnie tak jak było za pierwszym razem. Ale teraz patrzy na mnie. Zagryza wargi w skupieniu i porusza ręką. Wyciąga swoje palce do połowy, wsuwa je z powrotem, a dłoń zaciska na moim łonie.
Cholera, wie jak to robić.
Jęczę. Głośno jęczę. Mówię jego imię, później znowu jęczę, mruczę, szepczę. Nie przejmuję się sąsiadami, którzy potencjalnie mogą widzieć nas przez okno i przez otwarty balkon, nie przejmuję się rodzicami, którzy potencjalnie mogą wrócić w każdej chwili.
Przecież teraz mi nic nie zagraża. Teraz jestem tu z Justinem. Razem jesteśmy bezpieczni.
- JUSTIN! – Krzyknęłam nie mogąc się powstrzymać. Zaparło mi dech w piersiach gdy zacisnęłam nogi na ręce Justina, a miednicę uniosłam w górę.
Wzięłam głęboki oddech i czułam pulsowanie w moim kroku. Justin nie wyciąg ze mnie ręki. Czekał cierpliwie przytulony do moich piersi. Czekał i czekał, a ja nie potrafiłam się otrząsnąć z tego co przed chwilą przeżyłam.
- Jak ty to zrobiłeś? – zapytałam kilka minut później.
- Krzyczałaś – szepnął po czym pocałował mnie w usta.
- To było idealne – odparłam odwracając głowę w jego stronę. – Nie wiem czy podołam w odwdzięczeniu ci się…
- Nie musisz nic robić, wystarczy, że ci się podobało – szepnął całując mnie po ramieniu.
- Podobało to mało powiedziane…
Podniosłam się z leżącej pozycji i uklęknęłam przed Justinem. Chłopak położył się na plecach przyglądając mi się uważnie.
- Nie wiem… Nigdy tego nie robiłam, ale… - zaczęłam, ale Justin mi przerwał.
- Nie gadaj Jane…
- Spadaj – odpowiedziałam ze śmiechem, po czym powiedziałam – wstań.
- Co ty chcesz zrobić?
- Nie udawaj, że nie wiesz – mruknęłam.
Justin się zaśmiał, ale zauważyłam błysk zadowolenia w jego oczach. Od razu stanął przede mną na podłodze, a ja wzięłam jego przyrodzenie do ręki. Mam nadzieję, że będę wiedziała jak to zrobić.
Wzięłam głęboki oddech i przybliżyłam jego penisa do swoich ust. Zassałam lekko końcówkę i spojrzałam z dołu na Justina. Chłopak bacznie przyglądał się moim poczynaniom, po czym się uśmiechnął zauważając moje zmieszanie, czym dodał mi trochę otuchy. Wsadziłam sobie jego penisa głębiej do ust i postanowiłam się przyłożyć do tego co robię. Dawałam chłopakowi rozkosz, a on stał i brał ją pełnymi haustami. Ruszałam się coraz szybciej, w rytm jego ciała. Co jakiś czas zasysałam końcówkę jego penisa, w odpowiedzi otrzymując ciche jęknięcia i pomrukiwania.
W pewnym momencie Justin zacisnął ręce na moich ramionach i szepnął:
- Jenny dochodzę…
Jednym ruchem odsunęłam się od chłopaka, a jego sperma wytrysnęła na mój dekolt. Zerknęłam w górę i zobaczyłam Justina z zamkniętymi oczami, ciężko oddychającego. Sekundę później chłopak schylił się nade mną i objął mnie ramionami.
To było strasznie dziwne, ale po tym wszystkim jedyne co zrobił, to przytulił mnie po bratersku.
Uwielbiałam nasz związek.
Pod naporem jego ciała położyłam się na plecach, a Justin na mnie.
- Mamy jeszcze chwilę… - szepnął mi do ucha.
- To na co czekasz? – zadałam pytanie retoryczne i od razu zobaczyłam rękę Justina sięgającą pomiędzy poduszki w poszukiwaniu lubrykantu.
Nagle świat zawirował. Wszystko zmieniło tempo. Wcześniejsze wyczucie, spokój, poczucie relaksu zmieniło się na nagłe, szybkie, pośpieszne dawanie sobie przyjemności.
Justin jednym ruchem wylał na swoją rękę lubrykant i zaczął rozprowadzać go po swoim członku, ale przez to, ze dopiero co miał orgazm, potrzebował mojej pomocy. Złapał moją dłoń i zaczął pocierać nią o swoje przyrodzenie. Od razu zorientowałam się o co chodzi i raz po raz zaciskałam rękę na penisie Justina czując jak on pęcznieje. Już był gotowy. Justin położył się na mnie, ja owinęłam go nogami i poczułam jak jednym szybkim ruchem chłopak wchodzi we mnie. Już wiedziałam, że wszystko nie będzie trwało długo. Chłopak zaczął przygryzać moje sutki, lizał je, robił mi malinki, a ja w odpowiedzi ssałam skórę na jego szyi pozostawiając tam tyle samo czerwonych śladów.
Justin odwalał całą robotę. Jego miednica ruszała się w coraz szybszym rytmie, ale mimo całego pośpiechu podobało mi się. Potrzebowałam tego. Chciałam szarpania, wyrwania mnie z całego świata, chciałam jakiejś rewolucji. Chciałam, więc ją dostałam. Kilka minut później Justin napiął całe ciało i zacisnął powieki głośno jęcząc. Poczułam jego spermę wlewającą się do mojego ciała zanim ja doszłam. Chłopak zauważył, że potrzebuję więcej czasu, więc nie ociągając się, ponownie włożył rękę pomiędzy moje uda i powtórzył zabawę.
Tak.
To kochałam.
Chciałam jego więcej i więcej.
Chciałam czuć go w sobie cały czas.
Chłopak nie zwalniał tempa, które narzucił sobie wcześniej. Zacisnęłam powieki i wiłam się pod nim na łóżku gubiąc się w rozkoszy, którą chłopak mi dawał. I ponownie cały pokój jakby uciekł, ogarnięty próżnią. Byłam tylko ja i on. Idealnie.
Po wszystkim poczułam jak Justin wyjmuje swoją rękę spomiędzy mojego krocza i zmęczony pada obok mnie, dając mi namiętnego buziaka.
- Nigdy tego nie zapomnę – szepnęłam kilka minut później.
- Ja też – odpowiedział z uśmiechem wpatrując się we mnie.
- Pora się ubierać zanim rodzice wrócą – bąknęłam z niezadowoleniem i zbierając swoje rzeczy z podłogi myślałam o tym, że nigdy w życiu nie uda mi się zapomnieć tej półgodzinnej rozrywki, którą zapewnił mi Justin.
Późnym wieczorem zeszłam do kuchni aby wziąć sobie coś do picia. Idąc ze szklanką zimnego soku przez pusty i ciemny korytarz, usłyszałam ciche głosy dochodzące z sypialni rodziców. Nie zastanawiając się długo, podeszłam do drzwi i zaczęłam podsłuchiwać.
- Nie wytrzymam tego dłużej. To co wczoraj zrobili było przegięciem! – usłyszałam głos zdenerwowanego taty, wspominający to, jak ja i Justin bezwstydnie na ich oczach poszliśmy razem do łazienki.
- To czemu nic wtedy nie zrobiłeś? – zapytała mama.
- A czemu TY nic wtedy nie zrobiłaś? Zatrzymałaś mnie, w innym wypadku wybiłbym im to wszystko z głowy! – żachnął się tata, a w jego głosie wyczułam zawziętość.
- Mówiłam Ci co powiedziała psycholog! – odparła mama. – Nie wolno ich skłócać z nami!
- Jak mam spokojnie patrzeć jak moje dzieci tak się do siebie odnoszą!? Muszę coś zrobić! Więcej im się nie upiecze! Nie będą wyrabiać takich rzeczy w moim domu! – odparł tata ze złością.
- Robert uspokój się!
- Margaret, czasem mam wrażenie, że ci jest obojętne to co robią nasze dzieci – odparł ojciec, a ja słyszałam jak przechadza się po pokoju.
- Nie jest mi to obojętne. Za każdym razem gdy widzę ich razem, źle się z tym czuje. Mają szczęście, że oprócz wczorajszego incydentu nie pokazują nam się razem na oczy… Chociaż wiem, że na pewno z tym nie skończyli – powiedziała mama smutnym głosem.
- Jeśli oni szybko z tym nie skończą, to ja z tym skończę raz na zawsze! – ogłosił tata, jakby myślał, że on jest zdolny do zakończenia tego związku.
- Posłuchaj Robert, jeszcze trochę, proszę… Nie możemy robić niczego pochopnie, musimy poczekać aż terapia zacznie działać, aż Jane przejrzy na oczy, aż zrozumie – uspokoiła go mama.
- Nie będę czekać wiecznie… Moja cierpliwość się kończy – warknął tata przez zęby.
Po tych słowach rodzice zakończyli swoją rozmowę, a ja wróciłam do swojego pokoju nie wyobrażając sobie jakie mam szczęście. Jakim cudem rodzice są tacy głupi i myślą, że terapia zadziała? Że niby ja mam przejrzeć na oczy? Przecież doskonale widzę, że kocham Justina, a on mnie kocha. Nic się nie zmieniło od czasu, kiedy rodzice dowiedzieli się o nas. Nadal czujemy do siebie to, co czuliśmy i nadal będziemy się z tym ukrywać.


- Jane? – zapytał Lucas odrywając mnie z głębokiego zamyślenia.
- Tak? – mruknęłam odwracając się od okna.
- Wiesz co… Tak sobie myślę, że trochę będzie ciężko z naszymi spotkaniami jak wrócisz do szkoły… - powiedział obejmując mnie ramieniem.
Było środowe popołudnie. Siedzieliśmy w pokoju Lucasa, który cały czas próbował do mnie jakoś zagadać, ale nie udawało mu się to za bardzo. Moje myśli cały czas uciekały do tych krótkich, bajkowych chwil, które wczoraj spędziłam z Justinem sam na sam. Tak niewiele było tych chwil, ale mimo to były one tak intensywne, że jeszcze dziś czułam na sobie dotyk brata.
- Czemu będzie ciężko? – zapytałam próbując zejść na ziemię.
- No bo wiesz… Ty będziesz miała szkołę, ja zaczynam pracę w połowie września – odparł patrząc na mnie „smutnym” wzrokiem.
- Jakoś damy radę – powiedziałam starając się uśmiechnąć, ale niedobrze mi się robiło na samą myśl tych sztywnych randek z Lucasem.
- Na pewno – szepnął i pocałował mnie w policzek.
Chłopak powoli przeniósł swoje pocałunki na moje usta i już sekundę później zaczął ściągać moją koszulkę. Poddałam się jego ruchom i podniosłam ręce, a po chwili moja koszulka wylądowała na ziemi obok naszych bosych stóp. Lucas zagryzł moją wargę i odsunął się kilka centymetrów. Zmierzył mnie pożądliwym wzrokiem, gdy nagle jego mina spochmurniała.
- Co to jest? – zapytał wskazując na mój dekolt.
- Co? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Czemu masz malinki na szyi i na obojczyku? – spytał podejrzliwie.
- Pewnie mi zrobiłeś… - mruknęłam doskonale wiedząc, że…
- Przecież nic takiego Ci nie robiłem przynajmniej od tygodnia, a one wyglądają na świeże! – powiedział podnosząc wzrok. Zanim zdążyłam się zorientować chłopak odwrócił mnie plecami do siebie i zaczął oglądać moje ciało. – Jest ich więcej, kto ci je zrobił?
- Nikt – odparłam odwracając się w jego stronę.
- Nie wciskaj mi kitu Jane – warknął.
Poczułam jakbym miała zapaść się pod ziemię. Co mam mu powiedzieć? Jak się zachować? Co zrobić?
- Od początku nie chciałaś ze mną być, prawda? – zapytał nieco spuszczając z tonu.
- Przepraszam – szepnęła i schyliłam się aby podnieść swoją koszulkę z ziemi.
- Z kim? – zapytał, ale obydwoje doskonale wiedzieliśmy, że nie odpowiem na to pytanie.
- Muszę już iść – odparłam nerwowo biorąc swoją torebkę z ziemi.
- Myślałem, że jesteś inna… - powiedział wstając za mną.
- Oj, uwierz, jeszcze mnie nie znasz – odparłam na odchodnym, po czym odwróciłam się i chciałam wyjść z jego pokoju, gdy usłyszałam:
- To był Justin, prawda?
Momentalnie całą mnie zmroziło. Skłamać, czy powiedzieć prawdę? W głosie Lucasa usłyszałam pewność, on nie oczekiwał ode mnie odpowiedzi, on już wiedział.
Odwróciłam się powoli w jego stronę i biorąc wielki haust powietrza spojrzałam prosto w jego oczy.
- Od dawna to podejrzewałem. Wszyscy plotkują, ale nikt nie chce uwierzyć, że coś takiego może być prawdą… - odparł nie dokończywszy zdania.
- Teraz już wiesz, ale co z tą wiedzą zrobisz już od ciebie zależy – odparłam czując jak ręce mi się trzęsą.
- Mam im powiedzieć? – zapytał, a jego głos był delikatny, jakby w ogóle nie miał do mnie pretensji o to, że zdradzałam go ze swoim własnym bratem.
W odpowiedzi pokiwałam przecząco głową.
- Dobrze, nie powiem… Jeśli znikniesz z mojego życia raz na zawsze… - odparł, po czym dodał szeptem - powiedz mi tylko jakim cudem ty i Justin, razem…
- Nie wiem, samo się stało. Przepraszam ciebie, że musiałeś brać udział w tej chorej grze – powiedziałam z zawstydzeniem spuszczając wzrok.
- To dobrze, że nasz związek nie zaszedł za daleko – odparł chłopak.
Teraz dopiero zauważyłam, że Lucas nie jest jednym z tych idiotów. Wykazał się prawdziwym rozsądkiem i podziwiam go, że nie dał się ponieść emocjom poznając prawdę.
- Przepraszam cię – szepnęłam.
- Zniknij z mojego życia Jane… - odparł w odpowiedzi.
- Przepraszam – powtórzyłam ze łzami w oczach. – Ty chyba naprawdę coś do mnie czułeś…
- Zniknij z mojego życia raz na zawsze – powiedział twardo i otworzył przede mną drzwi swojej sypialni, więc nic więcej nie mówiąc wybiegłam z pokoju.
Mama Lucasa zatrzymała mnie przy drzwiach wejściowych, ale zbyłam ją i od razu wyszłam na podwórko nie oglądając się za siebie.
Jak wyobrażała sobie zerwanie z Lucasem?
Wyobrażałam sobie wielką kłótnię, udawanie dramy, robienie scen i obustronne krzyki. Jak to naprawdę było? Szeptane pytania i odpowiedzi, ból w jego oczach – ulga w moich, jego zawód, moje uwolnienie się od problemu.
Poczułam się wolna, wolna jak nigdy. Już nie interesowały mnie zagmatwane sprawy moich koleżanek, już nie chciałam wkupywać się w jakiekolwiek towarzystwo, już nie chciałam imprezować ze swoimi przyjaciółmi, bo przyjaciół nie miałam. Przez ostatnie kilka dni sukcesywnie paliłam za sobą wszystkie mosty, do tego stopnia, że nawet popiół po nich nie pozostał.
Chciałam tylko jednego – chciałam uciec od wszystkiego, chciałam być tylko z Justinem gdzieś na końcu świata, gdzie nas nikt nie zna i nikt nas nie ocenia. Ale to wszystko nie było takie proste. Nic nigdy nie jest proste.

65 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Kurcze szkoda mi Lucasa bo on chyba naprawdę by zakochany w Jane :( no ale trudno, dobrze że taksię stało i że już oboje pozrywali XD nie lubiłam Lucasa, ale zachował się naprawdę dobrze w stosunku do Jane i tego, ze wie o jej związku z Justinem. O! A jeszcze muszę powiedziec o scenie między Jane i Justinem :D przez cały czas bałam się, że ktoś ich nakryje i nie mowie tu o rodzicach ale o Camille albo Melody, serio czytałam to i nie mogłam się skupić bo cały czas martwilam się, żeby nikt ich nie zobaczył XDDDDDDd tylko teraz kiedy Jane zerwala z Lucasem to wszyscy mogą się domyślić, przecież "każdy plotkuje" tak jak to powiedział Lucas....jeju co teraz będzie? Oni nie będa mieli życia w tym miescie!!

      Usuń
  2. Ile erotycznych momentów, aż mi się gorąco zrobiło.. coraz więcej ludzi się domyśla.. już nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże co sie dzieje ?
    Czekam na nn :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Druga! Cudowny rozdział, z resztą jak całe FF

    OdpowiedzUsuń
  5. Cuuudowny rozdział *.* Jane jak broniła Justina >>> i ta scena w pokoju Justina asdf. Tylko ciągle się obawiałam, że ich rodzice wpadną im znowu do pokoju a w szczególności matks hahahaha. I trochę niepokoi mnie fakt, że LUCAS WIE O ICH ZWIĄZKU!o_O ciekawe czy faktycznie zostawi tą "tajemnicę" dla siebie czy jednak to rozgada :O oj dzieje się dzieje :o już nie mogę doczekać się kolejnego >>> | @LLWTBBE

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego się nie spodziewałam! ;oo
    Reakcja Lucasa na to wszystko, myślałam że wyjawi sekret Jane i Justina a tu takie zaskoczenie..
    Rozdział jest świetny nie mogę się doczekać kolejnego *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny, udany dni choć trochę głupio że Lucas wie o całym incydencie ;)
    Ale i tak czekam na Next ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzecia! Genialny rozdzial, a jak sie kochali to myslalam ze ktos wejdzie. Boze prosze zeby Lucas nikomu nie wygadal, zeby nikt inny sie nie domyslil. Ich mama coś ukrywa i to chybanie jest adopcja, ani zdrada. To domyślanie sie jest bardzo meczace.

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest cudowne, ale boję się co będzie jak więcej osób się dowie :(

    OdpowiedzUsuń
  10. oh coś czuje że Lucas jednak nie jest taki kochany ! czekam na NN . :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny jak zawsze! szkoda mi trochę Lucas'a :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się że Jane i Justin tak naprawdę nie są prawdziwym rodzeństwem!

    OdpowiedzUsuń
  13. No to teraz mnie zbiłaś z pantałyku.
    Rozdział zaczął się tak pięknie, choć towarzyszyła mi obawa, że rodzice ich przyłapią, a potem coraz mnie kolorowo było. Niepokojący jest fakt, że Lucas już zna prawdę, a reszta się domyśla. Nie minie wiele czasu zanim Melody poskłada wszystkie fakty: poprawa stosunków pomiędzy Justinem a Jane, otworzony lubrykant, Justin ma kogoś na boku a w tym czasie Jane zrywa z Lucasem, który szczerze mówiąc, nie wygląda na niewiniątko i nie sądzę, że zdoła utrzymać taki news tylko dla siebie. Także sytuacja z perspektywy obcej osoby wygląda nieco podejrzanie. I się zastanawiam, czy Justin i Jane zrobili wszystko, co mogli. Wygląda mi na to, że z porządku, gdy ich bliska, kazirodcza relacja była świeża i nowa, bardzo się pilnowali, zachowywali jakiś rozsądek, jeśli to określenie jest trafne w ich przypadku, a teraz gdy oboje przed samymi sobą zaakceptowali to uczucie, kochają się i nie wstydzą się tego, co pomiędzy nimi zachodzi a przede wszystkim gdy rodzice wiedzą, przestali się chować, zachowywać ostrożność. Z czasem uważam, że zapragną wykrzyczeć światu o swoim związku.

    Po każdym rozdziale nasuwa mi się jedno bądź więcej pytań i po tym nie było inaczej, a mianowicie: czy Justin z takim stoickim spokojem jak Jane, zareaguje na wieść, że krążą plotki, że nie przechytrzyli ludzi, że się domyślają? Jane nie za bardzo przejęła się świadomością, że ich związek to już nie nocny sekret, czy nocna tożsamość, a Justin?

    Wiem, że szykujesz bombę, która nas wszystkich zaskoczy. Prędzej czy później któreś z głównych bohaterów znowu nabierze wątpliwości i nie zdziwię się, jak tym razem będzie to Justin, choć na tę chwilę to mało prawdopodobne, bo widać, że jest stuprocentowo zaangażowany w związek z siostrą i ma do niej olbrzymią słabość.
    @iheartblaugrana ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mega rozdział ale to oczywiste że wszyscy się dowiedzą jak już plotkują i jeszcze Justin zerwał, nagle Jane zerwała. Jedyne rozwiązanie wyjechać jak najdalej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny rozdział ! Czekam na next ! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Boski rozdział ♥ Czekam na next ♥ / Rosie :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Te ostatnie rozdziały to cudo! Czekam na następny 💕😚 xx
    @karolinus180

    OdpowiedzUsuń
  18. No to bardzo szkoda mi Lucasa a Jane (jeżeli dobrze pisze) jakoś nie lubie jest jak taka pusta laska....
    I nie podobało mi się jak zmieniłas nagle styl pisania
    O cholera.....
    Po co tyle tego?
    Ten fragment pisany inaczej był dziwny i nie zbyt fajnie się go czytało.
    I naprawdę tak bardzo szkoda mi Lucasa :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Doskonały , idealny , najlepszy i nie wiem co jeszcze !!! :-) Czekam na następny x-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Woow, ale się porobiło. Jane stała się strasznie zrozumiała i bezwzględna. Biedny Lucas, rozstali się w złych okolicznościach ale dziwię się że Lucas wcześniej już nie zauważył tych malinek. Rozdział miazga, ale czuję że stanie się coś strasznego i nasza para nie będzie ostatecznie szczęśliwa. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No właśnie ... Co by było gdyby okazało się , że Jenny (chyba tak to się pisze) tak naprawdę nie jest rodzoną siostrą Justina ? Tylko córką siostry Roberta ? Ale by były jaja :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak zawsze bomba! Rozdział powalający, szczególnie jego końcówka. Ale zacznijmy może od początku... Uwielbiam, jak tak realnie wszystko opisujesz, czuje jakbym przeżywała razem z Jane i Justinem ich każde zbliżenie, jakkolwiek dziwnie to może zabrzmieć. Kiedy tak się pieścili myślałam, że w pewnej chwili najdą ich rodzice, albo rozwścieczona Melody nawet. Ciągle towarzyszyło mi dziwne napięcie i oczekiwałam nieoczekiwanego. Gdy jednak dotarłam do drugiej części rozdziału rozluźniłam się, ale oczywiście... Nie na długo. Sytuacja z Lucasem. Biedny, strasznie mu współczuję, bo widać, że zaczynało mu coraz bardziej zależeć na Jane. Dziwne, że z takim spokojem przyjął potwierdzenie tego, że jego dziewczyna sypia ze swoim bratem. I, że powiedział, że nikomu nie powie. Coś mi tu jednak śmierdzi w jego zachowaniu i czekam tylko na rozwinięcie całej tej akcji. Ostatnie przemyślenia Jane zaniepokoiły mnie. Ona staje się zbyt pewna siebie z tym wszystkim i coraz mniej uważana, zresztą Justin również. Wygląda na to, że mało brakuje, by wszyscy dowiedzieli się o ich stosunkach. Melody, Cindy i Camille muszą być naprawdę idiotkami skoro jeszcze nie są tego pewne. Może się domyślają, ale co z tego?

    Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. Jestem ciekawa co się może stać. Czy ludzie dowiedzą się i jednemu z głównych bohaterów odechce się tego całego związku? Czy może ojciec ich rozdzieli? A co jeśli "terapia" zacznie działać i jedno z nich zakończy to wszystko? Nic nie jest tu pewne i to mi się podoba. W końcu... Jeśli jedno przestanie kochać drugie albo wybudzi się z tego snu to nie będzie dalszego ciągu. Idiotyczne byłoby pisanie o ich osobnych historiach, gdzie nie byłoby już powrotu.

    Siedzę jak na szpilkach i nie mogę się doczekać!

    Bardzo proszę wszystkich czytelników COLLISION ( www.collision-fanfiction.blogspot.com ) o głosowanie na Blog Miesiaca, to tylko moment dla Was! http://spisfanfiction.blogspot.com (prawa kolumna)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochaaaam wszystkie rozdziały ;) Jane i Justin muszą być razem, prosze wymyslcie coś w stylu adopcji czy cos by okazało sie ze mogą być ze Sobą ;) Ile jeszcze macie zamiar dodać rozdziałów do końca ksiązki czy nie macie tego zaplanowanego jeszcze ;)
    PS. Dobra robota <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno sprostowanie: Pisze to JEDNA osoba ;)

      Usuń
  24. Nie spodziewalam sie ze to tak bedzie wygladalo! ;o
    chociaz nie dazylam Lucasa ogromna sympatia to szkoda mi chlopaka okropnie a jane i justin beda wiedzieli ze ludzoe gadaja. Omg juz chce dalej i oczami wyobrazni widze ucieczke albo jakies dramatyczne wydarzenia... no nic czekam na next 😘
    @wifeboyfrom1d

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetne!
    Ale nadal nie wiem dlaczego ona powiedziała Lucasowi prawdę. Mogła przecież się wykręcić :/
    ___________________

    Zapraszam na mojego aska o One Direction --> KLIK
    oraz na moje ff --> SKEWER

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytam wiadomą scene.. I tak czekam aż zaraz wejdzie ojciec albo matka :D Prawie dostałam zawału jak Lucas jej to powiedział !!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Twoj blog jest mega ZAJEBISTY!!!:) BARDZO ALE TO BARDZO MI SIE PODOBA !
    niech oni razem uciekną indyka razem szczęśliwie gdzie nikt ich nie zna :)

    A tak też sobie myslalam, jak by się okazało ze któreś z nich jest adoptowane ? Wiem , że masz bloga ze to kaziroctwo ale fajnie by było żeby wszystko skończyło się szczesiwie :)

    A ile rozdziałów będzie miał blog ?

    Pozdrawiam Agnieszka:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudowny rozdział, ale ja już się boję jak to będzie ;/ Oni muszą być razem

    OdpowiedzUsuń
  29. " to Justin prawda? " kurdeee, tak się przestraszyłam. Żal mi Lucasa, serio. Nie mogę sie doczekać co będzie w następnym rozdziale, powie wszystkim o swoim odkryciu, czy jednak zostawi to dla siebie? ilysm xx (@luv_my_TOMMO_ )

    OdpowiedzUsuń
  30. JEZU
    ONI TERAZ OFICJALNIE BEDA SIE SPOTYKAC? KTOS JESCZE SIE DOWIE? RODZICE COS IM ZROBIA? JEJU ANBKJASBGKAJBGABJ

    OdpowiedzUsuń
  31. Naprawdę doceniam to jak bardzo się dla nas starasz!
    Jesteś kochana naprawdę. :(

    OdpowiedzUsuń
  32. CHYBA LUBIĘ LUCASA.SERIO FAJNIE SIĘ ZACHOWAŁ.BOŻE KOCHAM TO FF BŁAGAM NIGDY NIE PRZESTAWAJ PISAĆ!!! SERIO NIGDY!TE EMOCJE JAK JEJ LUKE POWIEDZIAŁ ŻE TO JUS... BRRRRR... DO NASTĘPNEGO :DDDDD

    OdpowiedzUsuń
  33. mam nadzieję, że lucas się nie wygada! poza tym cały czas mam wrażenie, że jane i justin nie są rodzeństwem...

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja chce juz kolejny rozdzial!;)

    OdpowiedzUsuń
  35. ruehufiehfu genialny dziewczyno, KOCHAM to ff!
    jak przeczytałam że lucas już o nich wie to mi szczęka opadła dosłownie haha
    dobrze że nie jest idiotą i nikomu nie powie
    czekam na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  36. dziękuję za rozdział :D oj dzieje się, duuużo się dzieje :D jest mega i podziwiam twoją pracę! <3 @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  37. Coś czuje ze Jane zaciąży i wtedy wyjedzie gdzieś daleko z Justinem później skończą w psychatryku albo więzieniu

    OdpowiedzUsuń
  38. oby lucas się nikomu nie wygadał, ale mam nadzieję że tego nie zrobi bo wydaje się być naprawdę w porządku, szkoda że jane się nim tak bawiła, patrząc na to co się wydarzyło między justinam a jane to mam jakieś przeczucie że jane będzie w ciąży a wtedy już wyjdzie co dzieje się między nią a justinem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bawiła się nim tak samo, jak Justin Melody.

      Usuń
  39. Dopiero teraz zdecydowałam się napisać komentarz. Czytam każdy rozdział na bierząco, ale na telefonie skomentowanie zajmuje trochę więcej czasu niż na laptopie. Nie będę pisała "super rozdział" , bo ty o tym dobrze wiesz ;) jesteś niesamowita, że tworzysz tę historię, która jest zaskakująca, ciekawa i w sumie "na czasie", bo wiele osób boryka się z tym problemem. Byle dalej, byle do przodu. Czytelników nigdy nie stracisz i rozwijaj talent ❤

    OdpowiedzUsuń
  40. Biedny Lucas... ale takie smutne życie. Dobrze chociaż, że Jane z Justinem już nie będą o siebie zazdrośni ;) widziałam wcześniej komentarz, jak ktoś napisał że ma wrażenie, że oni nie są rodzeństwem. Też tak sobie pomyślałam jak zaczęłam czytać opowiadanie, że to się wszystko jakoś ułoży. Ale wiem że ułoży się tak czy inaczej i już nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Oczywiście wiem, że masz studia i chyba trochę minie zanim dodasz następny, ale to nic!
    Pokiochałam Twoje opowiadanie, mimo Justina ;) dziękuję że mi o nim powiedziałaś ♥
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  41. jezu tak dużo wydarzyło się w tym rozdziale...świetny jest.
    co rozdział wpadam na nowy tytuł ksiązki trm. teraz akurat jest to "z zamkniętymi oczami" :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jejku!! Wczoraj przypadkiem wpadłam na twojego bloga i nie mogę się doczekać kiedy będziesz kolejny rozdział! Cudownie piszesz masz serio dar dziewczyno ! <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Chce wiecej i wiecej!!!
    Jestem taka ciekawa co bedzie dalej że już nie moge sie doczekać kolejnej cześci ;D

    OdpowiedzUsuń
  44. kurcze... mam taka cichą nadzieję że okaże się Ze Justin i Jane nie są rodzeństwem... :)
    Ale to ff tak wciąga że magia... kocham to!!

    OdpowiedzUsuń
  45. Boski rozdział. Opisałabym swoje uczucia i emocje ale są takie jak większości czytelników. Opowiadanie jest wprost niesamowite. *.*

    OdpowiedzUsuń
  46. Czytam ten rozdział z trzeciej raz już ! Jest świetny :) czekam na next:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Dzieje sie :D :D

    OdpowiedzUsuń
  48. zastanawiam sie czy lucas komus powie, albo czy dziewczyny sie domysla sahdjhsajd czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  49. Dodasz dzisiaj kolejny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  50. boję się co szykujesz dalej kfdndksjhdsk jak sie wszyscy dowiedzą to będzie źle..

    OdpowiedzUsuń
  51. W końcu przeczytałam ten rozdział ugh Nie, że coś tylko jestem zdenerwowana, że nie mogłam przeczytać go wcześniej.. To jest jakieś masło maślane xd
    Na początku, gdy zaczęłam czytać rozdział, mówiłam sobie Jane kurde bo się wyda, nie możesz go tak bronić.. Po tę akcja się jeszcze bardziej rozwinęła ale końcówka mnie powaliła.. wow
    Jeju czekam na następny, jestem tak strasznie ciekawa jak to się wszystko potoczy i mam nadzieję, że kolejny rozdział przeczytam szybciej :) A no i muszę pamiętać, aby jutro tu wpaść xx

    OdpowiedzUsuń
  52. Kiedy kolejny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  53. Ale sie dzieje :o super rozdzial i czekam nn ❤

    OdpowiedzUsuń
  54. mam mętlik :O ale rozdział zaje :D

    OdpowiedzUsuń
  55. Omg! Rodział zajebisty.. Ciekawi mnie co zrobią z tym ze jedna osoba juz wie a inne sie domyslają.. Aaaa!! Super xD ~@JujuMyKidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  56. ja tak bardzo kocham lucasa za to co zrobił jak mówił uwielbiam go cały rozdział super dużo sie dzieje

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy