02.04.2015

2. Moje Zeznania vol I


                Przez następne dwa tygodnie nieustannie myślałam o bilecie, który leżał bezpiecznie zamknięty w szufladzie mojego biurka. Ten bilet był jedyną rzeczą na jakiej umiałam się skupić. Nie rozmawiałam o nim z nikim, bo nie było przy mnie osoby, do której mogłabym się zwrócić. Nie miałam przyjaciół, stroniłam od ludzi i codziennie zamykałam się w sobie żyjąc wspomnieniami.
                W dzień swoich osiemnastych urodzin, które wypadały 17 stycznia, siedziałam sama w swoim pokoju. Rodzice się mnie pytali co chcę robić w ten szczególny dla mnie dzień, ale ja tylko się zezłościłam na nich i powiedziałam, żeby nie ważyli mi się urządzać jakiejś imprezy urodzinowej. Prawda była taka, że nie chciałam nikogo zapraszać z dwóch powodów: po pierwsze nie wiedziałam kogo bym miała zaprosić, a po drugie jak już bym kogoś zaprosiła, bałabym się, że wszyscy mnie oleją i nikt nie przyjdzie. Wolałam uniknąć takiego upokorzenia, więc teraz byłam sama w pokoju pogrążona późno-popołudniową ciemnością i oglądałam serial, gdy nagle podskoczyłam z przerażenia słysząc pukanie do drzwi. Myśląc, że to mama, nie podniosłam się z łóżka, tylko krzyknęłam:
                - Proszę!
                Nagle poderwałam się zaskoczona widząc w drzwiach stojącego Simona.
                - Cześć Jane – powiedział lekko speszony.
                - Yyy… Cześć – mruknęłam nie mniej zakłopotana. – Co ty tu robisz?
                - Mam coś dla ciebie – odparł zamykając za sobą drzwi.
                - Dla mnie? – zapytałam zdziwiona. Podniosłam się z łóżka, odrzuciłam koc, którym byłam przykryta, na bok i wstałam.
                - Od Justina – powiedział podając mi szarą dużą kopertę.
                - Czemu ty mi dajesz prezent od Justina? – zapytałam odbierając pakunek.
                - Jak był tu na święta, przyszedł do mnie i powiedział, żebym dał ci to w dzień twoich urodzin, a nie chciał wysyłać pocztą, bo jak sam powiedział, woli, żeby nie trafiło w niepowołane ręce – wytłumaczył Simon nadal stojąc na środku pokoju. – Tak w ogóle to wszystkiego najlepszego. Starzejesz się, a kiedyś byłaś taka mała… - zaśmiał się i nagle mnie przytulił.
                - Dzięki – odparłam zmieszana – może usiądziesz? – zaproponowałam wskazując na łóżko. – Napijesz się czegoś? Herbaty, kawy, soku?
                - Może być herbata – odparł z uśmiechem.
                Ja pośpiesznie schowałam szarą kopertę do szuflady biurka, tuż obok biletu i zeszłam na dół.
                - Simon przyszedł ci złożyć życzenia? – zapytała mama, która krzątała się po kuchni.
                - Tak jakby – odparłam załączając czajnik elektryczny.
                - Miło z jego strony – powiedziała z uśmiechem, po czym ukroiła ciasta i dała je na tacę razem z dwoma talerzami. – Poczęstuj go.
                - Ok – odparłam i zalałam dwa kubiki herbaty, które postawiłam na tacy obok ciasta i wszystko zaniosłam ostrożnie na górę.
                - To musi być jakiś ważny prezent skoro Justin się tak wysilał, żeby wymyślić sposób, żeby trafił bezpośrednio do ciebie – zaśmiał się chłopak gdy weszłam do pokoju i położyłam tacę na biurko.             Zapaliłam górne światło, żeby pozbyć się tego dwuznacznego półmroku, który panował w pokoju i usiadłam na krześle obrotowym.
                - Nie wiem, nie spodziewałam się żadnego prezentu od niego – odparłam zgodnie z prawdą.
                - Wiesz, że on jeszcze rano do mnie dzwonił, żeby mi przypomnieć, że dziś są twoje urodziny… - zaśmiał się i poczęstował się kawałkiem ciasta drożdżowego.
                - Miło, do mnie nie zadzwonił… - powiedziałam, ale nie byłam zawiedziona. Znaczy byłam, zanim dostałam tą tajemniczą kopertę, teraz tylko chciałam się dowiedzieć co w niej jest. To pewnie była taktyka Justina. – A co tam u ciebie tak w ogóle? Studiujesz? Dawno nie gadaliśmy… Od wakacji chyba…
                - Tak, studiuję – odparł uśmiechając się do mnie.
                - Co? – zapytałam aby podtrzymać jakoś tą rozmowę.
                - Reklamę, zaocznie, bo pracuję w magazynie, wynająłem małą kawalerkę, bo wkurzało mnie mieszkanie z rodzicami – odparł rozsiadając się wygodniej na łóżku.
                - To witaj w klubie, sama chciałabym się stąd wynieść w cholerę – powiedziałam opierając się o oparcie krzesła obrotowego.
                - Aż tak ci tu źle? – zapytał zaczesując w tył swoje przydługie brązowe włosy.
                - Tak – powiedziałam pewnym siebie głosem.
                - No tak, przecież ty nigdy nie byłaś blisko ze swoją rodziną. Tylko w wakacje jakoś tak z Justinem się zbliżyliście, dalej tego nie ogarniam… - powiedział a ja przyglądałam się mu z przestrachem. – Kurczę, pamiętam cię sprzed kilku lat, jak byłaś taka mała i wścibska, nikt z nas, mam tu na myśli kolegów Justina, ciebie nie lubił, a sam Justin uwielbiał się z ciebie nabijać, a w wakacje wszyscy byliśmy w szoku widząc was razem, tak dobrze się dogadujących.
                - No widzisz… Ludzie się zmieniają – odparłam z uśmiechem.
                - Ok, teraz może pochwal się co jest w tej kopercie, bo przechowywałem ją miesiąc nie mogąc jej otworzyć i moja ciekawość już jest na skraju wytrzymania – zaśmiał się zacierając ręce, a ja niestety musiałam go zawieść.
                - Nie obraź się, ale wolę to otworzyć sama. Sama nie mam pojęcia co tam jest.
                - Z Justinem macie tyle tajemnic, jakby tu chodziło o sprawy NASA – powiedział dopijając herbatę do końca.
                - Bo tu prawie chodzi o sprawy NASA – powiedziałam ze śmiechem, żeby rozluźnić atmosferę i odciągnąć go od dalszego pytania.
                - Słuchaj ja muszę już lecieć, ale fajnie by było się kiedyś jeszcze spotkać – odparł chłopak wstając z łóżka.
                - No fajnie, to zadzwoń kiedyś, jak będziesz miał czas – powiedziałam z uśmiechem odprowadzając go do wyjścia.
                - Właściwie to jutro urządzam parapetówkę, więc może wpadniesz? – zaproponował z entuzjastycznym uśmiechem na twarzy, wstając z łóżka.
                - Wiesz co… Myślę chyba, że nie będę miała co tam robić… - mruknęłam przypominając sobie imprezę u Simona, na której byłam w wakacje z Justinem. Tą, na której się pierwszy raz pocałowaliśmy. Tą, której nigdy nie zapomnę.
                - Będzie tylko kilka osób, wszystkich znasz – odrzekł podchodząc bliżej drzwi, ale nadal się uśmiechał, jakby naprawę mu zależało na tym, abym się pojawiła jutro na jego parapetówce.
                - Kto będzie?
                - Ashton z Melody, Cindy z Mattem i Lucas… - ciszej powiedział ostatnie imię, jakbym nie miała go usłyszeć.
                - Ashton się umawia z Melody? – zapytałam ze zdziwieniem ignorując wiadomość, że na imprezie będzie Lucas.
                - No od jakiegoś miesiąca. Nie mówiła ci? – zdziwił się Simon.
                - Nie gadam już z dziewczynami – odparłam zagryzając wargę.
                - Czemu?
                - Dłuższa historia… Może kiedyś ci opowiem – odparłam lekko się uśmiechając, po czym dodałam -  a Camille nie będzie?
                - Camille? Żartujesz sobie? – zaśmiał się, jakbym powiedziała bardzo inteligentny i chwytliwy dowcip. – We wrześniu znalazła sobie faceta, dużo starszy od niej, ma jakieś czterdzieści lat i teraz tylko z nim się buja. Jeszcze jak gadała z Mel, to powiedziała jej, że koleś jej dużo rzeczy kupuje i jest dobry w łóżku, więc korzysta. Mel powiedziała jej, że daje się wykorzystywać i przez to teraz jest postrzegana jako dziwka, więc Cam się obraziła i wypięła na wszystkich i teraz uważa, że takie małe imprezy są poniżej jej poziomu. Zresztą ona już z nikim nie rozmawia ze starego towarzystwa. Wszystkie znajomości ostatnio się pokruszyły. Justin wyjechał, ty się od nas wszystkich oddaliłaś, Cam to zawsze była Cam, ale przyzwyczaiłem się do niej, a teraz nawet jej nie ma. Jakoś dziwnie się ostatnio zrobiło.
                - Naprawdę uważasz, że byłam w waszym towarzystwie? – zapytałam ze zdziwieniem.
                - Jane, odkąd pamiętam, ty byłaś gdzieś obok, ty i dziewczyny. Teraz wszyscy dorośli i wszystkie stare układy się poplątały… Więc ratujemy to co pozostało. To może jednak przyjdziesz na parapetówę? – pomimo tego co powiedział, uśmiech nie zszedł mu z twarzy, czym mnie przekonał.
                - No ok, może na chwilę wpadnę – odparłam. – Tylko podaj mi adres.
                - Ok, na facebooku ci wyślę jak wrócę do domu. Teraz już naprawdę muszę lecieć, pa – pożegnał się, a gdy mu odpowiedziałam, wyszedł i wreszcie zostałam sama w pokoju. Tylko ja i tajemnicza koperta od Justina.
                Od razu podeszłam do biurka i trzęsącymi się rękami wyciągnęłam z szuflady szarą kopertę. Rozerwałam ją i wyciągnęłam kartkę papieru i płytę CD, na przezroczystym opakowaniu markerem było napisane „J. B. demo – płyta.” Najpierw zerknęłam na krótki list, który był napisany przez Justina:

Jane,
wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Już jesteś pełnoletnia, czekałaś na tą chwilę, prawda?
Nie zadzwoniłem i nie mam zamiaru tego robić, ponieważ nie zniósłbym słuchania twojego głosu ze świadomością, że nie mogę być przy Tobie w takiej chwili.
Przesyłam studyjne nagrania mojej płyty, to są akustyczne wersje piosenek, jeszcze nikomu nie pokazywane. Końcowe wersje mogą się znacznie różnić, ale kiedyś Ci obiecałem, że będziesz pierwszą osobą, która przesłucha mojeą płyty i tej obietnicy dotrzymałem.
Justin

                Gdy przeczytałam zdanie „Nie zadzwoniłem i nie mam zamiaru tego robić” łzy samoistnie napłynęły mi do oczu. Nie wiem czego się po tym liście spodziewałam, ale na pewno nie tego, co w nim przeczytałam. Ten list był taki… suchy. Nie napisał, że mnie kocha, nic nie napisał. Po prostu przesyła piosenki.
                Szybko wyciągnęłam płytę z opakowania i włożyłam ją do napędu CD-ROM w laptopie. Po chwili otwarł się folder z plikami mp3. Było 11 piosenek:

1. Malinowy Świat
2. Ogień
3. Moje Zeznania
4. Kochaj Mnie
5. Nocne godziny
6. Światła
7. Sukienka W Kwiatki
8. Przestań Się Ze Mną Droczyć
9. Marzymy O Normalności
10. Pierwsza Randka
11. Motyle Jeszcze Nie Odleciały

                Nie chcąc by ktokolwiek usłyszał to co Justin mi wysłał, podłączyłam słuchawki do laptopa i wsadziłam je do uszu. Wstydziłam się, nie wiem dlaczego, ale wstydziłam się tego posłuchać. Serce waliło w mojej klatce piersiowej, jakby chciało się z niej wyrwać, puls mi przyśpieszył, a ja trzęsącymi się rękami włączyłam pierwszą piosenkę „Malinowy Świat” i usłyszałam powolne dźwięki gitary, a później cichy, delikatny głos Justina śpiewającego:

W notesie narysowałem malinowy znak
Na ustach ciągle mam malinowy smak.
Kojarzysz mi się z malinami,
Beztroskimi dziecięcymi zabawami.

Malinowe wspomnienia odbijają swój ślad,
Gdziekolwiek nie pójdę, tam widzę nasz świat.
Malinowe krzaki, malinowe góry,
Mojej pamięci malinowe chmury.

Malinowymi słowami opiszę ten czas.
Ciemny i zimny malinowy las.
Wszystkie zakazy rzuciłem za siebie,
Malinowy pocałunek w malinowym niebie.***

*** [notka od autorki] Wszystkie teksty piosenek, które są napisane na potrzeby TRM są napisane tylko i wyłącznie przeze mnie. Nie znam się na tym, więc proszę o wyrozumiałość. Wyobraźcie sobie to jako bazę tekstu, który potencjalnie jest śpiewany. Nie zaśmiecałam tych tekstów żadnymi „ochami” i „achami,” ani żadnymi powtórzeniami, które by najprawdopodobniej były w tych tekstach gdyby one były śpiewane. Dlatego niektóre z tekstów mogą się wydawać takie „wyciosane” rymowo, ale jak już mówiłam, traktujcie to jako bazę. :) Liczę na waszą wyrozumiałość.


                Była to bardzo krótka piosenka, Justin śpiewał ją z wielkim wyczuciem. Nie miała refrenu, a powolne zwrotki były przerywane przez długie wstawki muzyczne grane na gitarze.
                Do oczu napłynęły mi łzy. O mnie śpiewał, bo niby o kim? I już wiedziałam. Ta płyta jest cała o mnie i o tym co nas łączyło… łączy. Nie wiem czy jestem gotowa na drugą piosenkę. Nie wiem czy chcę słuchać tego wszystkiego co Justin ma mi do powiedzenia, a czego boi się powiedzieć.
                Niepewnie włączyłam kolejną piosenkę, która nosiła tytuł „Ogień” i miłe uczucie po przesłuchaniu poprzedniej piosenki zamieniło się w uczucie zawodu i gniewu. Teraz już wiedziałam, że Justin zawarł na płycie każdy aspekt nas. Piosenka również była grana tylko na gitarze, ale tym razem była szybka, a Justin śpiewał ją z niesłychanym zacięciem w głosie.

„Nie igraj z ogniem, bo spłoniesz” mówiła,
Ale sama się przy tym świetnie bawiła.
Miała swoje zasady, z którymi się nie liczyła.
Włączyła mnie do gry, a później tylko łzawiła.

Ona była tą iskierką,
Ja byłem jej cwaną gierką,
Zrobiony z łatwopalnego tworzywa,
Teraz całego mnie płomień okrywa.
Gorąco, duszno, wiatr zimny zawiewa,
Rozprzestrzenia mój ogień, w którym ona się ogrzewa.
W środku płonę, na zewnątrz udając twardego,
Parzę się tym ogniem, spalam się do żywego.

„Nie baw się zapałkami” powtarzała w kółko,
Śmiejąc się karmiła mnie przeciwbólową kapsułką,
Wiedziała doskonale, że coraz mocniej się palę.
Sparzyłem się na niej już milion razy,
Uwielbiam ten żar, chcę się więcej parzyć.

Ona była tą iskierką,
Ja byłem jej cwaną gierką,
Zrobiony z łatwopalnego tworzywa,
Teraz całego mnie płomień okrywa.
Gorąco, duszno, wiatr zimny zawiewa,
Rozprzestrzenia mój ogień, w którym ona się ogrzewa.
W środku płonę na zewnątrz udając twardego,
Parzę się tym ogniem, spalam się do żywego.

Spaliła mnie całego,
Użyła do tego ognia piekielnego.
Nadal igram z płomieniami, zapalając je gasnącymi zapałkami.
Wystarczy przecież tylko jedna iskra,
A wszystko płonie do cna.
Wystarczy trochę ognia,
który rozświetli nam właściwą drogę,
A my cofniemy się, żeby jeszcze raz zagrać w naszą grę.

                Przynajmniej jest szczery w mówieniu tego co o mnie myśli.
                Ściągnęłam słuchawki i roztrzęsiona położyłam się na łóżku. Chyba nie byłam gotowa na dalsze słuchanie. Jeszcze nie teraz. Póki co muszę przetrawić wszystko to, co do tej pory usłyszałam. Czyli przyjął postawę obronną. Woli zrzucać całą winę na mnie, niż zastanowić się nad własnym postępowaniem. Cholera, przecież ja tego nie zrobiłam! On się na to godził. Obydwoje jesteśmy temu tak samo winni, ale jak widać Justin zapomniał o tym jak mnie dotykał, jak mnie całował, jak wyznawał mi miłość. Faceci, najlepiej całkowicie uciekliby od odpowiedzialności.
                Usłyszałam ciche pukanie do drzwi, podniosłam się na łóżku, wzięłam dwa głębokie oddechy i pośpiesznie zamknęłam wszystkie otwarte foldery z plikami na moim laptopie.
                - Proszę – bąknęłam cicho i obserwowałam mamę wchodzącą do mojego pokoju.
                - Po co przyszedł Simon? – zapytała, podchodząc do mojego biurka i zbierając kubek, z którego pił Simon i talerz, na którym zostały dwa kawałki ciasta.
                - Zaprosić mnie na parapetówkę – odparłam, siadając po turecku na łóżku.
                - Nie zgadzam się na żadne parapetówki – powiedziała mama suchym i stanowczym głosem.
                - Tak się składa, że teraz już możesz się nie zgadzać, ale ja mogę cię nie słuchać. Osiemnaście lat, pełnoletniość do czegoś zobowiązuje – odparłam, a na mojej twarzy zagościł cyniczny uśmieszek.
                - Dopóki mieszkasz pod moim dachem masz się mnie słuchać – usłyszałam w odpowiedzi, a mój wzrok spotkał się ze srogim wzrokiem mamy.
                - Mogę się wyprowadzić, wtedy będziesz mnie błagała o powrót. A na parapetówkę pójdę, czy się zgodzisz czy nie – warknęłam, zaczynając się denerwować.
                - No dobrze, zgodzę się pod warunkiem, że nie będziesz dużo piła – odparła mama, dokładnie ważąc każde słowo.
                - Za kogo ty mnie masz? Za jakiegoś żula spod budki z piwem? – zapytałam cynicznie. – Wypiję tyle ile uznam za stosowne, ale nie zeszmaciłam się jeszcze na tyle, żeby upić się do nieprzytomności, możesz być spokojna – zaśmiałam się wrednie, patrząc na nią.
                - Jane, przestań się w ten sposób do mnie odnosić! – upomniała mnie, podnosząc głos.
                - Przepraszam – odparłam po chwili, dochodząc do wniosku, że jednak trochę przesadziłam. – Nie martw się, nie upiję się, to taka mała impreza, będzie tylko parę osób.
                - No dobrze… Idź na nią, ale nie wracaj za późno. – Mówiąc to pokręciła głową i zostawiła mnie samą w pokoju.
                Nie miałam pojęcia, że tak się sprawy potoczą. Nie dogadywałam się z rodzicami za dobrze odkąd poznali moją tajemnicę. Zresztą nadal nie mogę się nadziwić jak mama może na mnie patrzeć po tym, jak zobaczyła mnie nago w objęciach mojego brata. To jednak twarda kobieta. Nie powinnam być taka wredna dla niej i dla taty, przecież zachowują się normalnie, jak opiekuńczy rodzice, chcą dla mnie jak najlepiej, starają się jakoś poradzić sobie z tą sytuacją, a ja tylko jeszcze podsycam atmosferę. Może Justin ma racje, a jego sformułowanie „Ona była tą iskierką, […]Rozprzestrzenia mój ogień, w którym ona się ogrzewa.”
                On jednak ma dar do opisywania tak skomplikowanych uczuć w tak prostych słowach.

                Poranek następnego dnia był przepiękny. Wreszcie po jesiennej zimie, przez noc napadało bardzo dużo śniegu i mogłam poczuć prawdziwą zimę w pełni. Ta pogoda wprawiła mnie w wyśmienity nastrój, którego za żadne skarby nie chciałam niczym psuć.
                Płyta Justina nadal chodziła po mojej głowie, ale nie byłam w nastroju na dalsze słuchanie jaka to byłam zła i jak bardzo go wykorzystałam.
                Jedyne czego mi brakowało to przyjaciela. Nie miałam z kim porozmawiać o tej sytuacji, więc nie potrafiłam sobie z nią poradzić. Kiedyś, w wakacje, jak to wszystko się działo, był Justin. Z nim zawsze mogłam o tym porozmawiać, on był moją podporą i ramieniem, na które zawsze mogłam się wypłakać. Teraz tego nie mam. W mojej głowie cały czas jest nadmiar myśli, czuję, że jest ich za dużo, nie mieszczą mi się i za niedługo nie wytrzymam. W takich chwilach zazdroszczę Dombledore’owi, że posiadał myślodsiewnię. Też chcę taką, może to pomogłoby mi uporać się ze sprawami i poukładać je w jakiś mądry sposób. Ale takie cacka jak myślodsiewnie, nie istnieją, więc przydałby mi się taki zwykły przyjaciel, który spojrzałby na to z innego punktu i doradziłby mi co z tym wszystkim mam zrobić.
                Wyjątkowo skrupulatnie wybierałam ubrania na wieczorną imprezę. W końcu wybór padł na Czarne spodnie i jasny, ciepły wełniany sweter, który był o wiele za duży, ale uważałam, że idealnie na mnie leży. Nie było to ubranie ani zbyt na co dzień, ani zbyt odświętne. Bałam się spotkać z nimi wszystkimi. Bałam się spojrzeć Melody i Cindy w oczy, a co najgorsze, przecież miałam umowę z Lucasem, że jeśli nie będziemy się kontaktować, to on niczego nikomu nie powie. Jak zareaguje na mój widok?
                Z łatwością odnalazłam mieszkanie Simona. Było ono w małym, trzy-piętrowym bloku, na trzecim piętrze. Wchodząc po wąskich schodach klatki schodowej, usłyszałam ciche dźwięki muzyki dochodzące z pewnego mieszkania i już wiedziałam, że właśnie tam odbywa się parapetówka. Zadzwoniłam do drzwi ale nie musiałam długo czekać, aż Simon otworzył mi w towarzystwie swojego uśmiechu.
                - Super, że przyszłaś Jane! – powiedział rozpromieniony, wpuszczając mnie do środka.
                - Chyba tylko ty się będziesz z tego cieszył – mruknęłam, nie mogąc się powstrzymać od tej lekkiej uszczypliwości i podałam chłopakowi ciasto, które przyniosłam z domu.
                - Szarlotka! Świetnie, moje ulubione! – krzyknął, zaglądając pod przykrywkę pudełka, w którym przetransportowałam ciasto do jego mieszkania.
                - Cieszę się, że trafiłam z tym małym prezentem – uśmiechnęłam się i rozebrałam czapkę, szalik i kurtkę. Okrycie wierzchnie powiesiłam na wieszaku w przedpokoju i teraz mogłam rozejrzeć się po jego nowej kawalerce.
                - Zwiedzaj, sprawdzaj, a później wróć do salonu, tam gdzie jest serce imprezy – zaśmiał się Simon i wszedł do kuchni, żeby zanieść ciasto.
                Założyłam z powrotem swoją torbę na ramię i rozejrzałam się po mieszkaniu. Było nowocześnie urządzone, ale nie było za duże. Dwa pokoje – sypialnia Simona i salon niewielkich rozmiarów, do tego mała kuchnia i mała łazienka. Co tu dużo mówić – typowa kawalerka. Nowoczesne sprzęty, drogie meble, wszystko gustownie i praktycznie urządzone. Simona rodzinie nigdy się źle nie powodziło, jest jedynakiem, więc cała uwaga jego rodziców jest skupiona na nim, więc teraz pewnie większą część kosztów jego usamodzielnienia się ponoszą oni. U mnie nigdy nie było i nie będzie to takie proste. Pomimo tego, że źle nam się nie powodzi, a wręcz przeciwnie, to zawsze jest jeszcze Justin, Jazzy i Jaxon. Teraz rodzice bardzo mało pieniędzy posyłają Justinowi, on sam pomimo pracy nad płytą, musi pracować na etacie i dorobić sobie, żeby starczyło mu na życie. Bycie jedynakiem ma jednak duże profity.
                W końcu po krótkich oględzinach mieszkania zdecydowałam się wejść do salonu, gdzie zabawa trwała w najlepsze. W chwili, w której przestąpiłam próg pokoju, wszystkich uwaga skupiła się tylko i wyłącznie na mnie. Rozmowy ucichły, by po ułamku sekundy znowu rozbrzmiały jakby nigdy nic. I ponownie byłam dla nich niewidocznym powietrzem, nie zawracali sobie mną głowy, ani nie proponowali, abym dołączyła się do nich. Po co ja tu w ogóle przyszłam? Co ja sobie myślałam? Że co, że niby znowu się zaprzyjaźnimy? HA! Głupie marzenia.
                Podeszłam do stołu, na którym były rozłożone szklanki i napoje zarówno alkoholowe, jak i te bezalkoholowe. Nalałam sobie do szklanki soku pomarańczowego i dolałam wódki. Chciałam już odejść od stolika, ale stanął obok mnie Lucas, więc niezręcznie byłoby tak po prostu odwrócić się i pójść w siną dal.
                - Cześć – powiedziałam zerkając nieznacznie na chłopaka.
                - Cześć – odparł nalewając sobie drinka, a gdy już to zrobił odwrócił się w moją stronę i przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie w milczeniu po czym on mruknął – co u ciebie?
                - A wszystko po staremu – odparłam, zastanawiając się jak on zrozumie słowa „wszystko po staremu,” chyba jednak złego zdania użyłam w opisaniu tego co u mnie słychać.
                - A co u Justina? – zapytał upijając drinka.
                - Dobrze. Nagrywa płytę w Londynie.
                - To nieźle… - mruknął z aprobatą. – Czyli wy już razem…?
                - Nie. To było głupie, to było dawno temu i się już nie powtórzy – odparłam, ze zdenerwowaniem pijąc duży łyk alkoholowego napoju, co spowodowało okropny grymas na mojej twarzy.
                - Spokojnie Jane, tylko tak pytam – powiedział Lucas, przyglądając mi się uważnie.
                - Możesz do tego nie wracać? – zapytałam dosadnie, gdy udało mi się przełknąć niedobrą mieszankę wódki z sokiem.
                - Mogę. Nawet wolałbym do tego nie wracać. To jest okropne – powiedział przekładając szklankę z prawej ręki do lewej.
                - Nie miałam zamiaru ciebie tu spotykać, przypadkowo to się stało. Przepraszam, że narażam cię na moje towarzystwo – wyrzuciłam siebie poirytowana i zostawiłam chłopaka z otwartą buzią ze zdziwienia.
                - Odkochaliście się już? – zaśmiał się Simon obok, którego usiadłam z impetem.
                - Już dawno, jakieś… cztery miesiące temu – mruknęłam biorąc porządny łyk drinka.
                - Uważaj Jane z tym drinkiem, jak cię sieknie zaraz, to nie zdążysz nic powiedzieć i będziesz leżała pod stołem z twarzą we własnych wymiocinach. Ja nie mam zamiaru tego sprzątać – mruknął, patrząc jak opróżniam pół zawartości szklanki jednym haustem.
                - Nie ważne – mruknęłam, czując jak pierwsza partia alkoholu mroczy mi oczy.
                - O co chodzi Jane? – zapytał się troskliwie, a ja już lekko upita nie byłam taka powściągliwa, jak na trzeźwo.
                - O to, że nie mam przyjaciół. Zobacz nikt nawet się ze mną nie przywitał gdy tutaj weszłam – powiedziałam z ironią w głosie, pokazując wszystkie bawiące się osoby.
                - Bo ostatnio nie byłaś obecna w ich życiu, może to ty powinnaś się pierwsza do nich odezwać? – zaproponował uśmiechając się pocieszająco.
                - I o czym mam z nimi gadać?
                - I widzisz, koło się zamyka – odparł, przeczesując włosy ręką.
                - Potrzebuję się komuś zwierzyć – powiedziałam po krótkiej chwili ciszy.
                - Wal śmiało – odparł Simon, dopijając swojego drinka do końca.
                Czując, że mój rozum już jest bardzo swawolny, nie potrafiłam wszystkiego trzymać w sobie, ale nadal miałam kontrolę nad tym co mówię i nadal wiedziałam, że temat mnie i Justina jest tematem tabu. Ale co z tego, skoro następną rzeczą, którą wypowiedziałam, było:
                - Żeby zostać moim przyjacielem i osobą, której mogę się zwierzyć, trzeba poznać zawartość koperty, którą dostałam na urodziny od Justina – powiedziałam, nie zważając na to jak idiotycznie brzmi to co mówię.
                - Ok i coś jeszcze? – zaśmiał się.
                - Jesteś na to gotowy? – zapytałam, podnosząc brwi.
                - Myślę, że tak – odparł podejrzliwie.
                - Zastanów się nad tym dobrze. Gdy poznasz tajemnicę tej koperty, już nigdy nie spojrzysz tak samo ani na mnie, ani na Justina – powiedziałam, plącząc się we własnych słowach.
                - Myślę, że dam radę. Znam już was od tylu lat, że nic mnie nie zaskoczy – odparł chłopak, kładąc ręce na swoich piersiach, jakby chciał pokazać mi jak bardzo można mu zaufać.
                - Przyjdź jutro do mnie, ale po południu, kiedy moich rodziców i dzieciaków nie będzie w domu – powiedziałam, nie myśląc nad konsekwencjami tego kroku.
                - A przyjdę, przyjdę – zaśmiał się i poklepał mnie po kolanie, po czym podparł się i wstał ociężale.
                Obserwowałam jak Simon podchodzi do Matta i Cindy i zaczyna z nimi rozmawiać. Czułam jak coraz bardziej kręci mi się w głowie, wzbierała we mnie senność, ale nie chciałam się tak łatwo poddać alkoholowi, więc na wszelki wypadek odłożyłam niedopitego drinka na mały stolik i opadłam na oparcie sofy. W milczeniu przyglądałam się rozmowom znajomych, który najwyraźniej mieli mnie gdzieś. Nie zwracali na mnie uwagi, jakbym była powietrzem. Nie, gorzej. Gdybym była powietrzem byłabym im niezbędna do życia, ale ja jestem im zbędna, ignorowali mnie jakbym była częścią otoczenia. Nic nieznaczącą poduszką na kanapie, albo starym obrazem wiszącym na ścianie, na którego nikt nie patrzył, bo miał dość jego widoku. O tak. Tak właśnie się czułam siedząc na sofie przez kolejną godzinę.
                Poczułam, że trochę wytrzeźwiałam, więc wstałam i podeszłam do Cindy rozmawiającej z Melody.
                - Hej – mruknęłam, z nieśmiałym uśmiechem na twarzy.
                - Cześć – odpowiedziały, patrząc na mnie jakbym była intruzem. Bo chyba byłam.
                - Proponuję rozejm – powiedziałam pewnie, lustrując wzrokiem ich twarze, a  gdy nic nie odpowiedziały, dodałam – przepraszam… Nie powinnam wtedy tak się zachować i w ogóle nie powinnam przestać się do was odzywać.
                Dziewczyny nie zmieniły wyrazu swoich twarzy. Nadal wpatrywały się we mnie zdziwionymi minami nic nie mówiąc.
                - Powiecie coś wreszcie? – zapytałam lekko zniecierpliwiona.
                - Co mamy powiedzieć? To co przed chwilą powiedziałaś to szczera prawda, mamy ci przytaknąć czy co? – warknęła Cindy, a mi szczęka odpadła. Po niej nie spodziewałam się czegoś takiego. Po Melody tak, ale nie po niej.
                - Dobra, nie ważne. Zapomnijcie, że kiedykolwiek wyciągałam do was pierwsza rękę na zgodę. Miłego życia. Na razie – powiedziałam i machnąwszy ręką oddaliłam się od nich słysząc za sobą nagłe szepty.
                Podeszłam do Simona, który był akurat w kuchni i powiedziałam mu, że się już zbieram i dziękuję za zaproszenie. Niedługo później znalazłam się już we własnym ciepłym pokoju.


Chciałam Wam serdecznie podziękować za TYYYYLE komentarzy *.* Jesteście niesamowici! :)

Zapraszam Was do zakładki SPOJLERY, a także na konto @TRMfanfiction, gdzie są podawane wszystkie informacje o nowych rozdziałach. Korzystajcie z hasztagu #TRMpl, a także zapraszam do ANKIETY i do TWEETA.

74 komentarze:

  1. Jeju, czekałam na ten rozdział i się nie zawiodłam! Nie mogę się doczekać dalszych losów Jane i Justina, i czym nas zaskoczysz, bo chyba każdy się zgodzi, że nie jest to oklepana fabuła, więc można się jeszcze porządnie zdziwić. Podziwiam też za napisanie tych piosenek, fajnie Ci wyszły! Rymy, sens, itd. :D
    Btw, zauważyłam, że wkradł Ci się mały błąd ortograficzny, bo napisałaś "rozmową" zamiast "rozmowom".
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i czy rzeczywiście Jane wyjawi Simonowi sekret :D
    my-own-medieval-girl.blogspot.com :)

    PS. mogłabyś naprawić ten napis "czytaj dalej" na stronie głównej? Nie działa, gdy się na niego klika.. No chyba że tylko ja tak mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się jeśli chodzi o teksty piosenek, są naprawdę świetne :D Dobrze się je czyta. A, co do "czytaj dalej" mam niestety podobnie.

      Usuń
    2. "czytaj dalej" już powinno śmigać. :)
      Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
    3. "Czytaj dalej" już działa :D

      Usuń
    4. O co chodzi z czytaj dalej ?:)

      Usuń
  2. Świetny rozdział ! Czekam na kolejny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham TRM!!! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Życzę weny!!! <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow.Podobają mi się strasznie teksty tych piosenek, a najbardziej ta druga,rozdział zajebisty. Czakam na następny. 💜💜

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział ;) @blieve19945

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny 💝 werto było tyle czekać ;) nie mogę doczekać aię nn! Życze weny ;* 💕

    OdpowiedzUsuń
  7. O jezusiu, czy ona wie co robi, chcąc powiedzieć o tym wszystkim Simonowi? Może to właśnie Lucas powinien być jej przyjacielem, skoro jak narazie nikomu o niczym nie powiedział? Oby nie popełniła żadnego głupiego błędu :( Boję się, że coś pójdzie nie tak i Jane sobie nie poradzi.


    www.collision-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham TRM <3
    Na prawde nie spodziewałam sie takiego rozdzialu. Świetny jest. Ale mam nadzieje ze Jean nic nie powie Simonowi o ich relacjach z Justinem. Szkoda mi Justina. Ze siedzi tam sam w Londynie, ale mam nadzieje ze Jean go odwiedzi. Na prawdę super rozdzial. Z niecierpliwoscia czekam nn. Pozdrawiam i WESOŁYCH ŚWIAT I WEENYYY OCZYWISCIE :)

    OdpowiedzUsuń
  9. On jejku! Świetny rozdział a te piosenki! jestem pod wielkim wrażeniem, żeby napisać coś takiego trzeba być naprawdę kreatywną osobą, czekam na następny z niecierpliwością! Wesołych Świąt!
    @confused1203

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy rozdział i wg wow z tymi piosenkami

    OdpowiedzUsuń
  11. Już widać że te część będzie milion razy lepsza od poprzedniej!

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże to ff jest cudowne ! mam nadzieję że Jane i Justin będą razem i okaże się ze są tak naprawdę przyszywanym rodzeństwem haha a tak na marginesie to mam wrażenie że między Jane i Simonem coś będzie : )

    OdpowiedzUsuń
  13. Boooski, jak zawsze! Nie mogę doczekać się kolejnego! A tak przy okazji wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aha dlaczego czytam to dopiero teraz?? Ale przejdźmy do konkretów :D rozdział cudny :D już wyobrażam sobie rozmowę Jane z Simonem, ona mu opowie, ze spała z Justinem a on na to "omg zazdro" i się okaże ze Simon jest gejem zakochanym w Justinie hahahahahah xd a tak na poważnie to myślę ze Jane w ostatniej chwili coś wymyśli i jednak nie powie niczego, a dziewczyny jej wybacza i zaczną się kumplowac tak jak dawniej. A Camille jak się ustawiła no proszę proszę, co tu się działo xd już nie mogę się doczekać kolejnego bo jestem naprawdę ciekawa tej rozmowy
    P.S Jane ma naprawdę słaba głowę XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudeńko <3
    Pięknie piszesz teksty piosenek, zero pierdół wszystko na temat. Podoba mi się :)
    Mam nadzieję,ze następny rozdział przeczytam ciut szybciej ;)
    Podziwiam Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewczyny to suki Simon jest super a Justin no.... Po prostu khbsdkycvwdkhbcqdkhvdwsuper rozdział do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  17. MOJE KURWA SERCE
    KICHAM TO
    I NIE MARTW SIE TYMI PIOSENKAMI SA NAWET SPOKO XD
    A CO DO ROZDZIALU OGOLNIE SKXPDNNWJDNX
    A TE MALE PIZDY MNIE WKURWILY
    A JANE ZA SZYBKO OCENILA TA PLYTE PEWNIE POTEM DOBRZE O TYM LISZE
    JEZU NIE WIEM CZEMU PISZE DUZYMI LITERAMI
    ALE KOCHAM TO
    I CIEBIE
    I JEZU HSJLSXNJXKSKS
    KC WAS WSZYSTKICH

    OdpowiedzUsuń
  18. Jejciu rozdzial niesamowity *,* ale niestety mam,jedna uwage WIECEJ JUSTINA!!! ogolnie rozdzial super jak zawsze!! Kocham to ff i czekam na kolejny <3 ps.kiedy dasz znac o nowym rozdziale? ;) kocham..!! Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  19. jej rozdział super! na prawdę dobra robota :D jestem ciekawa cz simon się o wszystkim dowie czy jednak jane się wykręci xD dziękuję za rozdział @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział :D juz czekam na next'a!! Ciekawe czy Jane powie Simonowi prawdę *.* xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Dmziekuje za neksta! Nie mogłam się go doczekac:)
    Czekam na nastepny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Genialny rozdział!!!
    Czekam na dalsze losy Jane i Justina, kc

    OdpowiedzUsuń
  23. Super rozdział :D
    I nie martw sie piosenkami - są suuupeer! :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiem co czuje Jane i troche zawiodłam się na Justinie, mam nadzieje ze zacznie myslec o uczuciach Jane ❤ rozdział świetny jak zawsze

    OdpowiedzUsuń
  25. Niech ona leci do niego na te ferie. Nie przypadł mi do gustu Simon... Czekam na koleny rozdzial. Zycze weny :)

    OdpowiedzUsuń
  26. ROZDZIAŁ JEST MEGA

    OdpowiedzUsuń
  27. Spokojny rozdział :)
    chcę już ferie Jane, żeby poleciała do Londynu :")

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak ja sie ciesze, Ze juz wróciło TRM. Kocham je!:)
    I tez chce juz, zeby byly ferie i pojechala do niego:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Idealnie trafiłaś z tym rozdziałem. Dokładnie w tym momencie mojego własnego życia borykam się z tym samym problemem co bohaterka. Co więcej pisać, jest idealny ten blog, rozdział, wszystko. I masz wielki talent do wymyślania tekstów. Strasznie mi się podobają. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Idealnie trafiłaś z tym rozdziałem. Dokładnie w tym momencie mojego własnego życia borykam się z tym samym problemem co bohaterka. Co więcej pisać, jest idealny ten blog, rozdział, wszystko. I masz wielki talent do wymyślania tekstów. Strasznie mi się podobają. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. uwielbiam tooooooo i czekam na kolejny życzę miłej weny

    OdpowiedzUsuń
  32. matko genialny

    OdpowiedzUsuń
  33. Superrr rozdzial :)
    Ciekawe jak zareaguje Simon.:o

    OdpowiedzUsuń
  34. świetny rozdział :)
    powodzenia życzę i weny <3
    http://art-of-killing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. kocham,kocham, kocham....
    najlepsze ff jakie czytam <3
    -Roni

    OdpowiedzUsuń
  36. Jestem ciekawa czy powie Simonowi wszystko i jak Simon na to zareaguje. Rozdział cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Dawno nie zaglądałam tutaj z braku czasu, nie miałam pojęcia ze jest już 2cz. Wchodzę a tu dwa rozdziały. Jak zwykle świetne, wspaniale piszesz. Czekam na następny. Życzę bardzo dużo weny i Czasu na pisanie. Pozdrawiam i zapraszam wszystkich do mnie ��
    Believe that life can be beautiful -
    http://meganbensontoday.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  38. Cudowny rozdział! <3
    Czekam na Kolejny bo chce widzieć relacje Simona,o ile wogóle mu powie
    Licze Na to że Jane wykorzysta niebawem bilet do Londynu i odwiedzi Justina!
    @LoliszkaXD

    OdpowiedzUsuń
  39. omg boję się jak zareaguje Simon jak usłyszy prawdę sjhdksjaf

    OdpowiedzUsuń
  40. najlepsze ff! czekam ♥

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Uwielbiam to ff! Piosenki sobie spiewalam.. :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Jejku tak sie boje reakcji Simona! Hmm a może ona wcale mu nie powie? Idk wymówi sie na alkohol albo cos. Lucas mnie mile zaskoczył, myślałam, że okaże sie totalnym dupkiem. Może on nadal cos do niej czuje? Kocham to ff, bo żyje w takiej niepewności �� co sie wydarzy no. Mam nadzieje, że mama Jane troche zluzuje. Czekam na następny rozdział kochana! ilysm @luv_my_TOMMO_

    OdpowiedzUsuń
  44. Ciekawe czy mu wygada..
    Czekam na neksta!:)

    OdpowiedzUsuń
  45. Aww! Dziękuję za kolejny wspaniały i zaskakujący rozdział! Ale się dzieje! Jane wyjawi kolejnej osobie tajemnice? I to przyjacielowi Justina? Nie jestem pewna czy Justin będzie zadowolony gdy się o tym dowie.... Simon na pewno będzie zszokowany.... Hmmm czekam na ciąg dalszy! Dziękuję i pozdrawiam Zuza <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Wow :D To jest genialne opowiadanie. Dopiero wczaraj zaczelam je czytac i dzisja skonczylam i jestem zaskoczona. :) bede czytac dalsze losy bohaterow z zaciekawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Zakochalam sie ponownie w tym opowiadaniu💜

    OdpowiedzUsuń
  48. Zakochalam sie ponownie w tym opowiadaniu💜

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  50. Mega ! Czekam na nastepny z niecierpliwoscia:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Rozdzial swietny <3
    Mam pytanko :D Czy bedziesz kontynuowala poprzedniego bloga z Mel i Justinem? ♥♥
    On jest cudowny i tak 2 czesc bylaby milym zaskoczeniem :*
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz podać link do bloga ?:)

      Usuń
  52. Gratulacje! Zostałaś nominowana do Liebster Award! Wszystko czego chcesz się dowiedzieć znajdziesz u mnie na blogu w zakładce "MENU" pt. "LIEBSTER AWARD" :)
    Proszę o dokładne przeczytanie całego postu i pozostawienie komentarza informującego pod postem.

    OdpowiedzUsuń
  53. Kiedy następny ??

    OdpowiedzUsuń
  54. Halo halo kiedy będzie kolejny rozdział. Uwielbiam to opowiadanie.
    Czekam z niecierpliwością
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  55. Hej :-) kiedy pojawi się kolejny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  56. Omg :o Łezka się w oku kręci

    OdpowiedzUsuń
  57. Hsdjsbdehdehegeh nie moge wytrzymac

    OdpowiedzUsuń
  58. Ciekawe czy jane powie wszystko simonowi..i wspolczuje jej troche tych kolezanek..moze noech pozna kogos nowego jakas kolezanke ..

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy