25.05.2015

4. Moje Zeznania vol. III




Pamiętam jak weszłaś do kuchni w tej sukience w kwiatki.
Pamiętasz, kłóciliśmy się wtedy o śniadaniowe płatki.
Iskry w oczach, głos napięty, a w głowie same szalone zakręty.
Nie wiem jak Ci się do tego przyznać,
ale w myślach zrzuciłem z ciebie tę sukienkę w kwiatki,
ty rozsypałaś śniadaniowe płatki.

Złościłaś się na mnie ubrana w sukienkę w kwiatki,
Słodko brzmiał twój głos, był jak pelargonii płatki.
Ze złości zagryzałaś wargi, biłaś, kopałaś - z mojej strony żadnej skargi.
Wstydzę się do tego przyznać,
ale w myślach zdarłem z ciebie tę sukienkę w kwiatki,
Ci się podobało, na policzkach miałaś zawstydzenia łatki.

Pamiętasz jak na podłodze zostawiłaś tę sukienkę w kwiatki?
Przyszłaś do mnie ubrana tylko w uśmiech nastolatki.
Już nie wstydziłem się przyznać, że
w myślach rozbieram cię z tej sukienki w kwiatki
a ty rozsypujesz wokół śniadaniowe płatki.

                Jechałam do szkoły przy akompaniamencie piosenki pod tytułem „Sukienka W Kwiatki.” Nie mogłam się przestać uśmiechać sama do siebie słysząc wesołe dźwięki gitary i zadziorny głos Justina śpiewającego tą zabawną piosenkę. Oderwanie się od tych wszystkich poważnych piosenek, które zahaczały o moje nerwy i rozdzierały je boleśnie; „Sukienka W Kwiatki” była inna. Była zabawna, spokojna, zadziorna i śmieszna. Puszczałam ją raz po raz, a nawet na lekcjach zamiast słuchać nauczycieli, siedziałam z rozpuszczonymi włosami słuchając tylko tej piosenki. To było coś czego potrzebowałam. Wszyscy się zastanawiali dlaczego taka zadowolona chodzę po szkole, a w mojej głowie brzmiała tylko ta piosenka, odpychająca wszystkie niepochlebne spojrzenia znajomych i wszystkie problemy. Słuchając jej miałam wrażenie, że mogę wszystko, a związek mój i Justina był bardzo niewinny. Czułam się jakbym dryfowała ponad wszystkimi, ponad prawem. Ale nadal byłam sama, bez towarzystwa Justina. Ta myśl szybko ściągnęła mnie na ziemię. Nadal nie podjęłam żadnej decyzji dotyczącej wyjazdu. Wiedziałam natomiast jedno: dziś na sto procent przesłucham wszystkich piosenek. Już ponad połowę słyszałam, więc byłam gotowa przyjąć na klatę resztę. Nie wiem co mnie czeka, ale będę twardzielem. Miałam skrytą nadzieję, że najgorsze miałam już za sobą, myślę o piosence „Ogień,” w której cała wina została zrzucona na mnie. Tej piosenki nigdy Justinowi nie wybaczę.
                Po męczącym dniu w szkole, musiałam jechać po dzieciaki, a gdy wróciłam z nimi do domu, zamknęłam się w swoim pokoju chcąc mieć wreszcie ciszę i spokój. Najpierw z niecierpliwością odrobiłam lekcje, nauczyłam się na kartkówkę, którą miałam mieć następnego dnia, później zjadłam kolację, umyłam się i wreszcie o wpół do dziesiątej wieczorem położyłam się w łóżku, zgasiłam wszystkie światła w pokoju i założyłam słuchawki na uszy. Słuchałam wszystkich piosenek od początku, aż w końcu włączyła się ósma, pod tytułem „Przestań Się Ze Mną Droczyć.”
                Z początku muzyka była bardzo powolna, Justin śpiewał delikatnie, ale w głosie miał taką, jakby to nazwać, zaczepność. Po drugiej zwrotce gra gitary była bardzo głośna i nachalna, a Justin śpiewał głośno, dając z siebie wszystko. Popłakałam się podczas słuchania ostatniej zwrotki. Nie potrafiłam tego wytłumaczyć, ale łzy obficie ciekły po moich policzkach, a ja raz po raz przewijałam do początku.


Przestań się ze mną droczyć,
Mówię ci prawdę wprost, nie patrząc ci w oczy.
Zamykam je za każdym razem, gdy zbliżam się do twojej twarzy.
Mówisz „spójrz na mnie, spójrz”
Nie chcę patrzeć.
Wolę żyć w nieświadomości,
Przecież to tylko nic nieznaczące głupoty młodości.
Tydzień spędzony z dala od ciebie trwa wieczność,
Ile razy jeszcze cię będę tracić?
Kiedyś życie nam swe długi spłaci.

W czasie kiedy Cię przy mnie nie ma
Odtwarzam wszystkie nasze chwile,
Zamykam się we wspomnieniach.
Zacinam się na nich, przewijam jak zepsuta płyta,
Chcę je wszystkie schwytać.
Im częściej przywołuje je w mojej pamięci,
Tym bardziej zapominam o tobie.
Jesteśmy przeklęci.
Tylko w mojej głowie świat jest idealny,
Możemy kochać każdego, a każdy błąd jest wybaczalny.

Więc proszę cię, opuść już moją głowę,
Przytłacza mnie myśl, że zdobyłem Cię,
Ale być z tobą nie mogę.
Może i jestem obłąkany, może i mam szalone plany,
Może i jestem naiwnym palantem,
Ale chcę wreszcie uwolnić wspomnienia o tobie,
To będzie moim antydepresantem.
Więc przestań się ze mną droczyć,
Ja wiem czego chcę, to ty mi rozum mroczysz.

W czasie kiedy Cię przy mnie nie ma
Odtwarzam wszystkie nasze chwile,
Zamykam się we wspomnieniach.
Zacinam się na nich, przewijam jak zepsuta płyta,
Chcę je wszystkie schwytać.
Im częściej przywołuje je w mojej pamięci,
Tym bardziej zapominam o tobie.
Jesteśmy przeklęci.
Tylko w mojej głowie świat jest idealny,
Możemy kochać każdego, a każdy błąd jest wybaczalny.

Kiedyś powiem wszystkim jak bardzo cię kochałem,
Powiem im z jakim problemem przez lata się borykałem.
Wtedy dojdę do wniosku, że byłem idiotą,
Karząc ci odejść.
Te wspomnienia mnie przygniotą.
Proszę cię, przestań się ze mną droczyć,
Weź mnie za rękę, pozwól mi stopy w tym morzu zmoczyć.
Trzymaj mnie mocno, nie pozwól utonąć,
Zaufam tobie, będę twoje instrukcje chłonąć.
Chwyć mnie kurczowo, nie puszczaj,
Wbij paznokcie w mój nadgarstek, nie odpuszczaj.
Naucz mnie pływać, pokaż podstawy,
Przy tobie odejdą wszystkie obawy.
Chodzę po wodzie zanurzony po kolana,
Woda jest zimna, cierpka,  wiatrem dyrygowana.
Złap mnie mocniej, fale mnie pochłaniają,
Piaszczysty grunt spod nóg mi odbierają.
Więc przestań się ze mną droczyć,
Chwyć mnie mocno, nie pozwól falom mnie zaskoczyć.

                Nie potrafiłam się pozbierać po tym co usłyszałam. Jak ja w takim stanie mam przesłuchać kolejnych piosenek? To co właśnie słyszałam było idealne. Justin nie śpiewał końcówki ostatniej zwrotki, on ją niemalże wykrzykiwał. Zwracał się do mnie, chciał, żebym wróciła, chciał, żebym mu wybaczyła, chciał jeszcze raz spróbować, chciał mnie. A ja co? Nadal borykam się z myślami czy przyjechać do niego, czy zostać w domu i nie wchodzić do tego bagna drugi raz.
                Nadgarstkiem przetarłam łzy z policzków i włączyłam następną piosenkę. Jednym słowem: to był szok. „Marzymy O Normalności” w niczym nie przypominała tego, co do tej pory Justin nagrał. Była bardzo szybka, a Justin grał na gitarze bardziej szarpiąc struny niż delikatnie przejeżdżając palcami po nich. Tylko refren miał jakąś konkretną melodię, zwrotki były bardziej mówione niż śpiewane, jakby Justin je rapował.

Marzymy o normalności,
Ale gubimy się w rzeczywistości.
Nie wierzymy ludziom i ich naiwności,
Ale wiemy, że osądzą nas bez żadnej litości.
Krzykną „zakochali się tylko w swojej fizyczności.”
Musimy ufać naszej miłości,
Ale przecież to złamanie prawd moralności.
Tkwimy w bezsilności,
Pozbawieni intymności,
Śmiejemy się z ludzi i ich krytyczności,
Bardzo odporne są nasze kości,
Odpychamy złe słowa bez żadnej trudności,
Mamy już dość tej monotematyczności.

I co, myślicie teraz, że jesteśmy od was głupsi?
Odkryliście naszą tajemnice,
myślicie, że jesteście lepsi?
Śmiejemy się z was po kryjomu,
Bo nie znacie prawdy,
nie powiemy jej nikomu!
Nawet ze świata wyklęci,
Pozostaniemy na zawsze nietknięci.

Słowa wzmagają odczucie wrogości,
Żyjemy w ciągłej gotowości.
Atakujemy chroniąc naszej godności.
Uciekamy od ich chciwości,
Chcą wiedzieć wszystko o naszej namiętności.
Prawda przyprawia ich o mdłości,
Mówią o naszej niedojrzałości,
A my latamy w chmurach frywolności,
Chcąc poczuć trochę melancholijności.
Znów zatapiamy się w jedności,
Nie dopuszczamy do siebie reszty ludności.
Mamy już dość ich komentarzy i wielkich mądrości.

I co, myślicie teraz, że jesteście mądrzy?
Odkryliście naszą tajemnice,
myślicie, że jesteście tacy chytrzy?
Śmiejemy się z was po kryjomu,
Bo nie znacie prawdy,
nie powiemy jej nikomu!
Nawet ze świata wyklęci,
Pozostaniemy na zawsze nietknięci.

Próbujemy oddalić głosy pełne nachalności,
Ale płaczemy w poduszkę z bezradności.
Mówią, że to przejaw naszej infantylności,
Ale my trwamy w swojej asertywności,
Nie chcąc wziąć za to odpowiedzialności.
Mamy już dość ich brutalności,
Doszukują się w nas dwuznaczności,
Mówią, że to są błędy młodości,
Obrzydza ich taka forma erotyczności,
Nie potrafią zrozumieć naszej inności.
Tkwią w konserwatywności,
A my spędzamy noce w bezsenności
Obmyślając plan ucieczki od codzienności.
Teraz wiemy, że ulegamy powoli autodestrukcyjności.

                Musiałam przesłuchać tej piosenki cztery razy aby w pełni przyswoić tekst, ponieważ czasami głos Justina był zagłuszany przez szarpanie strun gitary. Nie potrafiłam otrząsnąć się z szoku. Ten tekst był… mocny. Przecież gdy on to wyda, wszyscy się domyślą o co chodzi, nawet jeśli nic nie jest wprost powiedziane.
                Nie. To dla mnie za dużo jak na jeden wieczór. Wyłączyłam ipoda i odłożyłam go na szafkę nocną. Półtorej godziny spędziłam na przesłuchiwaniu tych piosenek. Gdy myślę o Justinie tracę czasoprzestrzeń, czas mija, a ja wcale tego nie zauważam. To jest niezdrowe. Potrafię zakopać się w tych myślach na długie godziny, bez jedzenia, bez picia, bez świadomości życia realnego.
                Wstałam z łóżka i poszłam do ubikacji. Gdy wychodziłam zauważyłam, że w domu wszystkie światła były pogaszone, dzieciaki spały w swoich pokojach, a z dołu także nie dochodziły żadne dźwięki, co świadczyło o tym, że z całej rodziny ja tylko jeszcze nie śpię.
                Położyłam się z powrotem na łóżko, ale nie byłam senna. W głowie cały czas rozbrzmiewał mi głos Justina śpiewający do mnie i tylko do mnie.
                Nieświadomie moja ręka powędrowała pod koszulkę, w której spałam. Z zamkniętymi oczami zaczęłam głaskać okolice pępka. Myślałam o Justinie, o tych wszystkich chwilach, kiedy on mnie dotykał i głaskał. Kiedy byłam jego całym światem.
                „Nie. Nie zrobię tego. To jest żałosne.” Pomyślałam odsuwając rękę od brzucha. Wstydzę się sama przed sobą, że takie rzeczy zaczęły krążyć po mojej głowie. Ale długo nie wytrzymałam w swoim postanowieniu i moja ręka ponownie powędrowała do mojego brzucha. Głaskałam się delikatnie, powoli zjeżdżając palcami na podbrzusze.
                Justin – teraz tylko on był w moich myślach. Wyobrażałam sobie jakby to on leżał teraz obok mnie i jakby to jego ręka mnie dotykała. Przywoływałam do myśli te wszystkie podniecające mnie chwile. Te niepewne ruchy, poznawanie własnych ciał. Nasze początki. To były najbardziej podniecające chwile, jakie z nim przeżyłam. W tym momencie chciałam, żeby wszystkie one powróciły.
                Moja ręka zjechała niżej, na moje łono. Myśli Justina robiły swoje, powodowały, że czułam się coraz przyjemniej. Moje palce odnalazły wreszcie moje miejsce intymne i zaczęły je pocierać. Ścisnęłam mocniej powieki wyobrażając sobie brązowe oczy Justina wpatrujące się we mnie, jego nagie ciało przyciśnięte do mojego, jego miękkie usta zostawiające czerwone ślady na mojej skórze.
                Czułam lepki śluz na swoich palcach, wygięłam miednicę do góry, żeby poczuć przyjemność  z tego co robiłam. Wsadziłam dwa palce do swojej pochwy i zaczęłam nimi poruszać. Nadal z zamkniętymi oczami przypominałam sobie tą pierwszą noc, gdy Justin mnie dotykał i to właśnie te myśli sprawiły, że chwilę później poczułam przyjemność ogarniającą moje ciało. Zacisnęłam uda wokół swojej ręki, której nie ruszyłam, nadal dotykała mojego krocza. Czułam jak moje miejsca intymne mi pulsują, ale to nie była taka sama przyjemność, jaką dawał mi Justin. Z nim zatracałam się w czasoprzestrzeni, traciłam zmysły, zapominałam o bożym świecie, a gdy samą siebie dotykałam, niby czułam przyjemność, ale ta była taka… oszukana. Szybko przyszła, szybko poszła, a jedyne co pozostało po niej, to niesmak i poczucie pustki.
                Już Justin mnie nie przytula. Już Justin mnie nie dotyka. Już Justin nie śpi obok mnie. Już Justin mnie nie całuje, już nie robi mi malinek. Już nie jest mój. Już go nie ma.
                W tej chwili odpowiedziałam sobie na nieme pytanie, które krążyło po mojej głowie od dłuższego czasu.
                Tak, potrzebuję go. Tak, nadal go kocham. Tak, wybaczyłam mu to odejście. Nie, nie wiem czy do niego pojadę.
                Tej nocy nie spałam zbyt dobrze. Śnił mi się Justin, on zajął moją głowę i nie chciał jej opuścić, nawet podczas snu, a raczej, szczególnie podczas snu.
                Następnego dnia w szkole chodziłam kompletnie nieprzytomna, nawet znajomi z klasy pytali się co mi jest, ale ja ich zbywałam krótkim „nic, źle spałam” i dalej krążyłam po korytarzu nie znając celu swojej podróży. Wszystkie nowiny ostatnich dni mnie przytłoczyły, nie potrafiłam znaleźć odpowiedniego wyjścia z tej sytuacji.
                Wiedziałam, że kocham Justina, wiedziałam, że go potrzebuję i wiedziałam, że on mnie potrzebuję, ale nadal bałam się podjąć decyzji o wyjeździe do niego.
                Po południu założyłam sportowe, ciepłe ubranie, wzięłam swojego ipoda i wyszłam z domu aby pobiegać. Puściłam sobie jakąś żywą, popową muzykę i skierowałam się „swoją” ścieżką obrzeżami parku, którą zawsze biegłam. Po półgodzinnym biegu, zmęczona usiadłam na zimnej ławce obok wielkiego, starego dębu. Nagle przeszło mi przez myśl, że nigdy z Justinem nie mogliśmy tak po prostu usiąść sobie na ławeczce w parku i migdalić się do siebie, tak jak każda para robi podczas randek. To było smutne, ale takie prawdziwe.
                Postanowiłam przesłuchać ostatnich dwóch piosenek, z płyty, którą Justin mi dał. Chyba teraz byłam gotowa na to co one za sobą niosą. Dopiero po ich przesłuchaniu będę miała cały obraz uczuć Justina. Dopiero wtedy będę wiedziała czego on chce, czego oczekuje i co do mnie czuje. Póki co mam mętlik w głowie.
                Odszukałam na ipodzie folderu z plikami z płyty Justina i przewinęłam do piosenki numer dziesięć, która miała tytuł „Pierwsza Randka.” Melodia piosenki była spokojna, grana tylko na gitarze, a główną rolę odgrywał delikatny głos Justina.

Gdybyśmy umówili się na pierwszą randkę,
Zaprosiłbym Cię do restauracji.
Kupiłbym złotą różę,
Ubrałbym się w krawat i marynarkę,
Przyszedłbym wcześniej do restauracji,
Na naszą pierwszą randkę.

Ale nigdy nie mieliśmy naszej pierwszej randki.
Zawsze w ciszy, przejęci zakazem,
nigdy nie wyszliśmy nigdzie razem.

Na naszej pierwszej randce
Mówiłbym ci komplementy,
Obserwowałbym twoje rumieńce
Z zawstydzenia rozlałabyś wino
Na granatowej sukience,
Zjedlibyśmy smaczną kolację
Na naszej pierwszej randce.

Ale nigdy nie mieliśmy naszej pierwszej randki.
Zawsze w ciszy, przejęci zakazem,
nigdy nie wyszliśmy nigdzie razem.

Chciałbym mieć taką zwykłą pierwszą randkę,
Chciałbym przyjść wcześniej,
Dać Ci złotą różę, ubrać marynarkę.
Chciałbym zobaczyć rozlane wino na twojej sukience,
Chciałbym usiąść z tobą w restauracji,
Prawić ci komplementy,
Ale nigdy nie będziemy mieć naszej pierwszej randki.

Pomimo tego, że nigdy nie mieliśmy naszej pierwszej randki.
Nie przejmując się zakazem, byliśmy cały czas razem.
To nam dodawało wrażeń.

                O matko. To była tak romantyczna piosenka, kierowana bezpośrednio do mnie, że z wrażenia wbiło mnie w ziemię. Nie znałam Justina od tak romantycznej strony, a dodatkowo nie umiałam sobie wyobrazić jego tak romantycznego. Może to dlatego, że właściwie nie miał sposobności pokazania mi się z tej romantycznej strony, dokładnie tak, jak to zaśpiewał „Zawsze w ciszy, przejęci zakazem, nigdy nie wyszliśmy nigdzie razem.”
                Włączyłam drugą, a zarazem ostatnią piosenkę z płyty, o nazwie „Motyle Jeszcze Nie Odleciały,” a w moich uszach rozbrzmiały dźwięki pianina. Byłam przekonana, że Justin na nim gra i śpiewa. Wyobrażałam go sobie siedzącego za klawiaturą i odchylającego głowę do tyłu podczas wyciągania długich i głośnych dźwięków. Piosenka również była spokojna, chociaż refren był szybszy i głośniejszy od zwrotek.

Kolejna noc
Śpiewam do  czarnego nieba
Zastanawiając się ile czasu ci potrzeba.
Jesteś milion kilometrów za daleko,
Już nie jesteś pod moją opieką.
Więc śpiewam cicho do czarnego nieba,
Z nadzieją, że usłyszysz o moich potrzebach.

Słyszę twój głos, chyba jestem obłąkany.
Ludzie patrzą na mnie ukradkiem
Chodzę chodnikiem jakbym był naćpany.
W muzyce myśli zamykam
Z przyjaciółmi się nie spotykam.
Nasze plany się nie zrealizowały,
Ale mamy szansę,
motyle jeszcze nie odleciały.

Wczesny poranek,
Wyglądam przez szybę na puste miasto
Nadal śpiewam przy akompaniamencie liści z pobliskiego drzewa.
Zastanawiam się czy mnie słuchasz,
Ile czasu ci potrzeba?
Odpowiedz na moje pytanie.
Ja zrobiłem pierwszy krok, drugi to twoje zadanie.

Słyszę twój głos, chyba jestem obłąkany.
Ludzie patrzą na mnie ukradkiem
Chodzę chodnikiem jakbym był naćpany.
W muzyce myśli zamykam
Z przyjaciółmi się nie spotykam.
Nasze plany się nie zrealizowały,
Ale mamy szansę,
motyle jeszcze nie odleciały.

Środek dnia, godziny szczytu
Wszyscy w pośpiechu poganiają życie,
Ja nadal wyglądam przez okno patrząc na ludzi z ukrycia.
Każdy z nich gna po szczęście
A ja czekam śpiewając,
Czy zobaczymy się wreszcie?

Słyszę twój głos, chyba jestem obłąkany.
Ludzie patrzą na mnie ukradkiem
Chodzę chodnikiem jakbym był naćpany.
W muzyce myśli zamykam
Z przyjaciółmi się nie spotykam.
Nasze plany się nie zrealizowały,
Ale mamy szansę,
motyle jeszcze nie odleciały.

Okno zostawię otwarte
Przyjdź do mnie, odrzuć te myśli uparte.
Będę tu na ciebie czekał
Proszę cię, więcej już nie zwlekaj.

Słyszę twój głos, chyba jestem obłąkany.
Ludzie patrzą na mnie ukradkiem
Chodzę chodnikiem jakbym był naćpany.
W muzyce myśli zamykam
Z przyjaciółmi się nie spotykam.
Nasze plany się nie zrealizowały,
Ale mamy szansę,
motyle jeszcze nie odleciały.

                Ta piosenka wprowadziła mnie w depresyjny nastrój. Może to przez jej tekst, a może przez to w jaki sposób Justin ją śpiewał. Nie wiem. Wiem natomiast jedno: śpiewał ją tak, jakby błagał mnie o powrót, ale dlaczego ja mam do niego wracać, skoro to on ode mnie uciekł? Uciekł, a później się nie odzywał, nadal się nie odzywa. Czy on naprawdę myśli, że podarowanie mi płyty załatwi wszystkie problemy? Grubo się myli.
                Przełączyłam muzykę z powrotem na moją popową listę odtwarzania i pobiegłam do domu. Nadal nie wiedziałam co zrobię.
                Przez ponad tydzień myślałam o wyjeździe, raz byłam przekonana, że pojadę, już zaczynałam w głowie obmyślać plan ucieczki, ale chwilę później dochodziłam do wniosku, że ten wyjazd byłby jedną wielką pomyłką. I tak w kółko, a kółko nie ma końca. Tkwiłam w kropce przy akompaniamencie płyty Justina, która teraz grała w moim odtwarzaczu non stop. Słuchanie tych piosenek było moim nowym uzależnieniem, z którego nie sposób było mnie wyciągać.
                W ostatni piątek szkoły, przed feriami, wróciłam do domu zatopiona w myślach o Justinie. To moja ostatnia szansa, lot jest jutro, a ja nadal nie wiem co mam zrobić. Zadzwoniłam do Simona, z którym się nie kontaktowałam przez ostatnie dwa tygodnie i zaprosiłam go do siebie. Chłopak przyszedł wieczorem.
                - Co jest? – zapytał siadając na moim łóżku.
                - Jutro jest lot, a ja nadal nie wiem co robić – odparłam siadając obok niego.
                - A chcesz tam jechać? – zapytał.
                - Nie wiem. Raz chcę, raz nie chcę – powiedziałam mieszając się we własnej odpowiedzi.
                - A ja ci powiem jedno – odrzekł krzyżując nogi w siadzie po turecku, po krótkiej chwili ciszy kontynuował – skoro nieustannie od świąt myślisz o tym, to znaczy, że chcesz tam jechać.
                Nastał pomiędzy nami niemy moment. Ja patrzyłam się w ścianę, ale czułam wzrok Simona na sobie, chłopak przyglądał mi się czekając na odpowiedź. Po kilkuminutowych przemyśleniach w końcu byłam gotowa na podjęcie decyzji.
                - Masz rację – odparłam wstając z impetem z łóżka. Wzięłam swój telefon, który do tej pory leżał  na biurku i zadzwoniłam do Justina. Będziemy rozmawiać ze sobą pierwszy raz od świąt… Serce zabiło mi mocniej, gdy nacisnęłam przycisk z napisem „połącz.” A jak się rozmyślę słysząc jego głos?...
                - Halo? – Justin odebrał po pierwszym sygnale, moje serce stanęło i na kilka sekund przestałam oddychać.
                - Justin… - szepnęłam cicho patrząc w podłogę. Nadal czułam wzrok Simona na sobie. Justin cierpliwie czekał aż dokończę zdanie, za co mu byłam wdzięczna, bo nie mogłabym dłużej słuchać jego głosu. – Czekaj na mnie jutro na lotnisku – odparłam szybko na jednym wydechu i się rozłączyłam.          Odrzuciłam telefon na łóżko, na którym po chwili sama siadłam.
                - Podjęłaś decyzję – odparł z uśmiechem Simon, dodając – nareszcie.
                - Nareszcie – powtórzyłam czując jak moje ręce się trzęsą. – Jak ja teraz wyjadę? Przecież nie mogę uciec z domu, rodzice od razu domyślą się gdzie uciekłam…
                - Zaraz coś wymyślimy – odparł Simon zaczynając główkować. – Może powiesz im, że pojechałaś na obóz sportowy?
                - Obozy sportowe załatwia się już w październiku – odparłam – nie łykną tego.
                - Może powiesz, że pojechałaś do jakiejś koleżanki? – zaproponował opierając plecy o ścianę.
                - Nie mam koleżanek – zaśmiałam się z wyraźnie wyczuwalnym zrezygnowaniem w moim głosie.
                - To może powiesz im, że pojechałaś do Justina? – odparł wzruszając ramionami.
                - Zwariowałeś? – prawie krzyknęłam – przecież oni nigdy by mi na to nie pozwolili…
                - Ale to jest twój brat.
                - Słuchaj, mama widziała mnie z nim jak byliśmy NAGO podczas seksu… Ich nie obchodzi to, że Justin jest moim bratem. Ich obchodzi jedynie to, żeby trzymał się ode mnie z daleka, a ja od niego – powiedziałam nachylając się lekko w stronę Simona.
                - Serio widzieli was razem? – zdziwił się.
                - Nie mówiłam ci o tym? – zapytałam zaskoczona.
                - Nie… Chyba ominęłaś ten mały szczegół – zaśmiał się patrząc na mnie. – Boże, nie wyobrażam sobie jakby moja mama zobaczyła mnie podczas seksu z jakąś dziewczyną…
                - No, moja nas zobaczyła, uwierz, nie było wtedy zbyt ciekawie – odparłam ze zrezygnowaniem opierając głowę o ścianę.
                - To może powiesz rodzicom, że jedziesz ze mną i moją rodziną na narty? – zaproponował Simon.
                - A jedziecie na narty? – zapytałam zdziwiona.
                - Nie, ale oni nie muszą o tym wiedzieć – zaśmiał się chłopak.
                - To nie jest zły pomysł… Ale musiałbyś być przy mnie, jak będę mówiła o tym rodzicom – odparłam widząc światełko w tunelu.
                - Pewnie – uśmiechnął się Simon i obydwoje wstaliśmy z łóżka, wyszliśmy z mojego pokoju i zeszliśmy na dół w poszukiwaniu mamy, którą jak zwykle znaleźliśmy w kuchni.
                - Mamo… - zaczęłam czując ciało Simona stojącego za mną, bardzo blisko mnie.
                - Tak Jane? – zapytała nie przestając robić kolacji dla maluchów.
                - Mogłabym na ferie wyjechać z Simonem i jego rodzicami na narty? – zapytałam, a gdy to zrobiłam mama nagle przestała gotować i spojrzała na mnie i na Simona.
                - A Simona rodzice się zgodzili? – zapytała.
                - Tak, Simon sam mi to przed chwilą zaproponował – odparłam wymyślając wszystko na poczekaniu.
                - A gdzie jedziecie? – to pytanie mama skierowała do Simona.
                - Yyyy… - zawahał się, po czym zebrał myśli i powiedział – do mojej cioci, mieszka w górach i tam co roku się zatrzymujemy. Rodzice powiedzieli, że w tym roku mogę kogoś ze sobą wziąć, więc pomyślałem o Jane.
                - Miło z twojej strony – odparła mama powracając do gotowania.
                - To znaczy, że się zgadzasz? – zapytałam z nadzieją w głosie opierając ciężar ciała o blat szafki kuchennej.
                - Jeszcze nic nie powiedziałam – odparła.
                - No mamo, proszę…
                - Ale przecież ty nie umiesz jeździć na nartach – bąknęła.
                - Ja ją nauczę – obronił mnie Simon, uśmiechając się, aby zatrzeć ślady kłamstwa.
                - No skoro twoi rodzice nie mają nic przeciwko, a Jane chce jechać, to ja się zgadzam – odparła mama, po czym się uśmiechnęła.
                - To super! – ucieszyłam się. – Dzięki!
                - A kiedy wyjazd? – zapytała gdy już wycofywaliśmy się z kuchni.
                - Jutro – odparłam obracając się na pięcie.
                - To musisz się spakować i przygotować – powiedziała – szkoda, że wcześniej mi o tym nie wspomniałaś.
                - Sama wcześniej o tym nie wiedziałam. To był taki spontan – zaśmiałam się i wyszłam z kuchni, a za mną wyszedł Simon, z którym pożegnałam się przy drzwiach, dziękując mu za pomoc.
                Gdy chłopak wyszedł, ja wbiegłam rozpromieniona do swojego pokoju. Nie potrafiłam znaleźć dla siebie miejsca. Czekanie skończone. Wreszcie jutro zobaczę się z Justinem… Ale co będzie jak się wreszcie zobaczymy? To było dla mnie nadal niewiadomą. Stresowałam się dniem jutrzejszym, podejrzewam, że nie mniej, jak Justin.
                Nie wiedząc w co ręce włożyć, zaczęłam się pakować. Z szafy wyciągnęłam duży plecak i schowałam do niego dwie pary spodni, swetry, bluzki, bieliznę, piżamę i kosmetyki, zajęło mi to zaskakująco mało czasu, bo po pół godzinie byłam już gotowa do wyjazdu, ale niestety musiałam czekać na jutro, więc położyłam się wcześniej spać, aby czas oczekiwani wydawał się krótszy.



Witajcie!!!
Nie wiecie jak mi przykro, że od marca tak olewałam TRM. A przez ostatni miesiąc musieliście tyyyyle czekać na ten rozdział. Na swoje wytłumaczenie mam tylko jedno: zakochałam się, to był szalony czas, nie umiałam się na niczym skupić i moje życie było jednym wielkim fanfikszyn, dlatego nie byłam w stanie nic pisać. A ostatnie 3 tygodnie były najgorsze... I do tego musiałam czekać aż będę miała kabel do monitora aby móc włączyć komputer, na którym miałam zapisane pliki z TRM. Udało się, nareszcie! Przepraszam Was stokrotnie i obiecuję poprawę. W ten piątek dodam kolejny rozdział, żeby zrehabilitować Wam moją nieobecność.
Komentujcie rozdziały, to naprawdę doda mi siły, żeby się skupić na pisaniu i nie rozmyślać o własnym życiu i o ostatnich 4 miesiącach... Chcę skupić całą swoją uwagę na TRM, żeby opisać wszystko to, co sobie zaplanowałam i żeby całe to opowiadanie miało „ręce i nogi”. Komentarze są naprawdę dla mnie ważne i czytam je wszystkie. Dziękuję za to, że komentujecie, dodajecie mi sił i motywacji. Kocham Was i do piątku!!! :*
Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam Was na mojego ASKA


PS: Jeśli chodzi o teksty piosenek: Spotkałam się z różnymi opiniami, że są śliczne, że są żałosne itp. I wiecie co? Myślicie, że jestem idiotką, która nie wie, że nie potrafi pisać piosenek? Zdaję sobie z tego sprawę, że nie są to teksty z wyższej półki, ale jestem całym sercem za tym co napisałam. Sprawiło mi to cholerną przyjemność, miałam świetną zabawę mogąc wymyślić całą płytę, tak po swojemu. To jest zabawa, skoro wymyślam całą historię to chciałam zrobić to porządnie i nie zbyć was informacją "[słowa, myśli Jane] Justin napisał płytę, napisał ją o mnie. Piosenki są różne... itp" Chciałam wam pokazać zmienność myśli, jego uczucia i chciałam aby TRM nie było zwykłym ff, tylko czymś się różniło. Wiem, że te piosenki z pewnością nie nadawałyby się do nagrywania, ale halo, włączcie swoją wyobraźnię! Nie trzymajcie się wyznaczonych ścieżek, poszerzajcie swoje horyzonty! To jest tylko fanfiction, to jest tylko zabawa, więc przestańcie brać to tak na poważnie. :) A zabawy i przyjemności, którą czerpałam podczas wymyślania tych piosenek, nikt mi nie odbierze. :D Tyle w tym temacie. Poznaliście już wszystkie piosenki, które wymyśliłam. Więcej już Was nimi nie będę zadręczać. :)

49 komentarzy:

  1. Jejku świetny rozdział! Chce juz piątek i spotkanie Justina i Jane! I nie martw sie, zawsze znajdą się jacyś zawistni ludzie! Ja osobiście uważam, że piosenki są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne piosenki moim zdaniem, rozdział taki trochę tajemniczy i czekam na nowy mam nadzieję,że się spotkają

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział! <3
    zapraszam do siebie :)
    http://art-of-killing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie !! :) chce już piątek :D a na osobe ktora nie pisze piosenek , te wyszły Ci świetnie :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej nareszcie podjęła ta decyzje :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. BOOZE KOCHAM TO / @XOMYBIEBER

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto było czekać! Jeden z najlepszych rozdzialow, bo już niedlugo się spotkają! ^^ a o tych piosenkach to powiem tak. Może i noe nadają się do wydania ale w tym opowiadaniu dodają uroku.. dzięki nim możemy zrozumiec jak się czuł Jus po ich rozstaniu. Uważam, że to był świetny pomysl, żeby je napisać. Poza tym ludzie! Ona caly czas rymowala! Nie każdy potrafi wymyślić piosenkę przynajmniej złożona z dwóch zwrotek i refrenu, a co dopiero całą zarymowac. Po prostu wow!. No to chyba tyle. Życzę ci weny i wytrwalosci. Do nastepnego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ŚWIETNY ŚWIETNY I JESZCE RAZ ŚWIETNY ROZDZIAŁ. Cieszę się ze są tu takie a nie inne zmiany. :) pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak każdy rozdział ten jest sadascjdbfsdvjbsdjk

    OdpowiedzUsuń
  10. genialny! <3
    dołączam do obserwatorów i liczę na to samo <3
    http://art-of-killing.blogspot.com/ zapraszam na moje ff z Justinem :) http://www.wattpad.com/story/39500185-art-of-killing - również na wattpadzie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. CUDOWNY ROZDZIAŁ! (zresztą jak zawsze) Czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kochsm ten rozdzial okej
    jezu stesknilam sie
    i nie sluchaj innych, sami nie potrafiliby napisac tak fajnych piosenek!
    mi sie bardzo podobaja te teksty, takie absdkjbagnadoiga
    no i czekam na nastepny, moge czekac nawet tysiac lat bo kocham to ff!
    znacyz nie bierz tego na serio i postaraj sie szybko dodac nowy bo nie wytryzmam psychicznie XDDD

    OdpowiedzUsuń
  13. Jemu w końcu rozdział! Nieoge się doczekać ich spotkania.. Nawet mię potrafię sobie wyobrazić jak się będą zachowywać bo w głowie mam pelno koncepcji o.O a ze piszesz sama te piosenki to super wiadomo ze nie będą perfekcyjne bo nie jesteś zawodowa pisarka tekstów wiec nie rozumiem sapow niektórych ludzi xdd przynajmnien możemy poznać odczucia Justina chociaż nie ma go "fizycznie" w rozdziałach raczej
    Kocham to ff i nie mogę się doczekać dalszych wydarzeń *-* mega mnie to intryguje

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg wchodzę na blogera i takie zdezo rozdział o.O ?
    Długo czekaliśmy ale chyba każdy rozumie, że masz życie prywatne i problemy z komputerem może mieć każdy :)
    Rozdział świetny i szczerze po wcześniejszym rozdziale myślałam, że się już wgl nie zgodzi. A co do piosenek to są świetne ! może i nie są z wyższej półki ale każdy z nas powinien docenić to, że nie poszłaś na łatwizne (?) i nie napisałaś tylko czegoś takiego jak wymieniłaś pod rozdziałem.
    No więc czekam na kolejny rozdział i życzę dużo weny i żeby wszystko poszło po twojej myśli :* ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. nie przejmuj sie hejtami ! pisz swoje i rób swoje. To twoje opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. jeeej, :P nie wiem, co ludzie chcą od tych piosenek ;o przecież nie jesteś muzykiem, ani tekściarzem, a te teksty są tylko na potrzeby fanfiction :P a tak poza tym, fajnie, że się wysiliłaś i je napisałaś, bo możemy się dowiedzieć, co Justin czuł i dlaczego Jane tak, a nie inaczej, na nie reaguje :P a co do rozdziału to mi się podoba :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeeej, nareszcie!!! Super rozdział i nie przejmuj się tym co mówią o tych piosenkach bo są niesamowite i dodają czegoś wyjątkowego do tego ff :)

    OdpowiedzUsuń
  18. xPaulina1994x25 maja 2015 21:00

    Cudowny rozdział! Jesteś genialną pisarką, kochana :* Gorąco pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  19. jej <3 nareszcie, tak długo czekałam na nowy rozdział :) już nmg sie doczekac pt i ich spotkania, mam nadzieje że bd powitalno-przeprosinowo-uczuciowy seks <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Niesamowite*. * czekam na nn :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Warto było!!! Warto, warto, warto. Wiedz, że wracałam do piosenek, twoich piosenek z ostatnich rozdziałów, żeby je przeczytać jeszcze raz! Bardzo mi się podobają, uwielbiam je! I kocham ten rozdział, bo jest dużo nowych, to porobiłam sobie screeny, zeby łatwo do nich wrócić :') wyłapuję w nich takie cytaty, że aż w żołądku mnie ściska. "Nasze plany się nie zrealizowały, ale mamy szansę, motyle jeszcze nie odleciały" o.mój.boże. nie wiem czy pamiętasz, ale z tobą pisałam na twitterze i to ja miałam ustawioną tapetę " motyle jeszcze nie odleciały" <3 warto było czekać, trzymaj się :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że pamiętam kochana! Jak mogłabym zapomnieć? *.* I to jest nadal mój ulubiony cytat, jaki kiedykolwiek nawiedził moją głowę hahah :D

      Usuń
  22. Nie sluchaj tych, ktorzy twierdza, ze te piosenki sa zalosne. Sa przepiekne i takie prawdziwe <3 Nie jeden artysta chcialby potrafic pisac takie teksty. Kocham Cie dziewczyno po prostu za to co robisz i jak sie starasz, zeby nam dogodzic. Nigdy w siebie nie watp i nie przestawaj pisac kochana. Bo to co robisz, jest piekne <3

    OdpowiedzUsuń
  23. nie przejmuj się tymi prymitywnymi komentarzami, kochana! osobiście uważam, że twoje teksty piosenek są na naprawdę wysokim poziomie i podziwiam cię za to że potrafisz to wszystko wymyślić, a do tego zrymować! to cudowne co robisz, a rozdział jak zawsze- cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  24. OMG!!!! KOCHAM TE PIOSENKI CALYM MOIM SERCEM!! SA ŚWIETNE <3 I NAPRAWDĘ WARTO BYLO CZEKAC NA TEN ROZDZIAL TYLE CZASU BO JAK ZWYKLE WRACASZ Z WIELKIM HUKIEM :D CIESZĘ SIĘ ZE W KONCU JANE SIE ZDECYDOWALA I POJEDZIE DO JUSTINA I OMG JUZ NIE MOGE SIE DOCZEKAC ICH SPOTKANIA PO TAK DLUGIM CZASIE AJSGAJSGAKAKSBDJAJA MAM NADZIEJE ZE WTEDY URACZYSZ NAS WIELOMA GORĄCYMI SCENAMI *.*

    OdpowiedzUsuń
  25. W KOŃCU DODAŁAŚ ROZDZIAŁ ! :)
    Nie mogę się doczekać ich spotkania, czuję że to będzie coś bardzo emocjonalnego. Przede wszystkim jestem ciekawa zachowania Justina. Czy będzie zachowywał się tak jakby rzeczywiście długo się nie widzieli czy po prostu będzie udawał, że nic się nie wydarzyło :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Przecudowny rozdział i piosenki również ;)
    Dziewczyno masz talent, czekamy na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Genialny♡♡Nie mogę się doczekać ich spotkania *,*

    OdpowiedzUsuń
  28. No i pięknie!! I rozumiem Cię, kiedy człowiek się zakocha jest w stanie zrobić wszystko dla drugiej osoby i głupieje. Nie mogę się doczekać rozdziałów kiedy będą już razem!!

    OdpowiedzUsuń
  29. No i pięknie!! I rozumiem Cię, kiedy człowiek się zakocha jest w stanie zrobić wszystko dla drugiej osoby i głupieje. Nie mogę się doczekać rozdziałów kiedy będą już razem!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak!! warto było tyle czekać :D we dług mnie piosenki są genialne, bardzo mi się podobają i podziwiam Cię, że samej udało się je wszystkie wymyślić i tak cudownie napisać. A co Jane i Justina, to było genialne. Skąd ja wiedziałam, że w końcu się zgodzi. Telepatia ? Haha ;) Ale tak serio to nie mogę doczekać się tego piątku! A co do zakochania wiem coś o tym. Nie martw się, my z tobą zostaniemy nawet jeśli ta przerwa miała by trwać jeszcze dłużej. Jeszcze jedno. Simon jest taki kochany *-* ;D

    OdpowiedzUsuń
  31. Twoje teksty piosenek sa swietne ♥
    Czytalam je po pare razy ♡ Pociesze cie! Ukomczylam szkole muzyczna i jakikolwiek tekst mozna wpasowac w melodie i uwazam ze to co napisalas jest genialne <3 W przyszlosci chcialabym byc piosenkarka i smialo moglabym cie zatrudnic jako pisarke tekstow :* <3
    Co do rozdzialu to jest niesamowity i nie obchodzi mnie ze po tak dlugim czasie go dodalas poniewaz na TAKI rozdzial moge czekac miesiacami <3
    Czekam na kolejny ♥♥♥

    PS: Cieszy mnie ze nie ignorujesz czytelnikow jak niektorzy :)

    (mam nadzieje ze kojazysz mnie w komentarzach w poprzednich rozdzialach :D Zawsze sie tak podpisuje bo nie mam konta)
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
  32. Wreszcie się doczekałam rozdziału haha, świetny jak zawsze ale myślę że kolejny będzie jeszcze lepszy, w końcu Jane i Justin się spotkają asjdjsbsknan

    OdpowiedzUsuń
  33. Asdfgjsksjd te piosenki, które napisałaś >>>>>>>>> Czekam na następny rozdział. Czuje, że będzie sie działo :)

    OdpowiedzUsuń
  34. KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM

    OdpowiedzUsuń
  35. W końcu się spotkają! Jejku!!! Nie mogę sie doczekać!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  36. weź się nie przejmuj te piosenki to życie! ggivdyhku
    jeju! czyli jednak! miałam do końca nadzieję że do niego pojedzie!

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie mogę się doczekać następnego ! Rozdział wspaniały a piosenki ♥

    OdpowiedzUsuń
  38. uhuhuhuhu jeeeej w końcu jest, rozdział jak zawsze C-U-D-O-W-N-Y
    I oczywiście czekam na next :*
    -Ronni

    OdpowiedzUsuń
  39. CZEKAM :O ♥

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  41. O matko! kOCHAMte twoje piosenki są boskie i podziwiam cie z całego serca
    @LoliszkaXD

    OdpowiedzUsuń
  42. teraz zupełnie szczerze, masz mi tu moja droga nie tłumaczyć się więcej przed zazdrosnymi burakami. bo to nawet nie chamstwo, jeśli ktoś mówi takie głupoty o twoich piosenkach, to zwykła zazdrość i myślę, że zdajesz sobie z tego dobrze sprawę ;) piosenki są świetne, fakt faktem dużo ich bardzo bardzo bardzo, ja jako leniwy i niecierpliwy Byk lubię czytać do drugi, trzeci wers bo chcę już swojego justina tutaj i ich razem, ale wybaczysz mi to, tak? :)
    Kocham cię, do zobaczonka!
    Miłość jak z fanfikszyn zdarza się raz na milion fangirlowych żyć, więc nawet jeśli gówno z tego wyszło, zrób z tego gówna czekoladę!
    xoxoxx

    OdpowiedzUsuń
  43. Piosenki żałosne? Dziewczyno ja czytam te teksty i sobie tylko myślę "kurde, no jak? jak ona mogła wymyślić co tak fajnego?" Bardzo mi się podobają i wielki plus za nie, bo to faktycznie jest coś Twojego, coś co wyróżnia to opowiadanie ii nie słuchaj nawet tych zazdrosnych osób, bo po co sobie humor psuć :D
    Całe opowiadanie, mimo, że trochę kontrowersyjne, to mi się podoba, bo od czego są blogi, jak nie od tego żeby użyć wyobraźni :D Wszystko jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
  44. Chrzanić jakieś głupie komentarze nudnych gimbusów :)
    Świetnie to ujęłaś, to są Twoje pomysły, chcesz żeby to FF było oryginalne,więc rób tak jak chcesz. Każdy ma wybór a pisanie,że coś jest żałosne, bo napisane z serca jest po prostu idiotyzmem. :)
    Tyle w temacie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  45. Piosenki są świetne, rozdział również!

    OdpowiedzUsuń
  46. Musze sie zabrac wreszcie za nauke,wiec dokoncze czytanie pozniej,chociaz nie umiem wytrzumac!kurcze...rozdzial naprawde swietny a te puosebki...no na serio ja cie podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  47. Szczęścia w miłości �� co do piosenek ja uważam że są świetne sama nie umiała bym napisać tych piosenek i sądzą że poradziłaś sobie całkiem nieźle ☺ nie przejmuj się co mówią inny porostu są zazdrośni bo sami nie umieli by napisać tak dobrych piosenek �� ten ff różni się od innych jest po prostu orginalny czytam go od tygodnia i jestem juz tutaj hehe �� Mam nadzieje ze po tym będziesz kontynuowała pisanie bo jesteś niesamowita w tym co robisz ☺ zostawiam mojego Twittera abyś mnie poinformowała o nowym ff i w ogóle �� @Ola_15 Buziaki kochana i jeszcze raz szczęścia ������ zabieram się za kolejny rozdział ��

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy