29.05.2015

5. Kochaj mnie


Nie wiem po co Justin kupił mi bilet lotniczy. Równie dobrze mogłabym przejechać pociągiem z naszego miasta do Londynu. Lot samolotem trwał mniej niż pół godziny, więc nawet nie zdążyłam porządnie usiąść w fotelu, kiedy usłyszeliśmy komunikat „proszę zapiąć pasy, lądujemy.”
Niedługo później wyszłam z samolotu i odszukałam swój plecak. Skierowałam się za tłumem do wyjścia, a moje nogi zaczęły się trząść. Justin. Zaraz zobaczę Justina. Zaraz nie wiem jak zareaguję. Zaraz…
W tej chwili moim oczom ukazała się postać mojego brata stojącego w tłumie oczekujących. Szłam powoli w jego stronę czując, jak mój plecak ciąży na moich plechach, z ciężką torbą podręczną przewieszoną przez ramię. Justin od razu mnie zauważył, a jego oczy rozbłysły. Podszedł dwa kroki wprzód, a ja nadal powoli przybliżałam się do niego. Przestałam zauważać otaczający nas tłum. Teraz byłam tylko ja i Justin. Sami na świecie. Patrząc mu w oczy zatrzymałam się pół metra przed nim, odetchnęłam i powiedziałam:
- Cześć.
- Cześć – odparł nie zmieniając wyrazu twarzy.
Staliśmy naprzeciwko siebie minutę, nic nie mówiąc, ani się nie ruszając, jakby sparaliżował nas prąd bliżej nieokreślonego pochodzenia. Nagle, jednym susem pokonałam dzielący nas dystans i rzuciłam się na Justina szyję. Poczułam jak chłopak oplata moje biodra, ponieważ plecak uniemożliwiał mu inny ruch. Słyszałam jego ciężki oddech obok mojego ucha i nareszcie moje nozdrza wypełnił jego zapach. Zapach za którym tak tęskniłam.
- Taj mi ten plecak – odparł po chwili, gdy puścił mnie ze swojego uścisku.
Ściągnęłam z ramienia torbę podręczną, którą położyłam na posadzce obok swoich nóg, żebym mogła ściągnąć ciężki plecak. Justin założył go na plecy, a ja wzięłam swoją torbę i założyłam ją na ramię. Skierowaliśmy się do wyjścia idąc obok siebie, gdy nagle poczułam, że Justin zaplata swoje palce z moimi, popatrzyłam na niego z przestrachem w oczach, na co on odpowiedział:
- Spokojnie Jane, nikt tu nie wie, że jesteś moją siostrą.
Odetchnęłam z ulgą. Wreszcie przestaliśmy się ukrywać. Miłe to uczucie, iść beztrosko z Justinem trzymając się za ręce i nie przejmować światem. Chciałabym, żeby to trwało wiecznie.
Fala zimnego wiatru uderzyła w nasze twarze, gdy w milczeniu wyszliśmy przed lotnisko. Justin skierował nas na parking, gdzie odnalazł ciemnozielony, mały samochód.
- Skąd masz auto? – zapytałam zdziwiona, będąc przekonana, że do jego domu pojedziemy autobusem.
- Pożyczyłem od współlokatora. Zwykle nikomu nie pożycza samochodu, ale zlitował się nade mną, gdy mu powiedziałem, że niewygodnie się jeździ z bagażami komunikacją miejską – wytłumaczył Justin pakując mój plecak i torbę podręczną do bagażnika.
Przytakując wsiadłam do auta, na miejsce pasażera i poczekałam, aż Justin usiądzie obok mnie. Chłopak niezwłocznie zapalił silnik i wyjechał z parkingu. Między nami ponownie zapanowała cisza. Mieliśmy sobie tak dużo do powiedzenia, ale żadne z nas nie chciało nic powiedzieć na głos. W końcu nie mogłam znieść tego milczenia, więc zapytałam:
- Dlaczego kupiłeś mi bilet na samolot, a nie na pociąg?
- Bo samolot mogłem zarezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem – odparł przelotnie zerkając na mnie.
- To mówisz, że mieszkasz z kimś?
- Tak, z Edem. Wynajmujemy razem kawalerkę, żeby było taniej. Polubisz go, fajny koleś.
- Dalej pracujesz? – zapytałam próbując podtrzymać jakoś tą rozmowę.
- Tak, w dalej w restauracji, a w wolnych chwilach siedzę w studiu – odparł patrząc na drogę.
- Aha – przytaknęłam i ponownie w samochodzie zapanowała cisza.
Po piętnastu minutach dojechaliśmy na miejsce. Justin mieszkał na obrzeżach centrum w małej kamieniczce, na drugim, a zarazem ostatnim piętrze. Gdy weszliśmy po stromych schodach na górę, mój brat otworzył przede mną drzwi i wpuścił mnie do, aktualnie pustego, mieszkania. Swoją torbę podróżną położyłam przy ścianie i od razu ściągnęłam kurtkę wieszając ją na wieszak. Z klatki schodowej wchodziło się od razu do dużego pokoju, który z kuchnią oddzielała tylko lada. Pokój był jasny, w części kuchennej i w części wypoczynkowej były duże okna. Obok drzwi wejściowych były drzwi do łazienki, a na ścianie po lewej stronie znajdowały się dwie pary drzwi, kierujące do dwóch sypialni.
- Rozgość się, czuj się jak u siebie – powiedział Justin ściągając buty.
Rozejrzałam się dokładniej po pomieszczeniu. Nie było urządzone w najdroższe meble i sprzęty, ale miało swój urok. Od razu widać było, że mieszka tu dwóch chłopaków. Puste opakowania po pizzie i puste puszki walały się po kontach, po kanapie i po stoliku do kawy. W kuchni było kilka nieumytych naczyń ze śniadania, ale pomimo tych niedociągnięć, pokój robił wrażenie zadbanego. Nie było tu żadnego zaschłego, starego brudu i co najważniejsze, nie śmierdziało. Mieszkanie było wywietrzone i pachniało liliowym odświeżaczem powietrza.
- Który to twój pokój? – zapytałam wskazując ręką na dwie pary drzwi po lewej stronie.
- Ten bliżej okna – odpowiedział pokazując palcem drzwi, które były bardziej oddalone od nas.
Podeszłam w tamtą stronę i weszłam do środka. Pokój był malutki. Miał góra dziewięć metrów kwadratowych tak, że mieściło się w nim tylko jednoosobowe łóżko, niewielka szafa i stolik, który w tej chwili był zawalony różnymi papierkami, kablami od ładowarek, laptopem położonym niechlujnie na jakiejś książce i brudnymi kubkami. Na łóżku, które było przykryte kocem, leżała gitara akustyczna, a obok gitary leżała mała sterta brudnych ciuchów.
- Sorry, za nieporządek. Nie zdążyłem tego ogarnąć – usłyszałam za sobą głos brata, gdy wszedł za mną do pokoju.
- Znam cię, myślisz, że przyjeżdżając tu spodziewałam się sterylnej czystości?  - zaśmiałam się podnosząc z łóżka stertę brudnych ciuchów Justina.
- Co ty robisz? – zapytał zdziwiony.
- Trochę tu ogarnę – mruknęłam wychodząc z pokoju.
- Daj spokój Jane, nie musisz – odparł idąc za mną przez duży pokój.
- Muszę, jeśli mam się zatrzymać u ciebie na kilka dni – powiedziałam i weszłam do małej łazienki.
Obok prysznica stał kosz na pranie, do którego wrzuciłam ciuchy Justina. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i uznałam, że co jak co, ale akurat łazienka była wyjątkowo zadbana. Ściany i podłogę pokrywały biało błękitne kafelki, duże lustro wisiało nad umywalką, która była naprzeciwko wyjścia, obok niej była kabina prysznicowa, a po drugiej stronie była toaleta. Dziwnie i podejrzanie czysta, w porównaniu do reszty mieszkania.
- Ed sprzątał tu wczoraj, bo była jego kolej – zaśmiał się Justin widząc szok na mojej twarzy.
- Macie dyżury? – zapytałam nadal zdziwiona.
- Gdybyśmy nie mieli dyżurów sprzątania, już dawno szczury ogarnęłyby nasze mieszkanie, zaśmiał się i wyszedł z łazienki. Poszłam za nim i zobaczyłam jak sięga po coś na najwyższą półkę regału w salonie. – A jak ktoś wymiga się od sprzątania, wrzuca tu wszystkie napiwki z ostatniej dniówki – dodał pokazując mi drewniane pudełko.
- Nieźle pomyślane – zaśmiałam  się – Ed też jest kelnerem?
- Tak, razem pracujemy – wytłumaczył chowając pudełko na swoje miejsce.
Ku mojemu zdziwieniu chłopak zabrał się za sprzątanie. Wyrzucił wszystkie puste puszki do kubła na śmieci i zabrał się za zmywanie naczyń, więc ja jeszcze tylko powyrzucałam papierki po słodyczach, które leżały na stoliku w jego pokoju i piętnaście minut później mieszkanie było nie do poznania.
- Gdzie jest teraz Ed? – zapytałam biorąc mój plecak z pod drzwi wyjściowych, chcąc go wnieść do sypialni Justina.
- W pracy – powiedział obracając się do mnie, ale gdy tylko zauważył co robię, podbiegł do mnie i wziął plecak z moich rąk. – Nie szarp się z tym, ja to wezmę.
Nasze palce się spotkały, a ja podniosłam głowę by spojrzeć na niego. Twarz Justina była kilka milimetrów od mojej twarzy. Byliśmy niemalże tego samego wzrostu, Justin troszkę wyższy, co ułatwiło mu odnalezienie drogi do moich ust. Nim się obejrzałam, pocałunek Justina obrócił świat do góry nogami. Wszystko zawirowało wokół. Oboje puściliśmy duży plecak, który przewrócił się na ziemi pomiędzy nami. Przybliżyłam ciało do Justina i objęłam go mocno rękami. Wplątałam palce w jego włosy chłonąc z tęsknotą jego pocałunek. Smakował słodko, jego ślina mieszała się z moją śliną, a jego dłonie znalazły się na plecach pod moją koszulką z szybkością światła.
- Przepraszam – usłyszałam szept Justina.
- Za co?
- Za to, że wtedy odszedłem – szepnął gładząc palcami skórę na moim policzku.
- Chciałabym powiedzieć, że nic się nie stało, ale nie mogę tego powiedzieć – odparłam patrząc prosto w jego brązowe oczy.
- Wiem, nawet nie próbuj mi wybaczać – powiedział – ale spróbuj zapomnieć, zacznijmy od nowa.
- I znowu zaczniemy doskonale wiedząc, że nam się nie uda – szepnęłam śmiejąc się przez napływające do oczu łzy.
- Myślałem, że po to tu przyjechałaś… - mruknął zdezorientowany.
- Ja nie wiem po co tu przyjechałam.
- Ja wiem – powiedział wycierając kciukiem łzę, która pojawiła się pod moim okiem. – Przyjechałaś tu do mnie.
- Chyba masz rację – zaśmiałam się głupkowato pociągając nosem.
- Już się bałem, że dziś w ogóle się nie pocałujemy. Omijałaś mnie od samego początku.
Justin wziął plecak z podłogi, a ja wzięłam podręczną torbę i skierowaliśmy się w stronę jego sypialni.
- Musiałam się trochę oswoić… - bąknęłam kładąc torbę na podłodze obok szafy, gdzie po chwili Justin położył duży plecak.
- Ile czasu zajmie ci oswajanie się?
- Już chyba się oswoiłam z tą sytuacją – szepnęłam odwracając się w jego stronę.
Znowu stanęliśmy naprzeciwko siebie, w ciszy przyglądając się swoim twarzom. Justin zatrzasnął nogą drzwi i nadal wpatrywał się we mnie, a jego pierś falowała w niespokojnym oddechu. Jeden krok, który dzielił nas od siebie pokonaliśmy w niesłychanie szybkim tempie. Dziwiło mnie to, że nie było słychać żadnego głośnego dźwięku, gdy nasze ciała zderzyły się z ogromną siłą, jakby błyskawica uderzyła właśnie ziemię i rozwaliła wszystko w obrębie dziesięciu kilometrów.
Ponownie pocałunek Justina spowodował, że mój świat zawirował. Zamknęłam oczy czując napierające na mnie jego usta i ręce, które szybko i sprawnie rozebrały mój sweter. Rozpięłam błyskawiczny zamek bluzy Justina i zsunęłam go z jego ramion nie rozłączając naszych ust. Później, na krótką chwilę przestaliśmy się całować, by on mógł pozbawić mnie bluzki, a ja jego koszulki, po czym ponownie nasze usta przyssały się do siebie. Jego język walczył o dominację, czego mu nie zabraniałam. Tęskniłam za nim, chciałam czuć jego dotyk cały czas, chciałam czuć jak Justin daje mi przyjemność i nareszcie to czułam. Jego dłonie głaskały moje plecy, przez co dostałam gęsiej skórki. Naparłam na jego ciało, które uderzyło o drzwi szafy. Przygniotłam go do niej, a moja miednica się wygięła mocno w jego stronę, czując jego podniecenie przez spodnie. Justina ręce zjechały na moje pośladki, więc je lekko ścisnął. Mruknęłam z przyjemności, którą mi dawał i chciałam więcej. Przejechałam paznokciami po jego gołej klatce piersiowej, czując jak jego sutki się napinają. Podobało mu się.
Justin naparł na mnie więc odsunęłam się lekko od niego. Chłopak złapał mnie pod pośladkami i trzymał w powietrzu nadal całując, więc oplotłam jego biodra nogami i czułam jak Justin robi obrót wokół własnej osi. Przeszedł krok do tyłu i powoli usiadł na łóżku, więc teraz ja siedziałam na jego kolanach.
Przerwaliśmy pocałunek i w milczeniu wpatrywaliśmy się w siebie. Justin musiał zadzierać brodę do góry, ponieważ moja twarz była teraz wyżej niż jego, moje włosy w nieładzie opadały na ramiona i plecy. Czułam, że na policzkach mam czerwone plamki.
- Będziesz mi musiał dużo rzeczy wyjaśnić – powiedziałam ciężko oddychając.
- Zdaję sobie z tego sprawę – odrzekł wpatrując się w moje oczy. – Teraz czy później to zrobić?
Zamyśliłam się na chwilę. Bardzo potrzebowałam odpowiedzi na moje pytania, ale jeszcze bardziej potrzebowałam jego bliskości. Teraz, gdy mnie tak nakręcił nie byłam w stanie zrezygnować z tego, co przed chwilą zaczęliśmy, więc odpowiedziałam:
- Później.
- Ty też mi będziesz musiała wiele wyjaśnić – powiedział uśmiechając się nieznacznie.
- Teraz czy później?
Justin zamilkł na chwilę, jakby chciał się ze mną jeszcze trochę podroczyć, po czym szepnął:
- Później – i złączył nasze usta.
Ręce Justina szybko odnalazły zamek mojego rozporka, który otworzyły. Poczułam jak spodnie mi się rozluźniają, ale nie sposób było je ściągnąć, gdy siedziałam okrakiem na kolanach brata. Justin także doszedł do tego samego wniosku, więc złapał mnie za biodra i przekręcił kładąc na łóżku, a sam uklęknął przede mną. Nie zastanawiając się długo, zahaczył palcami o szlufki moich jeansów i zsunął mi je z nóg, odrzucając je za siebie, po czym sam ściągnął swoje spodnie. Teraz przez białe slipki dokładnie widziałam zarysowany jego wzwód. Justin nachylił się nade mną i zaczął całować moją szyję. Czułam gęsią skórkę na ciele, gdy jego ręce powoli przesuwały się po moich biodrach, a jego wzwód ocierał się o moje podbrzusze.
Nasze oddechy przyśpieszyły, a bicia serc były niemalże słyszalne. Moje ręce powędrowały do slipek Justina, zahaczyłam palcami o ich gumkę i pociągnęłam na dół. Chłopak oderwał usta od mojej szyi i ściągnął je do końca. Zlustrowałam go wzrokiem i poczułam jak na moje policzki wlewa się rumieniec. O matko… Czemu się zarumieniłam?
Justin uśmiechnął się do mnie widząc moją minę i ponownie się nachylił. Jego usta zassały skórę w okolicach mojego obojczyka, a rękami podniósł moje ciało aby móc odpiąć stanik. W rezultacie usiadłam na łóżku naprzeciwko niego, więc pomogłam mu w rozpinaniu mojego biustonosza i rzuciłam go w kąt łóżka, ale nie trafiłam i spadł na ziemie. Oboje się tym nie przejęliśmy będąc całkowicie zajęci sobą. Uklęknęłam przed nim na łóżku czując jak ręce Justina dotykają tyłu moich ud. Patrzył na mnie z dołu powoli zsuwając moje majtki, które zostały przy kolanach, a on sam przeniósł wzrok na moje ciało. Pod jego spojrzeniem czułam jak się podniecam. Justin przybliżył swoją twarz do mojego brzucha, czułam jego oddech w okolicy pępka, a chwilę później poczułam w tym miejscu mokry pocałunek, który schodził coraz niżej. Chłopak zatrzymał usta na moim łonie. Ciarki przeszyły moje ciało, w odpowiedzi czego złapałam jego ramiona i wbiłam w nie paznokcie. Drażnił się ze mną.
Przejechał językiem po moich miejscach intymnych zostawiając tam mokry ślad. Nie wytrzymałam, poruszyłam nogami ściągając z nich majtki, które kopnęłam w bok. Okrakiem usiadłam na kolanach Justina czując jego wzwód na wewnętrznej stronie swojego uda. Byłam mokra, wyczułam, że lepki śluz moczy nogi Justina, ale żadne z nas się tym nie przejęło. Justin głaskał moje plecy w okolicy kości ogonowej, raz po raz zjeżdżając palcami na moje pośladki. Patrzył na mnie z dołu, a ja patrzyłam na niego. Jego obraz rozmazywał się przed moimi oczami, kiedy dotknęłam czołem jego czoła. Moje włosy, które zlatywały pasmami na moje ramiona i klatkę piersiową Justina, były jedyną granicą pomiędzy naszymi twarzami.
Wpatrując się w siebie, głośno dyszeliśmy oczekując dalszych naszych ruchów i poczynań.
- Kocham Cię – szepnął Justin, językiem zwilżając swoje wargi.
Zaśmiałam się nerwowo, głaszcząc go po plecach.
- Kocham Cię – powtórzyłam jego słowa i potrząsnęłam głową, aby odgarnąć włosy, po czym złączyłam nasze usta.
- Dalej bierzesz te tabletki? – zapytał Justin przerywając pocałunek.
- Tak…
Nie zdążyłam w pełni odpowiedzieć, ponieważ mój brat ręką nakierował swojego penisa i wszedł we mnie. Poczułam nieprzyjemne otarcie, ale chwilę później przyzwyczaiłam się do tego uczucia. Robiliśmy to ostatnio tak dawno temu… Wreszcie robimy to ponownie – pomyślałam i ruszyłam miednicą w jego kierunku. Poczułam  go w sobie dokładnie. Kilka kolejnych moich ruchów i zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Oplotłam Justina nogami, czując jak chłopak całuje skórę wokół moich piersi. Niedługo potem zaczął całować moje piersi i raz po raz zasysać sutki, co sprawiało mi wyjątkowo dużo przyjemności. Odchyliłam głowę w tył i czerpałam przyjemność z naszych posuwistych ruchów. Nie zapomniał tego co lubię, dawał mi dokładnie to, czego kiedyś go nauczyłam. Jeszcze kilka moich mocnych, posuwistych ruchów, kilka pocałunków Justina, kilka naszych jęków i oboje dostaliśmy to, na co czekaliśmy cztery długie miesiące.
Każdy nerw i mięsień mojego ciała był napięty, a serce łomotało w mojej klatce piersiowej jakby chciało z niej wyskoczyć. Zmęczona przytuliłam się do Justina. Trwaliśmy w bezruchu kilka minut oddychając ciężko, ale w pewnym momencie poczułam na plecach chłód, który Justin musiał też poczuć, ponieważ powiedział:
- Przykryj się, okna w tej kamienicy nie są za bardzo szczelne.
Chłopak sięgnął po drugi koc, który złożony leżał na łóżku nieopodal zasięgu jego ręki, rozłożył go i przykrył nim moje plecy, po czym otulił nim także siebie. Tak wtuleni siedzieliśmy chwilę, Justin nieznacznie tylko zmienił pozycję opierając się o ścianę. Teraz pod kocem, pomiędzy nami panowała wysoka temperatura, a w pokoju był przyjemny chłód.
Zauważyłam, że Justin ma na szyi jakiś wisiorek z małym medalikiem, zaczęłam obracać go w palcach przyglądając się z bliska przywieszce, która przedstawiała mały nabój do pistoletu.
- Skąd to masz? – zapytałam.
- Znalazłem kiedyś na ławce w parku, spodobało mi się, więc go zatrzymałem. Czuję, że on przynosi szczęście.
- Tobie na pewno przyniesie – mruknęłam puszczając wisiorek, który wylądował na jego mostku.
- Teraz chciałbym, żeby tobie przyniósł – odparł i z lekkimi trudnościami odpiął naszyjnik i mi go wręczył.
- Mówisz poważnie? – zapytałam zaskoczona jego zachowaniem, jego romantycznym zachowaniem.
- Tak. Niech ci przypomina o mnie, nawet jak jestem daleko – odparł i zgarnął moje włosy na jedną stronę, po czym oplótł moją szyję rękami i po omacku zapiął naszyjnik. Przez chwilę obracał go w palcach, by delikatnie go puścić dotykając przy tym skóry pomiędzy moimi piersiami. Spojrzałam w dół i zobaczyłam na swoim ciele gęsią skórkę, która, z zawstydzeniem musiałam to stwierdzić, obejmowała także sutki.
Usłyszeliśmy jakieś szuranie w mieszkaniu, ewidentnie ktoś tam był. Spojrzałam z przestrachem na drzwi, ale Justin mnie uspokoił.
- Spokojnie, to Ed wrócił z pracy.
Nic nie odpowiedziałam, tylko lekko się rozluźniłam i szczelniej owinęłam się kocem. Justin przytulił mnie mocniej do siebie i przez kilka chwil siedzieliśmy w milczeniu.
- Dlaczego wtedy pojechałeś? – zapytałam nagle, ponieważ to pytanie kręciło się niespokojnie po mojej głowie od czterech miesięcy i teraz wreszcie miałam sposobność otrzymać na nie odpowiedź.
- Byłem przekonany, że chcę z tobą być – zaczął nie patrząc mi w oczy, tylko bawiąc się wisiorkiem – wiedziałem, że nam się uda, byłem zakochany po uszy, nie obchodziło mnie zdanie innych, aż w końcu pod naciskiem mamy zdecydowałem się na wizytę u tej psycholog…
- Ja już do niej nie chodzę. Nic nie mówiłam na terapii, aż w końcu ona zaczęła mi przepisywać jakieś silne antydepresanty, jak mama zobaczyła w Internecie co to są za leki, zauważyła, że ta kobieta nie jest zbyt kompetentną lekarką i sama przestała nalegać żebym do niej chodziła – przerwałam mu, ale on to zbagatelizował i mówił dalej.
- Od razu zorientowałem się jak ona odbiera tą sprawę, zresztą pamiętasz jak się wkurzyłem po tej wizycie… Ale zacząłem inaczej o tym wszystkim myśleć i te myśli mnie przygwoździły. Później dostałem odpowiedź od wytwórni, że chcą ze mną współpracować i nagle, niespodziewanie dla samego siebie postanowiłem wyjechać. Już tydzień później żałowałem tej decyzji, ale bałem się zadzwonić do ciebie, bałem się usłyszeć twój głos… Zresztą przynajmniej rodzice uważają, że wszystko wróciło do normy, więc teraz nam będzie łatwiej…
- Justin, nigdy nie będzie łatwiej – odparłam podnosząc palcami jego brodę, aby spojrzał na mnie.
- Oh, wiem Jane… Tak tylko mi się powiedziało…
Przerwał gdy drzwi do jego sypialni otworzyły się z hukiem, a do pokoju wszedł jakiś wysoki szatyn, mówiąc:
- Nieźle ogarnąłeś mieszkanie Justin….
Ale gdy zobaczył nas razem nagich, siedzących pod kocem, przytulonych do siebie, nagle zamilknął, a jego oczy zrobiły się wyjątkowo duże.
- Sorry zapomniałem, że przyjechała twoja dziewczyna!
- Jane, poznaj Eda, Ed, poznaj Jane – przedstawił nas sobie Justin, a w jego głosie słychać było nutkę rozbawienia.
- Cześć Jane – pomachał mi Ed z uśmiechem na twarzy, na szczęście nie podszedł, aby uścisnąć mi rękę, bo wtedy nie wiedziałabym jak zapanować nad kocem, żeby nie zjechał z naszych ciał.
- Cześć Ed – odpowiedziałam speszona.
- To ja wam nie przeszkadzam, jeszcze raz sorry… - mruknął i zamknął za sobą drzwi.
- Zwykle nie wchodzi mi do pokoju – odparł Justin tłumacząc kolegę.
- Zawsze mieliśmy takie szczęście, że ktoś nam przeszkadzał, ale zwykle to była nasza mama – zaśmiałam się, po czym nagle przypomniałam sobie słowa Eda „zapomniałem, że przyjechała twoja dziewczyna…” zaraz, zaraz czy… - Czy Ed nie wie, że jestem twoją siostrą?
- Nie wie. Nie mówiłem mu, po co ma wiedzieć? – odparł Justin z cwanym uśmieszkiem na ustach. – On zna cię jako moją dziewczynę. I niech tak zostanie – mówiąc to pocałował mnie w usta, co rozwiało wszelkie moje obawy związane z przyjazdem.




Tak jak obiecałam rozdział jest dzisiaj. Mam nadzieję, że Wam się podoba *.*
Dziękuję za wszystkie komentarze. Są bardzo budujące. Uwielbiam je czytać i znać wasze opinie. To strasznie mobilizuje do dalszej pracy! Dziękuję i proszę, komentujcie dalej, mobilizujcie mnie dalej, bo bez was nie byłoby tego ff! Ja je dla Was piszę. :)
Im więcej komentarzy, tym szybciej dodam kolejny rozdział, ponieważ będę wiedziała ile osób na niego czeka. *.*

Teraz mam dla Was informację.
12 czerwca TRM obchodzi roczek! I z tej okazji na pewno dodam rozdział i moim małym marzeniem jest to, aby na roczek TRM miało ponad 500.000 wyświetleń. To by było super *.* (tym bardziej, że 12.06 ja też mam urodziny). ;) Teraz robię co mogę szukając nowych czytelników, rozsyłam link do bloga na TT, skupiam się na zamianę na promowaniu TRM i na pisaniu nowych rozdziałów. Dlatego mam do Was prośbę. Możecie pomóc mi promować TRM? Po prostu powysyłajcie tweety z linkiem do TRM, piszcie z hasztagiem #TRMpl, polećcie znajomym. Zróbcie mi prezent na rocznicę TRM. *.*
Osobom, które do tego czasu będą najbardziej aktywne w pomaganiu mi rozpromować TRM prześlę jakiś rozdział ff wcześniej. Tak w ramach podziękowania.
Z góry dziękuję za waszą pomoc. :*

Zapraszam Was także na twittera, który jest stworzony do promowania różnych fanfictions: @moje_fanfiction

51 komentarzy:

  1. PJERWSZA? ASGHGDSAB ♥ / @94dolars

    OdpowiedzUsuń
  2. najlepsze ohh ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Asdfghkzjsj ciesze sie ze Jane do niego wrocila :))) do nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Aakjdhsaj oni są słodcy ! Przynajmniej przed Edem nie muszą się ukrywać c:
    Czekam na kolejny i weny życzę ♥ + polecę twojego bloga czytelnikom wattapada :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja ich uwielbiam razem ♥ W końcu nie muszą się hamować, szeptać, ukrywać przed światem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały Jezu kocham to ff tak bardzo jsjxjjsjsjsjs w koncu Justin i Jane razem Jezu Jezu Jezu jjajxjsnd

    OdpowiedzUsuń
  7. Następny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. MATKO MATKO M A T K O!!! Nareszcie się doczekałam i jestem caaała happy! Mam nadzieję, że w końcu wyjdzie coś co sprawi, że będą mogli być razem bo taaaak ubóstwiam tą parę!
    Leję z Eda i wyobrażam sobie śmiech Jusa jak On wbija im do pokoju! <3
    Czekam na next i życzę weny kochana! <3
    @luvmy_idols

    OdpowiedzUsuń
  9. BARDZO SUPER ROZDZIAL<3 PISZ JUZ NASTEPNY JESTES WSPANIALA <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Boziu, jak słodko! W końcu się doczekała tego słodkiego,"gowna". Kocha! Do nn!!

    OdpowiedzUsuń
  12. O KURWA WRESZCIE
    KOCHAM
    KOCHAM
    KOCHAM
    JEZU
    I ASONGISABGADBGKJDABGA
    KOCHAM

    OdpowiedzUsuń
  13. yas! czekam ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham to ff. Moglabym je codziennie czytac . Justin nazwal ja swoja dziewczyna-jakie to słodkie i to ze zlapal ja za reke jak wychodzili z lotniska. :)
    Czekam na neksta!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ajajajaj idę na twittera pisać z hasztagiem #TRMpl !!!
    Tęskniłam za Justinem, cudowny rozdział *.*
    ~ ta od motyli ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. no nie sądziłam, że od razu się z nim prześpi, ale w sumie fajnie :3 :D idę spać :*

    OdpowiedzUsuń
  17. CUDO CUDO CUDO! Tak strasznie czekałam na ten rozdział i jest! Justin i Jane awww... kocham ich. I oczywiście Ciebie! i nie martw się dobijemy do 500.000 wyświetleń! Dla Ciebie *.* jesteś cudowna, blog jest cudowny, to jak piszesz jest cudowne... to wszystko tak pięknie się komponuję <3 czekam na nn *-* Życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Boże kochana nie przestawaj nigdy pisać! A najlepiej weź się za pisanie książek będziesz miała miliony czytelników. Twoja kreatywność, pomysłowość oraz wyobraźnia powala na kolana <3 Czekam z niecierpliwością na następny rozdział *-* kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Jejku tak długo na to czekałam! Mam nadzieję, że wreszcie wszystko się ułoży awh. Tak bardzo się cieszę, że znalazłam TRM. Nie mogę uwierzyć, że to już prawie rok! Gratuluję Ci dziewczyno! ilysm @luv_my_TOMMO_

    OdpowiedzUsuń
  20. Noooo i teraz mogę zacząć chodzić spokojnie spać <3 jak zawsze rozdział wspaniały a nasi zakochani mogą się normalnie zachowywać! Oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudne!!!
    Czekam na kolejną część.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jaki słodki rozdział asdhjsnsk, oby było tak dalej!:)

    OdpowiedzUsuń
  23. TEN ROZDZIAŁ! TO ŻYCIE! AAAAAA

    OdpowiedzUsuń
  24. Jejjku <3 jacy oni słodcy ! jdbkdhdjkgbfvdahjkfvbdahdkj <3 Dziękuje za każdy rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Najlepszy, czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiesz jak zadowolić czytelnika :D Rozdział świetny, co z resztą nie jest nowością, bo mi każdy jeden niezmiernie się podoba. Mimo, że lubię dramaty to fajnie czasami przeczytać rozdział, w którym wszystko jest tak idealnie i słodko :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam Twoje ff !:)

    OdpowiedzUsuń
  28. swietny rozdzial! z niecierpliwoscia czekam na kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  29. świetny rozdział!
    pisz szybciutko nowy bo oszaleje! :)
    kocham to :)
    http://art-of-killing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Super rozdział
    Zresztą jak zawsze
    Jestem ciekawa jak losy potoczą się dalej

    OdpowiedzUsuń
  31. A ile jest tych wyświetleń? Bo ja nie ogarniam ;/
    Spróbuję.
    Świetny rozdział, czy tylko mi Ed skojarzył się z Sheeran'em? :)))
    Pozdrowka :)

    OdpowiedzUsuń
  32. jeju jak ja dlugo na to czekalam *.*

    OdpowiedzUsuń
  33. nie mogę się opanowac, dobra robota

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeju jaki swietny jest ten rozdział ♥ wkoncu nie muszą sie ukrywać bsjfjenfk no jest wrecz idealnie! Blagam niech takie rozdzialy trwają wiecznie *.*

    OdpowiedzUsuń
  35. cudo cudo❤❤

    OdpowiedzUsuń
  36. Wspaniały rozdział, taki uroczy aawww ^_^
    Czekam na kolejny!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Cudowny rozdzial ♥ Czekam na nastepny!
    Nie myslalas aby wydac ksiazki z tego opowiadania? :D <3
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
  38. Twoje ff jest zajebiste <3 Mogła bym je czytać i czytać.Gdy czytam to raz się uśmiecham,raz rycze jak głupa...tak pięknie opisujesz te wszystkie ich emocje,przemyślenia.Te ff to moje uzależnienie <3Życzę dużej weny i czekam na kolejny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  39. Yay ile sie dzieje w tym rozdziale, oby wiecej takich. Cudo *.* Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  40. AHA LOL CZEMU PRZECZUTALAM TO DOPIERO DZISIAJ????????
    OMG WIEDXUALAM ZE TAK BEDZIE ZE OD RAZU JAK SIE SPOTKAJA TO BEDZIE SIE DZIAŁO!!! OMG OMG I WRESZCIE NIE BEDA MUSIELI UDAWAC, WRESZCIE BEDA MOGLI ZACHOWYWAC SIE JAK NORMALNA PARA :D TYLE CZASU NA TO CZEKAŁAM!!!

    OdpowiedzUsuń
  41. Dopiero przeczytałam rozdział. Genialny *-* Uwielbiam to opowiadanie.
    Cieszę się że Jane zdecydowała się przyjechać do Justin'a :)
    Mam nadzieję że będzie więcej scen z Ed'em !
    To tyle, ja zabieram się za hasztagowanie ! :D Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  42. O matko..blagam szybko dodaj nowy rozdzial bo noe wytrzymam! Wow juz rok..a ja to zaczelam czytac trzy dni temu:)

    OdpowiedzUsuń
  43. WOW błagam daj następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  44. JEZU TEN ROZDZIAL JEST TAKI FNXNKZKIAJAMALD. CHCE JUZ KOLEJMY ROZDZIAL!

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny...... hsbshsbsuskid... tylko mam prośbe....może Jane pizna u Justina jakąś swoją przyszłą przyjaciółk, siostrę Ed'a czy coś.. bo wiesz troche mi brakuje tego ze Jane nie ma takiej prawdziwej przyjaciółki z którą miglaby pogadać i może nawet powiedzieć jej o Justinie.... Zastanów się nad tym + czekam na następny ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  46. Super by bylo jakby ktos odkryl ich tajmice i ich szantażował, na pewno wiesz o co mi chodzi,ale i tak jest perf <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy