18.06.2015

7. Malinowy Świat vol. I


- Justin, ja jestem zmęczona – szepnęła Jane, gdy na chwilę przerwałem nasz pocałunek.
- Kochanie, tak dawno się nie widzieliśmy, mamy dla siebie tylko kilka dni, daj mi się sobą nacieszyć – powiedziałem szeptem, odgarniając palcem pasemko włosów z jej czoła.
- Ty chyba tylko na to czekałeś? – zaśmiała się cicho.
- Nie tylko, ale nie ukrywam, że seks od samego początku był ważną częścią naszego związku – odparłem rzeczowo.
- Dla ciebie chyba najważniejszą – bąknęła z naburmuszoną miną.
- Nie najważniejszą, nigdy tego nie powiedziałem – sprostowałem bojąc się, że Jane tak odebrała moje poczynania.
- Czasem miałam takie wrażenie…
- Jenny, kotku, nie możesz tak myśleć – szepnąłem, głaszcząc ją po głowie. – Gdyby tylko na tym mi zależało, dziś nie wydałbym fortuny na tą kolację.
- Teraz mi to wypominasz? – zapytała, a ja popatrzyłem na nią z przestrachem.
- Czemu łapiesz mnie za słówka? – zapytałem, myśląc jak przed chwilą było idealnie, a teraz zaczynamy się kłócić.
- Drażnię się z tobą idioto – zaśmiała się, rozluźniając atmosferę.
- To przestań się ze mną droczyć – odparłem, a gdy to powiedziałem, zauważyłem, że zacytowałem kawałek mojej piosenki.
Jenny podniosła głowę i pocałowała mnie mocno w usta szepcząc „przepraszam”.
- Kochanie nie rób tak więcej, naprawdę się tym przejąłem – odparłem zatroskanym głosem.
- Nigdy nie pomyślałam, że seks jest dla ciebie najważniejszy.
- To dobrze. Ja zawsze lubiłem z tobą grać w gry, rozmawiać, śmiać się, oglądać filmy, myć się… Nie tylko seks się liczy – powiedziałem czując ulgę.
- Wiem. Ale czy masz zamiar tak gadać o tym, czy weźmiesz się w końcu do roboty? – zapytała ze śmiechem i sięgnęła do stolika gasząc małą lampkę.
- Czemu ją zgasiłaś? – zapytałem, klękając przed nią.
- Przyzwyczaiłam się do ciszy i ciemności, i powiem ci, że nawet to lubię – uśmiechnęła się.
Jane leżała na plecach i przyglądała mi się z dołu. Ja klęcząc naprzeciw niej, ściągnąłem podkoszulek i odrzuciłem go na ziemię, spojrzałem z powrotem na Jane, która powiedziała:
- Dziś możesz robić co tylko chcesz. Naciesz się mną, póki jest nasz czas, żebyś miał co wspominać.

- Co chcę? – zapytałem, podnosząc brwi w łobuzerskim uśmiechu.
- Co chcesz – odparła, zagryzając wargi.
- Wiesz w co się pakujesz? – mruknąłem przeciągle, patrząc na nią namiętnym wzrokiem.
- Nie wiem, ale ufam ci – szepnęła zawstydzona.
- To się rozbierz – odparłem.
Nagle sam lekko się zawstydziłem. Z Jane seks był specyficzny. Zawsze oboje braliśmy w tym udział, wiedzieliśmy co lubimy i czego od siebie oczekujemy, ale trzymaliśmy się pewnych granic, pewnych przetartych ścieżek. Dziś chciałem spróbować czegoś innego, chciałem zrobić to co do tej pory istniało tylko w mojej głowie, ale trochę się wstydziłem. Pomiędzy mną a Jane zawsze panowała romantyczna atmosfera, gdy rozbieraliśmy się podczas gry wstępnej, zawsze robiliśmy to razem, nigdy nie spróbowaliśmy czegoś więcej, a mi się zawsze marzyło, żeby dziewczyna leżała przede mną nago i robiła to co ja sobie zażyczę. Sam przed sobą wstydziłem się do tego przyznać, ale wiedziałem, że to co dziś zrobimy nie wyjdzie poza teren tej sypialni, ufałem Jane i wiedziałem, że moje sekrety z nią są bezpieczne.
Jane uklękła na poduszkach przede mną i powoli ściągnęła z siebie górę od piżamy. Nigdzie jej się nie śpieszyło, jej ruchy były wyważone i spokojne, więc bez pośpiechu mogłem przyglądać się jej gładkiemu ciału. Jej piersi idealnie się rysowały w ciemności, która nas otaczała. Zauważyłem, że napina mięśnie płaskiego brzucha, który tak lubiłem całować. Opuściła ręce wzdłuż ciała i przyglądała się mi uważnie.
- Rozbierz się do naga – odparłem ostrożnie wpatrując się w jej oczy.
Zauważyłem, że Jane głośno przełyka ślinę i zaczesuje niepewnie włosy do tyłu, ale posłuchała mojej prośby, a raczej mojego żądania. Podniosła się na kolanach i zsunęła swoje spodnie od piżamy, później poruszyła kolanami, żeby całkowicie je rozebrać i klęczała przede mną zupełnie naga. Poczułem, że zaczynam się podniecać. Bez skrępowania patrzyłem na jej ciało, które przez cztery miesiące istniało tylko w mojej pamięci, ale nigdy nie przestałem pamiętać szczegółów jej wyglądu, jak na przykład pieprzyka na prawej nodze tuż przy pośladku, albo bliznę na łopatce, którą zresztą ja jej zrobiłem.
Kiedyś, jak miałem trzynaście lat, a Jane miała dziesięć, pokłóciliśmy się o komputer, bo oboje chcieliśmy z niego korzystać, a był tylko jeden w domu, więc chciałem odciągnąć Jane od biurka, wziąłem ją za koszulkę i popchnąłem. Ona upadła na łóżko i niefortunnie łopatką przejechała po ostrym rogu drewnianej ramy. Strasznie płakała, rodzice przybiegli do pokoju i od razu zawieźli ją na pogotowie, ponieważ rana niesamowicie krwawiła. Pamiętam, że wtedy dostałem porządne lanie od ojca i najgorszą karę w życiu: przez cały miesiąc miałem zakaz korzystania z komputera i wychodzenia z domu. Już nigdy więcej nie posunąłem się do takiej brutalności w stosunku do siostry. Teraz, gdy to sobie przypominam, bardzo tego żałuję, ale co było, to było, przeszłości nie da się zmienić.
Odrzucając myśli o dzieciństwie, patrzyłem na nagą Jane nadal klęczącą przede mną. Nie zrobiła żadnego ruchu, ponieważ nic jej nie powiedziałem. Czekała na moje instrukcje.
Złapałem delikatnie jej ręce i ustawiłem je na jej podbrzuszu. Kierowałem jej dłonie w dół, żeby głaskała swoje ciało, podłapała ruchy i zaczęła sama pocierać palcami okolice swojego pępka i podbrzusza.
- Niżej – szepnąłem, przyglądając jej się z podnieceniem w oczach.
Długie palce Jane zjechały na jej łono, drugą ręką zaczęła masować swoje kształtne piersi, a ja wpatrywałem się w jej ciało bez krzty skrępowania. Dziewczyna rozszerzyła lekko kolana, żeby opierać się na nich w małym rozkroku, ale nadal dotykała się tylko po łonie. Oblizałem wargi nie spuszczając wzroku z jej intymnych miejsc, czułem jak podniecenie wzrasta w moich spodniach.
- Niżej – odparłem, zachłannie przyglądając się siostrze.
Palce Jane przemieściły się w stronę jej krocza, ale dziewczyna cały czas patrzyła na moją twarz.
- Tam, dotykaj - szepnąłem, zastanawiając się jak Jane odbierze moje rozkazy.
Dziewczyna bez gadania zaczęła pocierać palcami swoje krocze. Robiła to ze szczególną uwagą i dbałością o szczegóły. Ja bez zmrużenia oka przyglądałem się jej poczynaniom marząc aby jej dotknąć, ale jeszcze nie nadeszła ta chwila.
- Podaj mi rękę - odparłem, a gdy Jane wysunęła na przód lewą rękę, którą do tej pory masowała piersi, powiedziałem - drugą.
Jane przestała się dotykać i podała mi prawą rękę. Złapałem za jej nadgarstek, a drugą ręką dotknąłem palców jej dłoni. Były mokre od lepkiego śluzu.
- Podniecasz się - stwierdziłem rozmazując śluz pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym. Jane nic nie odpowiedziała. - Zrób to jeszcze raz - powiedziałem puszczając jej dłoń.
- To może się położę? - zaproponowała cichym głosem.
- Nie - odparłem pewnie. - Tak jest dobrze.
Dziewczyna już nic nie odpowiedziała, tylko powoli skierowała swoją rękę z powrotem na swoje łono. Ponownie przyglądałem się jej jak pociera ręką swoje miejsca intymne czując rosnące podniecenie. Nie mogąc dłużej wytrzymać ściągnąłem z siebie spodnie od piżamy i odrzuciłem je w kąt łóżka. Oczom Jane ukazało się moje podniecenie w pełnej okazałości. Złapałem je ręką i potarłem. Jane coraz szybciej dotykała swojego krocza, ale nie chciałem, żeby teraz dochodziła, więc szepnąłem:
- Zwolnij.
Dziewczyna posłuchała, a jej ruchy na powrót stały się posuwiste i spokojne. Lewą ręką nadal dotykała swoich piersi. Widziałem jak jej brzuch raz po raz się napina, a Jane czerpała coraz większą przyjemność ze swoich ruchów.
- Obróć się - odparłem i chociaż siostra posłuchała mojego rozkazu, to powiedziała niepewnym głosem:
- Justin, co ty chcesz zrobić?
- Nie bój się, przecież krzywdy ci nie zrobię - uspokoiłem ją lekko, ale widząc dalszą niepewność na jej twarzy, dodałem - nie będzie bolało.
- Ale ty chyba nie myślisz, żeby tam... - zapytała z przestrachem w głosie.
- Nie kochanie, nie bój się - powiedziałem uspokajającym tonem - chcę wypróbować tylko inną pozycję.
Jane już nic nie powiedziała, tylko bez słowa klęczała odwrócona do mnie plecami.
- Pochyl się i oprzyj rękami o materac - odrzekłem rzeczowym tonem. Jane od razu spełniła moją prośbę. Teraz przyglądałem się jej nagim pośladkom wypiętym do mnie. Podniecał mnie ten widok. Bardzo mnie podniecał.
Przejechałem ręką po wewnętrznej stronie jej ud, coraz wyżej, aż w końcu moja ręka napotkała jej, mokre od śluzu, krocze. Potarłem je w taki sam sposób, jaki to robiła Jane chwilę temu, a w odpowiedzi usłyszałem jej ciche jęki. Uwielbiałem jak się podniecała. Potarłem mocniej czując lepki śluz rozlewający mi się po dłoni. Dziewczyna była mokra jak nigdy. Zawsze mieliśmy z tym problem, dlatego tak często używaliśmy lubrykantu, ale dziś doprowadziłem ją do takiego stanu, że żaden płyn nawilżający podczas stosunku nie będzie nam potrzebny.
- Podoba ci się? - zapytałem wkładając dwa palce w jej pochwę. W odpowiedzi usłyszałem przeciągłe mruknięcie. - Jasne, że ci się podoba.
Nie mogąc już dłużej wytrzymać złapałem biodra Jane i przyciągnąłem ją mocno do siebie. Dziewczyny ręce się ugięły, tak że teraz opierała się łokciami o materac. Złapałem ręką swojego penisa, który był w maksymalnym wzwodzie i wepchnąłem go w pochwę Jane. Dziewczyna nawet nie drgnęła, co było dużą zmianą, ponieważ zwykle zaciskała oczy i wstrzymywała oddech pod naporem nieprzyjemnego uczucia.
Gdy w nią wszedłem zacisnąłem palce na jej pośladkach pozostawiając na nich czerwone ślady. Słyszałem coraz głośniejsze jęki Jane, kiedy moje biodra robiły rytmiczne ruchy w przód i w tył.
-Jane... - szepnąłem, po czym mruknąłem przenikliwie.
Tyle rozkoszy kryło się w tak małym ciałku... Tyle przyjemności...
- Boże, Justin... - mruknęła Jane obijając pośladkami o moje ciało.
- Cicho Jane, nie możemy... - szepnąłem zaciskając powieki pod napływem przyjemności. - Nie możemy obudzić Eda.
- Justin... - jęknęła czując rozkosz, którą jej dawałem.
- Cicho Jane - powtórzyłem spokojnym głosem.
Moje ręce powędrowały w górę, ku piersiom Jane. Złapałem je i mocno zacząłem ściskać.
- Jezu, Justin - powiedziała, już nie szeptem, gdy zrobiłem mocny ruch biodrami.
Chyba żadne z nas do tej pory nie czuło tyle przyjemności czerpanej z seksu.
- Kochanie, ruszaj biodrami, mocno... Proszę - szepnąłem błagalnie czując jak biodra Jane od razu spełniają moją prośbę. Dziewczyna robiła okrężne ruchy, czułem ją, było idealnie. Ścisnąłem mocniej jej piersi i poczułem orgazm silnie obezwładniający moje ciało. Znieruchomiałem przyjmując go każdym nerwem mojego ciała. Jane nie przestawała ruszać biodrami, cos spowodowało, że odczułem ten orgazm jeszcze dokładniej. W końcu i Jane znieruchomiała pod naporem obezwładniającego orgazmu. Kilkanaście sekund później ciężko dysząc opadła twarzą na poduszki, położyłem się obok niej i wtuliłem głowę w jej włosy, które w nieładzie opadały na  łopatki.
Obudziłem się pierwszy. Byłem zmarznięty, ponieważ Jane owinęła się całą kołdrą, w efekcie czego ja najprawdopodobniej pół nocy spałem całkowicie nago. Nie potrafiłem się zezłościć o to na siostrę, gdy zobaczyłem jak słodko śpi otulona ciepłą kołdrą, wtulając twarz w miękki, puszysty materiał. Delikatnie odsunąłem jej rękę i wpełznąłem pod przykrycie, niestety najwyraźniej zrobiłem to nie aż tak delikatnie, ponieważ Jane otworzyła zaspane oczy, po czym spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Cześć – szepnęła, podpierając się leniwie na łokciu.
- Cześć – uśmiechnąłem się do niej.
Jane spojrzała na moje nagie ciało, po czym się zarumieniła i powiedziała:
- Jeszcze ci nie przeszło?
Spojrzałem w dół i zobaczyłem mój wzwód, zaśmiałem się szybko, mówiąc:
- Zimno mi, wzięłaś mi całą kołdrę.
Jane podniosła skrawek kołdry w taki sposób, że zobaczyłem pod nią jej nagie ciało.
- Chodź – mruknęła, a ja niezwłocznie się wsunąłem pod przykrycie, czując ogarniające mnie ciepło. – Ogrzeję cię – dodała i poczułem jak jej ciepłe nogi splatają się z moimi. – Justin, jesteś taki zimny…
Zaśmiałem się w odpowiedzi czując jak Jane przytula się do mnie, a w rezultacie kładzie się na mnie. Szybko odnalazłem drogę do jej ust i dałem jej porannego buziaka, na co dziewczyna zareagowała wstydliwym śmiechem.
- Co jest Jane? – zapytałem, nie wiedząc o co chodzi.
- A nic – mruknęła zaróżowiona.
- Zawstydza cię poranny pocałunek, jakbyś nie pamiętała co robiliśmy w nocy – szepnąłem, żeby się trochę z nią podrażnić.
- Nie zawstydza mnie poranny pocałunek – mruknęła ze wstydliwym uśmieszkiem na twarzy.
- Nie? A twoja buzia mówi co innego – powiedziałem rozpogodzony.
- No może troszkę, ale Justin, wbijasz mi się w nogę – zaśmiała się, odgarniając moje włosy.
- A ty mnie przygniotłaś tak, że ledwo umiem oddychać – odgryzłem się jej.
- Ej, nie jestem ciężka – powiedziała, udając urażoną.
- A jak byś się czuła gdybym to ja się na tobie położył całym ciężarem ciała? – zaśmiałem się, czując jej nagie ciało mocno przyciśnięte do mojego.
- Przecież nie możesz porównywać siebie do mnie, grubasie – rzuciła rozbawiona, po czym pociągnęła mnie lekko za włosy.
- Ej, nie jestem gruby! – żachnąłem się.
- Ale więcej ważysz – odparła.
- Bo mięśnie ważą więcej niż tłuszcz – powiedziałem, ze śmiechu zagryzając wargi.
- Sugerujesz, że ja mam tłuszcz? – zapytała urażonym tonem, po czym sturlała się z mojego ciała z powrotem pomiędzy mnie a ścianę, zabierając ze sobą całą kołdrę. Poczułem wszechogarniające mnie zimno, więc szybko wpełznąłem z powrotem pod przykrycie tuląc się do Jane.
- Nie kotku, tak tylko żartowałem – odparłem, w obawie, że Jane naprawdę może się obrazić. Wiadomo, jak dziewczyny reagują na takie głupie żarty. – Masz najpiękniejsze ciało, jakie kiedykolwiek widziałem – dodałem ocierając swoim nosem, o jej.
- Kłamiesz – mruknęła zamykając oczy.
- Nie kłamię.
- Kłamiesz – trwała przy swoim, więc chcąc ją jakoś przekonać, aby przestała się dąsać, szybko uklęknąłem i zrzuciłem z nas kołdrę.
- No nikt mi nie powie, że to ciało nie jest piękne – powiedziałem, z uśmiechem pokazując ręką jej rozłożoną na łóżku sylwetkę.
- Ej, Justin! – krzyknęła i od razu rękami zakryła piersi i podkuliła nogi do swojego brzucha.
- Wstydzisz się? – zaśmiałem się.
- Nie, zimno mi – odparła, wyciągając rękę po kołdrę, którą nadal trzymałem w swojej dłoni, wysunięto z dala od Jane.
- No widzisz, miałaś mnie ogrzać, bo spałem tak całą noc, a ty się obraziłaś – mruknąłem z uśmiechem na ustach.
- No Justin proszę, przykryj mnie – powiedziała patrząc na mnie błagalnie. Już nie potrafiąc dłużej się z nią drażnić, położyłem się bardzo blisko niej i przykryłem nas oboje kołdrą. Podparłem się na łokciach i zacząłem wpatrywać się w siostrę. Była śliczna, bez jakiegokolwiek makijażu wyglądała naturalnie, a urocze rumieńce na policzkach powodowały, że chciałem bezustannie na nią patrzeć. Naszyjnik, który jej wczoraj dałem zwisał z jej szyi, a wisiorek przesunął się na prawo i teraz leżał na białym prześcieradle, pomiędzy pasmami blond włosów Jane.
- Powiedz mi jedno… - odparłem po dłuższej chwili ciszy.
- Tak? – zapytała wpatrując się we mnie bez zmrużenia oka.
- Dobrze ci było wczoraj? – zapytałem szeptem.
- A ty tylko o jednym – mruknęła, kręcąc głową.
- Nie no, odpowiedz – ponagliłem.
- Chcesz sobie połechtać męskie ego? – zaśmiała się, pokazując rządek białych zębów.
- Tak – powiedziałem ironicznie, dodając – odpowiedz.
- Podobało mi się wczoraj – odparła wreszcie.
- Było jakoś inaczej, nie uważasz? – zapytałem.
- Też to czułeś?
- Tak – przytaknąłem, biorąc pomiędzy dwa palce wisiorek z nabojem.
- Było lepiej Justin – odparła, a ja poczułem, jakby ciepły miód rozlewał mi się po sercu. – To chyba przez tą wcześniejszą randkę… Po prostu poczuliśmy się jak prawdziwa para, a nie jak… rodzeństwo – dodała, mówiąc ostatnie słowo szeptem, który tylko ja byłem w stanie usłyszeć.
- Albo po prostu zmiana otoczenia tak na nas zadziałała. Nie musieliśmy się tak ukrywać – odparłem.
- Musieliśmy, bo Ed był za ściana – powiedziała, wskazując głową na prawo.
- Myślisz, że Ed tego nie słyszał? – zapytałem ze śmiechem w głosie.
- No tak – odparła pewna siebie.
- To jesteś naiwna kotku – zaśmiałem się i dałem jej całusa w usta.
- Przecież byliśmy cicho…
- Kto był, ten był – zaśmiałem się.
- Ej, przestań, nie krzyczałam – żachnęła się.
- Krzyczałaś – odparłem.
- Ty też krzyczałeś – powiedziała z zaciętą miną.
- Nie, ja nie krzyczałem – zaprzeczyłem.
- Taaa jasne… - zaśmiała się kończąc temat. – Już ci ciepło?
- Nie, musisz mnie mocniej ogrzać – odparłem, uśmiechając się łobuzersko.
Jane od razu mnie posłuchała oplatając rękami mój tors. Nogi zarzuciła wokół moich ud, a kostkami zahaczyła o wewnętrzną stronę kolan.
- A teraz? – zapytała, uśmiechając się promiennie.
- Cieplej.
Jane przybliżyła swoją twarz do mojej i złączyła nasze usta w namiętnym pocałunku. Jej ręka wplątała się w moje włosy i poczułem jak pociąga lekko za nie. Przyjemne to było.
- Zimno tu macie – szepnęła po chwili.
- Bo zapomniałem włączyć kaloryfera – odparłem. – W salonie jest na pewno cieplej.
- Ty idioto, jak można zapomnieć włączyć kaloryfera w taką zimę? – zaśmiała się, kładąc głowę na poduszkę.
- Przez ciebie zapomniałem – zaśmiałem się.
- Czemu przeze mnie? – zapytała podejrzliwie.
- Rozpraszasz mnie.
- Ja? Czym?
- Hmm… może tym, że jesteś tu, nago, ze mną… - zacząłem wyliczać.
- Ale ty wczoraj miałeś włączyć ten kaloryfer, nie dziś.
- A ty myślisz, że tak łatwo mi się myślało wczoraj, jak wiedziałem, że masz przyjechać, a dodatkowo później hasałaś tu po nagu? – zaśmiałem się patrząc na nią z góry.
- Hasałam po nagu – powtórzyła i aż zgięła się ze śmiechu. – Dobra, chodź do salonu, bo tu jest naprawdę zimno. Musisz tu ogrzać.
Wstaliśmy i usiedliśmy na skraju łóżka ramię w ramię. Zobaczyłem na skórze Jane gęsią skórkę, a dziewczyna mimowolnie się wzdrygnęła.
- Gdzie moja piżama? W ogóle która godzina? – zapytała rozkojarzona.
- Nie wiem i nie wiem – odparłem szczerze.
Rozejrzałem się wokół i telefon znalazłem wśród kabli i ładowarek. Zerknąłem na wyświetlacz, który wskazywał dziewiątą. Nie mogłem uwierzyć, że tak wcześnie się obudziliśmy. Powiedziałem Jane, która godzina, po czym rozejrzałem się po pokoju w poszukiwaniu jakiegoś ubrania. Wstałem z łóżka i przeszedłem przez sypialnie nie mogąc sobie przypomnieć w które strony wczoraj rozrzucaliśmy nasze piżamy. Znalazłem swoje spodnie, więc podałem je Jane, żeby już nie marzła.
- Ubierz – powiedziałem.
- A moje? – zapytała.
- Jane, nie wiem gdzie są… - odparłem, nadal się rozglądając.
- Mam górę! – zaśmiała się dziewczyna i ubrała swoją koszulkę od piżamy i moje spodnie. Ja sam włożyłem znalezioną pod pościelą moją podkoszulkę, a z szafy wyciągnąłem czyste slipki i spodnie od dresu, które założyłem na siebie, po czym wyszliśmy z pokoju.
- Cześć gołąbeczki! – usłyszeliśmy na wstępie zadowolony głos Eda, który siedział na kanapie.
- Hej – powiedziałem chórem z Jane.
- Jak się spało? – zapytał ze śmiechem, ponieważ nigdy nie pytaliśmy się o takie rzeczy.
- Zimno – odparła Jane, po czym zwróciła się do mnie. – Właśnie, Justin idź odkręcić ten kaloryfer.
Zostawiłem siostrę w ciepłym salonie, a sam biegiem wróciłem do chłodnej sypialni i szybko odkręciłem kaloryfer, po czym zamknąłem drzwi, żeby się nagrzało.
- Co jemy? – zapytałem, zwracając się do Jane.
- To co zwykle – puściła mi oczko i usiadła przy małym stoliku.
Nie musiałem zgadywać o co jej chodzi. Od razu wsypałem płatki śniadaniowe do miski, zalałem je mlekiem i wsadziłem do mikrofalówki aby się nagrzało, po czym wyjąłem i postawiłem miseczkę na stole przed Jane, a sam usiadłem obok.
- Chyba się nie wyspaliście – zaśmiał się Ed.
- Wyspaliśmy się, a o co chodzi? – zapytałem, biorąc do ust łyżkę zupy mlecznej.
- No przynajmniej ja się nie wyspałem – odparł, nadal się śmiejąc.
- Przecież byliśmy cicho – mruknęłam Jane, ale i tak i ja i Ed dokładnie usłyszeliśmy co powiedziała.
- Cicho? – zaśmiał się. – A te krzyki „Jane,” „Justin,” „Oh, Jane… Justin!” – chłopak zaczął imitować nasze głosy.
- Zamknij się – powiedziałem, czując lekkie zawstydzenie.
- No co, tylko mówię jak było. Nieźle szaleliście – zaśmiał się.
- Mówiłam ci – mruknęła Jane, patrząc na mnie i wymachując łyżką przed moim nosem.
- Co? – zapytałem rozkojarzony.
- Że ty też krzyczałeś! – zaśmiała się.
- Oboje nadawaliście na równi – odparł Ed, wchodząc do kuchni. Chłopak był ubrany w jeansy i bluzę, najwyraźniej za niedługo miał zamiar gdzieś wyjść. – Ale rozumiem, dawno się nie widzieliście… Justin dawno nie miał seksu, musiał się wyżyć na kimś…
- Zamknij się Ed – mruknąłem, bo jego komentarze zaczęły mnie denerwować.
- Justin się na mnie nie wyżywał – odparła urażona Jane.
- Sorry, nie chciałem. Zawsze coś palnę głupiego – najwyraźniej Edowi zrobiło się głupio.
- Wybaczone, ale już się nie odzywaj.
- Dziś też mi takie przedstawienie zrobicie? – zaśmiał się, rozluźniając trochę sytuację.
- Korzystamy póki możemy – zaśmiałem się, patrząc na zaróżowioną Jane.
- Dobra przestańcie – mruknęła, patrząc w talerz.
- Ale krzyczeliście nieźle – Ed przeszedł obok nas śmiejąc się.
- Ed, cholera, zamknij się, ja ci nie wypominam jak ty z tą swoją… - powiedziałem, na co kolega mi przerwał.
- Dobra, ona to była pomyłka, szczęście, że z nią zerwałem.
- No właśnie, to się zamknij, bo moja dziewczyna czuje się niekomfortowo przez ciebie – odparłem, patrząc na niego rozzłoszczonym wzrokiem.
- Oh, Justin, ale ty jesteś romantyczny! – powiedział Ed cienkim głosikiem, zasłaniając sobie usta koniuszkami palców.
- Ed, spadaj! – krzyknąłem już nieco bardziej rozbawiony i rzuciłem w niego gazetą, która leżała pod ręką na stole, na co chłopak się odwrócił ze śmiechem i wszedł do swojego pokoju.





Misiaki, mam dziś do was 2 bardzo ważne informacje.
1. Proszę Was, komentujcie rozdziały. Dla mnie jako autorki, jest to bardzo ważne. Wtedy widzę ile osób to czyta, ile osób czeka na następny rozdział i ile osób docenia moją pracę. Dla Was to tylko kilka sekund, a dla mnie to wielkie wsparcie! Ja spędzam kilka godzin na napisanie jednego rozdziału, więc proszę, poświęćcie kilka sekund na skomentowanie. Nawet najkrótszy komentarz jest lepszy od żadnego. :) Pamiętajcie, im więcej komentarzy, tym szybciej dodam kolejny rozdział! :)

2. Zapraszam Was i czytelników i autorów innych ff, na bloga, który dopiero co założyłam i niebawem ruszy. Zacznijcie obserwować tego bloga, w ciągu kilku tygodni pojawi tam się wiele ciekawych opowiadań. :) 

Kliknij na banner, aby zostać przeniesionym na bloga.
http://chapter-ten.blogspot.com/




Dziękuję za uwagę i do zobaczenia! Pamiętajcie, następny rozdział będzie szybciej, jeśli więcej osób skomentuje ten! :)
Kocham Was! :**

59 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. OMG CO TO BYLA ZA SCENA!!!! CALY ROZDZIAL POSWIECONY TYLKO JEDNEMU :D coraz bardziej lubię Eda, ale też coraz bardziej mam wrażenie, ze on się dowie o tym "malym" sekrecie i wtedy będzie bardzo bardzo kiepsko. O! albo jeszcze lepiej, rodzice myślą ze Jane jest z Simonem i postanowią skorzystać z okazji i
      a) przyjadą z maluchami do Londynu, żeby odwiedzić syna i zrobić mu niespodziankę (może Justin I Jane beda wtedy w wytwórni i to Ed otworzy drzwi i znów palnie coś głupiego "och, nie wiem czy Justin będzie miał czas bo przyjechała do niego dziewczyna" oni zaczną wypytywac o nią A on powie "jane"
      b) rodzice zaproszą Justina do domu (bo przecież Jane jest daleko z Simonem), żeby pobyl z rodzeństwem, które się za nim stesknilo, a Justin co na to? Nie mogę przyjechać? Bo co? Przecież nie powie im, ze ma gościa ŻE
      już nie mogę doczekać się dalszych rozdziałów!!!

      Usuń
  2. wow wchodzę sobie na bloga, a tu nowy rozdział xd

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham kocham kocham *,* Ed jest genialny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham kiedy oni są tacy szczesliwi . *-* ♡

    OdpowiedzUsuń
  5. piękną mają sielankę <3 Oby trwała jak najdłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny rodział <3 a jak często dodawane! Bardzo mnie to cieszy :) - motyle jeszcze nie odleciały <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko CO ZA SCENA, niczym z filmu erotycznego :O Potrafisz pobudzić wyobraźnię. Strasznie kocham tego bloga. Czekam na kolejny!

    PS zajmiemy się tym frajerem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham ich normalnie! Są idealną parą i mam nadzieję , że nie będą musieli sie już wiecej razy ukrywać , do nexta

    OdpowiedzUsuń
  9. Oni sa tacy cudowni razem *.*
    juz sie wystraszyla, ze Justin sie wygada, ze to siostra, ale udalo sie :) ten Ed to naprawde spoko koles, lubie go, zeby tylko nie dowiedzial sie jaka jest prawda....
    no i oczywiscie caly rozdzial poswiecony jednemu *.* jestes MEGA :*
    pozdrowionka <3
    *A*

    OdpowiedzUsuń
  10. Mega mega rozdzial.. A Ed ehhh , nie wyspal sie biedulek.. A co do tego co Cie zwyzywal to nie karte sie zglosimy to :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uhuhu :D No tutaj to się działo :) Tak słodko ostatnio na tym blogu, że aż się boję jaką bombę dla nas przygotujesz, bo coś czuję, że ta sielanka niedługo się skończy...
    Jak zwykle wszystko cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  12. Justin, Ty zbreźniaku : d swietny rozdzial, z reszta jak zawsze! ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Omg!!!!! Czy juz wspominalam ze kocham ten ff? Masz niesamowity talent! N I E S A M O W I T Y!!! Czekam na kolejny i juz nie moge sie doczekac co sie bedzie dalej dzialo. Oczywiscie ze uwielbiam sielanke miedzy nimi, ale w kosciach czuje ze bedzie goraco ;o
    @luvmy_idols

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszą połowę rozdziału czytałam robiąc wielkie oczy ahahaha, gorąco! Ogólnie świetny rozdział, jest teraz między nimi tak dobrze, że nie da się nie uśmiechać, czytając. Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  15. Cuuudowny <333
    Czekam na next :)
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
  16. A co do tego twojego pomysłu to chciałam spytać do kiedy można wysyłać propozycje :)
    Nie spytałam pod instrukcja bo jeszcze nie mam konta i nie mogłam napisać z anonima.
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - cały czas -
      Dobra nie załadowało mi sie :"")
      /Wiki

      Usuń
  17. Ej. Ed jest moim mistrzem xD + Proszę o więcej momentów z nim :)))
    Rozdział świetny, ale nie na moje nerwy xD Szczególnie początek i pierwsza połowa xD
    + Nie wiem czy ta akcja jeszcze trwa z tym "metalem"?
    H.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dopóki nie dostanie całkowitej blokady kompa, akcja będzie trwała

      Usuń
  18. Oh lord.. Twój najlepszy rozdział ❤ tak trzymaj księżniczko 👸 nie przejmuj sie :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Hahah rozdział genialny ! Już lubię tego całego Ed`a xD Nie no z nich to się pośmiać można.
    Życzę weny, która zawsze się przydaje i czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zwykle I D E A L N Y
    "- Cicho? – zaśmiał się. – A te krzyki „Jane,” „Justin,” „Oh, Jane… Justin!” – chłopak zaczął imitować nasze głosy." HAHA NAJLEPSZE ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowny rozdział jeeju * 0 * Czekam na next ☆

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowny rozdział, jak zawsze zresztą 😍

    OdpowiedzUsuń
  23. zajebisty :D bekowy, niegrzeczny....
    no kocham
    i nie wiem co jeszcze moge napisac, super rozdzial xD

    OdpowiedzUsuń
  24. Swietnie i ta scena erotyczna ! Bosko! Czekam nn:**

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam Twoj ff ! I mam pytanko bedzie kontynułowala drugiego swojego bloga Human Nature ? Jest zajebisty, I bardzo bym sie ucieszyla jak byc zaczela tam tez pisac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz częściej o tym myślę, ale nie jestem jeszcze gotowa by ponowić pisanie HN. Jednakże na pewno nie pozostawię tego bloga bez zakończenia i kiedyś do niego wrócę :)

      Usuń
  26. Kolejny świetny rozdział, czekam na kolejne!

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudowny rozdział❤ Z niecierpliwością czekam na kolejny 😍

    OdpowiedzUsuń
  28. Coraz więcej seksu widzę XDD

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział czekam na następny. Mam nadzieję, że nic nie popsuje tej miłej atmosfery

    OdpowiedzUsuń
  30. Rozdział jest boski ❤ już nie mogę się doczekać kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej, chciałam spytać... Piszesz dalej HUMAN NATURE? Mega mnie ono wciągnęło 😺

    OdpowiedzUsuń
  32. OMG! SMSMKFCNJNESJES! no rozdział...kurwa wyjebany w kosmos co tu dużo mówić

    OdpowiedzUsuń
  33. Uu eksperymentują w swoim życiu łóżkowym nieźle nieźle i jak się przekomarzają słodko
    Podoba mi się

    OdpowiedzUsuń
  34. Wciaga ostatnio sobie nawet przypominałam co nieco z 1 części :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jeju! Dziękuję Dziękuję Dziękuję! Za tak cudowny rozdział! *.* chcę więcej i więcej! Czekam na kolejny rozdział o tym jakże cudownym życiu JJ <3 Pozdrawiam Zuza <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Ojej! Przestalam czytać bo ostatnio przenioalam sie na wattpada ale szybciutko nadrobilam rozdziały i czekam na nn. A co do tego hejtera to ja zawsze pomogę w niecnych planach. Xo

    OdpowiedzUsuń
  37. Kiedy kolejny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  38. Mòj ulubiony rozdział 😍😍😍😍😍😍 Czekam na następny ☺✌

    OdpowiedzUsuń
  39. czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  40. GENIALNE! kocham cię dziewczyny za te rozdziały i pomysł! życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  41. GENIALNE! kocham cię dziewczyny za te rozdziały i pomysł! życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy