19.07.2015

9. Ogień


Siedziałam przy stole, rytmicznie ruszając nogami i jedząc płatki z mlekiem, które Justin przygotował specjalnie dla mnie. On sam usiadł obok mnie i raz po raz rzucał mi podejrzane uśmieszki.
– Zastanawia mnie Justin jedno, dlaczego odkąd przyjechałam, ty nie byłeś w pracy? – zapytałam w pewnym momencie.
– W grafiku miałem wolne, ale jutro już idę, więc przez kilka godzin będziesz musiała się sobą zająć. Dziś Ed ma popołudniową zmianę – odparł w odpowiedzi, przyglądając mi się nadal zaspanymi oczami.
Justin był ubrany w białą, pogniecioną koszulkę i jasne jeansy, które zarzucił na siebie od razu po przebudzeniu. Ja włożyłam jego bokserki i jego bluzę z kapturem, oboje jeszcze nie zdążyliśmy się umyć. W mieszkaniu było przyjemnie ciepło, a poranne słońce jasnymi promieniami oświetlało nasze twarze, dodając nam energii na spędzenie razem kolejnego, szczęśliwego dnia.
– Nie martw się o mnie skarbie, nie musisz się mną zajmować dwadzieścia cztery na dobę – mruknęłam z uśmiechem.
– Ale ja chcę z tobą być dwadzieścia cztery na dobę... – odparł, a ten jego słodki wywód przerwał Ed, który wyszedł ze swojego pokoju, przeciągając się sennie i nie pozwalając mi odpowiedzieć.
– Wy nie macie wstydu... – powiedział przyjaciel brata.
– Spoko Ed, nie przeszkadzałeś nam – zaśmiał się wyluzowany Justin, jedząc swoją porcję płatków.
– Kurde, ludzie ale wy serio wczoraj przeszliście samych siebie – powiedział Ed, także się śmiejąc.
– Wiemy, czuliśmy – odrzekł mój brat, na co ja i on chórem wybuchliśmy gromkim śmiechem, a chwilę później dołączył do nas Ed.
– Justin, nie znałem cię od tej strony – odparł chłopak, wyciągając trzy kromki chleba z chlebka.
– No na szczęście. Wolę dziewczyny. – Zaśmiał się Justin.
Przyjaciel mojego brata usiadł bok nas przy stole i zaczął jeść kanapki, które sobie przyrządził, przyglądając się nam uważnie.
– Wy zawsze jecie płatki z mlekiem na śniadanie? – zapytał.
– Prawie zawsze, ale nie zawsze. – Ja i Justin odpowiedzieliśmy w tym samym momencie, po czy oboje zaczęliśmy się śmiać.
– Wy nawet mówicie w ten sam sposób. – Zauważył ze śmiechem Ed.
– Nie zawsze. – Nie wiem jak to się stało, ale znowu ja i Justin powiedzieliśmy to samo, w tym samym czasie, po czym wszyscy ponownie wybuchnęliśmy śmiechem.
– Powiem wam jeszcze jedno – odparł Ed, gdy wszyscy się uspokoiliśmy. – Może tego nie wiecie, ale wy macie nawet ruchy ciała podobne. Pasujecie do siebie – zakończył, z uśmiechem patrząc na nas.
– A mówią, że to przeciwieństwa się przyciągają – odparł Justin, zagarniając mnie ramieniem i przyciągając do swojego ciała.
– Jak tak rozmawiacie ze sobą i w ogóle, to mam wrażenie, że znacie się od zawsze – dodał Ed, a ja się zlękłam, że za chwile pozna naszą tajemnice.
– No, trochę się znamy – odparł wymijająco Justin, starając się zmienić temat. – Skończyłaś jeść Jane?
– Tak – odrzekłam i podałam mu swoją miskę.
Justin wstał z krzesła i włożył brudne naczynia do kranu, po czym złapał mnie za rękę i zaprowadził do sypialni, zamykając za nami drzwi.
Usiadł na łóżku i pociągnął mnie za sobą, tak że opadłam na jego kolana.
– Już myślałem, że coś zacznie podejrzewać – szepnął, tuląc mnie do siebie.
– Ja też – odparłam zgodnie z prawdą.
– Ale spokojnie, nasz sekret jest bezpieczny – dodał, głaszcząc mnie czule po plecach. – Właśnie, Jane, miałaś mi powiedzieć jak w ogóle udało ci się przyjechać do mnie. Co powiedziałaś rodzicom?
– Ale nie obrazisz się jak ci powiem prawdę? – zapytałam, nie wiedząc jaka może być reakcja brata na to, co mam mu do powiedzenia.
– Pewnie, że się nie obrażę – mruknął z zachęcającym uśmiechem na ustach i odgarnął pasemko włosów z mojej twarzy.
– Powiedziałam Simonowi prawdę o nas – odparłam na jednym wydechu, obserwując jak z ust Justina schodzi uśmiech.
– Co zrobiłaś? – zapytał z poważną miną.
– Powiedziałam Simonowi prawdę – powtórzyłam z bijącym sercem i wstałam z jego kolan.
– Cholera, Jane! Jak mogłaś być taka głupia?! – podniósł głos, ale chwilę później opamiętał się i warknął szeptem: – Przecież on może komuś to wygadać!
– Przestań Justin! Myślisz, że tego nie przemyślałam, zanim wyjawiłam mu prawdę? – odparłam zdenerwowana, po czym od razu zaczęłam mu wszystko tłumaczyć, nie chcąc wszczynać kłótni. – Jak Simon przyszedł do mnie z prezentem od ciebie, chwile rozmawialiśmy, po czym on wyszedł, a ja zaczęłam słuchać tej twojej płyty. Nie umiałam sobie z tym sama dłużej poradzić. Żyłam bez żadnego przyjaciela przez cztery cholerne miesiące! Nawet ty, jedyna osoba, z którą mogłam o tym porozmawiać, mnie opuściła... A później przesłuchałam te piosenki, śpiewałeś, że nadal mnie kochasz, zamąciłeś mi tym w głowie. Musiałam sobie to wszystko jakoś poukładać, ale wiedziałam, że dłużej nie mogę tego w sobie dusić.
Usiadłam obok Justina, który bacznie mi się przyglądał, czekając na dalszy ciąg opowieści.
– Simon zaprosił mnie na swoją parapetówkę – kontynuowałam, chodząc wzdłuż pokoju. Czułam na sobie wzrok Justina. – Byli tam wszyscy nasi znajomi i właśnie wtedy zrozumiałam, że nie mam przyjaciół. Wszystkie te znajomości zawsze były oparte na kłamstwie, a wakacyjnymi kłótniami spaliłam za sobą wszystkie mosty. Tylko Simon odnosił się do mnie z szacunkiem, tylko on zdawał się interesować tym, co się u mnie dzieje. Pomyślałam sobie, że on będzie właściwą osobą, z którą mogę podzielić się naszym sekretem. W końcu od zawsze się z tobą przyjaźnił. Zna nas doskonale, wie, że nie pochodzimy z patologicznej rodziny i wie, że jesteśmy normalni. W końcu wszystko zrozumiał, kiedy opowiedziałam mu o nas. Ulżyło mi, jak mu się wygadałam. Wtedy poukładałam sobie myśli i zdecydowałam się tu przyjechać. Bez jego wsparcia pewnie bym stchórzyła. No i to Simon wkręcił naszych rodziców, że jadę z nim na narty. – Zakończyłam swoją opowieść widząc jak z twarzy Justina całkowicie ustępuje złość.
– Powiedz mi, jak ja mam się na ciebie za to gniewać? – zapytał miłym głosem po długiej ciszy. – Skoro zrobiłaś to wszystko dla mnie?
– Nie gniewaj się. Wiedziałam, że nie mogę nikomu o tym mówić, ale nie potrafiłam sobie poradzić z tym wszystkim sama... – szepnęłam, przysuwając się do brata, aż w końcu usiadłam na jego kolanach.
– Nie gniewam się... To dobrze, że wybrałaś Simona. To dobry chłopak, nie zawiedzie nas – mruknął, tuląc mnie mocno do siebie.
– On jest teraz moim jedynym znajomym...
– Nie powinienem był cię wtedy zostawiać... Nawet nie wiesz jak tego żałuję – odparł smutnym głosem.
– Już dobrze... – powiedziałam. – Teraz jesteśmy tu, razem i tylko to się liczy. Udało nam się i zawsze nam się będzie udawać. Od urodzenia byliśmy pisani sobie. – Uśmiechnęłam się do niego i przeczesałam jego włosy ręką.
– Powiem ci coś w sekrecie, dobrze? – szepnął mi do ucha, z uśmiechem na twarzy.
– Dobrze.
– Zawsze cię kochałem i zawsze cię będę kochać.
Gdy to powiedział, moje serce roztopiło się i było teraz w konsystencji gorącego karmelu.
– Ja ciebie też – wyszeptałam z uśmiechem od ucha do ucha i złożyłam słodki pocałunek na jego ustach, czując jak ręce Justina muskają moje pośladki.
Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi i głos Eda:
– Ej, gołąbeczki, może przestaniecie się tak izolować?
– Może on ma racje? – zapytałam Justina, odrywając od niego usta.
– Ale ja chcę być z tobą cały czas – mruknął przeciągle, patrząc na mnie brązowymi oczami.
– Nigdzie ci nie ucieknę – uśmiechnęłam się uspokajająco.
– Jak długo jeszcze tu będziesz? – spytał, nadal głaszcząc moje pośladki.
– Do ostatniego dnia ferii, więc mamy całe półtora tygodnia.
– To i tak mało – wyszeptał ze smutkiem.
Wstałam z jego kolan i pociągnąwszy jego dłonie, powiedziałam ze śmiechem ignorując jego skwaszoną minę:
– Nie mam zamiaru całego tego czasu spędzić w twoim pokoju. Już tak długo się ukrywaliśmy, że teraz, póki mamy okazję, wyjdźmy do ludzi.
Gdy oboje wykonaliśmy poranne czynności, zastaliśmy Eda leżącego leniwie na kanapie w salonie, oglądającego ze znudzeniem telewizję.
– To co chcesz robić? – zapytał Justin, patrząc na mnie uważnie.
– Nie wiem – wzruszyłam ramionami i nagle zauważyłam na drzwiach pokoju Justina tarczę do rzutek. – Pograjmy w to – odparłam, wskazując palcem na tarczę.
– I tak przegrasz – zaśmiał się Justin, podchodząc do komody, z której wyciągnął rzutki.
– Nie przegram – odparłam pewna siebie, chociaż wiedziałam, że mam małą szansę wygranej.
– Ed, grasz z nami? – zaproponował mój brat, zwracając się do leżącego chłopaka.
– Pewnie – odparł zadowolony Ed i sekundę później stał już przy nas.
Justin z uśmiechem podał mi trzy rzutki, mówiąc:
– Uważaj na drzwi.
– Bardzo śmieszne – syknęłam i oddalając się na odpowiednią odległość, wycelowałam rzutką w tarczę. Myślałam, że się zapadnę pod ziemię ze wstydu. Nie dość, że żadna rzutka, którą rzuciłam, nie trafiła w punktowane pole, to ponadto żadna rzutka nie wbiła się w tarczę!
Po mnie rzucał Ed, a po nim Justin. Oboje prawie cały czas szli łeb w łeb, rzucając w najwyżej punktowane miejsca tarczy. Byłam przekonana, że tak dobrze im idzie tylko dlatego, że często w to grają. Po trzeciej kolejce, kiedy pierwszy raz jakaś rzutka, którą rzuciłam, wbiła się w tarczę, mój brat podszedł ode mnie od tyłu i przytulając się do moich pleców, powiedział:
– Mówiłem, że z nami nie wygrasz…
– Spadaj Justin, bo ty zawsze się śmiejesz ze mnie i mi dogadujesz… – odparłam, chcąc go odsunąć od siebie, ale chłopak nie dał za wygraną.
– Kochanie, spokojnie… – mruknął, tuląc brodę do mojej szyi, podczas gdy Ed dokładnie celował w tarczę. – Nauczę cię i będziesz wszystkich ogrywała.
– Ale wiesz jak to mówią, Justin, że później uczeń przerośnie mistrza – wtrącił się zadowolony kolega, gdy wbił rzutkę w samiutki środek tarczy.
Justin mnie puścił, a kiedy odbierałam trzy rzutki od Eda, powiedziałam:
– Jak następnym razem tu przyjadę, to was wszystkich ogram i się zdziwicie.
Śmiejąc się próbowałam wycelować w tarczę, ale niestety dwie rzutki znowu się nie wbiły, a trzecia wkłuła się idealnie, tylko że w drzwi nad tarczą. Justin skręcając się ze śmiechu, wyciągnął ją i podszedł do mnie.
– Oj, kochanie, kochanie, zdaje mi się, że nawet po długim treningu, ty nadal będziesz miała tak nieperfekcyjny cel, jaki masz teraz.
Chłopak na pocieszenie ponownie przytulił się do mnie i włożył ręce do tylnych kieszeni moich obcisłych jeansów. Miło mi się zrobiło, że wreszcie może bez obawy okazywać swoje uczucia.
Do końca gry tulił się do mnie, skradał pocałunki, szeptał miłe słówka, pokazując, że jestem jego dziewczyną, i że należę tylko do niego. Czułam się wyjątkowo, gdy co kilkanaście sekund lądowałam w jego objęciach, opiekuńczo otulana słodkim uśmiechem.
Gdy zjedliśmy obiad, Ed wyszedł do pracy, ja i Justin postanowiliśmy ten zimowy wieczór spędzić przed telewizorem. Wtuleni w siebie oglądaliśmy film, który aktualnie leciał. Gdy w przerwie zrobiłam nam herbaty i położyłam gorący dzbanek na stół, usłyszałam dzwonek.
- Ja otworzę – odparłam, ponieważ Justin na wpół leżał na kanapie, a ja jeszcze nie zdążyłam usiąść.
Podeszłam do drzwi i nie sprawdzając kto to jest, otworzyłam je. Gdy zobaczyłam osobę stojącą na klatce schodowej, serce mi się zatrzymało, oddech ugrzązł w gardle, a nogi zapadły się w ziemię. Nie potrafiłam się ruszyć.
– Witaj Jane – odpowiedział tata z zaciętą miną.
Milcząc, rozejrzałam się wokół, ale nikogo nie zauważyłam obok niego.
Niepewnie odsunęłam się do tyłu, podczas gdy ojciec pewnym krokiem wszedł do mieszkania.
– Zbieraj manatki, wracasz do domu – odparł, nie rozbierając kurtki ani butów, jakby miał zamiar od razu wyjść, z tym, że ja się nigdzie nie wybierałam.
Usłyszałam za sobą głośne szuranie. To Justin zerwał się z kanapy na równe nogi i podszedł szybkim krokiem do nas.
– Co… Co ty tu robisz? – zapytałam zdenerwowana.
– Przyjechałem po ciebie, Jane, nie przedłużaj, zbieraj się! – Ojciec niemalże krzyknął.
– Ja nigdzie nie jadę – warknęłam, chwytając rękę Justina i trzymając ją kurczowo, jakby to miało uratować sytuację. – Skąd wiedziałeś, że tu jestem?
– Kłamstwo ma krótkie nogi – odparł tata, zadowolony z siebie. – Widziałem Simona w sklepie, od razu wiedziałem, że nas okłamałaś i tu przyjechałaś. Zbieraj się – zażądał i wszedł do salonu, zostawiając mokre ślady topniejącego śniegu na podłodze.
– Jane nigdzie nie jedzie. Ma jeszcze ponad tydzień ferii – Justin pierwszy raz się odezwał, idąc za ojcem.
– Gdzie masz swoje rzeczy? – spytał tata i otworzył drzwi pokoju Eda.
– Wyłaź stamtąd! – krzyknął Justin ciągnąc go do tyłu. – To nie mój pokój.
– Zostaw mnie! – Ojciec otrząsnął się i skierował do pokoju Justina. – Jane jedzie ze mną i raz na zawsze skończę tą farsę!
Wbiegłam za Justinem i tatą do sypialni i ze strachem obserwowałam sytuację.
Tata złapał moją torbę, która leżała pod szafą i zaczął wrzucać do niej wszystkie ubrania, które wyglądały na moje i nawinęły mu się pod rękę. Justin chciał rzucić się na niego, ale złapałam jego rękę i mocno pociągnęłam go do tyłu.
– Justin, nie… – powiedziałam, bojąc się, że mogą wszcząć bójkę.
Ojciec wreszcie się wyprostował i spojrzał na naszą dwójkę tryumfującym wzrokiem.
– Jane, ubieraj się – rozkazał.
– Nigdzie nie jadę! – krzyknęłam, uparcie stawiając na swoim.
– Jane, nie rób scen – warknął, ironicznie się uśmiechając. – Nie zostaniesz z tym chłopakiem ani chwili dłużej.
– Zapomniałeś, że ten chłopak jest twoim synem? – zapytałam, ze zdziwieniem podnosząc brwi.
– Odkąd dowiedziałem się co robicie, już nie uważam go za syna – odparł z obrzydzeniem, patrząc na Justina, który zaciskał szczęki, starając się nie wybuchnąć złością.
– To przestań nazywać mnie swoją córką! To wiele ułatwi! – krzyknęłam, stojąc za bratem.
– Oh nie Jane, ty nadal jesteś na naszym utrzymaniu i nie pozwolę, żeby Justin cię tak traktował – warknął przez zaciśnięte zęby i podszedł do nas próbując złapać mnie za rękę i pociągnąć w swoją stronę, ale mu się wyrwałam i uczepiłam ramienia Justina, który nadal milczał.
– Jak do tej pory, to z całej rodziny, właśnie Justin najlepiej mnie traktuje! – krzyknęłam, a do oczu napłynęły mi łzy, bo właśnie doszło do mnie, że ojciec naprawdę chce stąd mnie zabrać.
– Justin? Justin już nie ma wstępu do naszego domu! – krzyknął ojciec, patrząc z pogardą na mojego brata.
Nagle, jakby wszystkie siły i cała złość skumulowały się w Justinie, który rzucił się na ojca i z impetem popchał go na szafę, która się zatrząsnęła.
– Nie zabronisz widywać mi się z moją rodziną! – warknął, opluwając ojca śliną.
– Puść mnie dzieciaku! – krzyknął tata i odepchnął Justina od siebie, który lekko się zachwiał i wpadł na łóżko.
W tym momencie ojciec wykorzystał sytuację, złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę salonu. Moją torbę rzucił pod drzwi wejściowe i wolną ręką ściągnął moją kurtkę z wieszaka. Podał mi ją, mówiąc:
– Ubieraj się.
– Nigdzie nie jadę! – krzyknęłam, gdy łzy zaczęły ciurkiem spływać po moich policzkach.
– Zostaw ją! – warknął brat, wbiegając do salonu.
– Justin! – krzyknęłam, czując mocny uścisk ojca na nadgarstku.
– Ona nie ma obowiązku już z tobą nigdzie jeździć, jest pełnoletnia! – Justin był zdenerwowany, ale nie wiedział co zrobić. Próbował wyrwać mnie z uścisku ojca, próbował coś zaradzić, ale był kompletnie skołowany.
– WYBIJCIE SOBIE Z GŁOWY TEN WYMYŚLONY ZWIĄZEK! – krzyknął tata, łapiąc kurtkę, która spadła na ziemię. Dalej mnie trzymając, wolną dłonią otworzył torbę, wrzucił do niej moje buty i nie zamykając jej, na wierzch położył kurtkę.
Spojrzałam na Justina, który próbował odepchnąć ode mnie ojca, ale mając na uwadze, że to jest jego rodzic, nie miał odwagi go uderzyć, przynajmniej miałam takie wrażenie.
Płakałam i próbowałam wyrwać się z uścisku ojca. Na marne. Gdy tata otworzył drzwi, zdążyłam przyciągnąć do siebie rozzłoszczonego Justina i uczepiwszy się jego szyi, mruknęłam:
– Kocham Cię. – I zanim ojciec zdążył oderwać mnie siłą od brata, złączyłam nasze usta na smutne pół sekundy.
Ojciec wyciągnął mnie z mieszkania i pomimo tego że próbowałam czepiać się każdej krawędzi, bądź wystającego elementu, nie potrafiłam wyrwać się z jego objęć. Na boso, w samej koszulce i jeansach szłam za ojcem, który mnie ciągnął przez zimną klatkę schodową. Głośno płakałam, czując zimny śnieg pod swoimi nogami, kiedy on siłą wepchnął mnie na tył samochodu. Był nieugięty, wiedział czego chce, a ja wiedziałam, że tym razem tak łatwo nie odpuści.

Jak mogłem tak łatwo odpuścić? Zachowałem się jak kompletna ciota! Nie potrafiłem sobie wybaczyć tego, że pozwoliłem ojcu wziąć ze sobą Jane. To miał być najlepszy nasz czas, a okazał się tak krótki i tak drastycznie zakończony.
Czemu go nie uderzyłem? Jak idiota próbowałem odciągnąć od niego siostrę, ale uderzyć go nie potrafiłem. Co się ze mną dzieje? Może w głębi wiedziałem, że jak go uderzę, to będzie pozamiatane, a teraz mam jeszcze jakieś alternatywne wyjście pogodzenia się z ojcem? Ale ja się z nim nie chcę godzić. Ja chcę mieć Jane i w tym momencie tylko na niej mi zależy.
Nagle z wielką siłą kopnąłem w drzwi wejściowe. Pech chciał, że na stopach miałem tylko skarpetki, więc poczułem silny ból w palcach.
Kurwa!
Podskakiwałem teraz, żeby jakoś uśmierzyć ból, ale nie dawało to oczekiwanego rezultatu.
Kurwa! Kurwa! Kurwa!
Przeklinałem sam na siebie.
Jak on mógł wyciągnąć ją z domu na boso, bez kurtki i butów?! Co za… idiota! Przecież Jane mogła się przeziębić! Na dworze jest śnieg, temperatura minus kilka stopni, a on ją wytargał siłą, nie pozwalając jej się nawet ubrać. Tego już mu nie wybaczę. Niczego już mu nie wybaczę. Jak przez niego stanie się krzywda Jane, to ze mną będzie miał do czynienia i tym razem ręka mi się nie zawaha. Ani na sekundę.

Przez cały wieczór próbowałem bezskutecznie dodzwonić się od siostry. Zastanawiałem się czy ojciec nie odebrał jej telefonu. Teraz zamknie ją w domu jak w klatce? Jakie ma zamiary?
Najgorszą rzeczą było to, że nie miałem możliwości pojechania teraz do nich. Miałem ważne zobowiązania związane z płytą i musiałem być w pracy, ponieważ inaczej nie byłbym w stanie się utrzymać. Tkwiłem w kropce.
Wieczorem przyszedł Ed, który jeszcze bardziej zdenerwował mnie pytaniem:
– A gdzie zgubiłeś Jane? – Zaśmiał się, wchodząc wyluzowany do kuchni.
– Mój ojciec ją zabrał – rzuciłem, a później dopiero zorientowałem się jak to brzmi.
– Jak to twój ojciec? – zapytał zdziwiony.
Chodziłem zdenerwowany po pokoju, przeklinając na wszystko, wszystkich i na siebie.
– Nie ważne – warknąłem w stronę Eda.
– Słuchaj Justin, to jakaś chora sytuacja… Po co twój ojciec miałby zabierać twoją dziewczynę? I dlaczego jesteś tak wkurzony z tego powodu? – Zaczął coś podejrzewać. Podszedł do mnie i obserwował jak nerwowo przechadzam się po pokoju, podczas gdy moje myśli walczyły ze sobą.
Powiedzieć mu, czy nie?
Jest godny zaufania, czy nie?
Znam go kilka miesięcy, przypadkowo wynająłem z nim mieszkanie, ale szybko się zakumplowaliśmy i znaleźliśmy wspólny język. Mimo wszystko nikt nie powinien o tym wiedzieć.
Ale zanim ostatnia myśl przyszła mi do głowy, warknąłem niekontrolowanie:
– Bo on jest także i jej ojcem!
Jedyne co zdążyłem zauważyć po tym nagłym wyznaniu, była mina Eda, która nie wyrażała kompletnie nic, oprócz szoku.



Witajcie!
Jak podoba Wam się rozwój sytuacji? Mogę Was zapewnić, że teraz, po tych malinowych dniach w TRM, będzie się duuuuuużo działo! Czekacie na kolejny rozdział?
Mam nadzieję, że tak! :)

Jeśli czytacie moje skromne wypociny, to serdecznie proszę Was o pozostawienie po sobie śladu w komentarzach. Z góry ślicznie dziękuję za każdy, bo czytam wszystkie! :)

Zapraszam na moje nowe opowiadanie „State of Grace”.







40 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. KOOOOOOOOCHAM TO! Ojciec Jane jest idiota i nie lubię go, szkoda, ze nie dostał w pysk od Justina, ale może kiedyś :D

      Usuń
  2. niesamowity rozdział! czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG! Ten rozdział jest do nie opisania cudownie napisałaś czekam na NN z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział!

    Ich ojciec jest potworem!!! Nieludzkim zwierzęciem! (tak, wiem, masło maślane).
    Jane jest pełnoletnia, nie może na siłę trzymać ją w domu. Niech ona ucieknie, bo jego zachowanie podchodzi pod przemoc domową!!!
    Weny życzę i do napisania ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Mam pomysł!!! Niech ona zacznie wyrywać się ojcu w jakimś miejscu publicznym i niech on ją uderzy. Wtedy jakiś postronny świadek lub np policjant, odciągnie ich od siebie, i niech ojciec wsiądzie do samochodu i odjedzie z piskiem opon, a ona zostanie na środku ulicy bez niczego i niech zabiorą ją na komisariat i stamtąd zadzwonią do Justina!!!

      Usuń
  5. O cholera, to się porobiło :o Nie sądziłam, że ich ojciec dowie się o wszystkim tak wcześnie! Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pff...wiedziałam że tak się stanie. Po prostu wiedziałam! To było za proste, żeby Jane i Justin byli szczęśliwi chociaż przez moment. Smutno mi się zrobiło. Ten ojciec Jane jest potworem. Uśmiercić go w wypadku samochodowym albo oo Jane i tata będą wracać do domu, a tu wypadek i ojciec umarł w drodze do szpitala. Fajnie jakbyś ten pomysł wpieniła w swoje opowiadanie. Na pewno każdy byłby tu zadowolony jak by ojca Jane i Justina nie było :)
    Wiem jestem zła. xd
    Uśmiercałabym ludzi jak George Martin :D
    Życzę weny i czekam na następny rozdział :)
    Panda z Twittera :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiammmm!! Myslalam , ze nie powie mu prawdy , Edowi.. szook! A ten ich ojciec to pojeb!!

    Nie karz juz Nam czekac tak dlugoooo na nastepny rozdzial! Dodaj szybciej nastepny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja pierdole :O
    Mam nadzieje, że to sie dobrze skończy...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekamy! Jak zawsze z niecierpliwoscia kochana! :D. Cudowny rozdzial :* <3

    OdpowiedzUsuń
  10. O chryste panie, jaka drama :O
    Ja już sobie wyobrażam jakie piekło zgotują jej rodzice, gdy wróci z ojcem do domu.

    Jestem ciekawa reakcji Eda, boję się, że on nie rozumie tak jak Simon

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu...
    Nie to się nie dzieję, nie!
    Dziewczyno chcesz zebym tutaj zeszła?!
    I co teraz!
    A bylo tak pięknie :/
    Kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam pojecia co moge napisac po tym rozdziale.. Jest P R Z E Z A J E B I S T Y
    Ja Cie przepraszam za przrklenstwo, ale nie wiem jak to mogr inaczej wyrazic, zakochalam sie w tym rozdziale i jak go przebijesz tym co sie rozwinie dalej to jestes moim bogiem rly.
    Czekam na nasteeepny rozdzial!
    @luvmy_idols

    OdpowiedzUsuń
  13. cudny <3 oprocz koncowki :( oby sie wszystko ulozylo :* dodaj szybko

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział! Ciekawe jak to się dalej potoczy, nie mogę się doczekać nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG OMG OMG :o nie wierzę że to się stało ;(( Ja chcę żeby oni byli razem ;(( kurde a ten ojciec to wgl -,- biedna Jane ;(( Tak nie może być ;( Proszę niech oni są razem ;(

    OdpowiedzUsuń
  16. swietny jak zawsze, czekam na nastepny
    mam nadzieje ze Jane ucieknie od ojca i jakos wroci do Justina

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowny rozdział ❤
    @understandingx_

    OdpowiedzUsuń
  18. Serce mi walilo jak oszalale czytajac moment z ojcem. ;) czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No, bez jaj. Co za człowiek.
    Ah. Mam nadzieję, że coś wymyślą, no przecież to nie może się tak skończyć, prawda?
    Nie. Będzie dobrze, będzie dobrze.
    Ojciec grubo przegiął, jestem po stronie Justina. Ciekawe jak zareaguje mama?

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow tego się nie spodziewałam o.o
    Rozdział świetny i czekam na kolejny ❤

    OdpowiedzUsuń
  21. o kurwa amc
    zaskoczylas mnie
    pozytywnie i jednoczesnie negattywnie
    ale wreszcie jakas akcja
    a koncowka to niebo
    kurwa mac jebany tatulek
    wkurwil mnie maax

    OdpowiedzUsuń
  22. (piszę ten komentarz po raz drugi bo oczywiście musiałam coś zrobić źle)
    po pierwsze kocham to ff, śmiało mogę stwierdzić że to jedno z moich ulubionych ff jakiekolwiek czytałam a czytałam ich dość sporo
    uwielbiam dosłownie wszystko w tej historii, przez chwilę zastanawiałam się nad tym co może mi nie odpowiada w tym ff ale nie znalazłam czegoś takiego czyli nie ma takiej rzeczy która mi nie odpowiada, wszystko jak dla mnie jest genialnie,lepiej być nie może
    jestem z tym ff właściwie od samego początku tylko z przerwami
    napotkałam prolog i już po zapowiedzi stwierdziłam że nie ma opcji, muszę czytać
    zapomniałam o tym ff po jakimś czasie, nie wiem z jakiego powodu ale na całe szczeście potem sobie przypomniałam i zaczęłam czytać rozdział po rozdziale
    pamiętam że jak byłam przy około 20 rozdziale i kilka rozdziałow zostało mi do bycia na bieżąco przestałam czytać bo nie chciałam tego kończyć, nie wyobrażałam sobie aby za jednym razem przeczytać pozostałe rozdziały więc się postrzymałam
    dzisiaj przeczytałam ostatni rozdział i oficjalnie jestem na bieżąco, teraz tylko czekam na kontynuację
    teraz już moge stwierdzić że kocham to ff i nie mam pojęcia co zrobię gdy się skończy
    wszystko jest tak dopracowane że jestem pełna podziwu, mam nadzieję że zdajesz sobie sprawę ze masz wielki talent dziewczyno
    uwielbiam to w jaki sposób opisujesz uczucia bohaterów, sytuację... naprawdę można wciągnąć się w tą cała historię
    kiedyś czytałam kilka ff o podobnej fabule ale zawsze było tak że ostatecznie wychodziło na jaw że nie są prawdziwym rodzeństwem a ty podjęłaś sie trudnego tematu za co biję ci w tym momencie brawa
    ciesze się również z tego żę nie odbiegasz od fabuły tylko trzymasz się głównego wątku, mimo tego w każdym rozdziale się coś dzieje i nie jest nudno, wręcz przeciwnie
    podsumowując kocham to ff, nie wiem który raz piszę że kocham to ff ale nie będę sobie żałować

    przechodząc do najnowszego rozdziału to jestem w szoku, naprawdę
    spodziewałam się że te ich szczęśliwe chwile szybko się skończą ale nie spodziewałam się że az tak szybko
    moment kiedy ktoś dzwoni do drzwi wzbudził u mnie podejrzenia, kiedy wyszło na jaw że to ojciec jane i justina nie wiedziałam co ze sobą zrobić bo bałam się co bedzie potem
    zachowanie ojca jane mnie zaszokowało jednym słowem, rozumiem był wkurzony, miał do tego prawo ale żeby potraktować tak swoją własną córkę? jak szmatę?
    podobało mi się postępowanie justina, próbował powstrzymać swojego ojca ale zachował zdrowy rozsądek i nie rzucił się na niego z pięściami- to by tylko pogorszyło sprawę
    jestem cholernie ciekawa co będzie dalej i jak się to wszystko potoczy, myślę że w następnych rozdziałach bedzie duzo emocji a ja będę jak jedym słowem kjdfhaudfhjkdfdsg
    na sam koniec chciałabym ci podziękować za tak wspaniałe ff, naprawdę kocham go i nie mogę się doczekać rozwoju akcji x

    OdpowiedzUsuń
  23. nienawidzę tego faceta ;o taki chuj, ale w sumie mu się nie dziwię, bo raczej każdy rodzic byłby przeciwny związkowi jego dzieci i próbowałby za wszelką cenę je rozdzielić.

    OdpowiedzUsuń
  24. jest bajkowe, myślę, że o tym wiesz :)
    gratuluję pomysłu i weny życzę i zapraszam do siebie
    http://art-of-killing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. fkjvsbhjdsbhvebsj rozjebałaś system kobieto! Normalnie nie wierzę! jak ja chcę żeby skończyli razem

    OdpowiedzUsuń
  26. nieeee! ja tego nie przeżyję, że zabrał Jane do domu...

    OdpowiedzUsuń
  27. Ale sie porobiło :0
    Czekam na next <3
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
  28. Wooo matko! Co tu się właśnie stało?! Niee! Dlaczego? Kocham Twoje opowiadanie jest cudowne! Ale żeby takie rzeczy się w nim działy! Jane ma wrócić do Justina! Natychmiast, jakiś tam ojciec niech się nie miesza w ich sprawy! Oby Ed dobrze zareagował na całą historię, czekam na ciągu dalszy pozdrawiam Zuza :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Chce następny!! Teraz!! Niesamowitee

    OdpowiedzUsuń
  30. Aaaqq ale ja kocham te ff jest niezastąpione!

    OdpowiedzUsuń
  31. ze co kurwa. jak moglas w takim momencie przerwac? czytam to ff od 3 dni i cholera chce wiecej i wiecej bo jest zksakdjslz nie moge przemyslec co z nimi bedzie tak cholernie szkoda mi jane i jusa a ich ojciec jest jakis walniety, zdecydowanie wole ich mame lmao

    OdpowiedzUsuń
  32. jezu świetny rozdział, serce biło mi szybko z wrażenia haha! czekam na kolejny z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie wierzę, że tyle rozdziałów, a ty nadal masz pomysły, wow! Jesteś gebialna. Najbardziej podziwiam to jak piszesz. Masz niesamowity talent. Oby tak dalej. Uwielbiam trm ale czekam również aż wznowisz human nature bo był to pierwszy twój blog który zaczęłam czytać i bardzo lubię tą historię :* powodzenia w dalszym pisaniu i miłych wakacji xx
    ________
    joker-niall-horan-ff.blogspot.com <--- zapraszam na mojego nowego bloga, którego już niedługo otwieram ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś genialna*
      Przepraszam za moją autokorekte :D

      Usuń
  34. Grubo sie zrobilo a ciekawe co bedzie pozniej! Czekam n'a neksta..

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy