17.08.2015

12. Światła

– Mogę o coś zapytać? – zaczęłam niepewnym głosem, mieszając łyżką w zupie mlecznej, którą jadłam.
Siedzieliśmy przy stole spożywając sobotnie śniadanie i rozmawiając o błahych, nikogo nie obchodzących sprawach. Mama jak zwykle była rozproszona pomiędzy uspokajaniem maluchów, a tata czytał gazetę, popijając kawę.
– Tak? – zapytała mama, odwracając głowę w moim kierunku, ponieważ była zajęta robieniem kanapki Jaxonowi, który przed chwilą upuścił jedną, która spadła na podłogę brudząc ją dżemem.
– Tak sobie pomyślałam, że.... Czy moglibyście oddać mi telefon? –Wreszcie zdałam się na odwagę, zadając pytanie, które chciałam zadać od dłuższego czasu.
– Wykluczone – odparł pewnie tata, nawet nie odrywając wzroku od czytanej gazety.
– Dlaczego? – zapytałam oburzona i lekko poddenerwowana.
– Tą kwestię chyba omówiliśmy w chwili, w której zabieraliśmy ci telefon. Nie sądzisz? – zapytał, podnosząc wzrok i patrząc na mnie srogo.
Mama w tym momencie obserwowała nas bacznie.
– Ale ja potrzebuję telefonu – odparłam pewnie, akcentując słowo "potrzebuję".
– Do tej pory jakoś sobie radziłaś bez – odparł tata, kończąc tą rozmowę.
– Mamo...? – zapytałam rozpaczliwie, wiedząc, że w niej jest ostatnia nadzieja.
– Słyszałaś tatę – odparła, nie chcąc się mieszać w konflikt. No świetnie. Teraz to już wiem, że nieprędko dostanę ten telefon z powrotem.
W milczeniu dokończyłam śniadanie, po czym wstałam i jak najszybciej ewakuowałam się do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam znowu depresyjne rozmyślania.
Jakieś plany na dziś? Jakieś spotkanie z przyjaciółmi? Jakaś randka? HA HA. Chciałabym. Nic. Jedyny plan na dziś to nauka do sprawdzianu z historii. Mam wrażenie, że z tych nudów wykuję wszystko na szóstkę. Ostatnio przez karę na komputer i brak telefonu, poprawiły mi się oceny. Nie mam co robić, więc czytam albo się uczę.


Po południu do mojego pokoju zapukała mama.
– Pojedziesz z dzieciakami na lodowisko? – zapytała, stojąc w progu drzwi.
– Nie mam czasu – warknęłam, patrząc w sufit.
– Właśnie widzę, jak bardzo nie masz czasu. Chcesz pobić rekord w przewracaniu się z boku na bok? – zapytała cynicznym tonem.
– Może chcę – burknęłam, nadal wpatrując się w sufit.
– Pojedziesz z nimi, a na kolację wrócicie – zadecydowała za mnie.
– Niby skąd będę miała wiedzieć kiedy będzie kolacja? – zapytałam wrednie.
– Zadzwo... – zaczęła, a ja od razu podchwyciłam to, co powiedziała.
– Zadzwonisz? HAHAHAHA Nie mam telefonu, więc nie będziesz miała do kogo zadzwonić – krzyknęłam rozwścieczona, ale z drugiej strony zadowolona, że mogłam nareszcie jej wypomnieć mój brak telefonu.
– Kolacja będzie o osiemnastej – odparła, nie przejmując się, że przed chwilą ją wyśmiałam. – Za pół godziny masz być gotowa, bierzesz maluchy na łyżwy i nie chcę słyszeć żadnych wymówek. – Po tych słowach mama wyszła z pokoju, zostawiając uchylone drzwi.
No i świetnie... Nawet sobotnie popołudnie rodzice mi ustawiają.

W środę wychodząc ze szkoły skierowałam się do biblioteki miejskiej, ale nagle wpadłam na świetny pomysł. Zawróciłam i podeszłam do przystanku autobusowego, na którym spotkałam Melody, Camille z ich nową koleżanką. Nawet mnie nie zauważyły, byłam dla nich jak powietrze… Albo nie, bo powietrza potrzebują do życia, a mnie nie, więc byłam dla nich jak następny nieznany przechodzień, idealnie wtapiający się w tło smutnego przystanku autobusowego. Chciałabym być dla nich jak wiatr, taki zawiewający piaskiem w oczy, nie dość, że by się mnie bały, to też cały czas czułyby moją nieprzyjemną obecność, a ja chciałabym im robić na złość za każdym razem, gdy spotykam je na swojej drodze. Ale ja tak nie umiem. Wolę się schować za wiatą i w spokoju czekać na swój autobus, niż wyjść do nich z podniesioną głową i pokazać, że żadne wypowiedziane przez nie słowa, nie mogą mnie zranić. Na szczęście nie musiałam się długo chować przed znajomymi, ponieważ autobus przyjechał trzy minuty później.
Wysiadłam na czwartym przystanku i wolnym krokiem szłam do mieszkania Simona. Ciekawe czy jest w domu, czy może poszedł do pracy? Chciałabym go zastać. Nawet go nie uprzedziłam, że chcę złożyć mu wizytę, sama o tym nawet nie wiedziałam dopóki się nie zdecydowałam zawrócić z biblioteki i przyjść właśnie do niego. Właściwie to po co chciałam się z nim widzieć? Miałam iść wypożyczyć kolejne dramaty, albo słabe romansidła, żeby jakoś spędzać te samotne wieczory, a w zamian za to postanowiłam odwiedzić Simona.
Chyba brakuje mi towarzystwa, a książki nie są wystarczające, aby zastąpić mi przyjaciół. Potrzebuję kogoś, z kim mogłabym pogadać, pośmiać się, pożartować, czy wyżalić mu się. Simon był dobrą osobą do tego, ale nadal miałam wątpliwości, czy chce mnie widywać tak często. A co będzie, jak odniesie wrażenie, że mu się narzucam? A co jeśli przez to i on odwróci się ode mnie?
Stałam przed drzwiami wejściowymi do jego mieszkania i zastanawiałam się czy zapukać, czy po prostu odejść bez słowa i poczekać do piątku, kiedy to byliśmy umówieni.
Ale odpychając niepewność, zapukałam, a kilka sekund później zaskoczony Simon otworzył przede mną drzwi.
– Jane? Co tu robisz?
– Hej… Właściwie to nie wiem… – odparłam zakłopotana.
– Wchodź. – Zaprosił mnie chłopak z uśmiechem na twarzy.
Gdy weszłam, rozebrałam kurtkę i buty, Simon powiedział abym poczekała na niego w salonie, a on tymczasem zrobił nam gorącą herbatę.
Siedząc na kanapie zastanawiałam się co ja tu robię? Co chcę mu powiedzieć? Jak zacząć rozmowę, skoro nic specjalnego nie miałam mu do powiedzenia? Ma on w ogóle czas na goszczenie jakichś przybłęd, którym brakuje towarzystwa? Jestem idiotką, że tu przyszłam…
– Jane to teraz mi powiesz co spowodowało, że pojawiłaś się w moim mieszkaniu? – zapytał z uśmiechem, kładąc dwa kubki z gorącą herbatą na stoliku przed nami.
– Mówiłam ci, że właściwie nie wiem – mruknęłam speszona, nie mając pomysłu na bardziej sensowną odpowiedź.
– Pytałaś rodziców o ten telefon? – Simon wyczuwając moją niepewność, zagaił jakoś rozmowę.
– Pytałam…
– I co?
– I nic. Nie dadzą, bo nie… Masakra…. Teraz muszę skądś wytrzasnąć jakiś, żeby się o nim nie dowiedzieli, a ja nawet kasy nie mam – odparłam zrezygnowana.
Już od dłuższego czasu zastanawiałam się skąd wziąć inny telefon, skoro na mój stary nie mogę już liczyć, ale żadne rozwiązanie nie przychodziło mi do głowy. Przez ten głupi wyjazd do Justina, rodzice za kare odcięli mnie od telefonu, komputera, a dodatkowo przestałam dostawiać kieszonkowe, więc nawet jakbym chciała, to nie miałam za co kupić sobie komórki.
– Kurczę, to niedobrze… – mruknął ze smutną miną.
– Ale nie przejmuj się, jakoś żyję – odpowiedziałam, sama siebie starając pocieszyć.
– Nie no, jak na taką sytuację, to radzisz sobie świetnie – uśmiechnął się do mnie, po czym wziął łyka gorącej herbaty, a gdy spojrzałam na jego pocieszający uśmiech, coś we mnie pękło i się rozpłakałam. – Jezu, Jane, co jest? Co się stało? Powiedziałem coś nie tak? – zapytał przestraszony, siadając obok mnie na kanapie.
– Niee… – odparłam, ocierając łzy rękawem bluzy.
– To o co chodzi? Powiesz mi jaki jest cel twojej wizyty? – zapytał delikatnie.
– Bo ja sobie w ogóle nie radzę… – Wyleciało ze mnie pomiędzy czknięciami. Pociągnęłam nosem i ponownie poczułam jak łzy ściekają po moich policzkach.
– Ale przecież… – Simon nie wiedział co powiedzieć, więc nawet nie dokończył zdania.
– Przyszłam tu, bo brakuje mi towarzystwa… Jestem samotna… A Justin jest daleko… – mówiłam, pociągając nosem. – Nie ma go tu, nie wie co się ze mną dzieje, nie ma pojęcia jak się czuje, ale nie może się dowiedzieć… On musi pracować. Musi spełniać swoje marzenia.
– Jane… Nie wiem co ci doradzić, jak ci pomóc… – odparł zmieszany. – Pamiętaj, że zawsze możesz tu przyjść. Zawsze, jak poczujesz się samotna – dodał pocieszającym tonem.
– Na…. Naprawdę? – zapytałam z ulgą w głosie, spoglądając na niego załzawionymi oczami.
– Tak. – Uśmiechnął się do mnie, dodając mi ulgi. – Od dziecka jestem najlepszym przyjacielem twojego brata, więc zabiłby mnie, gdybym się odwrócił od ciebie w takiej sytuacji.
– Nie chcę ci się narzucać… – szepnęłam nieco spokojniejszym tonem.
– Nie narzucasz mi się – zapewnił, nadal pocieszając mnie uśmiechem.
– Dziękuję, jesteś najlepszym przyjacielem mojego brata, jakiego mogłabym sobie wymarzyć. – Także uśmiechnęłam się do niego, po czym westchnęłam lekko. – Dziwnie to zabrzmiało, prawda?
– Racja, dziwnie – przytaknął roześmianym tonem. – Ale ja już nie jestem przyjacielem tylko twojego brata. Teraz jestem także twoim przyjacielem… O ile chcesz mieć takiego przyjaciela.
– Nie mam wyboru – zaśmiałam się, dając Simonowi kuksańca w ramię.
– Dzięki Jane! – odparł roześmiany chłopak. – Ja się staram ciebie pocieszyć, a ty mi mówisz, że nie masz wyboru przyjaźnienia się ze mną, miłe.
Już nic nie odpowiedziałam. Obydwoje zanosiliśmy się śmiechem, z trudem łapiąc powietrze.

To popołudnie spędziliśmy w miłej atmosferze. Siedziałam u niego jeszcze dwie godziny, podczas których rozmawialiśmy o błahych i trywialnych sprawach, co pomogło mi zapomnieć na chwilę o swoich problemach i troskach. Zapomniałam nawet, że tęsknię za Justinem, ale z chwilą, z którą otworzyłam drzwi domu, wszystko we mnie uderzyło z potworną siłą.
– Jane, możesz przyjść tu na chwilę? – zawołała mnie mama, a ja miałam jakieś niepokojące uczucie w kościach. Nie szykuje się nic dobrego…
– Tak? – zapytałam siadając na oparciu fotela. Tata i mama przyglądali się mi bacznie z napiętymi minami.
– Dlaczego wróciłaś tak późno ze szkoły? – zaczął tata, a ja czekałam w milczeniu na kontynuacje jego wypowiedzi.
– Byłam u Simona… – mruknęłam, nie wiedząc, jak zareagują na tą odpowiedź.
– Po co? – zapytał ostrym tonem.
– Bo chcieliśmy pogadać. – Miałam wrażenie, że zadowoliłam ich moją wymijającą odpowiedzią. – Gdybyście oddali mi telefon, zawiadomiłabym was o tym – dodałam opryskliwym tonem, chcąc wszcząć kłótnię i wymusić na nich zwrot komórki.
– Nie zaczynaj – warknął ojciec, patrząc na mnie srogim tonem.
– Nie zaczynam. Mówię tylko jaka jest prawda – odrzekłam, wzruszając ramionami, ale w chwili, w której to zrobiłam, zrozumiałam, że jedyną ucieczką od oberwania gazetą po głowie, jest prychnięcie do swojego pokoju, co też bez wahania uczyniłam.


Było piątkowe popołudnie. Siedziałam podekscytowana w sypialni Simona, czekając na połączenie od Justina. Tym razem byłam sama, ponieważ przyjaciel miał pracę, więc liczyłam na dłuższą rozmowę z moim bratem.
Justin zadzwonił punkt siedemnasta. Dokładnie o godzinie, o której się umówiliśmy.
– Cześć kochanie! – zawołałam pełna radości.
– Cześć myszko, jak tam? – zapytał równie uśmiechnięty.
– Tęsknię za tobą… – mruknęłam. – Ale jakoś się trzymam. – Uśmiechnęłam się aby go pocieszyć.
– Mam dla ciebie nowe wieści – zaczął chłopak wesołym tonem.
– Jakie?
– Jutro w radiu o osiemnastej jest premiera „Przestań się ze mną droczyć” – powiedział dumny z siebie.
– O Boże! – krzyknęłam zaskoczona i uradowana. – Gratuluję!
– Będziesz słuchać? – zapytał, patrząc na mnie zadowolonym wzrokiem.
– Oczywiście – zapewniłam brata. – Ktoś już o tym wie?
– Nie… – mruknął. – Ale dziś, po naszej rozmowie mam zamiar napisać o tym na swoim fanpage’u na facebooku.
– Masz fanpage? – zapytałam zaskoczona.
– Tak… Nawet dość sporo polubień, wiesz, głównie znajomi starzy i nowsi… Ale mam nadzieję, że po singlu to się odmieni – odparł, nie kryjąc uradowania, że jego kariera wreszcie zacznie się rozkręcać, a efekty miesięcy jego ciężkiej pracy nareszcie ujrzą światło dzienne.
– Nie boisz się, że nasi znajomi dowiedzą się o nas przez ten tekst? – zapytałam po raz enty.
– Jane, musimy sobie coś ustalić – zaczął Justin poważnym tonem. Napił się łyka coca-coli i kontynuował: – Nawet jak ktoś będzie snuł jakiekolwiek podejrzenia, a na pewno tak będzie, to ty nic nie mów. Możesz czasem zaprzeczyć, ale nie broń swojego zdania, bo to rozbudzi ich ciekawość. Po prostu ani nie zaprzeczaj, ani nie potwierdzaj, milcz na ten temat, a ludzie na pewno się w końcu odczepią. Ja tak samo będę robił.
– Masz rację… – bąknęłam, zastanawiając się nad tym, co właśnie mi powiedział. – Na szczęście na razie nie jesteś na tyle sławny, żeby paparazzi śledzili ciebie i twoją rodzinę. – Zaśmiałam się, rozluźniając trochę atmosferę.
– Jane, jest jeszcze coś… – mruknął, już nie taki zadowolony, jak jeszcze chwilę temu.
– Tak? – zapytałam podejrzliwie.
– Teraz będę jeździł od radiostacji do radiostacji, będę promował singla, udzielał wywiadów… Wiesz, chcę, żeby moja praca coś osiągnęła, dlatego nie wiem jak będzie z czasem… Nie wiem czy w każdy piątek znajdę chwilę na skype… Ale na bieżąco będę kontaktował się z Simonem. Obiecuję, że nie oleję ciebie na rzecz pracy – zakończył, pocieszająco uśmiechając się do mnie.
– Wiem kochanie… Rozumiem – burknęłam, aby nie czuł się winny, ale prawda była inna.
Nie chciałam żeby Justin mnie opuszczał. Jedyne co mamy to te piątkowe rozmowy, a teraz nawet ich ma zabraknąć? Jak ja teraz będę żyć? Nie mogę już żyć czekaniem na rozmowy z Justinem, więc czego teraz się mam przyczepić, żeby do końca nie popaść w depresję?
Mój świat się znowu wali, a ja znowu z udawanym uśmiechem mówię moje ulubione kłamstwo: „Wszystko jest dobrze”.


Odliczałam czas wpatrując się w zegar na ścianie i słuchałam radia, czekając aż usłyszę Justina. Kilka razy go dziś zapowiadali: „Dziś w premierach tygodnia usłyszycie dobrze rokującego, młodego i utalentowanego chłopaka – Justina Biebera i jego pierwszy singiel „Przestań się ze mną droczyć.”” Za każdym razem czułam motylki w brzuchu, ale także lekką niepewność. Cieszyłam się sukcesem i szczęściem Justina, ale bałam się reakcji ludzi.
Rodzice jeszcze nie wiedzieli o premierze. Nikt ich nie poinformował, ponieważ ani ja, ani on z nimi nie rozmawiamy, więc nikt z nas nie czuł się w obowiązku, aby szepnąć im choć słówko na ten temat.
Gdy na zegarze wybiła osiemnasta zero, zero, usłyszałam: „I zapraszamy Was do premiery piosenki „Przestań się ze mną droczyć” Justina Biebera!” co spowodowało dreszcze na całym moim ciele.
I cisza. Po chwili jakieś szumy, narastające śmiechy i nagle poznałam. To był mój śmiech, wtedy, kiedy nagrywaliśmy razem „Malinowy Świat”. Justin wkleił te nagrania do tej piosenki. Śmiechy były coraz głośniejsze, aż nagle zostały przerwane przez przygrywkę graną na skrzypcach i smutny głos śpiewającego Justina.

Przestań się ze mną droczyć,
Mówię ci prawdę wprost, nie patrząc ci w oczy.
Zamykam je za każdym razem, gdy zbliżam się do twojej twarzy…

Wersja finalna piosenki w każdym calu była idealna. Oczywiście trzecia zwrotka była śpiewana z wielką mocą, wszystkie instrumenty grały w uporządkowanym chaosie, a Justin śpiewał do mnie i tylko do mnie.
Pod koniec utworu głos Justina ucichnął razem z klawiszami, gitara jeszcze przez chwilę grała, ale także z czasem się wyciszała wraz z innymi instrumentami. Teraz zostały tylko skrzypce i rytmiczne, ciche uderzenia perkusji, która chwilę jeszcze grała i powoli dążyła do ciszy. W końcu i skrzypce zaczęły cichnąć, a w tle ponownie usłyszałam własny śmiech przerywany śmiechem Justina, który jakby w oddali obrazował szczęśliwe zakończenie.
A co jeśli nasi znajomi poznają mój śmiech na nagraniu? Co jeśli zaczną podejrzewać, że to ja jestem adresatem tej piosenki?

21 komentarzy:

  1. Idealny! Jestem za tym zebys dodawala rozdzialy duuzo czesciej i zeby wreszcie cos dobrego przydazylo sie Jane...

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaa ! wiedziałam , ze on wklei cos do tej piosenki jak wtedy w studiu spiewali ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow !!! cudny <3 niech ta rozlaka szybko minie....wez daj 3 miesiace pozniej lub cos w tym stylu :) i dodaj szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeest juzz rozdzial !! Ide czytac :*

    OdpowiedzUsuń
  5. czy tylko mi się wydaje, czy kurde coś będzie pomiędzy Simonem a Jane? to tylko takie moje rozkminy, nieważne xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak myślę ze cos będzie miedzy nimi

      Usuń
  6. cudny
    nie wiem co jescze
    moge
    napisac

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zawsze codziennie sprawdzam czy kolejny rozdział doszedł i oczekuje go zawsze niecierpliwie. Błagam...dodawaj rozdziały szybciej 💖 Rozdział jak zwykle cudowny, aż robi się cieplutko na serduszku czytajac go. 💖

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny :) naprawdę masz talent, pisz kiedy tylko będziesz mogła :D czekam na następny rozdział :*
    ___
    Zapraszam na moje ff o Niallu Horanie - http://joker-niall-horan-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Super super super ! Uwielbiam to ! Ale tak bardzo brakuje mi w tym Justina �� niech dłużej rozmawiają na skype no jezuuu �� życze weny ��

    OdpowiedzUsuń
  10. Czadowy ! Boje się że coś będzie pomiędzy Jane a Simonem...:( chciałabym żebyś częściej dodawała rozdziały ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z kazdym rozdzialem kocham mocniej to ff ! Ciesze sie ze dodalas tak szybko rozdzial ;) Mam nadzieje ze Jane nie popadnie depresje i nic sobie nie zrobi przez ta tesknote do Justina :/ Czekam na nastepny kochana ! Milego pisania :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś tak dziwnie bez notki od Ciebie.
    Uh nie wiem co napisać. Świetny rozdział! Wiem, mówiłam to już pierdyliard razy, ale powiem znowu - agakAbjGaoavaaia TAK BARDZO KOCHAM SIMONA! Jest idealny w każdym calu, Jezu, zakochałam się w nim! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Ciekawe, jak rozwinie się akcja? + Jane to tak bardzo ja ���� ' akieś plany na dziś? Jakieś spotkanie z przyjaciółmi? Jakaś randka? HA HA. Chciałabym. Nic.ily @luv_my_TOMMO_

    OdpowiedzUsuń
  13. Boję się, co powiedzą jak ta piosenka pójdzie w świat... Matko, przejmuję się tym bardziej niż szkołą. Dzięki, jesteś wielka. ;)
    Do napisania. Te rozdziały są za szybko. Nie nadążam i jeszcze SOG. Podczas szkoły to będzie masakra.
    Pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za kolejny wspaniały rozdział! :* CUDOOO! Chcę już kolejny! Jestem ciekawa czy Jane wytrzyma bez J a może da się ponieść i pójdzie do Simona i coś się zacznie dziać? Oby nie, chociaż Jane zasługuje na szczęście... Czekam na ciąg dalszy pozdrawiam Zuza :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Biedna Jane 😭😭
    Simon najlepszy przyjaciel ever
    Rodzice ugh, szkoda gadać, nie nawiedzę ich.i oddajcie jej telefon!!
    Justin dał czadu w radiu, oby tylko nie rozpoznali śmiechu Jane.
    Czekam na kontynuację. Świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiedzialam ze zrobi cos z tym co nagrywali w studio! Super, oby mogli sie wreszcie zobaczyc, cos czuje ze beda klopoty, nwm czm mam takie przeczucia.. Glupi rodzice, Simon super!

    OdpowiedzUsuń
  17. świetne! moje ulubione ff :D nie mogę się doczekać nn :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zakochałam się w tym rozdziale, szczególnie ten koniec hdhdhhx *,* czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham to opowiadanie. Ale nawet te słowa nie wyrażają tego jak batdzo wielbię TRM. NAJLEPSZE POLSKIE OPOWIADANIE O JUSTINIE. I KROPKA

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy