30.08.2015

14. Przestań Się Ze Mną Droczyć vol. II


Niedziela minęła na rozmyślaniu o ostatnim dniu. Chwilę po gorącym pocałunku wróciłam do domu, nie mając w zamiarze przepraszania Simona za to, co się stało. Nie żałowałam tego co robiliśmy, czułam się z tym dobrze, ale gdy myślałam o Justinie, miałam lekkie wyrzuty sumienia. Powiedzieć mu, czy nie?
Przecież nikt nie musi wiedzieć co robimy jak jesteśmy sami z Simonem. Znowu w ukryciu, znowu w kłamstwie. Mam tego dość. Ale nie ma szans, abym wygadała się Justinowi. Nie chcę niszczyć mu życia.
Starałam zająć się nauką, musiałam iść na rodzinny obiad do cioci, więc nawet nie miałam czasu na zastanawianie się nad tym, co Simon sądzi o moim zachowaniu. Może to i dobrze.

We wtorek po szkole zapukałam do drzwi chłopaka, który od razu otworzył mi drzwi.
– Cześć Jane – powiedział na powitanie, wpuszczając mnie do środka.
– Cześć Simon – odparłam, ściągając kurtkę i buty. – O której Justin ma dzwonić? – zapytałam, wchodząc do jego sypialni, gdzie czekał na mnie laptop z włączonym skypem.
– Za jakąś godzinę – odparł. – Napijesz się czegoś?
– Herbaty – powiedziałam, siadając na przykrytym kapą, łóżku Simona.
Kilka minut później chłopak wrócił do pokoju i postawił parujący kubek na biurku obok laptopa, a sam usiadł koło mnie.
– Chcesz o tym porozmawiać? – zapytał nagle.
– O czym? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
– O sobocie… O tym co robiliśmy… – bąknął lekko speszony.
– Nie chcę. Nie żałuję tego – odparłam zgodnie z prawdą. – A ty?
– Czy chcę porozmawiać? – zapytał.
– Nie. Czy żałujesz – sprostowałam, patrząc mu prosto w oczy.
– Nie żałuję – powiedział po sekundzie ciszy. – Ale źle się z tym czuję. Justin to mój przyjaciel, zabije mnie jak się dowie…
– Justin to mój brat... I mój chłopak. Nie dowie się – powiedziałam – o ile sami mu o tym nie powiemy, a nie mamy takiego zamiaru, prawda? – zapytałam, aby się upewnić.
Chłopak głośno westchnął, po czym powiedział.
– Ja mu nie mam zamiaru nic mówić.
– To świetnie, bo ja też nie.
– To były tylko dwa pocałunki… – szepnął, patrząc w ścianę naprzeciwko nas.
Nastała cisza. Ani ja, ani Simon nie wiedzieliśmy co mamy powiedzieć.
– Były tylko dwa, a będzie więcej? – przerwałam ciszę, zwracając wzrok na Simona.
– A chcesz? – zapytał.

Nic nie odpowiedziałam. Zamiast tego, po raz trzeci zaczęłam całować chłopaka. Tak bardzo tęskniłam za czyjąś obecnością, za czyjąś troską, za czyimiś ramionami oplatającymi mnie. Tak bardzo tego potrzebowałam, że podświadomie robiłam wszystko, aby to dostać. I wreszcie to miałam.
Nie skończyło się tylko na pocałunku. Już po chwili moje ręce zaczęły podnosić koszulkę Simona. Chłopak się nie opierał, zdjął ją. Moje palce powoli dotykały jego klatki piersiowej i brzucha. Teraz moja kolej, pozbyłam się koszulki, zostając w samym staniku. Przyglądaliśmy się siebie. Simon czekał na moje ruchy, wiedząc, że ja jestem inicjatorem tych wszystkich wydarzeń, a ja wiedziałam, że on nic nie zrobi, dopóki mu na to nie pozwolę. Lekko skinęłam głową.
Chłopak rozpiął mój rozporek. Położyłam się, żeby zsunął jeansy z moich nóg, przy okazji ściągając skarpetki. Nachylił się nade mną.
Bez pocałunków, bez słów, w kompletnej ciszy, rozpięłam jego spodnie i dałam mu znak, aby je ściągnął. Zrobił to.
Byliśmy w samej bieliźnie. W pokoju panowała jasność popołudnia, było przyjemnie ciepło, a ja czułam, że z każdą chwilą się podniecam.
Ciało Simona było bez skazy. Widać, że przywiązuje dużą wagę do wyglądu i nie idzie to na marne.
Usiadłam. Chłopak odsunął się trochę ode mnie i zaczął przyglądać się moim ruchom. Niepewnie, patrząc mu głęboko w oczy, ściągnęłam stanik, po czym zsunęłam z siebie majtki. Obie części garderoby odrzuciłam na bok. Figi spadły na ziemię, a ramiączko buistonosza zaczepiło się o oparcie krzesła, które stało przy biurku. Nie zwróciłam na to szczególnej uwagi, siedziałam na kolanach czekając na reakcję chłopaka.
Rozebrał się. Odrzucił swoje bokserki na ziemię, obok łóżka i uklęknął przede mną. Wzięłam głęboki oddech. Byłam zestresowana jak nigdy. Oboje tego chcieliśmy, ale oboje wiedzieliśmy, że to nie fair w stosunku do Justina.
Przeszło mi przez myśl „Pieprzyć to. Raz się żyje. Później będziesz się zastanawiać, co zrobić ze swoją suczą naturą”.
Delikatnie złapałam penisa Simona i zaczęłam przesuwać ręką powoli w dół i w górę. Chłopak najpierw przyglądał się temu co robię, później przeniósł wzrok na moją twarz, obdarzył mnie szybkim całusem i nadal przyglądał się mi uważnie, po czym zamknął oczy. Moja ręka nadal przesuwała się po jego skarbach w górę i w dół, ale chłopak po chwili unieruchomił ją w swoim uścisku. Naprał całym ciałem na mnie, powodując, że się położyłam na miękkim materacu.
Dyszeliśmy.
Leżałam rozkraczona pod nim, a on przesuwał swoje pocałunki po mojej szyi w dół. Już był przy piersiach, już na żebrach, aż dotarł do pępka. Zjeżdżał niżej, a ja czułam narastające podniecenie. Potrzebowałam tego. Całował moje łono, ale niżej nie zjechał, za to jego ręka szybko wsunęła się w moje krocze. Teraz obdarowywał pocałunkami moje ramiona, a ja czułam jego palce we mnie. Robił to dobrze. Nawet bardzo dobrze. Gdzie się tego nauczył? Z kim to robił? Nigdy się nie zastanawiałam. Teraz to nie miało znaczenia. Teraz robił to mi, a mi było bardzo przyjemnie i tylko to się liczyło. Zamknęłam oczy i odbierałam całą rozkosz. Łapałam ją pełnymi haustami, krztusiłam się nią, szybko ją połykałam, dążąc do spełnienia.
Simon dawał z siebie wszystko. Był zdyszany, ale robił co mógł, aby mnie zadowolić. Nie przestawał nawet na chwilę, a we mnie narastała elektryzująca przyjemność. Jezu, już prawie. Wiłam się pod nim czekając na tą chwilę, gdy nagle przerwało nam dzwonienie skype.
– Kurwa! Miał dzwonić za pół godziny! – krzyknęłam rozemocjonowana.
Dlaczego byłam wściekła na Justina, bo dzwoni pół godziny za wcześnie? Przecież jeszcze kilka dni temu szalałabym z radości.
W pośpiechu wciągnęłam na siebie koszulkę, poprawiłam kucyka i założyłam majtki. Tak usiadłam przed laptopem. Kątem oka zobaczyłam jak Simon nago zebrał swoje ciuchy i wybiegł z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Odetchnęłam i włączyłam rozmowę.
Zobaczyłam uśmiechniętego brata, który nie zdawał sobie sprawy z tego, co przed chwilą się działo w moim życiu.
– Cześć kochanie! – powiedział uradowany.
– Cześć kotku – odparłam uśmiechnięta, widząc twarz chłopaka, którego kocham. Tak. Bardzo go kocham. W mig zapomniałam o tym, co przed chwilą robiłam.
– Gdzie Simon? – zapytał Justin.
– W kuchni, chyba obiad sobie gotuje, bo dopiero co wrócił z pracy – zmyśliłam. Nagle w kamerce, na podglądzie siebie zauważyłam, że na oparciu krzesła nadal wisi na ramiączku mój biały stanik. Cholera… Nie wiedząc jak go stamtąd zdjąć, przesunęłam plecy lekko w lewo i zakryłam oparcie krzesła ramieniem. Byłam uratowana, chwilowo.
– Widziałam twój wywiad do telewizji śniadaniowej. – Uśmiechnęłam się, zagajając rozmowę.
– I jak? – zapytał zadowolony z siebie.
– Super. Ty jednak umiesz nieźle kłamać. – Zaśmiałam się. – Jaki masz pomysł na ten teledysk?
– Wiesz co, dokładnie nie wiem. Był pomysł, że ja będę tylko od czasu do czasu śpiewał na jakimś tle. – Zaczął mówić, a jego twarz wyrażała podekscytowanie. – A jacyś aktorzy będą grali parę po przejściach. Wiesz, on, albo ona, jeszcze nie wiem, będzie uzależniona od narkotyków, i ta druga osoba będzie jej pomagać, czy coś…
– Czyli nie wiąże się to w ogóle do prawdziwego przesłania tej piosenki. – Uśmiechnęłam się.
– Póki tylko ja i ty ją znaliśmy, to była o nas piosenka, ale jak ona jest już wydana, to każdy słuchacz się z nią może utożsamiać na swój sposób.
– Ale ty jesteś mądry – odparłam, opierając głowę na dłoni. – Tęsknię za tobą… – szepnęłam po chwili ciszy.
– Ja też. Myślę, że za kilka dni będę miał trochę wolnego, to jakoś może uda mi się wpaść do ciebie – odparł z uśmiechem.
Na jego słowa, nagle, jakby ciepła woda rozlała się w moim organizmie. Ale taka przyjemnie ciepła, nie ta parząca. Ogrzała zmarznięte od samotności serce i spowodowała promienny, szczery uśmiech na mojej twarzy.
– Naprawdę?
– Oczywiście, że naprawdę. Inaczej bym ci nadziei nie robił. – Uspokoił mnie Justin.
Rozmawialiśmy jeszcze godzinę. O mojej szkole, o pracy Justina, o planach na przyszłość, o wszystkim i o byle czym. Tylko żeby nadal słyszeć swój głos, żeby mieć złudzenie siebie. Plecy mnie rozbolały od siedzenia w skrzywionej pozycji, ponieważ nadal ramieniem zakrywałam stanik wiszący na krześle, ale gdy Justin poszedł po coś do picia, szybko zsunęłam stanik z oparcia krzesła. Biustonosz spadł na ziemię, w chwili, w której Justin wrócił. Udało mi się. Znowu.

– Długo gadaliście – odparł Simon, gdy po skończonej rozmowie weszłam do salonu.
Chłopak siedział na sofie z piwem w ręce, oglądając mecz. Stanęłam przed nim w samej koszulce i w majtkach, trzymając biustonosz w ręku. On także nie do końca się ubrał. Był tylko w spodniach.
– Stęskniłam się za nim – powiedziałam, jakby tego, co robiliśmy przed rozmową z Justinem, w ogóle nie było.
Usiadłam obok niego na kanapie, a stanik odłożyłam na fotel, na którym czekały na mnie moje spodnie, które Simon wziął, jak uciekał z sypialni.
– Mam już iść? – zapytałam, zastanawiając się co oznacza ta znudzona postawa Simona.
– Jak chcesz to siedź – powiedział, wzruszając ramionami.
– O co chodzi? – zapytałam zmieszana.
– W co ty grasz, dziewczyno? – wybuchnął.
– Nie przeszkadzało ci to, kiedy byliśmy w łóżku! – krzyknęłam we własnej obronie.
– Jestem tylko facetem! To nie moja wina, że jak cholernie piękna dziewczyna rozbiera się przede mną, to nie ubieram jej z powrotem! – krzyknął. – Myśl trochę! Mi się trudno powstrzymać… Już i tak długo się powstrzymywałem!
– Co masz na myśli? – zapytałam nadal zmieszana, a do tego na moje policzki wlał się czerwony rumieniec, który był spowodowany komplementem Simona.
– To, że cholernie mi się podobasz od wakacji… Od czasu, kiedy nawiązaliśmy ponowny kontakt.
Zatkało mnie.
– Co? – zapytałam, jąkając się.
– To co słyszałaś – warknął i pociągnął duży łyk piwa.
– Nie wiedziałam – bąknęłam speszona.
– To teraz już wiesz. Nie możesz bawić się uczuciami innych….
– Też masz swój rozum… Ja nie odpowiadam za twoje czyny. Mogę odpowiadać tylko za swoje – powiedziałam we własnej obronie. Sięgnęłam zdenerwowana po stanik i zaczęłam go pośpiesznie zakładać, nie ściągając koszulki.
– No właśnie. A to ty wszystko zaczynałaś – warknął.
– A ty kończyłeś – odwarknęłam, wstając z sofy i sięgając po jeansy. W podskokach założyłam je na nogi i chciałam założyć skarpetki, ale nigdzie ich nie umiałam znaleźć. – Gdzie są te pieprzone skarpetki?! – krzyknęłam chodząc po pomieszczeniu i przyglądając się podłodze. Nagle słowa Simona wmurowały mnie w ziemię.
– Kończyłem, bo wiedziałem, że chcesz tego samego! – Chłopak teraz stał przede mną.
Nic nie odpowiedziałam. Potrząsnęłam głową tylko i wróciłam do szukania skarpet.
– Gdzie są te cholerne skarpetki?! – krzyknęłam ponownie, wychodząc do przedpokoju.
– Nie wiem – odpowiedział Simon, jakby od niechcenia.
Skarpetki znalazłam obok łóżka w sypialni. Szybko je założyłam i weszłam do przedpokoju aby włożyć buty i kurtkę i jak najszybciej ewakuować się z tego mieszkania.
– Kochasz Justina? – zapytał chłopak, stojący w progu salonu.
Jednego buta miałam już założonego, drugiego trzymałam w ręce. Wyprostowałam się i spojrzałam skołowana na chłopaka.
– Tak – odparłam pewnie.
– To gdzie w tym wszystkim ja? – zapytał, gestykulując rękami.
– Ja… Ty… – zaczęłam się jąkać. – Ja kocham Justina, ale w tobie… W tobie się zakochuję.
– Jak można kochać dwie osoby na raz? – zapytał zdziwiony.
– Nie pytaj się mnie, nie jestem ekspertem – warknęłam. Szybko założyłam buty, z wieszaka ściągnęłam bluzę i kurtkę, wzięłam plecak i czym prędzej wyszłam z domu Simona, nawet się nie żegnając.
Co się dzieje? Gdzie moja szczera miłość do Justina? Gdzie moja szczera przyjaźń do Simona? Wszystko się zmieszało, z czego wyszła wybuchowa mieszanka.
Jedynym jasnym punktem był powrót do domu.
– Jane, chodź no tu – powiedział tata, nadzwyczaj miły.
– Tak? – zapytałam, niepewnie wchodząc w kuchni.
– Postanowiliśmy z mamą oddać ci telefon i komputer. Twoja kara się skończyła, ale nadal mamy zamiar kontrolować to z kim piszesz, żeby było jasne – wytłumaczył, wręczając mi telefon.
– Żartujesz sobie? – Byłam tak zaskoczona, że nagle miałam ochotę uściskać ojca najmocniej, jak się da.
– Nie. Tylko pamiętaj: Żadnych esemesów do Justina. Zmieniliśmy ci numer na abonament, więc teraz mamy całodobowy wgląd w numery, z którymi się kontaktujesz – pouczył rzeczowym tonem.
– Spoko – mruknęłam i zmyłam się do swojego pokoju.
Pierwsze co, to napisałam do Simona, że odzyskałam telefon i tyle. Do nikogo innego nie musiałam pisać, więc wpatrywałam się w ekran komórki jak głupia, oczekując odpowiedzi, która nigdy nie nadeszła.
Cisza. Ani on nie pisze, ani ja. Nic. Kompletnie nic. Kiedy się znowu zobaczymy? O dziwo zauważyłam, że tęsknię za nim nawet bardziej niż za Justinem. Jestem w kropce.

„Chcesz iść ze mną do kina w sobotę?” Zszokowało mnie, gdy tydzień później odczytałam esemesa od Simona. Przez okrągłe siedem dni się nie odzywał, a teraz to? Jak to mam rozumieć? Czy chcę iść z nim jutro do kina? Czy to jest randka? Tak, to jest randka.
„Ok.” Odpisałam nie wiedząc co mogę więcej dodać. Kilkanaście minut później przyszła odpowiedź chłopaka.
„ Będę po ciebie o 17.”
Nie odpisałam. Jutro randka. Cholera. Czemu się tak cieszę?

Simon zadzwonił do drzwi punkt siedemnasta. Zbiegłam, aby mu otworzyć. Wcześniej zrobiłam sobie lekki makijaż, włożyłam spódniczkę i bluzkę i czarne rajstopy. Wyglądałam ładnie, ale nie za elegancko.
– Cześć. – Uśmiechnął się na powitanie.
– Hej, wejdź, muszę jeszcze wziąć torebkę z góry i możemy wychodzić – odparłam.
Zbiegając ze schodów usłyszałam głos mamy dochodzący z salonu.
– Gdzie idziesz?
– Z Simonem do kina – odpowiedziałam wkładając buty.
– Kiedy będziesz? – dopytywała.
– Nie wiem, wieczorem, pa – odparłam i szybko wyszłam przed dom. Simon zamknął za mną drzwi i skierowaliśmy się w stronę zaparkowanego jego samochodu.
– Czemu mnie zaprosiłeś do kina? – zapytałam, gdy już wygodnie siedzieliśmy w aucie.
– A czemu nie? – odpowiedział pytaniem na pytania. Boże, jak mnie takie odpowiedzi denerwują, przewróciłam oczami i odparłam:
– Nie wiem, tak pytam. Myślałam, że jesteś na mnie wkurzony za to… zajście we wtorek.
– Już mi przeszło. W sumie to było całkiem przyjemne.
– A tak na serio? – wymamrotałam, bojąc się odpowiedzi.
– Na serio to... Uznałem, że to też moja wina. Ty jesteś w tym wszystkim zagubiona, a to ja powinienem ci pomagać, a nie robić to, co zrobiłem – wytłumaczył, bacznie obserwując jezdnię.
– Ale jednak dalej w to wszystko brnąłeś, zamiast to skończyć – zauważyłam.
– Skoro już zaszliśmy tak daleko, to i mi ciężko się jest wycofać.
Oboje się zaśmialiśmy. Kurczę, to jest trochę upokarzające, wspominać to, co robiliśmy… Ale ja nie jestem normalna. Sypiałam ze swoim bratem, więc wspominanie takiego małego zajścia, to dla mnie pikuś.
Filmu za bardzo nie pamiętam. Jakaś akcja, a fabuły nie załapałam. Najadłam się jedynie popcornu i śmiałam z dziwnych min aktorów, a Simon śmiał się ze mnie. Było całkiem ciekawie. Chłopak nie odwiózł mnie do domu, zawiózł mnie do siebie. Wyszliśmy z auta i o dziwo, chłopak złapał mnie za rękę. Nie oparłam się, spodobało mi się to, co zrobił. Wreszcie mogłam się pokazać z chłopakiem, mogłam być zauważona. A niech wszyscy widzą, że dobrze się mam! Niech wszyscy widzą, że mam znajomych! Niech wszyscy widzą, że mam chłopaka! Kochałam tą pokazówkę. Kochałam zakłamanie, kochałam manipulację, kochałam to, co o mnie ludzie myślą, kochałam to, że jestem inna, ale oni o niczym nie wiedzą.
Nie, żeby ktoś z moich znajomych mnie teraz widział. Z Simonem przeszliśmy zaledwie kilka metrów dzielących parking od klatki schodowej. Było ciemno i żadnych znanych mi osób nie zastaliśmy, ale to nie ważne. Sama świadomość tego, że idę przez miasto trzymana za rękę przez przystojnego chłopaka, któremu na mnie zależy, podnosiła mnie na duchu. Żartowaliśmy sobie, idąc nadal za rękę.

Czekałem od osiemnastej. Byłem pewien, że zastanę Simona w domu, ale się myliłem. Chciałem zrobić Jane niespodziankę, więc nie wrócę tylko dlatego, że mojego przyjaciela nie ma. Usiadłem na klatce schodowej i oczekiwałem. Minęły dwie długie godziny, kiedy usłyszałem jego głos z dołu. Jego i Jane. Dziwne.
Nagle moim oczom ukazał się mój przyjaciel, trzymający za rękę moją siostrę. Kurwa… Nie. Dlaczego? Jak? Skąd?
Poczułem jak wezbrała we mnie złość. Złość nie do opisania. Przecież on miał się o nią troszczyć, obiecał mi to, a w zamian wykorzystał to, że jestem daleko?
Simonowi i Jane zrzedły miny na mój widok. Stanęli jak wryci i w pół sekundy ich śmiechy i wesołe głosy zamilkły. I dobrze. Tu nie ma się z czego śmiać.
Wstałem. Zmierzyłem Simona wzrokiem i bez namysłu przywaliłem mu z pięści w twarz. Chłopak odsunął się trochę po ścianie. Puścił Jane.
Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Moja siostra podbiegła do mnie, aby oddzielić mnie od Simona, on zakrywał zakrwawiony nos w dłoniach, a ja szalałem z wściekłości.
– Puszczaj mnie! – krzyknąłem, odpychając Jane. Chciałem zejść na dół. Wyjść z tej cholernej, ponurej klatki schodowej. Wrócić do mojego świata rozświetlanego coraz bardziej przez reflektory i flesze aparatów, ale coś mnie zatrzymało.
Tym czymś był cichy płacz Jane.
– Zostań! – krzyknęła, załamującym się głosem.
– Nie mam gdzie zostać. I dla kogo – warknąłem, ale już podjąłem decyzję. Zostanę. Chociaż na chwilę.
– Masz. Możesz nocować u Simona. Dla mnie zostań – powiedziała jakby to było coś normalnego.
– Ty sobie żartujesz? Właśnie pobiłem Simona – zaśmiałem się cynicznie.
– Simon nie ma nic przeciwko – odparła, znowu układając sobie w głowie swój idealny świat.
– Od teraz to ty jesteś mózgiem i głosem Simona? – nadal się śmiałem.
– Nie, ale wiem, że on nie ma nic przeciwko – powiedziała, akcentując słowo „wiem”.
Mój przyjaciel, możliwe, że już były, stał z boku, nie odzywając się ani słowem. Nasz wzrok skrzyżował się na chwilę. Zauważyłem, że chłopak nie był wkurzony, co mnie zdziwiło. Był za to obojętny.
– Okej… – mruknąłem niepewnie, nie wiedząc, na co się szykuję.
Simon otworzył drzwi swojego mieszkania i wpuścił nas do środka. Ta mieszanka nas zabije. Nie wiem co się stanie za zamkniętymi drzwiami tego lokum, ale cokolwiek by to nie było, będzie niebezpiecznie i nieprzewidywalnie.

29 komentarzy:

  1. Boski rozdział! Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow jestem ciekawa co z Simonem i wg... mam nadzieję,że Jane wyjaśni to dla Justina i o "zrozumie" że ciężko jej z tym wszystkim i potrzebowała kogoś

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam simona <3 pozdrawiam i czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak zwykle cudowny! Jestem ciekawa kogo wybierze Jane. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda mi tego Sama. A ta Jane wkurza mnie juz.
    Juz sama nie wiem z Kim ona ma byc..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simon <3
      Ech, Jane mogła przewidzieć, że to się wyda. Ludzie popełniają błędy, a błędem Jane był związek z Justinem. Wg mnie to Simon jest tym właściwym. Ale z drugiej strony, skoro z Justinem tyle przeszła... Niemniej jednak "Jeżeli kochasz dwie osoby naraz, wybierz tą drugą, bo gdybyś naprawdę kochał tą pierwszą nie zakochałbyś się w tej drugiej". No to teraz tydzień oczekiwania <3333 xD Pozdrawiam i życzę duuużo weny.

      Usuń
  6. ja pierdole !!!! tego sie balam ze cos do niego poczuje :/ jeszcze jak by on byl chujem to spk ale nie jest i mi go zal :( no nic oby bylo dobrze

    OdpowiedzUsuń
  7. niech nic mu nie mówi :o ja tam wolę Simona, jak Jane z nim nie będzie, to ja go zaklepuję :D oo albo niech będzie trójkącik uhuhu ale by było <333 :****

    OdpowiedzUsuń
  8. O M G
    Zaskoczył mnie ten rozdział. Nawet nie wiem od czego zacząć ten komentarz.
    Dzieję się i to jeszcze jak! Mam mieszane uczucia co do zachowania poszczególnych postaci.
    Jane - ok, została zaniedbana przez Justina, ale czy to jest powód, żeby od razu się przespać z Simonem? Zwłaszcza, że Jane zapytana przez Simona, czy nadal kocha Justina odpowiedziała, że go kocha. Naprawdę dobrze, że Justin przerwał im łóżkową scenę.
    Simon - Już wiemy, że jest zakochany w Jane od poprzednich wakacji, więc nic dziwnego, że pragnął jej. Naprawdę spodobało mi się, że on pamiętał o Justinie i nie spodobało mu się to, że Jane zaczyna działać na dwa fronty. Ma u mnie plusa.
    Justin - Jest mi przykro, że dowiedział się o nich w taki sposób, ale cóż po części trochę jego winy w tym też jest.
    JEZU JESTEM SZALENIE CIEKAWA CO SIĘ BĘDZIE DZIAĆ W MIESZKANIU SIMONA..
    JUSTIN+JANE+SIMON=WTF???
    Mam nadzieję, że się nie pozabijają haha omg ��
    Przepraszam za błędy.
    Miłego wieczoru,
    @florescence_ xx

    OdpowiedzUsuń
  9. W takim momencie ?! Proszę nie....

    OdpowiedzUsuń
  10. Matko, co sie dzieje? W tym wszystkim najbardziej żal mi Simona, bo on czuł do Jane coś prawdziwego, i to boli najbardziej. A co do dziewczyny - przydałby się jej siarczysty policzek na opamiętanie #sorrynotsorry zaczynam się zastanawiać, czy ona w ogóle coś czuła do któregokolwiek z nich? Świetny rozdział! + brakuje notek od Ciebie :( ily @luv_my_TOMMO_

    OdpowiedzUsuń
  11. chyba sie popłacze jezu.. cholernie mi szkoda Simona i Justina a Jane....MNIE WKURZYLA MEGA

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezu jak moglas skonczyc to w tak lim momencie??? Blagam dodaj szybo rozdzial! Jane i justin sa uroczy ape lepiej jej bedzie z simonem....a justin byl tak daleko i tak trudno im bylo...do nastepnego, buźka!;**

    OdpowiedzUsuń
  13. Niech ona bedzie szczesliwa z justinem! Niech zapomni o simonie... Prosze

    OdpowiedzUsuń
  14. O nie, nie podoba mi się w jakim kierunku idzie ta fabuła. Jane jest chora i tyle. Strasznie ją znielubiłam po tym rozdziale. Jak najszybciej musi powiedzieć Justinowi o wszystkim, on zasługuje na to by wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie cierpie Jane ugh przysięgam!

    OdpowiedzUsuń
  16. rozdział cudowny jak zawsze, boże chciałabym żeby Jane była z Simonem, oni tak super do siebie pasują :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Błagam nie...
    Widzę że wszyscy są tu za Jane i Simonem, ale tego bym nie chciała. Jak czytałam rozdział miałam ochotę go pobić (hahaha).
    Jane i Justin to dla mnie jedyna para, chciałabym żeby się okazało, że idk np Justin został podmieniony w szpitalu i tak naprawdę nie jest biologicznym bratem Jane.
    Wgl to co Ona zrobiła jest cholernym świństwem. Bo Justin jakoś nie przespał się z żadną, a tak samo może powiedzieć że brakowało mu bliskości..
    Mam nadzieje, że wszystko się wyjaśni, ułoży. Dla mnie to opowiadanie to tylko Jane i Justin. Oby.
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością❤

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział! już nie mogę się doczekać nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Za cudowny rozdział. -.-' ja chcę już kolejny! Bie wytrzymam czekania! Jeju cudo! Błagam o szybkiego nexta bo nie wyrobię! Pozdrawiam Zuza! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Od kilku rozdziałów shippuje Simona z Jane, to nienormalne xD
    Uwielbiam charakter Jane. Raz taka miła, a raz taka... Hmm niedoopisania :D
    Szkoda mi Justina troszkę jakoś... :/
    Chyba pierwszy raz jestem aż tak mocno ciekawa kolejnego rozdziału. Nie mogę się doczekać! :)
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobry rozdział :)
    Czekam na next <3
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
  22. Omg :o nwm dlaczego ale jakos bardziej shippuje ja z Simonem. Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  23. ile akcji *,* mega rozdział

    OdpowiedzUsuń
  24. O cholera ;o takiego zbiegu wydarzeń to się nie spodziewałam*-* mega rozdzial :) blagam dodaj kolejny szybciej bo juz nie moge się go doczekac 😍😍😍😍😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  25. O mój pierożku, co oni robią? Nie, to nie może się tak skończyć. Gdzie happy end? Czy nawet w opowiadaniu nie może go być... Błagam...
    Chcę kolejny rozdział...

    OdpowiedzUsuń
  26. Naprawde nie moze byc troche szczezcia? Meczy mnie to ze oni sie caly czas kloca, albo sa oddzielnie, mam nadzieje ze nie wybierze Simona.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jane + Justin + Simon to będzie jedno wielkie pierdolniecie bo inaczej nie da się tego nazwać! To jest jakaś chora akcja z tym "pobiciem" Simona przez Justina a potem Jane jak gdyby nigdy nic wymusza na Justinie, żeby zatrzymał się u Simona. A Simon co? Nie ma prawa głosu? I to jeszcze w kwestii swojego własnego mieszkania! Masakra XD

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy