13.09.2015

16. Sukienka w Kwiatki


Simon obracał mnie w takt muzyki. Kręciło mi się w głowie, ale podążałam za nim, nie wypadając z rytmu. Moja jasna sukienka w pstrokate kwiatki wirowała wokół, pozostawiając za sobą rozmazaną smugę kolorów. Wszyscy patrzyli tylko na nas. Cała rodzina i przyjaciele podziwiali mój taniec i pytali bezgłośnie „Gdzie ona się tak nauczyła tańczyć?”, ale to nie moja zasługa. To Simon był idealnym partnerem, który idealnie mnie prowadził. Niepostrzeżenie, przypadkiem, złapałam wzrok Justina stojącego w tłumie. Dziś się jeszcze nie widzieliśmy. Wiedziałam, że ma tu być, ale miałam nadzieję jakoś go ominąć. Niestety nie udało mi się to. Przyglądał się tymi swoimi brązowymi oczami i nie spuszczał ze mnie wzroku. Zabiło mi serce tak, jak nie biło od czterech miesięcy.
Cztery miesiące. Cztery długie miesiące minęły od ostatniego spotkania z bratem. Co się zmieniło w moim życiu? Wszystko i nic.
Miałam chłopaka, byłam z nim szczęśliwa. Simon mnie kochał, okazywał to przy każdej okazji. Opiekował się mną, wspierał mnie, po prostu był przy mnie. Nie znudził się mną, przeczekał nawet dwa miesiące, gdy po definitywnym rozstaniu z Justinem, nie byłam w stanie nawet go pocałować, a co dopiero coś więcej.
Pierwszy raz przespałam się z nim stosunkowo niedawno. Czułam się niezręcznie i dziwnie. Simon był całkiem inny od Justina, a ja nadal miałam w głowie tylko brata. Jego ruchy, jego zapach, jego anielski głos, jego ciało, jego wszystko. Teraz musiałam się pogodzić z tym, że już nie będę miała Justina. Przyzwyczaiłam się do Simona, podobał mi się, był opiekuńczy, ostrożny, nie naciskał, wszystko powoli się układało. Z nim mi było łatwiej i nawet częściej się uśmiechałam. W szkole, gdy ludzie dowiedzieli się, że jestem teraz z Simonem, z czasem przestali snuć podejrzenia. Oczywiście Melody nadal starała się wszystkim pokazać, że ma rację. Ale już nikt jej nie słuchał.

Simon zapoznał mnie ze swoimi kolegami ze studiów i z pracy, powoli zaczynałam całkowicie zmieniać towarzystwo. Szkołę skończyłam, pozostały tylko wakacje i studia. Simon pomógł mi przebrnąć przez egzaminy końcowe, bo bez niego na pewno bym sobie nie poradziła, ale z jego pomocą wszystko poszło jak po maśle. W pewnym sensie było idealnie. Ale czułam jakbym była niekompletna. Pewna cząstka mnie pozostała w mieszkaniu Simona w tamten poranek, kiedy uciekłam od Justina. On ją wziął i zarezerwował tylko dla siebie. Wiedziałam, że dopiero przy Justinie będę w pełni szczęśliwa.
I oto on tu jest, moja cząstka szczęścia patrzy na mnie i nie mruga. Czuję jego wzrok na moim ciele, nawet jak jestem obrócona od niego. Czuję go.
Jesteśmy na weselu mojej kuzynki. Tata już się zdążył upić, więc nie zwracał uwagi na to co dzieje się na sali parkietowej. Mama pół godziny temu poszła do pokoju hotelowego położyć dzieciaki spać i już nie wróciła. Ja zostałam, bo miałam ochotę poszaleć z Simonem na parkiecie do białego rana.
Ludzie powoli zaczynali nas otaczać. Coraz więcej par zbierało się na środku sali, muzyka zwolniła, Simon przytulił się do mnie, zauważył zmianę mojego nastroju, zapytał:
– Jenny, co jest?
Przyzwyczaiłam się, że mówi do mnie „Jenny”, to przypominało mi dawne lata, to mnie zawsze uspokajało, dawało swego rodzaju ostoję. Simon zaczął używać tego skrótu gdy po skończeniu z Justinem, miałam częste wahania nastroju. Wpadałam we wściekłość, płakałam, wyrywałam się mu, kopałam, gryzłam, krzyczałam, śmiałam się jak najęta, rzucałam rzeczami. To było straszne. Wtedy on mnie mocno łapał, pilnował, żebym niczego sobie nie zrobiła, po czym uspokajał mnie szeptem, zawsze mówiąc do mnie „Jenny”. Teraz też zauważył, że ta zmiana nastroju może się źle skończyć. Wolał temu wyjść naprzeciw, niż czekać na dalszy ciąg wydarzeń. I jak tu nie kochać takiego idealnego chłopaka?
– Justin… – szepnęłam, wtulając się w jego ramię.
– Co Justin? – zapytał, nie tracąc kontroli nad spokojnym tonem swojego głosu.
– Jest tu, patrzy się na mnie – wymamrotałam, nadal spokojnie tańcząc w rytm muzyki.
– Chcesz go widzieć? Chcesz z nim pogadać? – zapytał, po czy obrócił mnie wokół własnej osi.
– Nie miałabym nic przeciwko. Ale sama nie zacznę rozmowy – odpowiedziałam, gdy już wylądowałam w jego ramionach.
Simon już nic nie odpowiedział, tylko tańczył dalej. Piosenka powoli zaczęła się zmieniać na nieco szybszą. Nagle usłyszeliśmy za naszymi plecami kobiecy głos:
– Zamiana partnerów!
I ktoś odepchnął mnie od Simona. Zrobiłam obrót i wylądowałam w czyichś ramionach. Poczułam zapach, który mnie uzupełnia. Te same perfumy. Nagle stałam się kompletna.
– Cześć – szepnął Justin, obracając się ze mną w rytm muzyki.
– Cześć – odparłam, cała roztrzęsiona.
– Co słychać? – zapytał.
– Dobrze, a u ciebie? – odparłam, jakby nigdy nic.
– Też dobrze – szepnął.
– Jak tam kariera? – zapytałam.
Śledziłam poczytania Justina, ale już nie tak dokładnie jak robiłam to kiedyś. Po każdym „stalkowaniu” miałam napady agresji. Tak bardzo tęskniłam za nim, że każda wzmianka o tym, jak dobrze mu się układa, powodowała moje rozchwianie emocjonalne. Simon od razu to zauważył i poprosił mnie, żeby albo w ogóle nie przeglądała informacji o Justinie, albo robiła to tylko w jego obecności. To mi pomagało. Ostatnio w ogóle przestałam się interesować bratem. Wydał płytę w kwietniu, wcześniej nagrał teledysk do „Przestań Się Ze Mną Droczyć”. Płakałam gdy go oglądałam. Widziałam w nim mnóstwo nawiązań do mnie. Justin nie tylko śpiewał, grał tego chłopaka będącego w tragicznym związku z dziewczyną. Bolało mnie patrzenie na brata obściskującego się z jakąś śliczną aktorką, ale mimo to oglądałam ten teledysk często. Później przestałam. Simon mnie o to poprosił. Po wydaniu płyty, drugim singlem była piosenka „Ogień”, do której także powstał teledysk. W nim także doszukałam się aluzji do mojej osoby – dziewczyna była przedstawiona dokładnie tak, jak w piosence: jako manipulantka, grająca na uczuciach innych. A Justin cały czas wracał do niej, pomimo tego, że wiedział jak to wszystko się skończy. Trzecim singlem, najnowszym, który wyszedł dwa tygodnie temu, była piosenka „Motyle Jeszcze Nie Odleciały”. Ballada, idealnie przyjęta przez publikę. Justinowi się wszystko udało. Zazdroszczę mu trochę.
– Rozkwita – odpowiedział na moje pytanie.
– Cieszę się – mruknęłam, omijając jego wzrok.
– Pójdziesz ze mną do pokoju? – zaproponował nagle.
– Po co? – zapytałam zaskoczona.
– Porozmawiać – szepnął.
– Nie wiem… - bąknęłam z zastanowieniem.
Piosenka się skończyła. Staliśmy na środku parkietu, pomiędzy tańczącymi parami. W tłumie wypatrzyłam Simona, który przyglądał mi się uważnie. Nasze oczy skrzyżowały się ze sobą. Zrozumiał o co pytam. Przytaknął na znak, że się zgadza, pozwalając mi iść z Justinem, chociaż dokładnie wiedział co się wydarzy w pokoju hotelowym.
Brat pociągnął mnie lekko za rękę, po czym ją puścił. No tak, rodzina nie może się o niczym dowiedzieć. Szłam za nim. Wyszliśmy z sali tanecznej i korytarzem skierowaliśmy się do wind. Weszliśmy do pierwszej, która przyjechała i Justin nacisnął guzik z napisem „3”. Po chwili byliśmy już na odpowiednim piętrze.
Zgrabnie wymyślone – pomyślałam. My byliśmy ulokowani na drugim piętrze, Justin na trzecim, także nikt nie był w stanie nam przeszkodzić. Idealnie.
Serce biło mi coraz szybciej. Gdy już znaleźliśmy się na pustym korytarzu – wszyscy bawili się jeszcze na weselu – Justin złapał mnie za rękę. Oboje doskonale wiedzieliśmy, że rozmawiać nie będziemy.
Pobiegliśmy do pokoju chłopaka. On trzęsącymi się rękami otworzył przede mną drzwi, wpuścił mnie do środka, po czym zamknął je na klucz. Zaświeciłam małą lampkę przy dwuosobowym łóżku i stanęłam wyprostowana. Justin lustrował mnie wzrokiem od stóp do głów.
Chłopak był ubrany w czarny garnitur, idealnie leżący na jego lekko umięśnionym ciele. Stałam przed nim w kwiecistej sukience na ramiączkach, której dekolt więcej odkrywał mojego ciała, niż zakrywał. Justin zagryzł wargi. Zrobił krok w moim kierunku, ja zrobiłam krok do niego. Staliśmy oddaleni od siebie o niespełna metr.
Brat zdjął marynarkę, odrzucając ją w bok, na krzesło, ja za to zsunęłam szpilki ze stóp. Teraz byłam o głowę niższa od chłopaka. Znaleźliśmy się bliżej siebie, czułam jego oddech na swojej twarzy, gdy mówił:
– Tak długo na to czekałem.
– To dlatego wtedy się nie żegnałam – szepnęłam, rozluźniając czarny krawat na szyi Justina. – Zostawiłam nam jakieś wyjście ewakuacyjne.
– Wiem – mruknął. – Od początku to wiedziałem.
– Cicho… – wymamrotałam, przykładając palec do jego ust.
Chłopak już nic nie powiedział. Ściągnęłam jego krawat, który odrzuciłam w kąt na ziemię. On rozpiął moją sukienkę w kwiatki, która z szelestem spadła na podłogę. Stałam przed nim w samych białych, koronkowych majtkach, które praktycznie nic nie zakrywały. Zmierzył mnie wzrokiem.
– Cholera – szepnął. – Już prawie zapomniałem jaka jesteś piękna.
Zarumieniłam się na te słowa. Simon co chwilę wspomina mi, że jestem piękna, ale tylko słowa wypowiedziane przez Justina, są w stanie wprowadzić mnie w stan takiego zawstydzenia.
Guzik po guziku, zaczęłam rozpinać białą koszulę chłopaka, który stał przede mną, napinając mięśnie klatki piersiowej. Dawkowałam emocje. Powoli. Musimy to zrobić powoli, żeby starczyło na kolejne kilka miesięcy rozłąki.
Koszula Justina spadła na ziemię, zostawiając go tylko w spodniach, które już sam ściągnął. Przez jego czarne slipki widziałam rysujący się wzwód. Pół roku. Pół roku minęło od ostatniego zbliżenia, a ja czuję się, jakbyśmy tego nie robili nigdy wcześniej. Cholera… Znowu te myśli „to jest niemoralne”, „Nie możesz, to twój brat”, „Nie mogą podniecać cię takie rzeczy”, „Zboczeńce”. Ale w tym samym czasie, w mojej głowie rosło napięcie i podniecenie. Chciałam go, musiałam go poczuć, byłam uzależniona od niego. Może i mam psychiczne odchylenia od normy, ale nie jestem sama, Justin też je ma.
Chłopak zsunął ze stóp skarpetki, po czym pociągnął palcami wskazującymi za gumki moich majtek, ale ich nie ściągnął. Popchnął mnie na łóżko, na którym wylądowałam na plecach. Moje ręce były nad moją głową, swobodnie leżąc na poduszkach, kiedy stał nade mną z napiętą od podniecenia miną. Byłam cała jego, wiedział to.
Roznegliżowana leżałam w lekkim rozkroku pod Justinem. Chłopak klęczał teraz na łóżku, złapał moje ręce i przytrzymał je nad moją głową na poduszkach. W między czasie ściągnął mi majtki, sam pozostając w slipkach. Cholera, to było podniecające.
Trzymał moje ręce mocno, nie mogłam się wyrwać, a jedną ręką rozkraczył bardziej moje nogi. Dyszałam.
– Kogo bardziej kochasz? Mnie czy Simona? – zapytał, sapiąc z podniecenia i wysiłku, jaki wkładał w przytrzymywanie mnie.
– Nie wiem – mruknęłam, zgodnie z prawdą.
– A on robi ci tak? – zapytał i wsunął od razu kilka palców we mnie.
O MÓJ BOŻE. Zabolało, bo jego ruch był nagły. Ale poczułam taki wzrost podniecenia, że zignorowałam ból. Justin delikatnie wsuwał i wysuwał palce ze mnie, pamiętał co lubię.
– Robi – powiedziałam zgodnie z prawdą, żeby podrażnić się trochę z bratem.
– A tak? – zapytał i do ruchów, które nadal wykonywał, dołączył lizanie, ssanie i gryzienie moich sutków.
O MÓJ BOŻE. Byłam w siódmym niebie. Chłopak dawał z siebie wszystko. Zamknęłam oczy, czując jego twarz na moim ciele. Idealnie.
– Robi, ale… – szepnęłam przez zęby. – Ale nie robi tego tak dobrze, jak ty.
– Masz szczęście – mruknął Justin, po czym przygryzł mojego sutka.
Jęknęłam, gdy czułam, że za niedługo dojdę, a w zamian Justin przestał się ruszać.
A to świnia! – pomyślałam, leżąc zmordowana na miękkim łóżku.
Otwarłam oczy i uśmiechnęłam się do brata. Pociągnęłam gumki jego slipek, na znak, aby je ściągnął, co też niezwłocznie uczynił.
Później wszystko podziało się wyjątkowo szybko. Kilkanaście pocałunków, kilkanaście zadrapań, kilka malinek w niewidocznych miejscach i chłopak już był we mnie. Podczas pocałunków czułam jak nasze ciała idealnie scalają się ze sobą, a nasze ruchy trzęsły całym łóżkiem, które cicho skrzypiało. Gorąco mi było, zaschło mi w ustach, ponieważ oddychałam przez rozchylone wargi. Justin dawał z siebie wszystko, ja brałam od niego przyjemność, starając się z całych sił ofiarować jak najwięcej od siebie. Udało się. Zgraliśmy się idealnie. No może prawie. Chłopak się wstrzymał, poczekał aż ja dojdę pierwsza. Wyginałam się pod nim w konwulsjach orgazmu, podczas gdy on napiął się nade mną, kończąc to, co zaczął.
Padł obok mnie wykończony. Leżeliśmy bez ruchu kilka minut, a po chwili ruszyłam się i wstałam, Justin chciał coś powiedzieć, ale ja zakryłam mu usta dłonią i szepnęłam:
– Cicho, nie mów nic. – Wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Tam szybko wytarłam spermę Justina z okolic krocza, po czym wróciłam do pokoju. Pod jego bacznym okiem ubrałam majtki i sukienkę. Zapięłam ją, z lekką trudnością, po czym kontynuowałam: – Znowu wyjdę bez pożegnania. Nie będziemy się kontaktować, jakbyśmy się nie znali, jakbyśmy się dziś nie spotkali. Kiedyś przy okazji znowu się zobaczymy i będziemy mieli drogę wolną. Żyjmy swoim życiem, ale nie zapominajmy o sobie i o tym co było.
– Teraz tak będą wyglądały nasze przypadkowe spotkania? – zapytał, ale z tonu jego głosu i z jego miny, nie mogłam nic wyczytać.
– Tak – bąknęłam, biorąc szpilki w ręce.
– To chyba jest najlepsze rozwiązanie dla nas… – mruknął, co mnie zaskoczyło. Byłam przekonana, że nie zaakceptuje mojego pomysłu.
– Tylko w ten sposób będziemy ze sobą na zawsze – odparłam i wyszłam z pokoju chłopaka, zostawiając go leżącego nago i patrzącego tęsknym wzrokiem na moje plecy okryte sukienką w kwiatki.
– Co się stało Jenny? – zapytał Simon, gdy znalazł mnie roztrzęsioną w hotelowym lobby.
– Justin… – szepnęłam, zakrywając usta dłonią.
– Coś ci zrobił? – zapytał z przestrachem, siadając koło mnie na czarnej sofie.
– Nie nic… – mruknęłam.
– To o co chodzi? – zapytał, głaszcząc mnie opiekuńczo po plecach.
– Przepraszam – szepnęłam zapłakana i wtuliłam twarz, w jego szyję. – Ja się z nim kochałam…
– Wiem, domyśliłem się – mruknął. – Pozwoliłem na to – dodał po chwili, głaszcząc mnie po głowie.
– Dlaczego na to pozwoliłeś? DLACZEGO DO TEGO DOPUŚCIŁEŚ? – krzyknęłam, nagle bijąc niewinnego chłopaka po klatce piersiowej.
Goście hotelowi nagle zwrócili na nas uwagę, więc szybko starałam się uspokoić, ale mi to nie wychodziło.
– Chodź na zewnątrz Jane – szepnął spokojnie i wyprowadził mnie przed hotel.
Skryliśmy się na uboczu za krzakiem akacji, gdzie kontynuowaliśmy rozmowę.
– Skoro wiedziałeś co się stanie… DLACZEGO DO TEGO DOPUŚCIŁEŚ?! – krzyknęłam ponownie, nie mogąc utrzymać własnych nerwów na wodzy.
– Bo wiedziałem, że ty doskonale wiesz po co tam z nim szłaś – odparł głośniej, przytrzymując moje nadgarstki. Poczułam, że jak zacznę mu się wyrywać, to na moich rękach pojawią się siniaki. Nie obchodziło mnie to za bardzo. Już nie raz miałam fioletowe plamy na rękach, przez ochronę Simona, ale wiedziałam, że on mi tylko pomaga. Nie da mi zrobić krzywdy.
– Ale ja jestem głupia! Widziałeś do czego to prowadzi! Wiedziałeś jak będę się później zachowywać, wiedziałeś co Justin ze mną robi! Pozwoliłeś na to! – krzyknęłam.
– Jakbym nie pozwolił, to i tak byś z nim poszła – odparł zdawkowym tonem. – Nie ważne co, ty zawsze pójdziesz do Justina, przy każdej okazji. Jesteście od siebie uzależnieni, wiem to od dawna. Nie ważne jak będę dla ciebie dobry, ty zawsze wybierzesz Justina, chociaż to on zostawia cię, kiedy ty go najbardziej potrzebujesz. To on cię dobija, kłóci się z tobą, to on powoduje takie twoje zachowanie. To on cię olewa, nie interesuje się tobą, widzi tylko koniuszek własnego nosa i własną karierę. To on opisuje ciebie w piosenkach, z najgorszej strony. Nie ważne ile dla ciebie zrobię, pomimo tego, że on nic nie robi, ty i tak wybierzesz jego. Nie ważne ile dla ciebie znaczę, on znaczy więcej.
Mówił to, a ja płakałam. Płakałam, ponieważ Simon miał rację. To on jest przy mnie, kiedy go potrzebuję, to on mnie trzyma na duchu, to on nie pozwala mi zwariować, to on mnie uspokaja, to on wysłuchuje moich problemów, ale to Justin jest dla mnie najważniejszy.
– Dlaczego się na to godzisz? – zapytałam zapłakana. – Wychodzisz na kompletnego idiotę akceptując to wszystko...
– Bo cię kocham – odparł, patrząc mi prosto w oczy.
– Niektórzy daliby się zabić za takiego chłopaka, a ja cię tak źle traktuję… Zdradzam cię, bardziej kocham kogoś innego, a ty dalej przy mnie jesteś – szepnęłam, pociągając nosem.
– Nie powiem ci nigdy, że cię nie opuszczę. Ja po prostu tego nigdy nie zrobię. Słowa zostawię innym – mruknął, odgarniając rozczochrane pasemko włosów z mojej twarzy.
– Chciałeś powiedzieć: Słowa zostawię Justinowi? – zapytałam, myśląc o wszystkich piosenkach, które napisał o mnie i czując jak Simon wyciera kciukiem łzy z moich policzków.
– Tak.
– Nienawidzisz go?
– Nie. Nadal jest moim przyjacielem – szepnął w odpowiedzi. – Jak wtedy wyjeżdżał, obiecałem mu, że się tobą zajmę. Znam go od zawsze, zaakceptowałem tą sytuację, wiedziałem, że to go bardziej kochasz. Wiedziałem w co się pakuję. Dlaczego miałbym nienawidzić go za to, że byłem świadomy kim będę dla ciebie? On mnie nie oszukał w żaden sposób.
– Jesteśmy psychiczni – zaśmiałam się przez łzy. – To co nasz wszystkich łączy, jest psychiczne. Tkwimy w jakimś dziwnym trójkącie zagmatwanych uczuć.
– Wiem.
– A zdajesz sobie sprawę, że ten trójkąt nie ma końca? Za każdym razem tak będzie… Za każdym razem gdy gdzieś spotkam Justina – mruknęłam, bojąc się reakcji Simona, ale musiałam z nim być szczera. To jedyna osoba, której nie okłamuję. Wolałam go zasypać gruzami prawdy, niż pokazywać mu piękne nowe budowle kłamstw.
– Wiem.
– I co z tym zrobisz? – zapytałam, ponownie zalewając się łzami. Oczami wyobraźni widziałam czarne smugi tuszu na moich policzkach. Szminka dawno starła się z moich ust, ale w tamtym momencie to wszystko straciło znaczenie. Liczyła się tylko odpowiedź Simona.
– Za każdym razem po wszystkim, będę cię wspierać i pomagać ci dojść do siebie – odparł, a pode mną się nogi ugięły.
Czemu ja, taka suka, musiała trafić na tak idealnego faceta? Dlaczego jakaś miła, piękna, niepokręcona dziewczyna nie może mieć Simona? Dlaczego on nie może układać sobie spokojnego życia, przy jakiejś dziewczynie marzeń, tylko wybrał życie w ciągłej walce ze mną, z moimi demonami i z Justinem?
Po jego słowach cała prawda o mnie, o naszym związku, o naszym życiu, doszła do mnie w stu procentach.
Zawsze wybiorę Justina. On jest moim ideałem, moim pierwszym prawdziwym chłopakiem. Takiego kogoś się nie zapomina, a ja do końca życia będę z nim związana, a nasze drogi zawsze będą się jakoś krzyżować. Simon jest tu dla mnie cały czas, ale Justin będzie zawsze na wyciągnięcie ręki. Zawsze będzie w moich marzeniach, a te marzenia będą do spełnienia i nie ważne ile Simon dla mnie zrobi, Justin zawsze z nim wygra, a ja nie będę nawet liczyć obrażeń, które wywoła walka o niego. Simon za to ciągle będzie te obrażenia opatrywał i będzie patrzył jak będą się goić, by po pewnym czasie znowu pokazały się nowe, krwawiące rany. I tak w kółko.
Justin jest moją chorobą, Simon moim lekarstwem. Mam szczęście, którym niewiele osób może się pochwalić.

KONIEC


To już był ostatni rozdział opowiadania o Jane i Justinie. Dziękuję tym, którzy byli ze mną do końca i tym, którzy byli tylko przez chwilę. Dziękuję także tym, którzy będą ze mną, czytając opowiadanie długo po publikacji.
To na pewno nie będzie moje ostatnie ff z Justinem i w poście na Tym blogu na pewno dam Wam znać, jak napiszę coś nowego. Wpadajcie na State of Grace. :) 
Ps, już mam pomysł na nowe ff, ale muszę chwilę odpocząć od pisania. ;)
Mam do Was jedną jedyną prośbę. Jeśli przeczytaliście to opowiadanie, proszę, pozostawcie po sobie ślad, nawet jeśli nigdy nie komentowaliście.
Kocham Was, xo xo.

60 komentarzy:

  1. I jak ja mam dalej żyć? ;____;

    OdpowiedzUsuń
  2. szczerze jestem zadowolona że tak to się skończyło, ta relacjia między nimi nie jest normalna, chyba Jenny na to zasłużyła.
    Czekam na kolejne ff xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny rozdział i ogólnie ff chodź miało specyficzną fabułę.

    OdpowiedzUsuń
  4. To opowiadanie jest cudowne, nie przesłodzone, mówiące o realnej historii, a nie wymyślnej bajce.
    Dziękuję ci za nie, mam nadzieję że po State of Grace nie przestaniesz pisać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. To opowiadanie jest cudowne, nie przesłodzone, mówiące o realnej historii, a nie wymyślnej bajce.
    Dziękuję ci za nie, mam nadzieję że po State of Grace nie przestaniesz pisać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja sobie płaczę. Dla mnie tam wszystko było tak idealnie. Ciężko mi się z tym pogodzić, ale ja chciałabym jakiejś kontynuacji, wiesz co się działo za kilka lat, jak potoczyło się ich życie, itd. Wiesz, że ja lubię takie rzeczy ;)
    Teraz, gdy skończyłaś TRM będę Cięnadal śledzić, ale TRM zawsze będzie gdzieś tam ważne. Ty wiesz o co mi chodzi, chyba :)
    Będę tęsknić.
    Trzymaj się!
    (Wierna fanka Twojego pisania) H
    P.S. Mam ci tyle do napisania odnośnie TRM i trochę się cykam czy się nie przestraszysz. Jak się zbiorę, to będę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. NAJLEPSZE ZAKOŃCZENIE EVER , umarlam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego Jane nie mogła zginąć w jakiś tragiczny sposób? ;___________; I dlaczego Simon na to pozwala? Ja pierdolę, to między nimi wszystkimi.... Nie jest i nigdy nie będzie normalne. Nie podoba mi się taki koniec, ale to chyba najlepsze wyjście z sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielkie zaskoczenie... Jak to się mogło tak dziwacznie skończyć?! Opowiadanie cudowne! Szkoda tylko że się tak szybko skończyło. Historia bardzo wciągająca. Dziękuję za poświęcony czas :* Gratuluję talentu i jestem trochę zazdrosna ;3 życzę powodzenia i weny w dalszym pisaniu. Pozdrawiam Zuza ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy bym sie nie spodziewala takiego zakonczenia, ale jest cudowne. Love u

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam tą notkę, gdzie napisałaś, dlaczego żałujesz tego, że stworzyłaś drugą część TRM i powiem szczerze, że nigdy nie patrzyłam na to z perspektywy tego, że akcja tutaj jest o niczym. Mnie osobiście, każdy rozdział w jakiś sposób zaciekawił i żadnen nie był nudny. Nawet, jak nic się nie działo, to każdy był przyjemny w czytaniu :) W sumie, sama nie wiedziałam jak planujesz zakończyć to opowiadanie, ale, o dziwo, mnie taki koniec nie zaskoczył i uważam, że jest idealny do tej historii. Opowiadanie od samego początku było inne i fajnie, że zostało takie do końca :)
    No, a za piosenki, należy Ci się wielkie uznanie, bo większość (ja pewnie też) znalazłaby jakieś gotowe piosenki, albo w ogóle pominęła tą kwestię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ( nie wiem dlaczego notka nie chce mi się ponownie otworzyć, więc napiszę wszystko tutaj) Pewnie pamiętasz, że Ci to mówiłam, ale powtórzę kolejny raz JESTEŚ WIELKA. Kocham cię za to fanfiction, kocham cię za to, że nie poddałaś się mimo trudności, kocham cię za to, że nie straciłaś wiary. JESTEŚ WIELKA! dziękuję za te wszystkie łzy, salwy śmiechu, nieopanowane ataki złości. Dziękuję ci za każdy dzień, w którym moje życie dzięki tobie stawało się troszkę lepsze. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo zbliżyłam się do Jane, Justina i Simona. Przeżywałam wszystko razem z nimi, wszystkie smutki, radości, rozczarowania. I dlatego teraz płacze, bo to fanfiction stało się częścią mnie, jakąś małą cząsteczką w głębi serca. Dziękuję Ci, za tę cząstkę szczęścia, którą we mnie wszczepiłaś. Teraz troche powspominam. Pamiętam jak ponad rok temu przypadkiem natrafiłem na link do TRM, kliknęłam w niego, a czemu nie, mimo że nie jestem fanką Justina, postanowiłam dać szansę temu ff. Nie zawiodłam się. Dla mnie było po prostu idealnie, pewnie dlatego zostałam. Serce mi się łamie, że ' nasza wspólna podróż ' kończy się własne dziś, ale The Right Man zawsze w jakiś sposób zostanie ze mną. Zmieniłaś nie tylko moje spojrzenie na świat, ale na samą siebie. Między innymi dzięki Tobie i twojej wierze w to co robisz, uwierzyłam w siebie i zaczełam robić to, co kocham ( zapraszam na moje konto na wattpadzie - pattyGbooks - niedługo pojawi się pierwszy rozdział ) Mam nadzieję, że Cię nie zawiodę i będziesz mogła być ze mnie choć w połowie dumna, jak ja jestem z Ciebie. Powodzenia kochana! @luv_my_TOMMO_

    OdpowiedzUsuń
  13. nie wiem co mam napisać . napisze tylko że to co piszesz to arcydzieło i mam ogromną nadzieje założysz nowego bloga :) jesteś cudowna a co do tego kto "cię skrzywdził, lub cokolwiek innego" to pamiętaj nie jest wart twoich łez :)
    !!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. i jak ja mam dalej żyć? O.O
    Super opowiadanie, super fabuła. Wszystko świetnie. Tylko czemu nie happyend :(. OCzywiście żartuje. Trzymam kciuki za następne blogi.

    OdpowiedzUsuń
  15. O moj boze.. Nie moge uwiezyc ze to juz koniec, koniec tej wspanialej historii, powiem ci szczerze, pierwsza czesc byla o wiele lepsza, bylo w niej to co chcialas napisac, to o co ci chodzilo, tutaj widac ze to wszystko bylo naciagmiete. Kovham Jade, kocham Justina i napewno przeczytam jeszczs raz 1 czesc:)) to byla nkesamowita przygoda i dziekuje ci za nia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Niech Simon ją zostawi i będzie ze mną <333

    OdpowiedzUsuń
  17. o rany, to już koniec? niespodziewane trochę, ale mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie, nie, nie... to nie może być koniec. To nie może być koniec mojego ulubionego fanfiction 😭
    Mam nadzieje ze w przyszłości będę miała przyjemność żeby przeczytac jeszcze jakieś fanfiction z Justinem twojego autorstwa, bo bardzo podobają mi się twoje pomysły, twój styl pisania i uwielbiam tez to ze tak bardzo dbasz o każdy szczegół (mam na myśli na przykład piosenki które napiałaś specjalnie do tego ff, były idealne)
    Naprawdę nie mogę uwierzyc ze to juz koniec przygody Jane i Justina, nie łatwo będzie się z nimi rozstać... Będę za nimi tęsknić.

    PS. mam nadzieje ze u Ciebie wszystko w porządku, że przeprowadzka się udała i trzymam tez za ciebie kciuki na studiach, żebyś zdawała wszystkie sesje ☺ Gorące pozdrowienia kochana! ❤

    OdpowiedzUsuń
  19. popłakałam sie

    OdpowiedzUsuń
  20. jezu nawet nie wiem co powiedziec.. nie moge uwierzyc ze to juz koniec:( pokochalam TRM i 1 i 2 cześć równie mocno.. ta historia byla niesamowita, inna, to wszystko było takie wyjątkowe:')) jejus jestes wspaniała i DZIĘKUJE Ci za to ff:)) kocham mocno #J.J4ever:(((

    OdpowiedzUsuń
  21. BOZE NIE WIERZE ZE TO SIE TAK SKONCZYLO
    BOZE ZA CHUJA SIE TEGO NIE SPODZIEWALAM
    TO JESZCVZE TO MNIE NIE DOSZLO
    koncowka najlepsza:)))))
    rozjebalo system
    rozjebalo mi umysl
    mozg
    i serce kurwa
    moje serce w tej chwili nie istnieje
    kocham
    zaloze sie ze nieraz bede wracac do tego ff
    bo takich cudownych blogow sie nie zapomina☺♥
    strasznie sie zzylam z jane i justinem
    i nie wiem czy odzwyczaje sie patrzenia codzien czy jest nowy rozdizla
    ale postaram sie przezyc

    OdpowiedzUsuń
  22. TRM jest jedynym fandiction, z którym jestem od samego początku do samego końca. Tak, końca, bo to już koniec. TRM się skończyło, ale to co zaczęło się dzięki TRM, mam nadzieję, ze nie skończy się nigdy. Dla mnie to nie jest tylko zwykle opowiadanie, o którym zapomnę jak tylko skoncze je czytac. TRM to coś więcej. Mam do niego sentyment, czuje sie z nim jakos zwiazana. To pierwsze ff, w ktore wkrecilam sie nie tylko fizycznie, ale tez emocjonalnie. Zaczelam prowadzic konto na tt poswiecone wlasnie temu ff, komentowalam KAZDY rozdzial, naprawde z reka na sercu moge powiedziec, ze kazdy rozdzial z pierwszej czesci i kazdy rozdzail z czesci drugiej skomentowalam :D pamietam jak wymyślałam rozne scenariusze jak to sie moze wszystko dalej potoczyc, ale zaden z moich pomyslow nie byl chocby w polowie zblizony do prawdziwego zakonczenia, ktore okazalo sie kompletnym sztosem! Jednak w ostatnim czasie bardzo ciezko bylo mi pisac komentarze i obmyslac co moze sie stac w nastepnych rozdzialach, a wszystko dlatego, ze....... ja znalam juz zakonczenie tego opowiadania. Nie moglam o tym mowic wczesniej, bo tego kategorycznie zabronila mi Emilia (chociaż nawet gdyby nie z abronila to i tak bym nie powiedziała, bo to co jest na twitterowych DM zostaje na twitterowych DM :D) ale dostalam do przeczytania cale TRM jakos 3-4 miesiace przed oficjalnym zakonczeniem. To bylo wielkie wyroznienie, ale jednoczesnie ogroma "kara" hahah wiecie jak ciezko bylo czytac mi niektore Wasze komentarze i nie moc krzyknac "masz racje, wlasnie tak sie stanie!" Albo "nie, to nigdy nie bedzie mialo miejsca w tym ff!" Ale jakos dalam rade i dopiero dzis moge uchylic rabka tej wielkiej tajemnicy :D Strasznie podoba mi sie to zakonczenie i osobiscie uwazam, ze lepszego nie mogloby byc! Nawet to, ze jak sama uwazasz, ze nie wyszla ci druga czesc -ja sie z tym nie zgodze! Dla mnie wszystko jest napisane cudownie, perfekcyjnie i nie ma tu zadnych wad! Jestes najlepsza pisarką ff jaka istanieje! A teraz musze ci podziekowac! Dzięki temu fanfiction poznałam Ciebie i muszę Ci powiedzieć, ze jesteś najwspanialsza osoba jaką znam! Dziękuję Ci też za całe to zaufanie jakim mnie obdarzylas, powierzając mi do prowadzenia konto TRM, wysyłając rozdziały ostatniej części i wszystko inne o którym gadalysmy na dm. Dziękuję za to, ze byłaś i pisałaś to opowiadanie, nie poddałaś się i doprowadzilas je do końca! Jesteś Wielka! Jesteś wspaniała! Jesteś cudowna! Naprawdę dziękuję ci za wszystko i życzę Ci tego, ze kiedyś uda ci się wydać TRM, a my będziemy mogli je kupić w wersji papierowej! Mam nadzieję, ze nie będziemy musieli długo czekać :D A już tak na zakończenie powiem, ze kocham to ff i kocham Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziekuje ci za wszystko...cudowne bylo to ff..nie wierze ze to juz koniec...tak bardzo mi szkoda simona...jezu nie moge sie pogodzic z tym...ten chlopak byl przeciez idealny! Dziekuje ci za wszystko, powodzebia w dalszym pisniu kocham buziaki!:-*

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaskoczyłaś mnie tym zakończeniem. Nie spodziewałam się, że właśnie teraz zakończysz historię.

    Mam wrażenie, że nie tak planowałaś tę część. A może po prostu tak piszę, ponieważ moje oczekiwania były inne? Nie wiem. Bardzo chciałam, aby ta historia w końcu ukazała kazirodztwo jako coś niewinnego, zdrowego, ty niestety (dla mnie, oczywiście) miałaś inny pomysł. Czekałam na więcej wątków rodzinnych, niekoniecznie tego, że jakimś cudem któreś z tej dwójki było adoptowane, ale po prostu tego jak rodziną radzą sobie z tym problemem, bo oprócz odcinania córki od świata nie było nic więcej. Naprawdę chciałam, aby Justina i Jane łączyła prawdziwa miłość a nie coś tak chorego. Sama Jane ma niepoukładane w głowie, jest dziecinna, rozkapryszona, pyskata i...no po prostu pusta. Czyli typ głownej bohaterki, której nie znoszę.

    Gdyby się głębiej zastanowić, to wszystkie wyznania miłości Justina i Jane były sztuczne. Łączył ich tylko pociąg fizyczny, czyli psycholog się w żadnym wypadku nie myliła.

    Powiem tak, pierwsza część była świetna. Nie tylko ze względu na fabułę, po prostu chciało ci się ją pisać. Uwielbiałam to jak skradali się do sypialni, byli nieśmiali w swoim towarzystwie, wstydzili się tego, że ich do siebie przyciągało. Druga część jest dla wybranych, dla tych, którzy lubią takie zawirowania. Nie jestem tą wybraną niestety.

    Ale dziękuję ci za tę historię i szybko wracaj z kolejnymi pomysłami.

    OdpowiedzUsuń
  25. Omfg !!!! Najlepsze zakonczenie ever, tylko szkoda ze to jest koniec :" kochana dziekuje ci za wszystkie rozdzialy <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie wieże że się skończyło ja nie chcee ;(( najlepsze ff na świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Smutno ze to juz koniec, ale to co zrobilas bylo cudowne. Widac ze skupilas sie na tym aby bylo perfekcyjnie. Kazdy rozdzial mialas przemyslany. Dziekuje za poswiecony czas i zycze szczescia w przyszlosci :) mam nadzieje ze jeszcze kiedys trafie na Twoje inne ff :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie mogę uwierzyć że już koniec TRM! ;(

    OdpowiedzUsuń
  29. To jest jedyne ff, które czytam, a tu koniec?
    Nie, nie zgadzam sie!

    Chociaż podoba mi się zakończenie to i tak chce dalej mimo, że wiem, że raczej nic sie nie wymyśli.

    OMG, dobra. Powodzenia w kolejnych ff ��

    @luckyxlukey

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej :)
    Długo nie było mnie na bloggerze i miałam duuuuuużo zaległości. Dalej mam. Ale czasem wchodziłam tu na Twojego bloga i śledziłam historię. Nie będę kłamać i przyznam się, że parę rozdziałów pominęłam, ale czytałam opowiadanie od początku, więc wiedziałam o co się rozchodzi. Muszę przyznać, że jestem w szoku, że już koniec. Jednak zakończenie mi się podoba. Chyba nie wyobrażam sobie innego, bo Justin i Jane nie mogliby stworzyć normalnego związku. Ogółem opowiadanie bardzo bardzo fajne :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeju to nie moze sie skonczyc nie przezyje! Ale mimo to jest to odpowordnie zakonczrnie bo nie wyobrazam sobie jakby byla z justinem lub z simonem tak xa i jego i jego ale nie wyobrazam sb ze nie bedzie juz nowych rozdzialow! Ti ff bylo moim zyciem i dziekuje ci za to! Zostaeilam tu duzo wylanych łez, duzo śmiechu, smutku, złości a nieraz czułam to wszystko na raz wielkie dzieki nie wyobrazam sb czytac jakiekolwiek inne ff przynajmniej na razie. Mega sie przywiazalam i w glowie mam mysl ze nie moge inaczej inne ff niewazne jak dobre nie zadowoli mnie nawet teraz mam lzy w oczach! Moim zdaniem powinnas to wydac w formie ksiazki! Bede 1 osoba ktora ja kupi! Dzieki za wszystko :) �� ��
    Najwierniejsza fanka ❤

    OdpowiedzUsuń
  32. Płacze jak głupia:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam TRM i jest mi bardzo smutno, że to był ostatni rozdział

    OdpowiedzUsuń
  34. Zakończenie fenomenalne. Zawsze będę tu powracała.

    OdpowiedzUsuń
  35. O mój boże..Zaskoczylas mnie tym że to już koniec o.o myslalam że jeszcze przede mną sporo rozdziałów tu BUM
    jestem z tym blogiem prawie że od początku z czego czuje pewnego rodzaju dumę lmao xd
    Będe tesknic za pokreconym życiem Justina i Jane
    Twoje kolejne ff napewno tez bede czytać >>>
    Jesteś wielka ♥
    P.s wyszło w końcu coś z tym wydaniem twojej ksiazki?

    OdpowiedzUsuń
  36. Ostatnią część przepłakałam. Ta psychiczne uczucia, miłość i osoby trzecie. To opowiadanie jest piękne i będzie
    Dwie części trudnej nie, psychcznej miłości ale miłości więkrzej niż możemy sobie wyobrazić. Taką miłością nie obdarza się byle kogo, czasem przyjaciela, przypadkową osobe a jak widać i osoby nam spokrewnione.

    OdpowiedzUsuń
  37. Popłakałam się gdy przeczytałam że to koniec. Kurcze a myślałam że coś z tego będzie no nic.. teraz będę płakać trochę...

    OdpowiedzUsuń
  38. Płakałam przez cały rozdział, uwielbiam TRM i żadne ff nie równa się z tym. Kocham Cię i dziękuję, że mimo trudności kontynuowałaś te opowiadanie. x

    OdpowiedzUsuń
  39. Szkoda ze to juz koniec :(
    Byłam z tobą od samego początku <3
    /Wiki

    OdpowiedzUsuń
  40. Najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytałam ��

    OdpowiedzUsuń
  41. Czytam trm od samego początku i jestem zachwycona każdym obrotem akcji. Koniec nie obył się bez łez. Jest na prawdę wspaniały. Każdy rozdział czyta się z niesamowitą lekkością. Zawsze wyczekiwałam kolejnych rozdziałów. Jednym słowem: odwaliłaś kawał dobrej roboty! Uwielbiam Ciebie, ten fanfik i te postacie. Właśnie, niesamowicie trudno mi przychodzi na myśl to, że ich już nie będzie, bardzo się przywiązałam do głównej bohaterki, przeżywałam razem z nią każdą chwilę jej wyimaginowanego życia. Kocham Cię, Iza. x

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie wierzę, że nie miałam jak skomentować tego wcześniej. Przeczytałam ten rozdział dawno, a nie miałam jak ani kiedy wpaść i dodać komentarza.
    Pewnie Cię nie zaskoczy to, że napiszę, że całe ff było świetne i śmiało mogę powiedzieć, że to moje ulubione ff od kilku - kilkunastu miesięcy. Sądzę, że TRM zawsze będzie zajmowało wysoką pozycję w rankingu moich ulubionych ff, bo jest naprawdę świetne i zasługuje na to. Nigdy nie myślałam, że opowiadanie o takiej tematyce i gdzie główną postacią jest Justin - który nie jest moim idolem - aż tak mi się spodoba.
    Jedym słowem włożyłaś w to ff wiele czasu i pracy za co Ci ogromnie dziękuję. Napisałaś je wspaniale i mam nadzieje, że kiedyś stworzysz coś podobnego co mnie równie zachwyci :) pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  43. Będę szczery. Przeczytałem pierwszą część w wakacje od początku do końca, drugiej tylko kilka, bo później zaczęła się szkoła i nie było zbyt wiele czasu na czytanie opowiadań. Dzisiaj wpadła myśl do mojej głowy: "Ej, co się stało z tym opowiadaniem, które czytałem w wakacje? Chyba The Right Man...". I oto wszedłem, przeczytałem ostatni rozdział i... dziękuję ci bardzo za takie superowe ff. NIGDY nie widziałem, żeby ktoś wymyślał piosenki do swojego ff, na dodatek z takim niesamowitym skutkiem! To na zawsze zapamiętam :) Dziękuję ci za to, że spędziłem ciepłe, wakacyjne noce przy zmaganiach Justina i Jane ze swoją trudną miłością. Mimo że nie jestem jakimś wielkim fanem Justina to lubię opowiadania o nim i mogę dać Ci słowo, że zawsze będę bardzo dobrze wspominał TRM. Jeszcze raz dziękuję :) Powodzenia w następnych opowiadaniach!
    @lovatoscalvin

    OdpowiedzUsuń
  44. Z pozoru zwykła dziewczyna. Ale jedno wydarzenie zmienia jej życie całkowicie. Od tego czasu ma jeden sposób na radzenie sobie ze stresem. Kiedy jest źle, bierze zapalniczkę i… podpala coś. Całe życie obraca się o 180 stopni, kiedy odkrywa, że jest piromanką.
    Czy uda jej się zapanować nad sobą?

    Serdecznie zapraszam!
    http://lust-for-arson.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  45. Hej, dodano (już kiedyś) post z twoim blogiem na Ocenialnie JBFF < http://fanfictions-for-you01.blogspot.com >. Mogłabym prosić o udostępnienie buttonu tej Ocenialnii? Wiesz, reklama dźwignią handlu. Button znajduję się po prawej stronie, pod obserwatorami, z góry dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Będę szczera. Na Twoje opowiadanie wpadłam rano około godziny pierwszej nad ranem gdy wracałam ze swoim przyjacielem do domu. Otwórz jadąc z nim nie miałam kompletnie co robić, bo on był zajęty kierowaniem auta, a korzystając z okazji, że wziął laptopa, to wyszukałam spis ff o Bieberze i natknęłam się na Twojego bloga.
    Na samym początku po przeczytaniu prologu byłam trochę zmieszana całym zajściem i trochę obrzydziło mi to czytanie dalszych rozdziałów, ale z ciekawości przełączyłam na pierwszy rozdział i bum! Po jego przeczytaniu chciałam więcej, więcej i więcej. Zanim dojechałam do hotelu gdzie mieliśmy nocować ja już byłam za połową pierwszej części i gdy się przebudziłam zaczęłam kończyć i tak oto też zaczęłam i skończyłam wszystkie części.
    Jestem pod wielkim wrażeniem, że napisałaś tak cudowne, wspaniała fanfiction o Justinie! Ono różni się dosłownie wszystkim od pozostałych fanficion, które przeczytałam. Fabuła, styl pisania – wszystko! Rozdziały bardzo przyjemnie mi się czytało i bardzo szybko. Mimo że zmęczenie dawało znać, to nie dałam za wygraną i wiedziałam dokładnie o co chodzi w każdym rozdziale. Do tego relację między Jenny i Justinem coś wspaniałego! Wszystko co opisywałaś między nimi, ich przeżycia,pocałunki, rozstania to było cudowne. Piosnki Justina, który były pisane z myślą o jego siostrze, a jednocześnie dziewczynie, która pokochał.

    Dodatkowo bardzo zaskoczyłaś mnie zakończeniem drugiej części. Gdzieś w głębi duszy wierzyłam, że Jenny albo Justin okażą się, że nie są biologicznym rodzeństwem, że któreś z nich było zaadoptowane i będą mogli być razem, a na drodze do ich miłości nie stanie żadna przeszkoda.

    Bardzo Ci dziękuje za ten cudowny blog! Jest wspaniały! Życzę Ci dalszych sukcesów w pisaniu fanfiction!

    Pozdrawiam serdecznie,
    Benzizzill @bizzile

    OdpowiedzUsuń
  47. Przez ostatnie cztery dni czytałam to ff.. Będąc na lekcjach ukradkiem chowałam telefon i wgłębiałam się w tę historię ile mogłam, a potem biegłam na autobus by jak najszybciej być w domu i móc spokojnie znów kontynuować tą przygodę.. Przyznam, że kiedy natrafiłam na ten blog i zorientowałam się jak wygląda fabuła, przestraszyłam się..Nie wiem czego, ale miałam zamiar wyłączyć to opowiadanie i znaleść coś innego.. Czytając pierwsze rozdziały pomyślałam - ta sytuacja jest chora, jak ktoś mógł wymyślić coś takiego bo sama musisz przyznać, że ff o JB, który dopuszcza się kazirodztwa nie jest często publikowanym tematem :) Z rozdziału na rozdział dzięki twojemu pisaniu wszystko nabierało sensu..Teraz pewnie myślisz, że chcę ci powiedzieć jak twoje ff było beznadziejne i obrzydliwe ? Mylisz się.. Było doskonałe., Uwierz dziewczyno, że naprawde trzeba mieć talent by po pierwsze wymyślić coś tak oryginalnego, umieć to perfekcyjnie opisać i do tego przekonać ludzi do tak dziwnej i niezręcznej fabuły, a zarazem pięknej i tajemniczej.. Tak jak pisałaś kiedyś: Miłość nie wybiera, może to i głupie, ale gdy kiedyś przyjdzie spotkać mi się z taką sytuacją, o której tu przeczytałam, na pewno zareaguje inaczej niż przed przeczytaniem tego.. Dziękuję Ci za to, że na różne przypadki mogłam spojrzeć z całkiem innej strony.. Naprawde Ci gratuluję i mam nadzieję, że w twoim realistycznym życiu też kiedyś wszystko będzie wiodło się dobrze, spokojnie i normalnie tak jak w końcu stało się w historii Jane i JB..

    OdpowiedzUsuń
  48. Kurde no jak to koniec :( Pomimo iz nie znosze waszego biberka to opowiadnie jest a raczej bylo genialne . nie moge sie pogodzic z koncem :( chce wiecej I wiecej :( pomino iz sytulacia jest dosc nie typowa to wlasnie dzieki niej opowiadanie bylo ciekawe z niecierpliwoscia wyczekiwalam kolejnych rozdzialuw i nagle widze koniec :( nie no :( :( :(

    OdpowiedzUsuń
  49. Kocham to opowiadanie naprawdę, jednak uważam że to się zrobiło chore hahaha ale dziwne jest to że mi się podoba. Liczyłam na inne zakończenie...na inne kilka rozdziałów,jednak dalej kocham the right man ������

    OdpowiedzUsuń
  50. Chyba jestem trochę zła za to co zrobiłaś z Jane. Na początku była dobrą dziewczyną z problemem. A na końcu stała się bipolarną suką. Plusem jest Simon. Szkoda, że ona nie może zostawić Justina za sobą i być szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy