09.07.2016

01. Tęskniłaś?



A co jeśli Wam powiem, że wracam z nową serią TRM? Co jeśli wam powiem, że się za wami stęskniłam tak samo jak za pisaniem? Cieszycie się? Jest jeszcze ktoś, kto na mnie czekał?

Przyglądałam się w pędzący świat za oknem, wsłuchując się w rytm piosenki. Wiatr, który przedostawał się do przedziału pociągowego przez uchylone okno, zawiewał mi długie włosy, ale w ogóle mi to nie przeszkadzało. W ponad trzydziestostopniowy upał każdy, nawet najmniejszy powiew wiatru jest na wagę złota.
– Jak dojedziemy na miejsce, to pierwsze co, to wezmę prysznic, a później idę na plażę – powiedziała Scarlett rozmarzonym tonwm.
– Też mam ochotę od razu wskoczyć do morza – przytaknęłam z promiennym uśmiechem, nie mogąc się doczekać aż dojedziemy na miejsce.
Ja, Scarlett, Mia, Simon i Noah planowaliśmy ten wspólny trzy-tygodniowy wyjazd od dwóch miesięcy i teraz, kiedy już jesteśmy tylko dwie godziny drogi od momentu rozpoczęcia najwspanialszych wakacji mojego życia, nie mogę uwierzyć, że wszystko udało nam się dopiąć na ostatni guzik. Scar i Mia to moje koleżanki ze studiów. Wraz z Simonem wynajmujemy mieszkanie i w ciągu ostatnich dwóch lat zdążyłyśmy się dość dobrze zaprzyjaźnić. Skończyłyśmy właśnie drugi rok nauki i nie mamy zamiaru kończyć tej przyjaźni po napisaniu licencjatu. Już rok temu przyrzekłyśmy sobie, że ta przyjaźń przetrwa po studiach i będzie na całe życie.
Noah to chłopak, który pół roku temu zaczął z nami mieszkać w małym, jednoosobowym pokoju. Z początku nasza czteroosobowa paczka nie chciała dodatkowego współlokatora, ale najemca się uparł, że pokój nie może stać pusty, bo będziemy dodatkowo za niego płacić i w rezultacie wylądował u nas Noah, który okazał się być jednym z najprzyjaźniejszych chłopaków, jakich miałam okazję spotkać w swoim życiu. Jest miły, uczynny, unika kłótni, ale tym samym lubi się bawić i pożartować.
Ja i Simon jesteśmy razem już od trzech lat. Gdy postanowiłam się wybrać na studia, on zdecydował się na przeniesienie i od samego początku zamieszkaliśmy razem. Przez pół roku mieszkaliśmy z dala od centrum Londynu, płaciliśmy taniej za mieszkanie, ale codzienne dojazdy nas zabijały, więc przenieśliśmy się do lokum, które zajmujemy do dziś. Wraz z Simonem mamy wspólnie jeden pokój, dziewczyny drugi, a Noah zajmuje jedynkę. Moi rodzice przestali mnie utrzymywać, gdy dowiedzieli się, że mieszkam z chłopakiem w jednym pokoju – nadal uważają, że powinnam mieszkać sama, pomimo tego, że jestem z nim już tak długo – więc od dawna nie odzywamy się do siebie. Sporadycznie wracam do domu, żeby zobaczyć się z Jaxonem i Jazmyn, a dzwonię do nich nie częściej niż raz na dwa tygodnie. Moje stosunki z rodziną zawsze były chłodne, ale teraz mam wrażenie, że są zimniejsze niż temperatura na Alasce.
Z początkową finansową pomocą Simona znalazłam pracę, wróciłam do treningów biegania i sporadycznie odnoszę sukcesy w wyścigach. Dzięki ostatniej wygranej w krajowym maratonie, stać mnie było na ten wyjazd. 10.000 funtów nie jest małą sumą i nie dość, że nie mam zamiaru oszczędzać, gdy już dojedziemy nad morze, odłożyłam sobie znaczną część sumy na „czarną godzinę”. Jeszcze nie wiem co zrobię z tymi pieniędzmi, ale wiem, że będzie to epickie.
Jeśli chodzi o stosunki z Simonem, to są bezpiecznie niezmienne. Znamy się już tak dobrze, że nic w sobie nas nie zaskoczy. Prawie nigdy się nie kłócimy, nie mamy żadnych miłosnych uniesień, ani upadków, po prostu cały czas stoimy na stabilnym gruncie. Nasi współlokatorzy nie potrafią zrozumieć jakim cudem jesteśmy w stanie tkwić w takim opanowaniu, ale oni nic nie wiedzą o naszej przeszłości. Nigdy nawet słowem im nie wspomnieliśmy o tym przez co przeszliśmy, ani o tym, że moje serce kiedyś należało zupełnie do kogo innego. Nikt nigdy się nie dowie całej prawdy o mnie, dlatego bezpiecznie się czuję przy Simonie i nie chcę nawet myśleć o zmianie partnera. Nie byłabym w stanie przechodzić przez nieuchronne rozmowy o moich ex, wiedząc, że jeden z nich jest moim bratem.
Tęsknię za nim. Tęsknię za Justinem, ale nie przyznaję tego nawet przed samą sobą. Nie widziałam go od półtora roku, nie rozmawialiśmy także od tego czasu, a Simon też nie wspomniał o nim ani razu. Zachowujemy się jakby on nie istniał. Już nie szukam informacji o nim, ani media słowem nie wspominają o chłopaku, który wydał świetną płytę, po czym zniknął ze sceny muzycznej tak szybko, jak się na niej pojawił. Każdy z nas ruszył w swoim kierunku, przy okazji rozwalając niegdyś zgodną i kochającą się rodzinę. Pod pewnym względem zbyt kochającą.
– Jane, co jest? – zapytał Simon, odgarniając pasemko blond włosów z mojego czoła.
– Nic. Zamyśliłam się – przyznałam, dając mu do zrozumienia, żeby nie ciągnął tematu.
– Zabiorę cię na randkę na plaży o świcie słońca. – Uśmiechnął się do mnie, mokro całując mój policzek.
– Boże, jak ja was uwielbiam – wykrzyknęła Scarlett, patrząc na nas z iskierkami w oczach. – Jak ja bym chciała, żeby ktoś mi kiedyś zaproponował taką randkę. I nie, nie ty Noah! – dodała, w chwili gdy Noah otwierał usta by coś powiedzieć.
Kiedyś było coś między nimi. Gdy chłopak się wprowadził do nas, od razu zaiskrzyło między tą dwójką, ale jak szybko się zaczęło, tak szybko się skończyło. Oni nigdy nie mówili co się stało, a ja nigdy nie pytałam, nie chcąc wyjść na wścibską i bojąc się, że jak ja zacznę wypytywać którąś z dziewczyn o tak intymne sprawy, to one w pewnym momencie zaczną mnie wypytywać, a tego bym wolała uniknąć.
– Nie chciałem wcale powiedzieć, że bym cie wziął o wschodzie słońca na plażę. – Zaśmiał się chłopak. – Nie jestem takim idiotom, żeby wstawać o czwartej rano tylko po to, żeby zobaczyć wschód słońca. Chciałem powiedzieć, że może na miejscu znajdziesz sobie tymczasowego idiotę, który się na to zgodzi – dodał, na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
Scarlett jest średniego wzrostu brunetką z ciemną, niemalże latynoską karnacją. Ma pełne usta i duże oczy, które co chwilę przyciągają nowych chłopaków w jej ramiona. Niestety dla nich, Scar jest niestała w uczuciach i mniej więcej raz na trzy tygodnie widujemy ją u boku innego.
Mia jest całkiem inna. Szczupła, niska blondynka z włosami krótko przyciętymi do ramion. Jest dość nieśmiała i cicha i dobrze czuje się tylko w znajomym towarzystwie. Teraz tak myśląc, właściwie nigdy nie widziałam jej z żadnym chłopakiem. Nigdy też o nikim nie opowiadała, dziwne.
– Jestem pewna, że Scar co rano będzie oglądała wschód słońca z kimś innym – zauważyła Mia, swoim delikatnym, barwnym głosem.
Jeszcze długo dogadywaliśmy Scarlett w salwach śmiechu, ale ona nie zdawała się być na nas wkurzona. Chyba dzięki naszej szczerości jesteśmy w stanie utrzymać tak dobre relacje.


Wreszcie dojechaliśmy na miejsce. Chłopcy pomogli nam z największymi walizkami i jakoś udało nam się dojść do postoju taksówek. Po piętnastu minutach tułaczki przez miasto, taksówkarz przywiózł nas prosto pod resort turystyczny, któremu bliżej było do kampusu, ale zamiast miejsc na namioty, były małe, jednopokojowe domki z kuchnią i łazienką. Ja i Simon byliśmy w jednym, dziewczyny zajęły drugi, a Noah był w domku sam, co nie oznaczało, że będzie sam spędzał wakacje. I tak nie mamy zamiaru siedzieć w domkach.
Kampus był ulokowany na pobrzeżach lasu, gdzie od wschodniej strony, trzysta metrów dalej, była już piękna, duża plaża, która rzadko była oblegana przez turystów. Dwadzieścia minut pieszo trzeba było iść, żeby dojść do centrum miasteczka, w którym się zatrzymaliśmy. Było tam wiele restauracji, barów i klubów, a także zoo i wesołe miasteczko, które były na naszej liście miejsc do odwiedzenia. Idealne punkt na spędzenie wakacji z przyjaciółmi.
– W pociągu myślałaś o Nim, prawda? – powiedział nagle Simon, gdy rozczesywałam mokre włosy w łazience przy otwartych drzwiach.
– Co? – zapytałam zaskoczona. Nigdy nie wspominał o Justinie, dlaczego tak nagle o niego zagadał?
– Proszę, nie okłamuj mnie. Wiem, że dalej o nim myślisz. Nie mam ci tego za złe – odparł, opierając się o framugę drzwi. Był już przygotowany do wyjścia na plażę. Na ramieniu wisiał mu duży, pomarańczowy ręcznik, a obok stała torba z moim ręcznikiem, piciem i kremami do opalania.
– Czemu akurat teraz o niego zapytałeś? – zwróciłam się do mojego chłopaka, przestając rozczesywać włosy.
– Bo w pociągu gdy się tak zamyśliłaś widziałem twoją twarz, jakiej już dawno nie widziałem. Szczęśliwą, jakbyś wyobrażała sobie, że on jest obok ciebie, a ty jesteś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niepewnie przybliżyłam się do Simona, nie chcąc aby po mojej twarzy rozpoznał, że rozgryzł moje myśli.
– Kochanie, bo jestem najszczęśliwsza na świecie. Mam ciebie, czego każda dziewczyna może mi zazdrościć, a o Justinie już dawno zapomniałam. To uczucie się w stu procentach wypaliło. Niemalże od dwóch lat się nie widzieliśmy, ani nie rozmawialiśmy ze sobą, to niby jakim cudem miałabym dalej coś czuć do niego? No pomyśl skarbie... – Mówiąc to, przybliżałam się powoli do niego, aż w końcu położyłam dłoń na jego policzku i go pogładziłam, zakańczając wszystko delikatnym pocałunkiem, żeby Simon uwierzył, że to co mówię jest prawdą, chociaż prawda była całkiem inna.


Smażenie się na plaży było dokładnie tym, czego nasza piątka potrzebowała. Po długiej zabawie w wodzie, laniu, pryskaniu, wrzucaniu nas – dziewczyn w fale, wszyscy leżeliśmy zmęczeni plackiem na piasku, nie mając siły się ruszyć.
– Zjadłabym arbuza – mruknęłam, odwracając się z pleców na brzuch.
– Ja też – przytaknęła mi Mia z twarzą wbitą w ręcznik.
Przez chwilę myślałam, że za chwilę mi przejdzie, ale jednak doszłam do wniosku, że ochota na arbuza wzrasta, zamiast maleć, więc pewnie usiadłam na ręczniku i powiedziałam:
– Idę do sklepu, Simon, idziesz ze mną.
– Nie chce mi się – powiedział, nawet nie otwierając oczu.
– No chodź, nie chcę iść sama... – mruknęłam, nachylając się nad nim.
– Idź z Mią, albo Scarlett – zaproponował, nie zwracając uwagi na moje wdzięki.
– Arbuza bym zjadła, ale nigdzie się stąd nie ruszam – rzuciła pewnie Scarlett, leżąc z twarzą skierowaną w stronę słońca.
– Jesteście najgorszymi przyjaciółmi EVER – zażartowałam i niechętnie się podniosłam.
Na nogi założyłam japonki, a na skąpy strój kąpielowy dłuższą koszulkę bez rękawów, której dziury na ręce sięgały mi do bioder, więc w rezultacie koszulka nie zakrywała mi więcej, niż sam strój.
– Ale następnym razem ktoś inny będzie szedł do sklepu – zagroziłam i wolnym krokiem się oddaliłam od smażących się na słońcu przyjaciół, słysząc z oddali ich kpiące przytakiwania.
Po drodze weszłam do naszego domku, żeby wziąć małą torebkę, telefon i portfel. Puściłam muzykę i zatracając się w moich najczęstszych marzeniach, skierowałam się ścieżką wzdłuż lasu, która prowadziła do pobliskich sklepów. W jedną stronę szło się około dziesięciu minut, a w okolicy spotkałam może dwóch innych przechodniów. Było cicho i spokojne, a popołudniowe słońce zdawało się nigdy nie zajść za horyzont.
Weszłam do lokalnego sklepu i kupiłam nam trochę czereśni i arbuza, a dla siebie dokupiłam loda w polewie czekoladowej. Gdy liżąc loda, kierowałam się w drogę powrotną, tuż przy lesie ktoś złapał mnie za rękę. Niemalże krzyknęłam, odwracając się do napastnika, a gdy zorientowałam się, że jestem bezpieczna, niemalże krzyknęłam z zaskoczenia.
– Justin! – Lód upadł na ziemie, ale nie zwróciłam na to najmniejszej uwagi.
– Jenny, cicho – odparł chłopak, zakrywając swoją ręką moje usta. Znowu ten zapach, boże, wszystko mi się przypomniało.
– Co ty tu robisz? – zapytałam kilka sekund później, gdy doszłam do siebie po pierwszym szoku.
– Przyjechałem do ciebie – powiedział, oddalając się ode mnie o krok.
– Co? – rzekłam zaskoczona, czując jak moje serce łomocze mi w klatce piersiowej.
– Przyjechałem co ciebie – powtórzył nie zmieniając nawet tony głosu.
– Co? Tu? Nad morze? Skąd w ogóle wiedziałeś gdzie jestem? – zasypałam go lawiną pytań, nie mogąc uwierzyć, że to co widzę jest prawdą. A jeśli ja to sobie tylko wyobrażam? Jeśli to wszystko zostało stworzone przez moją głowę, przez to, że tak często o nim myślałam?
– Ostatnio rozmawiałem z rodzicami i powiedzieli mi przypadkiem, że wyjeżdżasz nad morze i wspomnieli też nazwę miejscowości, więc pomyślałem, że to moja ostatnia szansa. Jak się teraz na to nie zdobędę, to już nigdy nie znajdę odwagi...
– Na co? – przerwałam mu, opierając się o pobliskie drzewo.
– Na zobaczenie ciebie – odparł, podchodząc bliżej. – Jesteś jeszcze piękniejsza niż jaką cię zapamiętałem.
– Przestań – szepnęłam, oddalając się krok od niego.
– Nie tęskniłaś? – zapytał, wpatrując się we mnie brązowymi oczami. Tymi oczami, które tak dobrze znałam, za którymi tak tęskniłam.
– Nie – skłamałam, czując jak moje i tak już złamane serce, ponownie łamie się na milion kawałeczków.
– Kłamiesz. – Rozgryzł mnie, ale ja nie dawałam tego po sobie poznać.
– Nawet jak kłamię, to ci nic do tego – warknęłam, przypominając sobie ostatni raz, kiedy się widzieliśmy.
Umówiliśmy się na potajemne spotkanie w mieście graniczącym z naszą rodzinną miejscowością w jakimś przydrożnym motelu. Justin oczywiście zapłacił za jedną, szybką noc w pokoju, w którym spaliśmy. Gdy już zrobiliśmy swoje, oglądaliśmy telewizję wtuleni w siebie. Chłopak bezwstydnie muskał opuszkami palców moje nagie ciało, ramiona i dekolt, a ja raz po raz obdarowywałam go pocałunkami, uważając, żeby nie zrobić mu malinki.
– Wiesz... – zaczął szeptem, bawiąc się naszyjnikiem zwisającym z mojej szyi. – To jest ostatni raz, kiedy to robimy.
Zaniemówiłam. Dlaczego to powiedział? Dlaczego tak spokojnie przeszło mu to przez gardło? Przecież ja się nie zgodziłam i nigdy się na to nie zgodzę.
– Co ty mówisz... – mruknęłam, myśląc, że to jakiś żart.
– Wyjeżdżam w trasę koncertową po Anglii i nie będę dostępny przez rok. Może ta rozłąka pomoże nam w całkowitym wydostaniu się z tej sytuacji.
– Ale ja nie chcę się z tego wydostawać – odparłam, siadając na kolanach przed nim.
– Jenny, przecież wiesz, że i tak musimy to skończyć... Prędzej czy później – powiedział, podnosząc się na łokciach i patrząc na mnie przenikliwym wzrokiem.
– Nie, nie, nie, nie... Nie zgadzam się – zaprzeczyłam, trzęsąc głową. – Jak wrócisz będę na ciebie czekać – dodałam pewnie.
– Ale ja nie będę czekał na ciebie – powiedział, a w jego głosie wyczułam smutek.
Naprawdę? Skoro jest smutny z tego powodu, to czemu mnie tak rani?
– Przestań tak mówić! – krzyknęłam, czując na policzkach wodospad łez.
– Taka jest prawda, Jane, pogódź się z tym. Nie możemy być do końca życia razem...
– Nie chcę tego słuchać! Wychodzę! – wykrzyknęłam, schodząc z łóżka.
Byłam naga, więc szybko zaczęłam zbierać swoje ubrania z podłogi i niechlujnie zarzucać je na siebie.
– Nie możesz wyjść. Jest środek nocy! – Justin próbował mnie zatrzymać, ale na marne. Gdy tylko się ubrałam, zarzuciłam swoją torbę na ramię i nie odwracając się za siebie wybiegłam z pokoju, a Justin nawet nie próbował mnie zatrzymać. Tułałam się po mieście do rana, nie mogąc znaleźć żadnego środka transportu, który o tej porze by jeździł do mojej rodzinnej miejscowości. Była jesień, na dworze padał deszcz i było bardzo zimno. Zmarzłam niemiłosiernie, próbując znaleźć jakieś schronienie, a dodatkowo nie mogłam przestać myśleć o tym, co Justin mi zrobił. Złamał moje serce, a ten typ złamania jest nie do wyleczenia.
Nad ranem znalazłam autobus, który dowiózł mnie w pobliże domu, ale zamiast się tam skierować, poszłam do Simona, który mnie utulił i uspokoił. Po raz ostatni.
I teraz ma to wrócić? Moje napady agresji, zabawa w kotka i myszkę z Justinem, który będzie na tym tylko korzystał? Jak widać dla niego nie jest to tak ważne jak dla mnie. Przekonałam się o tym, aż za bardzo, półtora roku temu.
A teraz Justin stoi tu przede mną i chce to wszystko odwrócić? Chce zepsuć moje najlepsze wakacje, a później odejść... Znowu? Po raz trzeci? Muszę być silna, nie mogę do tego dopuścić.
– Bo wiem, że za mną tęskniłaś – powiedział, łapiąc mnie za łokieć, który w ułamku sekundy mu wyszarpałam i oddaliłam się o kolejne dwa kroki.
– Wyjedź stąd. Zostaw mnie... – warknęłam roztrzęsiona.
– Jane...
– Skończ! – krzyknęłam i odwróciłam się na pięcie w kierunku ścieżki prowadzącej do wynajętych przez nas domków.
Justin podbiegł do mnie i do siatki z czereśniami wrzucił jakąś karteczkę.
– Tam jest adres pod którym się tu zatrzymałem i mój telefon. Jak zmienisz zdanie, to zadzwoń, albo coś... Będę tu przez miesiąc. – Usłyszałam jego głos, ale się nie odwróciłam. Pewnie szłam przed siebie, nie pokazując mu łez, które ciurkiem spływały po moich policzkach. Już nigdy nie zobaczy moich łez.
Gdy znalazłam się za dwoma zakrętami i upewniłam się, że Justin nie szedł za mną, ani nie ma go nigdzie w pobliżu, wyciągnęłam kartkę z siatki i pierwsze co chciałam zrobić, to podrzeć ją na małe kawałeczki i rozsypać wokół siebie, ale coś mnie jednak zatrzymało. Co chciałam rozedrzeć skrawek papieru, moje ręce odmawiały mi posłuszeństwa. W końcu, nie mając już siły weszłam w niedaleki głąb lasu i osunęłam się na grubym pniu drzewa, zalewając się kolejną falą łez. Siedziałam i płakałam może z pięć minut, może z pół godziny, sama nie wiem. Gdy w końcu zdołałam się uspokoić, trzęsącymi się rękami schowałam skrawek papieru za obudowę telefonu i wolnym krokiem skierowałam się w stronę przyjaciół, przybierając minę „nic dziwnego właśnie się nie wydarzyło”.


Ps, jakbyście mogli wspomnieć na TT i znajomym, którzy czytali TRM, że wróciłam, byłoby mi bardzo miło. Jak zobaczę, że chcecie to nadal czytać, to będę nadal to pisać. *.*

Teraz TRM także na wattpadzie. Zapraszam: TRM NA WATTPADZIE

11 komentarzy:

  1. Agsfghafahajsj KOCHAM CIĘ!!!!! Tak bardzo tęskniłam za tym opowiadaniem!!! Dziewczyno! Nawet nie wiesz, jak bardzo poprawiłaś mi humor! Dziękuję! Dziękuję! DZIĘKUUUUUUUJĘ! Twoja ( pewnie mnie nie pamiętasz xd) @luv_my_TOMMO_

    OdpowiedzUsuń
  2. NO W KONCU! NAJLEPSZE CO MNIE DZIS SPOTKAŁO <3 A ostatnio nawet myślałam o TYM! Chce więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW! Taaaaaak pisz dalej!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Co tu się wydarzyło? Nie rób mi tego więcej, ja tutaj siedzę sobie spokojnie, w ten jakże piękny sobotni, lipcowy dzień, a tutaj BAM, niespodzianka. I to jaka <3
    Moje serduszko płacze razem z Jane :( Wiesz, jak bardzo lubiłam to opowiadanie, prawda? Po tym, jak skończyłaś pisanie II części nawet przez głowę nie przeszło mi, że napiszesz kolejną.
    Jeśli III będzie taka miażdżąca jak poprzednie, to zainwestuję w paczki chusteczek, najlepiej ze 100 i melisę.
    AAAA, już jest emocjonalnie, a to dopiero pierwszy rozdział, wstęp a ja wiem na co Cię stać. To będzie coś, na co czekałam, chociaż nie miałam nadziei, coś co złamie moje serce i poskłada je na nowo.
    Dziękuję Ci za to...
    Będę czekać na następne <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Taaaaaak taaaaaak ja ostatnio sobie myślę o Jane i Jusie i takie, cholera, przecież to się już skończyło, a tu takie bum z twojej strony, kocham cie 😍

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spodziewałam się, że będziesz chciała kontynuować to fanfiction! Znalazłam je niedawno, przeczytałam i byłam jak: czemu nie piszesz go dalej? A tu taka niepodzianka! Dziękuję i życzę weny do dalszego pisania �� @trickorbieber

    OdpowiedzUsuń
  7. :o Czy ja dobrze widzę ? Jak się cieszę, że wracasz :) No nic uciekam na wtt czytać od nowa a Tobie życzę powodzenia i mase weny ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, nie myślałam, że jeszcze zajrzę na tego bloga, a tu proszę. Zobaczymy co się dalej wydarzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spodziewalam sie tego, ze wrocisz.

    Czytalam trm juz dawno, kilka dni temu przypomnialam sobie o nim i przeczytalam od poczadku. Wciagnelo mnie jak za pierwszym razem, a moze nawet mocniej. W szybkim tepie doczytalam do ostatniego rozdzialu i z rozpedu przesunelam w palcem zeby zaladowac kolejny. A tu taki szok!

    Uwielbiam Cie dziewczyno! Jestes swietna w pisaniu i mam nadzieje, ze wydasz jakas ksiazke i swiat o Tobie uslyszy, bo zaslugujesz na to!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wierzę, moje TRM powróciło! :) Kocham cię !

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy